Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kazue i Gaspar adoptują dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kazue i Gaspar adoptują dziecko. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 kwietnia 2023

Od Kazue CD Gaspera — „Kazue i Gaspar adoptują dziecko”

Poprzednie opowiadanie

WIOSNA

Czemu lubi koty? A w sumie… to było dobre pytanie. Sama nie wiedziała. Po prostu koty to koty, dlatego je lubi.
— Ee… — zastanawiała się, jak w ogóle ma odpowiedzieć. — Noo… koty są puchate, miłe w dotyku, mruczące, nie trzeba z nimi wychodzić na dwór (chociaż jeśli bym miał- znaczy, mam już, więc będę z nią wychodzić na spacery, jeśli jej się spodoba), a wiesz, ile one mają możliwości umaszczeń, ile jest ras i w ogóle? — zaczęła z widocznym podekscytowaniem. — Wiesz, że jest taka rasa, La Perm, których futro jest takie lokowane? I jeśli są dymne, to ich futro z wiekiem może się wybielać! Albo którykolwiek point. Ciemnieją z wiekiem! Ooo, albo koty norweskie leśne! Niektóre mają taką mutację, która im zmienia kolor futra… burmskie i kurylskie bobtaile też mają coś podobnego, ale nie takie same! U norweskich masz “amber”, na futrze kota czarnego, niebieskiego lub karmelowego zaczną pokazywać się pręgi, a futro (oprócz prążków) zmieni się w taki złoty lub musztardowy kolor. U burmskich masz “russet”, który z brązowego futra robi takie bardziej… rudawe, ale nie do końca rude! U kurylskich masz “carnelian”, który robi taki intensywny rudy z brązowego futerka… — nagle przerwała, przypominając sobie, że ludzie zazwyczaj nie słuchają tyle o kotach. Trochę ją poniosło, zdecydowanie. Gaspar jednak zasygnalizował, żeby mówiła dalej, więc kontynuowała:
— Jest też takie coś, “karmelizacja”. Nie wiadomo jak działa na płowych kotach, ale z niebieskich robi takie bardziej… brązowe, a z liliowych… właściwie też. Dodatkowo je rozjaśnia. Można przypuszczać, że płowy będzie bardzo jasny i bardziej brązowy niż rudawy… A! Działa też na kremowe! Robi taki intensywny, rudy kolor. A wiedziałeś, że pręgowanie bengalskie tak właściwie nic nie mówi?! “Bengal” to tylko modyfikator do istniejących już pręgowań, oprócz tickingu. Cętki i bengal to rozetki, tygrysie i bengal to “braided”, a klasyczne i bengal to “marbled” lub “sokoke”. Ooo, nie dużo osób o tym wie, ale istnieją też pręgi przerywane! Tylko u tygrysich i klasycznych, inaczej się nie da. Wyglądają tak jak zwykłe, ale mają krótkie przerwy, jak nazwa wskazuje. Większość dachowców takie ma. Gen rudy u kotów jest połączony z allelem płciowym X, więc u kocurków możliwe są tylko umaszczenia rude lub nierude, a u kotek już mogą być rude, nierude, ale także szylkretowe! Honorata tutaj jest szylkretką. A! Koty albinosy właściwie są pointami. Są także dwa warianty albinosów! Różowooki i niebieskooki. Różowooki jest rzadszy. I właściwie, niebieskookie wcale nie mają niebieskich oczu, tylko liliowe. Jak rozpoznać białego kota od albinosa? Albinosy mają czerwone źrenice na zdjęciach, a białe koty mają zielone źrenice (też na zdjęciach, dla wyjaśnienia). Fajne, nie? — zakończyła, dopiero biorąc większy oddech. Nie przyzna się, ale przestała mówić tylko dlatego, że zabrakło jej powietrza w płucach. Mogłaby mówić dalej, chociaż chyba wystarczy zwykłemu osobnikowi tyle informacji w tak krótkim okresie.
— Chcesz zobaczyć przykładowe zdjęcia wszystkiego? — dodała, już chcąc wyciągać telefon (na którym pewnie ma tysiące zdjęć kotów).

WĄTEK ZAMKNIĘTY PRZEZ MG (JEDNA Z POSTACI PRZESZŁA DO NPC).
◇──◆──◇──◆
[475 słów: Kazue otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]

niedziela, 12 marca 2023

Od Gaspara CD Kazue — „Kazue i Gaspar adoptują dziecko”

Poprzednie opowiadanie

WIOSNA

Zachowanie Kazue momentami wydawało się Gasparowi trochę śmieszne. No dobra, trochę go to przerażało, ale jednocześnie bawiło go jej dramatyzowanie. Chyba trochę przesadzała. Farkas do wszystkiego miał bardzo (aż za bardzo) luźne podejście i ciężko mu było zrozumieć kogokolwiek, kto myśli inaczej. Wysłuchał jej gadania, przecież nie chciał jej denerwować już na samym początku.
Gdy urządzała rewolucję w swoim pokoju, Gaspar ledwo powstrzymywał się od wybuchnięcia śmiechem. Ciekawe, co tam trzymała… Aż bał się pomyśleć. Jednocześnie w pewnym sensie wydawało mu się to intrygujące. Ale tym zajmie się później.
— Wiem, które rośliny są trujące — odpowiedział ze spokojem. W końcu był synem Demeter, więc trochę się na tym znał. — I mogę obiecać, że nie zbiję żadnej doniczki. Co innego pewnie tak, ale nie rośliny… — zachichotał, ale Kazue pewnie nie śmieszyło to tak bardzo, jak jego.
Gaspar naprawdę bardzo starał się nie skomentować jej słodziaśnej piżamki w kotki, ale to było silniejsze od niego. Uważał ten widok za — delikatnie mówiąc — komiczny. Dziewczyna z (prawie) całej siły pchnęła go w ścianę. Mógł się tego spodziewać.
— Ej no, w ogóle się nie śmieję — zapewnił, chociaż wcale nie brzmiało to przekonująco. — Po prostu… bardzo ciekawa stylizacja.
Kazue kolejny raz spojrzała na niego w taki sposób, jakby miała ochotę zdeptać Gaspara jak naleśnika. Jednak go puściła, przecież nie wypadałoby się pozabijać w pierwszych minutach nocowania, prawda?
Chłopak przysiadł obok ich nowego kociaka. Cieszył się, że zabrał go ze sobą. To był fajny zwierzak, Kazue go polubiła.
— A w sumie, to czemu tak bardzo lubisz koty? — zagadnął.
Ciekawiło go to. To w ogóle nie pasowało do tej groźnej Kazue, która wywaliła go na półki w magazynie Biedronki. Właśnie to wydawało mu się w niej intrygujące. Bo może tak naprawdę była zupełnie inna? Gaspar miał taką nadzieję.
Zadowolony kociak wskoczył mu na kolana. Uwielbiał głaskanie. Gaspara chyba też.


Kazue?
◇──◆──◇──◆
[300 słów: Gaspar otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

czwartek, 2 marca 2023

Od Kazue CD Gaspara — „Kazue i Gaspar adoptują dziecko”

Poprzednie opowiadanie

WIOSNA

Wow, po raz pierwszy czegoś nie zjebał! Zasłużył sobie na gratulacje. Rzuciła się na najbliższą kanapę, sofę czy tam fotel. Po prostu na coś, na czym da się usiąść (oprócz Gaspara).
Dobra, Gaspar zdecydowanie był… ciekawy. Aż za ciekawy. Był taki głupi, że aż uroczy. Wydawał się w ogóle nie zwracać uwagi na wszystko złe, co kiedykolwiek zrobiła i tylko wykonywał jej polecenia. Jak taki… piesek. Powiesz mu siad, i usiądzie. Powiesz mu leż, i położy się.
— Hm? — pytanie przyciągnęło jej uwagę. Sama nie miała przeciwko żadnych argumentów (a nawet, uznała to za okazję na lepsze poznanie myśli i uczuć chłopaka), ale… dobra, w jej pokoju ledwo co było miejsca na kota, a tym bardziej na piętnastoletniego syna Demeter.
Strach przed ciemnością? Kolejny dowód jego… prostoty, jak by to nazwała Kazue. Żeby bać się, było czymś wstydliwym dla córki Aresa, nie wspominając o strachu przed czymś takim jak ciemność? Jednocześnie, chciałaby móc żyć z taką prostotą.
— Eh… dobra. Ale będziesz musiał się jakoś wcisnąć do mojego pokoju. Jeśli rozwalisz jakąś doniczkę albo z jakiegoś powodu rośliny nagle znajdą się na ziemi, to wypierdalasz. — przekazała warunki, szczerze martwiąc się o swoje rośliny. — Jeśli będzie ci się chciało, to daj te toksyczne i trujące gdzieś, gdzie nie będą dostępne dla kota. A te bezpieczne mogą być gdziekolwiek. Chyba mam tam gdzieś na łóżku książkę o roślinach trujących dla kotów, czy coś takiego. — poinstruowała, obserwując, jak Gaspar z przerażeniem słucha przestróg i rozkazów. Tak dla dodatkowego efektu, zdjęła maseczkę z twarzy, która zdążyła zaschnąć. — I NIE WCHODŹ JESZCZE DO POKOJU. Jak wyjdę, to możesz wejść. — dodała, żeby przypadkowo nie wszedł jej do pokoju kiedy chowa wszelkie dowody jakichś… ee… nie za przyjemnych rzeczy, typu celowe podpalanie jakichś przypadkowych rzeczy, jakieś dziwne miesięczniki, które kupowałaby twoja matka, czy inne dziwne przedmioty, których lepiej, żeby nikt nie widział.
Po grożeniu brązowowłosego sama ruszyła do swojego pokoju i szybko jednocześnie ostatecznie wysuszyła włosy, przebrała się w piżamę (w kotki!) i panicznie schowała wszelkie poszlaki, gdzie tylko mogła. Pod łóżko, w szafki, pod szafki, na górę szafy, do szafy… Wszędzie, byle żeby niczego nie znalazł.
Już całkowicie gotowa, z wilgotnymi (ale nie mokrymi) włosami, w piżamie w kotki, ze skarpetkami w kotki, z kapciami kotkami i opaską do spania na oczy (również z kotkami) wyszła z pokoju, wracając do kota.
— No, mała, jakby cię tu nazwać… — zaczęła się zastanawiać, drapiąc kotkę za uchem. Może… Honorata? Takie, pasujące do niej. I polskie! Wandzi na pewno by się spodobało.

Gaspar?
◇──◆──◇──◆
[410 słów: Kazue otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]

wtorek, 28 lutego 2023

Od Gaspara CD Kazue — „Kazue i Gaspar adoptują dziecko”

Poprzednie opowiadanie

WIOSNA

Gaspar szybko opatrzył Kazue rękę. Przynajmniej tego udało mu się nie zepsuć. Nawet on mógł spokojnie przyznać, że wywołał już wystarczająco dużo zamieszania. Kolejne szkody nie były im potrzebne.
Z jakiegoś powodu cieszył się, że siedzi sobie w domu Aresa ze wściekłą Kazue i znalezionym w mieście kotem. Było brudno i nie zdziwiłby się, gdyby zaraz ktoś go stamtąd nie wyrzucił, ale miał nadzieje, że to się nie wydarzy. Gaspar chciał tam jeszcze zostać. To przerażające, ale zaczęło do niego docierać, że lubi spędzać czas z Kazue. Jasne, była szalona i czasami trochę się jej bał (oczywiście tylko trochę), ale to sprawiało, że jeszcze bardziej ją lubił. Nie przepadał za dziewczynami, które są tak spokojne i delikatne, jakby miał je powalić najmniejszy podmuch wiatru. W sumie to fajnie, że potrafiła się bić. Przynajmniej nie była taka nudna. Razem zrobili niezły rozbój w Biedronce. Gaspar łatwo się przywiązywał do kogoś, z kim przeżył jakąś przygodę.
— Mogę tu zostać na noc? — wypalił nagle.
Niemal od razu zrozumiał, jak dziwnie to zabrzmiało. Musiał jakoś uratować sytuację. Potrzebował dobrych argumentów.
— To znaczy, jest już giga późno. Miałbym problemy, gdyby ktoś mnie przyłapał. Już zbyt wiele razy wyłaziłem z domku w nocy. I, no, boję się ciemności. Troszeczkę. No błagam…
Nie raz Gaspar wymyślał jakieś genialne plany na wybrnięcie z trudnej sytuacji, ale tym razem zachował się zupełnie tak, jakby nagle stracił tę umiejętność. Strach przed ciemnością kompletnie do niego nie pasował, a strach przed przyłapaniem tym bardziej.
— Za kotka. I za to, że tak ładnie opatrzyłem ci rękę — dodał, zanim Kazue zdążyła cokolwiek mu odpowiedzieć.
Farkas był przerażony. Co on w ogóle odwalał? Rzadko się zdarzało, że sam zaskakiwał się swoimi pomysłami. Ten wydawał mu się tak komiczny, że po prostu musiał to zrobić. Kątem oka spojrzał na kota. Gaspar w pewnym sensie uratował mu życie, więc wierzył, że jeśli Kazue zaraz go zaatakuje, to kociak stanie w jego obronie.

