Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edel Fischer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edel Fischer. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 października 2026

Od Edel — drabble „Muza”

– Nie mogę się skupić – wymamrotała, schylona nad notatkami z gleboznawstwa. Przeczytawszy jedno zdanie, od razu zapominała, co z niego wyniosła.
Osoba, która siedziała z nią przy stoliku w bibliotece, uniosła wzrok znad lektury.
– Puść sobie Muzaka.
– Kogo?
– No, Muzaka. – Wklepało nazwisko w wyszukiwarkę. Wszystkie wyświetlające się nagrania miały tytuły zwykłych playlist: te piosenki na zakupy, te do pracy, te do… jazdy windą.
– Czemu akurat go?
– Robił muzykę stymulującą do pracy. Taką, żeby ludziom się chciało zapierdalać w fabrykach.
– Spróbuję – obiecała, ale najpierw postanowiła zamówić kartonowe jedzenie ze stołówki.
Po zjedzeniu nie wróciła do biblioteki, przypomniawszy sobie, że nie miała słuchawek.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

niedziela, 18 października 2026

Od Edel — drabble „Rodzeństwo”

– Co robiłaś przed pracą tutaj? – zapytała Dana, gdy Edel próbowała wykorzystać krótki moment mniej intensywnego ruchu na przełknięcie bułki.
– Byłam opiekunką. – Obdarzyła ją półprawdą.
Widocznie zainteresowała tym Danę, która zmieniła swoją technikę small talku – zamiast gapić się w ekran telefonu i rzucać pytaniami tylko po to, żeby pokonać ciszę, odrzuciła smartfona i spojrzała Edel w oczy.
– Pilnowałaś obce dzieci?
Cóż za błyskotliwe pytanie.
– Rodzeństwo też. Ale głównie na obozach, nie prywatnie.
– Totalnie nie wyglądasz, jakbyś potrafiła pracować z dziećmi – stwierdziła Dana. – Myślałam, że jesteś jedynaczką.
Edel w odpowiedzi wzruszyła ramionami. Wolała przemilczeć słowa koleżanki niż dalej brnąć w tę rozmowę.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

sobota, 17 października 2026

Od Edel — drabble „Koncert”

Siedzieli w metrze, oboje z rozmazanym makijażem, posiniaczeni i piekielnie zmęczeni.
Dudniło jej w uszach. Ledwo słyszała, co mówił Silas i jakie przystanki wyczytywał pan z głośnika. Wpadła w letarg, w którym dochodził do niej tylko szum pędzącego pociągu zmieszany z głosem Silasa, który nagle stał się niesamowicie gadatliwy około godzinę temu.
Z półsnu wyrwał ją szelest. Zerknęła w bok.
Usta mężczyzny ułożyły się w słowa, które jakimś cudem rozpoznała.
Skinęła głową i wyciągnęła z paczki garść chipsów. Teraz, trochę półprzytomnie, zdała sobie sprawę, że to jej pierwszy posiłek od śniadania, które miało miejsce o czternastej, tuż po jej przebudzeniu.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

piątek, 16 października 2026

Od Edel — drabble „Złożyć”

– NIE RÓB!!!
Marie uwiesiła się na ramieniu Edel, gdy ta próbowała wbić jajko na rozgrzaną patelnię. Heroska podziękowała matce za nadzwyczajny refleks i szybkość, bo inaczej ona lub Marie mogła skończyć z oparzeniem i jajkiem sadzonym na czole.
– Nie robię, puść mnie – nakazała dziewczynce i dopiero gdy się od niej uwolniła, dodała: – O co ci chodzi?
– Bo ty jesteś wegarianką – odpowiedziała Marie z uśmiechem tak pociesznym, że Edel też by się uśmiechnęła, gdyby rozumiała, o co chodzi temu dziecku.
– Wegetarianką, ale co z tego?
– Kury znoszą jajka – odpowiedziała. – Jajka to ich dzieci. Małe kurczaczki. Więc jajko to mięso. Powinnaś wiedzieć.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

czwartek, 15 października 2026

Od Edel — drabble „Kotwica”

Przyjrzała się tutorialowi, każde nacięcie wykonywała zgodnie z nim. Winą za wszystkie swoje niepowodzenia, które smętnie leżały na talerzu, obarczyła teksturę wegańskich parówek. W niczym nie przypominały mięsa, nie zachowywały się jak mięso, nie smakowały jak mięso i Edel nie wiedziała, dlaczego stwierdziła, że kupienie ich będzie dobrym pomysłem. Tym bardziej nie miała pojęcia, co podkusiło ją do kreatywnego wyżycia się na nich i zrobienia z nich ośmiorniczek. Próby zrobienia z nich ośmiorniczek.
Zrobiła im zdjęcie i wysłała do Silasa wraz z pytaniem, co to według niego jest.
„Parówkowe kotwiczki?”
Był zdecydowanie bliżej poprawnej odpowiedzi, niż Edel sądziła, że będzie.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

środa, 14 października 2026

Od Edel — drabble „Ostrzeżenie”

Spojrzała na wiadomość od chłopaka.
„Jakby co, mama mnie odstawi.”
Mentalnie przewróciła oczami. Zaserduszkowała wiadomość i czekała dalej, oparta o ścianę restauracji, którą ona wybrała. Nie ufała upodobaniom gastronomicznym poznanych przypadkiem mężczyzn nieobdarzonych umiejętnością sprawnego flirtu.
– Dzień dobry – przywitała się ze starszą kobietą, która trzymała swojego syna za ramię. On uśmiechnął się do Edel, a jej wydało się, że w jego oczach widziała łzy.
– Wysoka jesteś – mruknęła, zmierzywszy heroskę wzrokiem. Del postanowiła nie uznać tego za faux pas i nie przestała się uśmiechać. – Droga panno, ostrzegam, on ma wrócić cały i zdrowy. Wyślę po niego taksówkę.
Zapowiadała się zjawiskowa randka.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

wtorek, 13 października 2026

Od Edel — drabble „Echo”

– Silas, co to jest? – Wskazała na długą doniczkę na balkonie. Wystawały z niej malutkie listki, które widocznie ledwo co wykiełkowały, a już zdobiły je żółte plamki.
Mężczyzna pochylił się nad donicą, podrapał po brodzie i obficie polał je wodą gazowaną, którą przed chwilą popijał z kubka. Edel mogła przysiąc, że pół godziny temu pił z niego herbatę i na pewno go po tym nie umył.
– Szpinak, dostałem od… nie pamiętam. To jest jakaś specjalna odmiana. Szpinak echo – wytłumaczył. – W sumie to nie wiem, co w nim specjalnego. Wygląda trochę jak mlecze. Albo sałata.
– Jak dla mnie to wygląda, jakby umierało.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

poniedziałek, 12 października 2026

Od Edel — drabble „Gabinet”

Kojarzył jej się ze zmęczeniem i fasolkami wszystkich smaków. Bywało tak, że gdy po kilku bezsennych nocach Edel stała w jego gabinecie, a świat chwiał się pod jej stopami, wpatrywała się w te cukierki i zastanawiała się, czy one stały tam na pokaz, czy Vergil naprawdę podjadał je podczas pracy.
Wracając, kojarzył jej się ze zmęczeniem i może to sprawiło, że obraz idealnego dowódcy w jej głowie miał resztki koszmarów w oczach i ciemne półokręgi pod nimi. Może gdyby nie postrzegała go jako autorytet, to pozwoliłaby sobie na sen. I nie spędziłaby tylu godzin, wpatrując się w psychodeliczną masę fasolek.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

niedziela, 11 października 2026

Od Edel — drabble „Wzgórze”

– I co ja tam będę jadła? – zapytała, mimo że było za późno na zawrócenie. Silas wzruszył ramionami, przez co torba zsunęła się z jego ramienia i gdyby nie półboski refleks, z hukiem uderzyłaby o ziemię.
Wspinali się na niewielkie wzgórze, które, gdy byli obciążeni torbami pełnymi przekąsek i napoi, zdawało się wznosić w nieskończoność.
– Możesz sobie zrobić grillowane marcheweczki.
Przysięgała na bogów, że zaaranżowałaby to wydarzenie milion razy lepiej niż… ktokolwiek z bardzo oryginalnych znajomych Silasa, który je organizował. Myślała o tym zdecydowanie za dużo, jedząc nierówno przysmażone marchewki i chleb tostowy, zmuszając się do uśmiechów i rozmów z nieznajomymi.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

sobota, 10 października 2026

Od Edel — drabble „Świt”

Wbiła jajko na patelnię i obserwowała, jak zaczyna pienić się i skwierczeć. Przetarła zmęczone oczy, pod którymi już zawsze będzie widziała ciemne półkola.
W Obozie zdarzały się noce, które spędzała nad dokumentami, którymi mogłaby zająć się następnego dnia. Odmawiała sobie prawa do snu, bo czuła wsiąkający w nią strach przed oceniającym spojrzeniem Vergila, który na nikogo by tak nie popatrzył. Czuła nieistniejącą presję, każącą jej pracować aż do świtu.
Gdy wreszcie się stamtąd wyniosła, nie potrafiła przyzwyczaić się do normalnego życia. Jej umysł nie pozwalał jej na spokojne zaśnięcie, bez zrywania się z półsnu i uczucia, że o czymś zapomniała.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

piątek, 9 października 2026

Od Edel — drabble „Sieć”

Zadzwonił do niej nadzwyczajnie przejęty, co odebrała jako zapowiedź wyjątkowo burzliwej przygody miłosno-seksualnej (jego lub Yasmin). Jednak chodziło mu o przygodę okołokulinarną, co w jego przypadku było wydarzeniem wręcz niesamowitym. Opowiedział jej o fudo, prawił do niego rozległe peony, rozgadał się na temat tego, jak mocno w smaku przewyższa zwykłe, nudne tofu i niech Edel natychmiast biegnie do takiego jednego sklepu, żeby to kupić i poznać prawdziwą błogość.
Tak też zrobiła. Dopiero po kilku godzinach bezsensownego poszukiwania podanego przez niego sklepu, który perfidnie nazwał „sieciówką”, postanowiła wyszukać jego nazwę. Okazało się, że tych lokali było w całych Stanach aż osiem.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

czwartek, 8 października 2026

Od Edel — drabble „Grabić”

– Myślałaś kiedyś o tym, żeby kupić sobie ogródek? – zapytał Silas podczas jednej z ich wideorozmów, gdy zmuszała go do siedzenia w łazience, w jednym z niewielu miejsc, gdzie internet i zasięg postanawiały się zgrać.
– Jaki niby ogródek?
– No, taki zwykły, do uprawiania warzyw i owoców, nie?
– Aha – mruknęła. – Żebyś mógł kraść cokolwiek by tam nie wyrosło?
Udał zszokowanego tym niedorzecznym zarzutem.
– Nie, żebyś mogła częstować mnie domowymi przetworami. Wiesz, soki, dżemy, powidła…
– I czym niby byś zapłacił?
– Mógłbym ci czasem skosić trawę. Może też ją zgrabić. Ale wiesz, pomiędzy jednym a drugim potrzebowałbym przerwy na piwo.
Pokręciła głową z niedowierzeniem.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

środa, 7 października 2026

Od Edel — drabble „Ciężar”

Czytała przepis kilka razy, zrobiła notatki i te notatki zabrała do sklepu. Dopiero patrząc na rozłożone przed nią kosze z warzywami, zaczęła kwestionować poprawność swoich zapisków. Była zbyt dokładna, żeby przepisać złą cyfrę, ale równocześnie tak bardzo sobie nie ufała, że mogłaby uwierzyć w zanik jej umiejętności czytania ze zrozumieniem.
Odczuła to w dość bolesny sposób, gdy wreszcie udało jej się przytargać dwukilogramowy worek ziemniaków do mieszkania i resztkami sił odstawiła go w kąt kuchni. Wtedy jeszcze raz sprawdziła przepis na „Przepyszną i prostą zupę ziemniaczaną”.
Przepisała złe proporcje, chyba że naprawdę chciała ugotować obiad dla całej rodziny i sąsiadów.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

wtorek, 6 października 2026

Od Edel — drabble „Smród”

Zapomniała.
Nie wiedziała, jak. Próbowała przeanalizować swoje kroki, wytłumaczyć otumanienie, które ją opanowało. Nie zdziwiłaby się, gdyby popełniła błąd w innym aspekcie życia, ale była przekonana, że w ciągu ostatnich dwóch lat o niczym nie zapomniała.
Obwiniała wyłącznie siebie, bo też kogo innego? To ona przygotowała wszystko od początku do końca, nastawiła piekarnik na odpowiednią temperaturę i była pewna, że to samo zrobiła z minutnikiem.
O jej zaniedbaniu powiadomił ją smród spalenizny, który oderwał ją od czytanej książki. Najpierw mu nie uwierzyła. Potem uznała, że za bardzo łaskocze jej nozdrza, żeby go sobie wyobraziła.

Zaksztusiła się buchającym z piekarnika dymem.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

poniedziałek, 5 października 2026

Od Edel — drabble „Bariera”

Stał na balkonie, łokcie oparł na barierce, niebezpiecznie przechylając się za jej brzeg. Obserwował skorkowane samochody, których kierowcy co chwilę uwalniali swoją frustrację poprzez agresywne uderzenie w klakson. Edel siedziała skulona na podłodze, ściśnięta pomiędzy donicami przymiarających roślin i chwiejącym się stolikiem, najprawdopodobniej stworzonym przez pijanego stolarza.
– Zamawiamy coś? – zapytał Silas po tym, jak dziesięć razy głośno oznajmił, że dzisiaj nie miał weny na gotowanie.
– Byle nie pizzę.
– To chińszczyznę. – Tym razem to nie było pytanie. Zresztą, zanim zdążyła odpowiedzieć, on już dzwonił do ulubionej knajpki.
Edel w ramach zgody ograniczyła się do machnięcia dłonią, jej śladem podążyła niewielka tęcza.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

niedziela, 4 października 2026

Od Edel — drabble „Sen”

Lata temu tata Edel ustanowił całkowity zakaz korzystania z telefonów, telewizora i nawet książek, gdy przychodził czas wspólnego posiłku. Miała być to magiczna metoda wychowawcza, którą odnalazł w poradnikach dla początkujących rodziców. Celem było zmuszenie rodziny do rozmowy, bo alternatywą było ciche wpatrywanie się w talerz (co według Edel skutecznie zniechęcało do odzywania się, jeśli chciało się zjeść coś ciepłego).
Z biegiem czasu, kiedy dzieci dorosły, a rodzice przestali mieć nad nimi władzę absolutną, z tamtego zakazu pozostały marne resztki – nijaka tradycja opowiadania sobie swoich snów podczas wspólnego picia kawy, bo zawsze przy śniadaniu nie znajdowali innych tematów do poruszenia.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

sobota, 3 października 2026

Od Edel — drabble „Krem”

Nie zgadłaby, że pierwszą rzeczą, która sprawi, że zatęskni za Obozem, będzie obiad.
Śniadania były proste – parzyła kawę, wlewała ją do kubka i opcjonalnie dodawała do tego kanapkę. Potem zazwyczaj parzyła kolejną kawę. Gdyby mogła odżywiać się samą kofeiną, możliwe, że ilość problemów w jej życiu zmniejszyłaby się o połowę.
Kiedy kończyła się kawa, Edel brakowało obozowej stołówki. Jej marne umiejętności gotowania ograniczały się do podgrzewania gotowych dań z supermarketu oraz jednego przepisu, który znała od babci. Czasem zastanawiała się, kiedy zupa krem z marchewki przestanie być dla niej miłym wspomnieniem domu rodzinnego, a stanie się czynnikiem wywołującym odruch wymiotny.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

piątek, 2 października 2026

Od Edel — drabble „Miasto”

