Taksówka lawirowała jak mogła, ale nawet stary wyjadacz Big B (pieszczotliwie zwany Bobbym) nie mógł przeskoczyć korków. Nie przeszkadzało to Dahlii. Pocieszny pół-Nigeryjczyk wypełniał przestrzeń samochodu nie tylko tuszą, ale też rozmowami czy też monologami, kiedy akurat była zbyt zmęczona, by odpowiadać. Nie obrażał się o to.
— Wiesz, kto był na uniwersytecie w Berkeley?
Dahlia wyrwała się z zamyśleń i patrzyła na niego pytająco.
— Oppenheimer! Niedawno woziłem typa, który był synem gościa, co znał tego Oppenhaimera. Podobno brał udział przy przygotowaniach bomby atomowej i potem przy budowaniu tych stosów chicagowskich. Fascynujące, nie?
Kiwnęła głową, dając się porwać strumieniowi jego opowieści.
[100 słów: Dahlia otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz