Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Heather Spots. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Heather Spots. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 stycznia 2025

Od Heather CD Arnara — ,,My kayak is calling and I need to go"

Poprzednie opowiadanie

WIOSNA

Chciałaby powiedzieć, że zdążyła przewidzieć to, że wylądują w wodzie. Chciałaby, żeby te kilka sekund przed zobaczyła, że ktoś wpierdoli się w ich wystarczająco niestabilny kajak. 
Odgarnęła włosy z twarzy, przetarła ręką oczy i chwyciła się wywróconego kajaku, starając się ignorować mocny chwyt na jej ramieniu. Z pełnym poirytowania westchnieniem doszła do wniosku, że nie ma sensu rozmyślać nad „co jeśli”. Te kilka sekund by jej nie zbawiło, a jedyna reakcja, jaką mogłaby z siebie wyciągnąć to przedwczesna panika. Odwróciła głowę, żeby zobaczyć, czy aby na pewno nikt się nie utopił. Arnar ledwie trzymał się nad powierzchnią wody, głównie przez chwycenie się ramienia grupowej. Dwójka dzieci Hefajstosa leżała na swoim własnym, przewróconym kajaku, a na ich twarzach widać było, że nie to chcieli osiągnąć. Eh, przynajmniej nie musi nikogo wyciągać z wody. Powoli zaczęła płynąć do brzegu, ciągnąc za sobą i kajak, i syna Hermesa. Nie była pewna, gdzie wylądowały wiosła, a nie widziało się jej nurkowanie. 
 
*** 
 
– Myślisz, że coś dostaniemy za nasze trudy? Jakiegoś cukierka? – spytał się żartobliwie Arnar, całkowicie ignorując poddenerwowane warki siedemnastolatki, która od kilkunastu minut próbowała wysuszyć swoje przemoknięte włosy. Nie chciała mieć mokrych ubrań tylko dlatego, że nie wysuszyła dobrze włosów. Była już na drugim ręczniku. Pierwszy skończył całkowicie przemoknięty. Nie zamierzała rozmawiać o cukierkach. – Wiesz, co mówi żyrafa do słonia? – spytał syn Hermesa, brzmiąc, jakby miał zaraz opowiedzieć żart stulecia. Nie będzie odpowiadać, nie będzie odpo… 
– Nie wiem. – odpowiedziała krótko, unosząc lekko wzrok na ledwie powstrzymującego się od śmiechu jasnowłosego chłopaka. 
– Ja też nie. Dlatego pytam. – uśmiechnął się głupkowato, a jedyną reakcją córki Nemezis było głębokie westchnienie. Nie wiedzieli, czego się spodziewali po nim, ale ten żart był przerażająco okropny. Nie wiedziała, jak go skomentować. 
 Na szczęście, nie musiała trwać w niekomfortowej ciszy. Każdy uczestnik już wyszedł z wody i się przebrał, zostawiając na swoich głowach ręczniki, podobnie jak Heather. Zebrali się obok początku wyścigu, gdzie wyniki miał ogłosić jeden z młodszych dzieci Apollina. Jeszcze przed nimi, między młodymi herosami dało usłyszeć się rozmowy, głównie wzajemne oskarżanie się o oszustwo podczas wyścigu. Heather spoglądali na młodszych herosów z pustym wyrazem twarzy, stukając o drewniany stolik paznokciami. Ciszę przerwało głośne odchrząknięcie jednego z dzieci Apollina, które bardzo niekulturalnie weszło na ten sam stół, przy którym siedziała Heather. Uwaga wszystkich zwróciła się na ogłaszającego wyniki. 
– Ekhm! Więc... tak, wygrany... – mruknęło niechętnie, wyciągając z kieszeni malutką karteczkę ze swojej kieszeni, chwilę się jej przyglądając, obracając... geniuszem nie trzeba było być, aby zauważyć, że nie potrafi za nic się rozczytać. – ...jest nieważny! Liczy się dobra zabawa i doskonalenie swoich umiejętności. Każdy, kto wziął udział... może uznać siebie za wygranego! – zaimprowizowało przemowę, jednocześnie rozdzierając karteczkę na kilka małych części. 
Heather prychnęła, spoglądając na znajomego grupowego. Był równie zachwycony z wyników jak reszta obozu, czyli w ogóle. Przewróciła oczami, po czym stwierdziła, że nie będzie tu siedzieć ani chwili dłużej. Idzie robić coś bardziej produktywnego. W ostatniej chwili zrzuciła z lekko wilgotnych włosów ręcznik i, głośno tupiąc stopami, odeszła.
 
KONIEC WĄTKU 
──────
[489 słów: Heather otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]

wtorek, 5 listopada 2024

Od Heather — „Ambrozja” [Smellstober]

CZTERY LATA TEMU

Pierwsza, większa misja Heather! Nic skomplikowanego, zabić kilka potworów. Szast, prast, a problemu już nie ma! Nie widziała powodu do zmartwień, w końcu to nic trudnego. Poza tym idą z nią o wiele bardziej doświadczeni herosi, którzy sobie poradzą. Mają doświadczenie i kilka lat treningów za sobą.
Wyruszyli z samego rana, zaraz po śniadaniu. Nie mieli być gdzieś szczególnie daleko, bo w którymś ze stanów Nowej Anglii. Maine, Vermont, Rhode Island, Massachusetts… nieistotne! Labirynt Dedala zabrał ich tam w mgnieniu oka.
Żaden z trzech herosów nie spodziewał się, że problem ukaże się im tuż po wyjściu z łudząco przypominającego kanalizację labiryntu. Na polnej drodze roiło się od empuz. Skąd się wzięły i czego chciały, trudno stwierdzić, ale podobno utrudniały życie lokalnym mieszkańcom. Ciężko by było, żeby nie utrudniały.
Córka Hebe wyruszyła do empuz, chcąc z nimi pokojowo porozmawiać, może przekonać je do przeniesienia się na inną drogę, ale te widocznie bardziej przejęły się synem Ateny, a konkretniej jedną jego częścią (jaką była jego szyja), do którego niemal każda z nich się rzuciła. Ich włosy łączyły się w niemal perfekcyjną tęczę, ale Heather i starsza heroska długo nie mogły czekać i popatrzeć na piękne kolory matki natury. Musiały pomóc biedakowi, który o dziwo dobrze sobie radził w odganianiu empuz od siebie. Tą uderzył z łokcia w nos, na tę nawrzeszczał, że nie przeliże się z dziewczyną łosiem, a na kolejną napluł i kazał pocałować się w dupę. Heather była niemal pewna, że widziała, jak heros pokazuje jednej środkowy palec, na co ta w odpowiedzi próbowała go ugryźć. Nie wiedziała, czy to, co zobaczyła, było wymysłem jej wyobraźni czy ta empuza była taka głodna, że cieszyłaby się palcem. Większość z potworów zraziła się jego silnie negatywnym nastawieniem, krzycząc z przerażeniem. Wiele jednak nie chciało zaakceptować przegranej, do czego właśnie przydały się córki Hebe i Nemezis. Starsza heroska rzucała w empuzy greckim ogniem, a młodsza panicznie próbowała trafić w nie strzałami.
– Heather! Z tył-
…
…
…
Niemrawo otworzyła oczy, patrząc na zmartwionych starszych herosów, a ostatnia rzecz, jaką pamiętała to ostrzeżenie od syna Ateny i poczucie czegoś na swoich ramionach i szyi. Dotknęła się za szyję, czując leczące się rany, a po chwili zauważając smak zupki chińskiej w ustach. Takiej, do której wlało się za mało wody, więc jest bardzo słona i trzeba co chwilę czymś popijać. Dokładnie taka, jaką niemal zawsze jadła po szkole.
– Myślałem, że to ja będę potrzebował ambrozji – zaśmiał się chłopak, razem z jego przyjaciółką pomagając Heather wstać na obie nogi.

OBECNIE

Spojrzała na twarz nieprzytomnej córki Afrodyty, jednej z tych młodszych, spokojnie wyciągając ją ze słońca do cienia. Biedna całe popołudnie pozowała do obrazów i się przegrzała. Nie było to nic poważnego, jak potwierdził Erico, jednak długość, z jaką się nie budziła, w pewnym momencie zaczęła być niepokojąca. Próbowała już ją łaskotać, co nie zadziałało. Próbowała ją zdenerwować, co też nie zadziałało. Nawet przywalenie jej z liścia w twarz nie pomagało. Spojrzała na blondasa, wzrokiem pytając, czy wypadałoby coś zrobić, czy dalej czekać. Kątem oka widziała dzieci Hermesa z markerami permanentnymi w dłoniach, czyhający na odpowiedni moment. Grupowy Apollina postanowił poczekać jeszcze chwilę, ale chwila zaczęła się dłużyć bardziej, niż powinna. Dziewczyna oddychała i jej serce biło dobrze, nic nie blokowało jej oddechu, ale w końcu powinna się obudzić. Głośno westchnęła, patrząc na Włocha.
– Przynieś z lecznicy ambrozję – niemal rozkazała, przysuwając się bliżej córki Afrodyty, kładąc jej głowę na nogach Heather. Chciała dać tym znać, że będzie czekać i pilnować Śpiącej Królewny, aby nie padła ofiarą niezmywalnego pisaka. Erico ruszył do lecznicy, a córka Nemezis została sama z nieprzytomną, odganiając chuliganów.
Ziewnęła, opierając się dłonią o ziemię. Dokładnie w tym momencie wrócił grupowy, otwierając foliowe opakowanie ambrozji. Wspólnie uważnie włożyli kawałek zgniecionej ambrozji pod język dziewczyny (na wszelki wypadek, jakby jednak musiała dać coś Charonowi), a jej ciemne oczy chwilę po tym nagle się otworzyły.
– Milky Way! – głośno oznajmiła, podnosząc się do pionu, lekko się rumieniąc i radośnie przeżuwając kawałek ambrozji. Erico schował resztę opakowania do kieszeni. Nie chciał ryzykować zjedzenia całego batonika przez heroskę.
– Długo się nie budziłaś, ale jak widać, już wszystko dobrze, tak? – potwierdziła, a na zwrotne kiwnięcie głowy uspokoiła się. Pierwszy raz zasmakowania ambrozji przez młodą dziewczynę zdecydowanie różnił się od pierwszej ambrozji Heather. Tak pewnie było lepiej. 

 ─── 
 [704 słowa: Heather otrzymuje 7 Punktów Doświadczenia +10 za event]

środa, 30 października 2024

Od Heather — drabble „Psikus”

– Słuchajcie, uwaga! – krzyknęła niewiele starsza dziewczyna, stojąc na biurku nauczyciela. – Wprowadzamy chaos. – poinformowała, rozglądając się po przebranych na wiele różnych sposobów nastolatków. Pokazała na jedną grupę, wyznaczając im zadanie pokrywania ścian karteczkami, na drugą grupę, każąc im wynieść rzeczy z gabinetu dyrektora na dach, trzecią grupę, każąc im zmienić cafeterię w “góry”, używając, głównie, sztucznego śniegu i kartonu. Kiedy się rozeszli, zeskoczyła do grupy najbliższych znajomych. – My… – zaczęła mówić, wyciągając torbę z kilkunastoma budzikami. – Nastawiamy i chowamy. Jak najlepiej, jak się da. – uśmiechnęła się złowieszczo, rozdając każdemu po trzy. – Wierzę w was. – powiedziała, po czym zniknęła na hali.
– Huh.
– Wiem.

 ─── 
 [Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

wtorek, 29 października 2024

Od Heather — drabble „Dynia”

– Wszystkiego najlepszego! – usłyszeli od Char i Blair, z minutą, w której postawili nogę w szkole. W ich dłonie zostały niemal wepchnięte dwie torebki, jedna nieco większa od drugiej. – Dziewczyny dorzuciły się do czegoś – dodała Char, mając na myśli jej przyjaciółki. Heather się uśmiechnęli, zaglądając do obu torebek. Nie wiedzieli, czy wcisnęliby chociaż jeszcze jednego cukierka.
– Dziękuję – podziękowali, a na ich twarzy pojawił się lekki uśmiech.
Prezenty otworzyli już na swoim łóżku, wyciągając z nich kilkanaście słodyczy, świeczek, skarpetek i ozdób. Najpewniej najdroższym z nich był naprawdę spory kubek w kształcie dyni, pewnie to na to się złożyły. Polubiła trzydziestego września. 

 ─── 
[Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

poniedziałek, 28 października 2024

Od Heather — drabble „Taniec”

Każda impreza, na której była, kończyła się tak samo. Siedziała samotnie w toalecie, popijając szklanką czegokolwiek, co znalazła w bufecie, szkicowanie i pisanie w notatniku, wycierając z oczu łzy. Każda impreza była głośna, a nie była do tego przyzwyczajona. Zawsze się zastanawiała, dlaczego ciągle na nie przychodzi. Może po prostu miała nadzieję, że któregoś razu nie rozpłacze się przez głośność muzyki i niesłyszenie własnych myśli.
– Hej, HS, otwórz drzwi – usłyszała głos Char, a zanim zdążyła się zawahać, ledwie uchyliła drzwi. Char szybko znalazła się obok, uważnie zakładając herosce zatyczki do uszu, uśmiechając się.
Była to pierwsza impreza, na której zatańczyła.

───
[Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

niedziela, 27 października 2024

Od Heather — drabble „Pokojówka”

Ziewnęła, rozglądając się po całkowicie wyczyszczonym domku, zastanawiając się, czemu dla innych herosów jest to tak ciężkie? Była w kilku, a żadne właściwie nie było… czyste. Może Domek Szósty był w miarę czysty, jednak Jedenastka i Dwunastka zdecydowanie do takich nie należały. Bała się tam wchodzić po raz kolejny, miała wrażenie, że mogłaby się tam zarazić czymś od samego oddychania. Wyobrażała sobie, że Domek Zeusa jest dość czysty, patrząc na to, jaki był pusty, zresztą, podobna sytuacja była z Domkiem Hery i Artemidy. Ciekawe, co daliby jej grupowi tych najmniej czystych domków za wysprzątanie ich. Zostanie pokojówką nie brzmiało źle.

 ─── 
 [Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

sobota, 26 października 2024

Od Heather — drabble ,,Burza"

Obserwowała burzę przez okno. Krople deszczu zasłaniały wszystko w połączeniu z ciemnością, a nad sobą słyszała dudnienie, kiedy uderzały o dach. Wacikiem zmywała pozostałości makijażu z dnia. Korzystając ze światła świecy i okazjonalnych piorunów, rozświetlających nocne niebo, spróbowała coś napisać w swoim zeszycie. Czując, że już nie plącze się ze słowami i określeniami, mogłaby się uśmiechnąć. Nawet nie wiedziała, kiedy zapełniła kilka stron. Była pewna, że ledwie zaczęła pisać, a jednak! Mimo tego razem z mijającą burzą, postanowiła się położyć do snu. Zeszyt schowała pod materac, siebie przykryła grubą i ciężką kołdrą. Uspokoiła się dźwiękiem burzy, zasypiając w miarę szybko.

 ─── 
 [Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

piątek, 25 października 2024

Od Heather — drabble ,,Neon"

Rozświetliła pokój neonowymi lampkami, jednak czuła się, jakby nie było to coś, co widziałaby w swoim domu. Próbowała dać je w jakieś sensowne miejsce, przecież wydała na nie pieniądze, ale nigdzie nie pasowały do jej wystroju. Próbowała przy suficie, przy półkach, między książkami, pod łóżkiem, ułożyć jakiś napis, ale żadne z tych nie wyglądało dobrze. Wolała, kiedy nic nie rozświetlało jej pokoju, może oprócz kilku świeczek. Schowała lampki pod łóżko. Wymyśli co z nimi zrobić kiedy indziej. Ziewnęła, kładąc się na łóżko i patrząc na sufit. Chwila, skąd to światło? Rozejrzała się, zauważając drugą taśmę lampek. Niezadowolona, schowała i te.

 ─── 
 [Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

czwartek, 24 października 2024

Od Heather — drabble ,,Bagaż"

Nienawidziła wracać na te kilka dni do rodziny. Głównie na Dziękczynienie. Musiała wymyślać głupoty, za które niby była wdzięczna rodzinie, jednak było to dość problematyczne, jeśli nie spędzała z nimi więcej czasu niż święta. Co roku zaczynało brakować jej pomysłów.
Została odebrana przez znajomego ojca niedaleko od Obozu Herosów. Mężczyzna zawsze co roku przyjeżdżał do Nowego Jorku, więc odebranie nastolatki i zawiezienie jej do Princeton nie było wyzwaniem, sam mieszkał blisko jej rodziny.
Wziął od Heather bagaż, a heroska rozgościła się z tyłu nowego, świeżo umytego samochodu.
– Jak tam szkoła? – zapytał z uśmiechem lekko siwy mężczyzna.
– Zwykle… dzięki, że jesteś. 

 ─── 
 [Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

środa, 23 października 2024

Od Heather — drabble ,,Godzina"

Siedziała z głową pochyloną nad biurkiem, co chwilę podnosząc wzrok na nauczycielkę. Przygryzała wargę, starając się skonstruować jakiekolwiek notatki ze słów kobiety. To tylko półtora godziny. „Dam radę” - powtarzali sobie. W połowie notatki przestały mieć jakikolwiek sens, nie potrafili się z nich rozczytać. Na wargach poczuli krew, choć dalej je przygryzali. Chaos na kartce papieru był podobny do chaosu na tablicy, na której nauczycielka z pasją pokazywała kilkanaście rzeczy jednocześnie. Czterdzieści pięć minut. Poddała się z notatkami, zaczęła pisać. Nie była pewna co, po prostu… coś. Nie było dobre, pod żadnym względem. Nie czytała nigdy nic gorszego. Nagle usłyszeli dzwonek. 

 ─── 
 [Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

wtorek, 22 października 2024

Od Heather — drabble ,,Plaster"

Zakładanie po raz pierwszych nowych butów zawsze było jak mała wojna, samym sobą. Popełniła błąd niezałożenia skarpetek ani rajstop. Wracając z krótkiej, choć nieco bolesnej przechadzki, i ściągając buty, zauważyła, co było powodem tego bólu. Zmarszczyła brwi na widok zakrwawionych pięt i butów.
Wytarła chusteczką krew, próbując znaleźć zwykły plaster. Czemu nie ma najzwyklejszego plastra? Przyjęłaby wszystko, nawet te wielkie płachty, które musi przycinać.
Poddała się, ze swojej apteczki wyciągnęła gazę i taśmę, robiąc swój własny plaster. Musi znowu zaopatrzyć się w zwykłe plastry. Westchnęła, pod nosem powtarzając sobie, że dobrze, że dowiedziała się o tym teraz, a nie później. 

 ─── 
 [Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

poniedziałek, 21 października 2024

Od Heather — drabble ,,Marmur"

Nerwowo wędrowała po domku szesnastym, szukając odpowiednich słów, rymujących się z tymi poprzednimi. Nie było to szczególnie łatwe, zwracając uwagę na to, ile rzeczy dookoła ją rozpraszało. Może i nie było nikogo w jej otoczeniu, ale okazjonalne dźwięki owadów i ptaków sprawiały, że nie potrafiła się skupić, nie mówiąc w ogóle, wymyślić cokolwiek, co miało sens. Jej buty dziwnie brzmiały, jakby było coś nie tak z panelami. Długopis pisał gorzej, niż zwykle. Płyty grały nie tak, jak powinny. Wszystko było nie takie, jak powinno, przez co nie potrafiła wymyślić nic.
Marmur, wilczur, Excalibur, monsieur i Carrefour.
Czemu to się rymowało? 