Kazue?
◇──◆──◇──◆
[316 słów: Gaspar otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia i -5 Punktów Przyjaźni z Kazue]

sobota, 18 lutego 2023

Od Kazue CD Gaspara — „Kazue i Gaspar adoptują dziecko”

Poprzednie opowiadanie

WIOSNA

Obserwowała, jak Gaspar zajmuje się sprzątaniem, kiedy ona opiera się o jakąś przypadkową ścianę. W momencie, w którym odkurzacz przestał działać, mocno pierdolnęła się ręką w czoło, najpewniej myśląc „no kurwa debil”. Ciągle, jednak teraz blisko załamania, patrzyła, jak chłopak sobie niby to naprawi. W końcu doszła do wniosku, że nie ma co się męczyć. Odepchnęła lekko (jak na nią) herosa.
– Odsuń się i zabierz stąd ten odkurzacz czy co tam kurwa. Ja to zrobię, bo ty chyba nie umiesz. Przynieś tylko jakieś worki czy inne gówno. – powiedziała, zdecydowanie wkurwiona. Przyklękła i zaczęła gołymi rękami zbierać większe kawałki i odkładać na bok, kiedy syn Demeter wyruszył w krótką podróż. Wzięła zmiotkę, którą zamiotła szkło. Nawet nie spodziewała się, że razem ze szkłem zbierze tyle przypadkowych rzeczy z ziemi. Ktoś (na pewno nie ona) musiał kiedyś tutaj chyba rozsypać całą paczkę chrupków, rozkruszyć ją, po czym rozpierdolił resztki po całym domku. Dobra, może nie aż tak!
Kiedy po tak długim czasie oczekiwań (po ok. 10 minutach) dostała worki na śmieci. Najpierw włożyła duże kawałki po wazonie, którymi jak na złość się przecięła na wewnętrznej części dłoni, do worka. Chociaż Gaspar chciał coś tam pomóc z tą ręką, to nawet go nie słuchała. Ma ważniejsze rzeczy do roboty. Nie chce, żeby jej kot się pokaleczył w łapki! Zebrała małe kawałki szkła do wora, a na sam koniec resztę brudów, które łatwo dało się zamieść.
– No, i tak to się kurwa robi. – stwierdziła, zerkając na rozciętą rękę. Nie obchodziłoby to ją, gdyby nie to, że zaraz znowu ubrudziłaby podłogę (naraża swojego kota na poślizgnięcie się!). Wepchnęła więc dłoń do piętnastolatka. – Wykaż się czymś i chociaż tego nie zjeb, dobra? – powiedziała. Już drugi raz zraniła się szkłem w dłoń i musi prosić kogoś, żeby jej to ogarnął. Zdecydowanie musi kiedyś się nauczyć chociaż trochę medycyny, żeby nie musiała potem prosić o pomoc przy jakimś głupim zadrapaniu (dobra, to nie było zadrapanie). Prawie że jej cała dłoń była teraz nieźle czerwona. Zastanawiała się, jakim cudem jeszcze nie pobrudziła swojej białej koszuli.


Gaspar?
◇──◆──◇──◆
[336 słów: Kazue otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

piątek, 10 lutego 2023

Od Gaspara CD Kazue — „Kazue i Gaspar adoptują dziecko”

Poprzednie opowiadanie

WIOSNA

Po kilku minutach Gaspar wrócił z odkurzaczem i zmiotką. Wolał się nie narażać. Zresztą, to on sprowadził tu tego kota, więc chyba powinien to zrobić. Musiał też trochę lepiej zadbać o to, żeby Kazue przypadkiem się nie zraziła. Ogarnięcie tego kota nie wydawało się łatwe.
Chłopak w milczeniu podłączył odkurzacz. Niewiele myśląc, zaczął odkurzać… zbity wazon. Nawet nie przyszło mu do głowy, że odkurzanie dużych, ostrych kawałków szkła nie jest najlepszym pomysłem. Odkurzacz nie wytrzymał długo. Zanim Kazue zdążyła zareagować, silnik się spalił.
— O cholera… — jęknął Gaspar.
Ale wcale nie brzmiało to tak, jakby się przejął. Ta sytuacja rozśmieszyła go chyba jeszcze bardziej niż rozbicie wazonu.
— Naprawię to, oczywiście — dodał szybko. Mimo wszystko uważał, że nie ma po co się denerwować.
Problem polegał na tym, że nigdy wcześniej nie naprawił żadnego odkurzacza. Z traktorem dałby radę, ale odkurzaczy nienawidził. Unikał wszystkiego, co związane ze sprzątaniem. Dlatego, żeby sprawić wrażenie, że cokolwiek robi, wyciągnął woreczek ze śmieciami.
— Sprawdzę, jak dużo szkła się tam dostało… — powiedział. Wymyślił to na szybko, tak naprawdę nie miał pojęcia, w czym by to miało pomóc.
Zaczął przeglądać go z ogromnym, oczywiście udawanym zainteresowaniem. Wyglądał tak, jakby coś analizował, ale tak naprawdę po prostu zastanawiał się, ile razy jeszcze coś rozwali. Demolowanie domku Aresa zdecydowanie nie należało do bezpiecznych zajęć.
Po chwili sytuacja znów się pogorszyła. Woreczek wypadł Gasparowi z ręki. Sam nie wiedział, jak to się stało — przez chwilę zagapił się, a worek wraz z zawartością wyślizgnął się na podłogę. Śmieci było więcej, niż można by się spodziewać. Podłoga wyglądała jak małe wysypisko.
— Ups… — wyjąkał z niewinnym uśmiechem na twarzy. — To też posprzątam. Nie ma się czym martwić…
Wziął do ręki zmiotkę. Próbował zmiotnąć wszystko do jednego miejsca, ale syfu było za dużo. Zmiotka tylko się ubrudziła. Wyglądała dosłownie tak, jakby przesiąknęła brudem. Gaspar rzucił ją w kąt. Dotarło do niego, że nic tu nie naprawi.


Kazue?
◇──◆──◇──◆
[310 słów: Gaspar otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

sobota, 4 lutego 2023

Od Kazue CD Gaspara — ,,Kazue i Gaspar adoptują dziecko”

Poprzednie opowiadanie

WIOSNA

Kiedy tylko Gaspar wlazł przez okno, miała ochotę zajebać albo siebie, albo jego. Jej uwagę jednak bardziej przyciągnął kot, do którego uklęknęła i zaczęła głaskać po łebku.
— Ty wiesz, że to młody kot, co nie? — spytała się, patrząc z powrotem na syna Demeter. — Małe koty łatwiej by się przyzwyczaiły do towarzystwa rzeczy, na które normalnie by polowały. — stwierdziła. W sumie było to prawdą co do jakiegokolwiek zwierzęcia, czy nawet człowieka. Jeśli od małego będziesz im wmawiał, że jest to normalne i absolutnie dobre, w przyszłości będą tak myśleć. Może nie jest to dobry sposób na wychowywanie dzieci, ale tak jest.
— Oj, mała, no! — zawołała z paniką, kiedy kociak wskoczył na stół spychając rzeczy. Tylko słysząc zbicie się wazonu, wzięła kota na ręce. Ważniejsze było, żeby mu się nic nie stało! — Kurwa. — mruknęła po chwili, patrząc na szkło na ziemi. Nawet nie wiedziała kogo to było. Może Wandy, może Rubena albo Damiena (choć wątpiła w obie te opcje), ale równie dobrze mogło to należeć do dawno zmarłego herosa czy takiego, który już opuścił obóz. Na pewno nie było to jej.
— W tej chwili mnie bardziej interesuje posprzątanie tego niż znalezienie jakiegoś lepszego. — prychnęła. Poszła odstawić kota do pierwszego lepszego pokoju, w którym powinien być bezpieczny. To znaczy, nic ostrego, żadnych trujących roślin i tak dalej.
Wróciła, myśląc co zrobić ze szkłem. Nie weźmie tego wszystkiego gołą ręką. Już wcześniej się jej wbił kawałek szyby w dłoń, nie życzy sobie jeszcze raz. Dobra, może kiedyś. Ale nie tyle razy w jeden rok. To nienormalne!
— Idź po zmiotkę. — rozkazała chłopakowi, sama próbując butem zebrać szkło jak najbardziej w jedną kupkę. — I odkurzacz. Przyda się. — dodała, zanim Gaspar opuścił budynek, tym razem drzwiami.
W miarę zgarnęła szkło w jedno miejsce, może trochę rozkruszając niektóre kawałki. Po to przyda się jej odkurzacz. Może i zebrała większość szkła, ale teraz dookoła miała zdecydowanie za dużo malutkich kawałków pozostałych z wazonu.

Gaspar?
◇──◆──◇──◆
[314 słów: Kazue otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

piątek, 27 stycznia 2023

Od Gaspara CD Kazue — ,,Kazue i Gaspar adoptują dziecko”

Poprzednie opowiadanie

Gaspar odetchnął, gdy okno otworzyła Kazue. Przecież równie dobrze zamiast niej mógłby to być jakiś inny, wściekły dzieciak Aresa, gotów w każdej chwili porządnie mu przywalić. Dlatego, ucieszony ze swojego szczęścia, nawet nie przejął się, gdy zaczęła na niego przeklinać. Zwłaszcza że kot załagodził sytuację.
Tylko się uśmiechnął, gdy dziewczyna zaczęła wyliczać wszystkie koszty. Właściwie to nie był ich świadomy. W Szwecji miał mnóstwo kotów, ale na wsi potrafiły same się sobą zająć. Nie potrzebowały zbyt wiele. W swoim życiu Gaspar był u weterynarza może trzy razy. Chodził tam tylko w skrajnych przypadkach.
Gdy tylko powiedziała, że może wejść, niemal rzucił się w okno. Wolał się pośpieszyć, zanim się rozmyśli. W ten sposób rozwalił leżące tam rzeczy, przypadkiem robiąc przy tym coś w rodzaju pokracznego fikołka. Runął na podłogę tak mocno, że aż coś zadudniło. Gaspar obawiał się, że zaraz zostanie stamtąd wyrzucony. Dopiero co się zjawił, a już tworzyło się kolejne zamieszanie.
Kot tylko miauknął, łasząc się wokół Kazue. Bardzo się nią zainteresował, zupełnie tak, jakby rozumiał, o co chodzi. Gaspar tylko się uśmiechnął. Dramatycznie walczył z samym sobą — był bliski wybuchnięcia śmiechem, a wolałby nie zdenerwować jej na samym początku.
— Nie no, jakoś się to ogarnie… — chłopak starał się załagodzić sytuację. — Oczywiście to nie tak, że mnie nie stać na kota. Tylko… — próbował wymyślić jakiś sensowny argument. Zajęło mu to parę sekund, wystarczająco, aby się wszystkiego domyślić. — Boję się o szczurki. No bo w końcu to kot.
Tak, to zdecydowanie był kot. Po chwili wskoczył na stół, zrzucając z niego po kolei różne rzeczy. W tym szklany wazon, który tego nie przetrwał. Zbił się, rozrzucając maleńkie kawałki po podłodze. Gaspar wpatrywał się w to z wielkim przerażeniem. Nie był na to przygotowany, nie spodziewał się, że ten słodki mały kiciuś może sprawić jakieś problemy. Czekał jak skazaniec, aż Kazue wywali go przez okno razem z nowym kotem.
— Emmmm… — wymamrotał. Przez dłuższą chwilę nie był w stanie powiedzieć nic więcej. — To się jakoś ogarnie…
Poleciał na podłogę, uporczywie zbierając kawałki szkła. Jak można się domyślić, niewiele to dało. Wyrzucił parę z nich przez okno, ale to była tylko niewielka część. Nic więcej nie próbował zdziałać. Usiadł, czekając na jakąkolwiek reakcje.
— To tylko głupi wazon, i tak był brzydki. Mogę znaleźć ci lepszy, jeśli chcesz — Gaspar uśmiechnął się słodko, nie zdając sobie sprawy, że coś takiego prawdopodobnie jeszcze bardziej ją zdenerwuje. Ściągnął kota, który znów chciał wejść na jakiś mebel. Wspaniale. Chyba nie pokazał się z dobrej strony.

Kazue?
◇──◆──◇──◆
[408 słów: Gaspar otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]

Od Kazue CD Gaspara — ,,Kazue i Gaspar adoptują dziecko”

Poprzednie opowiadanie

Kazue cały wieczór spędziła na pielęgnowaniu swojej skóry, włosów, czy ogólnie… swojego zdrowia psychicznego i fizycznego.
Przyrządziła sobie sałatkę owocową, na którą rzeczy kupiła w sklepach Nowego Jorku. Banany, jabłka, pomarańcze… jakiekolwiek owoce, o których da się pomyśleć, pewnie tam były (oprócz gruszek). Po zjedzeniu obmyła miskę butelkowaną wodą na zewnątrz.
Przeszła do łazienek, w których umyła i siebie, i włosy, wodą sięgającą ok. 37°C. Starannie pokryła włosy szamponem, który ma zapobiegać przetłuszczaniu się włosów. Spłukała zimną wodą, i powtórzyła po raz drugi.
Będąc pewna, że wszystko jest spłukane, nałożyła odżywkę emolientową. Odczekała 15 minut, po czym spłukała odżywkę, również zimną wodą.
Po zakończonej pielęgnacji włosia ruszyła z ręcznikiem z powrotem do domku piątego, gdzie nałożyła na twarz maseczkę peel-off w kolorze czerwonym o zapachu malin. Może i niezbyt odpowiadał jej ten zapach, ale jakoś przetrwa. Nie lubi kremów, więc maseczki to jedyna inna opcja, o której mogła myśleć.
Kiedy tylko czekała na wyschnięcie maski na dole całego domku, usłyszała walenie w okno. Ta, zajebiście.
Już słysząc to wkurwiona Kazue, podeszła do okna i je otworzyła. Była w samym szlafroku, kapciach z kotem, włosami owiniętymi w ręcznik i czerwoną, jeszcze lepiącą się maską na twarzy.
— Czego kurwa?! — powiedziała przez zęby, widząc Gaspara. Szybko jej uwagę jednak przyciągnął widok kociaka trzymanego przez herosa. W tym samym momencie jej nastawienie całkowicie się zmieniło. — O mój Boże! Kicia! — zawołała, badając wzrokiem kota.
W jej głowie już ustaliła kilka rzeczy. Była to kotka, wnioskując po szylkretowym umaszczeniu. Nie miała więcej niż rok. Była najbardziej typowym kotem, którego da się spotkać. Bursztynowe oczy, bura, typowy dziki kot, którego widywała. Dokładniej, czarna szylkretka, tygrysio pręgowana, z trochę mniej niż 25% bieli. Chociaż ciekawiło ją jedno.
Kociak był długowłosy. Zazwyczaj nie występowało to u dachowców. Wywnioskowała więc, że po obu stronach drzewa genealogicznego musiały znajdować się rasy długowłose. Z budowy nie przypominała żadnej rasy. Nie było o tym nic ciekawego. Zwykły kot.
— Wezmę ją. — powiedziała od razu, ale dopiero po tym zaczęła się zastanawiać. — O Jezu… ile ja będę płacić za weterynarza, karmę, drapak, zabawki… i muszę przestawić rośliny, żeby nie zjadła nic trującego… eech… będę musiała prosić rodziców… a to znaczy, że będę musiała do nich przyjechać. Kurwa no. Jeszcze za pociąg będę płacić. Ja pierdolę. — skończyła w końcu, przeskakując do drzwi i otwierając je. — Wchodź tu, zanim się rozmyślę. — mruknęła, znowu zdenerwowana zaplanowanymi wydatkami. — Odrobaczania, szczepienia, kastracja… — po cichu wymieniała, pewnie licząc, ile to wyjdzie. Miała wrażenie, że aż rozbolał ją portfel.

Gaspar?
◇──◆──◇──◆
[409 słów: Kazue otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]

czwartek, 26 stycznia 2023

Od Gaspara do Kazue — ,,Kazue i Gaspar adoptują dziecko”

Po powrocie do obozu wszystko wydawało się lepsze. Gaspar cieszył się, że jego życie wróciło do normy. Wreszcie mógł normalnie zająć się szczurkami, bez obaw, że zaraz jakiś kretyn coś im zrobi. Jednak i tak musiał dobrze o nie dbać. Nie chciał, żeby dowiedziało się o nich zbyt dużo osób. Musiał przygotować im dobre miejsce, bo inaczej zaraz by je zgubił. Szczurki przywiązały się do Gaspara tak bardzo, że często trzymał je w kieszeniach.
Pewnego dnia postanowił polecieć pegazem do San Francisco. Potrzebował nowych nasion, a poza tym akurat strasznie się nudził. Obiecał sobie, że tym razem nie skończy się to tak tragicznie, jak z Kazue. Póki co miał dość wrażeń, a to rzadko się zdarza. Większość uwagi skupił na tym, żeby nie zrobić niczego głupiego. Miał tylko jeden cel. Kupić te przeklęte nasiona. 
Na szczęście nic nie wskazywało na to, żeby miało wydarzyć się coś dziwnego. Gaspar wyszedł spokojnie ze sklepu, obładowany torbą z nasionami i nowymi roślinami. Kupił też zapas jedzenia dla szczurków. Wpadł na pomysł, żeby znaleźć im też klatkę, ale przypomniało mu się, że przecież go na to nie stać. Nigdy nie był bogaty. Trzeba przyznać, że od jakiegoś czasu jego rodzinę ciężko uznać za przeciętną. Wszystko zaczęło się od wypadku jego ojca. Stracili źródło dochodów. Dziadkom nie było łatwo utrzymać tylu wnuków. 
Chłopak szedł w kierunku czekającego na niego pegaza, gdy nagle poczuł, że coś miękkiego łasi się do jego nogi. Natychmiast spojrzał, co to takiego. Kiedy zauważył, że to mały, słodki kotek, od razu się uśmiechnął. To znaczy — uśmiechnął się jeszcze bardziej, bo uśmiechał się już wcześniej. Dla niego mnóstwo niekoniecznie istotnych rzeczy było powodem do radości, ale koty zaliczały się do tych największych. Postawił torbę na ławce obok i przyjrzał się kociakowi. Wyglądał dość oryginalnie. Był brązowy, ale z dużymi, nieco ciemniejszymi łatami w niektórych miejscach. Gasparowi najbardziej spodobało się to, że jedna połowa pyszczka była jaśniejsza, a druga ciemniejsza. Jego całe futerko zdobiły centki. Połowa jednej przedniej łapki była całkowicie biała. Piętnastolatek nie wytrzymywał z zachwytu, wiedział, że na pewno chce zabrać go ze sobą. Kot sprawiał wrażenie biednego i niedożywionego. Farkas uznał, że najprawdopodobniej był porzucony. Cały był brudny i patrzył na nowego właściciela tak, jakby go o coś prosił. Gaspar nie zastanawiał się ani chwili dłużej. Wziął go na ręce.
— Chcesz pójść ze mną do obozu, co? — zapytał. Kot miauknął w odpowiedzi. — Tylko jak ja cię tam zabiorę… Zmieścisz się do plecaka?
Okazało się, że kilkumiesięczny kotek mieścił się tam idealnie. Gaspar zostawił mu możliwie dużo miejsca, żeby mógł swobodnie oddychać. Miał nadzieję, że podczas podróży nic złego się nie stanie.
Na szczęście po kilkunastu stresujących minutach kot zasnął, więc chłopak przestał się martwić, że wypadnie. No bo w końcu koty to koty, mógłby sobie nagle wyskoczyć z plecaka.
Gdy byli już na miejscu, był już późny wieczór. Gaspar uświadomił sobie, że trzymanie kota ze szczurami w jednym pomieszczeniu nie jest najlepszym pomysłem. Wcześniej jakoś na to nie wpadł. Skupił się na czymś innym. I wtedy do głowy przyszła mu kolejna myśl — przecież w magazynie Biedronki Kazue wspominała coś o tym, że bardzo lubi koty! Chłopak nie potrafił sobie przypomnieć, co dokładnie mówiła, ale był pewny, że coś o kotach. W ten sposób zdecydował, że da jej tego kota. Przecież i tak będzie mógł się z nim bawić. Najważniejsze, że nie będzie stwarzał aż takiego zagrożenia dla szczurów. Zresztą, i tak ukrywał już sporo zwierząt. Przez to nigdy nie miał porządku, wszystko wyglądało jak pobojowisko (chociaż trzeba przyznać, że wcale się tym nie przejmował).
I wtedy stało się coś dziwnego. Gaspar zaczął się bać. Rzadko kiedy w ogóle zauważał u siebie coś takiego. Zwykle był pewny siebie i załatwiał każdą sprawę, nawet tę najgłupszą. Więc dlaczego miał taki problem z tym, żeby po prostu dać jej kota?
Ostatecznie postanowił po prostu trochę zaczekać. Jeszcze przez jakieś półtorej godziny zajmował się kotem. Gdy uznał, że nadszedł odpowiedni moment, wziął go i ostrożnie ruszył w kierunku domku Aresa. Zaczął się bać, że jeśli nie zrobi tego w dyskretny sposób, to te dzieciaki dosłownie go zabiją, a tego wolałby uniknąć. Tak, pewnie właśnie tego się tak bał.
Gaspar nie miał kompletnie żadnego pomysłu. Uporczywie trzymał kota, który powoli zaczynał mieć tego dosyć. W końcu zdecydował się na pewien niezbyt mądry ruch — zaczął walić w okno.

Kazue?
◇──◆──◇──◆
[712 słowa: Gaspar otrzymuje 7 Punktów Doświadczenia]