 ─── 
 [Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

niedziela, 20 października 2024

Od Heather — drabble ,,Kołysanka"

Nikt nigdy nie śpiewał jej kołysanek i nie rozumiała, czemu niektórzy dzielili z nimi tak dużo nostalgicznych wspomnień. Zawsze zasypiała w ciszy, nikt nigdy nie siedział na brzegu jej łóżka i nie śpiewał kojącym głosem. Może lepiej, od zawsze wolała ciemność, ciszę i samotność. Typowe, jak na córkę Nemezis, każdy się tego nie spodziewał.
Równie cieszyła się, kiedy okazało się, że domek Nemezis jest pusty. Od kilku lat cieszy się prywatnością i panującym w nim spokojem. Nie potrafiłaby zasnąć z jakimś dzieckiem, które pierwsze dni spędza z dala od rodziców i nie wie, co zrobić.
Cieszyła się z braku rodzeństwa.

─── 
 [Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

sobota, 19 października 2024

Od Heather — drabble ,,Matka"

Czasem myślała, jaka jest jej matka. Nigdy właściwie jej nie spotkała, jedynie pewnego dnia nad jej głową pojawiło się złamane koło, a potem została grupową. Nikt się jej nie pytał, czy już z nią rozmawiała, ale na samą myśl myślała, że to żałosne. Pewnie każdy grupowy kiedyś widział swojego rodzica, nawet zwykli obozowicze. A ona? Oczekiwali czegoś innego, niż “cześć, akceptuję cię jako swoje dziecko, do zobaczenia nigdy”, ale jak widać, Nemezis najwidoczniej nie przywiązywała do heroski tak dużej wartości, aby się chociaż raz pojawić i porozmawiać. Nie dziwili się. Powinna zrobić coś dla niej, wtedy zasłuży na spotkanie Nemezis.

─── 
 [Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

piątek, 18 października 2024

Od Heather — drabble ,,Granat"

Ziarenko po ziarenku, zjadała czerwony owoc granatu. Cierpki sok barwił jej wargi, przywodząc na myśli jedno. Granaty od zawsze symbolizowały płodność, miłość i urodzaj, co tłumaczył słodki smak owoców, jednak czy ta nuta goryczy oznaczała coś, o czym nie było głośno mówione? Czy symbol małżeństwa może być traktowany jako symbol małżeństwa, kiedy to panna młoda, po zjedzeniu nasion granatu, zostaje żoną władcy bez swojej zgody?
Jakoś odechciało się jej dokańczać resztę granatu. Ponownie spojrzała na udający krew sok, który plamił naczynie i sam owoc. Z westchnieniem grzebała łyżką w granacie, pękając więcej ziaren i obserwując, szkarłatny płyn.
– Jesz?
– … Nie. 

 ─── 
 [Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

czwartek, 17 października 2024

Od Heather — drabble ,,Narcyz"

Zawsze, kiedy pytano się jej o jej ulubione kwiaty, odpowiadała, że są to wrzosy. Oczywiste powody, jednak właściwie ulubionego kwiatu zbytnio nie miała. Chodziło o kolor, a nie o to, jak są nazywane czy co symbolizują. Nie obchodziło ich to jak wyglądają ich płatki, liście, czy mają kolce, a jednak, kiedy dostali w dłonie narcyza, z karteczką z dedykacją “od ukochanego ojca”, przyglądała się mu dłużej niż powinna. Ten sam ojciec, który wszystko miał w dupie, teraz wysłał jej narcyza. Nie mógł się pofatygować o najprostszego wrzosa?
— Od kogo? — usłyszała od jednej z córek Afrodyty.
— Ojciec. Nie lubię żółtego. — prychnęli.

─── 
 [Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

środa, 16 października 2024

Od Heather — drabble ,,Ołtarz"

Zwykle nie pamięta swoich snów. Nie były zbytnio pomocne, ani nie zawierały niczego szczególnego. Jeden z nich jednak zapadł jej w pamięć.

~~~

Nie była pewna, gdzie była, ale kilkanaście metrów pod sobą widziała ołtarz, przed którym stało kilka osób, ubranych w czerwone szaty. Na ołtarz kładli owoce, miód, futra, zwracając głowę do góry, po czym obok Heather, niby z powietrza, pojawiały się. Rozkoszowała się nimi, futrem owczym otulając, obserwując dalsze poczynania ludzi. Po chwili zauważyła, jak na ołtarz wpychają chudego mężczyznę. Z chwilą uniesienia sztyletu przez człowieka w czerwonej szacie, sen zniknął.

~~~
 
Z bijącym sercem, spojrzała na pierwsze promienie słońca.

─── 
 [Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

wtorek, 15 października 2024

Od Heather — drabble ,,Chemia"

Ziewnęła, leniwie przewracając strony niby naukowej książki, w której opisane były stare, alchemiczne przekonania, poszukiwania i podobne. Jeśli im się to podobało, to niech sobie robią, co tam chcą, ale czy spędzanie całego życia nad szukaniem kamienia filozoficznego ich nie męczyło?
W pewnym momencie musieli zrozumieć, że to wszystko nie ma sensu?
Zadecydowała, że bez sensu jest dalej to czytać. Mieli wrażenie, że z każdą stroną zbliża się do nieuchronnej teorii autora, w której twierdzi, że stworzył panaceum.
Wiedziała, za to, komu ta książka może się spodobać.
Pod drzwiami Hermesiątek zostawiła książkę, z podpisem ,,Od Heather, dla Arnara, przypasuje ci”.

─── 
 [Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

poniedziałek, 14 października 2024

Od Heather — drabble ,,Szpilka"

Kupiła przed kilkoma dniami nowe buty, choć nie miała okazji ich założyć, aż do momentu, w którym dostała od Char zaproszenie na imprezę jednej z jej znajomych. Jak już ma iść, może się odstrzelić, nie?
Wybrała swoją najlepszą, długą sukienkę, ozdobiła ją jak najlepiej, jak potrafiła, nie pomijając biżuterii. Tuż przed wyjściem założyła nowe, czarne i lśniące szpilki. Z zadowoleniem wyszła z domku, choć już za pierwszym krokiem, wylądowała na ziemi.
– Boże, jak ludzie w tym chodzą..? – mruknęła, próbując przez kilka minut, jakie jej zostały, nauczyć się chodzić w wysokich butach. Po kilku wywrotkach, założyła swoje zwykłe, stare Mary Janes.

─── 
 [Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

niedziela, 13 października 2024

Od Heather — drabble ,,Driada"

Mimo chłodnego, jesiennego powietrza, wyruszyła na codzienny obchód po Obozie Herosów, korzystając z pierwszych promieni słońca. Truchtem przechodziła obok każdego z domków. Gwałtownie stanęła w miejscu, niemal sekundy przed wpadnięciem na dość wysoką dziewczynę, która od razu odwróciła się do grupowej.
– Ah! Heather! Mamy mały problem, Drys narzeka, że jej gałązki się połamały i wszystko ją boli… dasz radę spróbować coś pomóc? – zapytała z uśmiechem Tremula, wskazując na driady przy granicy lasu, pocieszające jedną z nich.
– … Dobra. – mruknęła zniechęcona. Nie znała się na zdrowiu drzew, ale nie zaszkodzi spróbować. Wysoka dziewczyna nachyliła się, całując heroskę w czoło.
– Dzięki, bardzo!

─── 
 [Heather otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]