Tego słonecznego, październikowego popołudnia, gdy wiecznie zielone drzewa były, dla odmiany, zielone, krople potu zbierały się na jej szyi i czole, a za dużo warstw ubrań przykleiło się do ciała, bo rankiem założenie bluzy wydawało jej się rozsądne. Edel mogła przysiąc, że jej makijaż spłynął z twarzy trzy kilometry temu i stworzył kremowo-czarną plamę na rozgrzanym asfalcie.
Zrezygnowana, zadzwoniła domofonem.
– Pańska pizza.
Mężczyzna, prawdopodobnie jeden z miliarda Johnów, powitał ją szerokim uśmiechem. Pewnie długo minęło od jego ostatniego spotkania z kobietą.
– Taka niejesienna pogoda, co? – zaśmiał się. – Mówię ci, to przez tę epidemię betonu, w tym mieście zaraz trawy zakażą…


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

czwartek, 1 października 2026

Od Edel — drabble „Sztylet”

U Silasa obowiązywały zasady, których Edel nie pojmowała, ale próbowała respektować. Najgorzej wychodziło jej to podczas pierwszego dnia odwiedzin, gdy frustrowała ją każda różnica między jej mieszkaniem a tym Silasa i Yasmin.
Często były to rzeczy kuriozalne.
Przetarła oczy i rozmazała resztki makijażu po policzkach, niemrawo człapiąc do aneksu kuchennego. W prawie pustej lodówce znalazła dwa pomidory zaopatrzone w pisaną ręką Silasa notkę: „Dla Edel, nie kraść :)”. W szufladzie odkryła plastikowe sztućce i nożopodobne przedmioty – chwyciła pierwszy z brzegu, w roztargnieniu ignorując jego kształt.
– Tym sztyletem kroimy bataty – powitał ją Silas, wnosząc do kuchni zapach tytoniu.
Postanowiła tego nie kwestionować.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

wtorek, 29 września 2026

Od Edel — „The cold dark street tonight”

Nowy Jork powitał ją zapachem smażonych na starym tłuszczu frytek. Nie narzekała, bo był to lepszy zapach niż smród potu w przepełnionym autokarze, wiozącym ją z lotniska do centrum. Gorszy od wyperfumowanego samolotu, ale po autobusie standardy nosa Edel samodzielnie zakopała się kilka metrów pod ziemią.
To Silas podsunął jej frytki pod nos, sam mając nimi wypakowane usta. Zanim postanowiła dokładniej się im przyjrzeć albo chociaż wyciągnąć po nie rękę, wymamrotała niewyraźne „chwileczkę” i obejrzała z trudem wyszarpaną z autokaru walizkę dla upewnienia się, czy to na pewno ta należąca do niej i czy przypadkiem nie miała ogromnej dziury, przez którą wypadły wszystkie jej rzeczy. Dopiero wtedy wyprostowała się i uśmiechnęła do przyjaciela, który bezprecedensowo ukradł około ćwierć frytek z zaoferowanej jej pół minuty wcześniej torebki.
– Może byś się przywitał? – zapytała żartobliwie, na co mężczyzna ostentacyjnie pomachał jej torebką z frytkami jeszcze bliżej twarzy niż wcześniej. Wreszcie ją od niego odebrała, nie bez dużej dozy obrzydzenia, której nawet nie próbowała ukrywać. Przezroczysta od tłuszczu papierowa torebka była obrzydliwa w dotyku i Edel od razu poczuła potrzebę ucieczki do pierwszej z brzegu łazienki, żeby umyć ręce i już nigdy nie myśleć o tym, jak śliski potrafi być papier. – Nie kupuję w McDonaldzie – zwróciła uwagę Silasowi, który desperacko próbował przełknąć resztki jedzenia, żeby móc wydusić z siebie jakąkolwiek odpowiedź.
– Aha? Oskarżasz mnie o coś takiego? – wytłumaczył wreszcie i wygrzebał z kieszeni wymiętą chusteczkę, obejrzał ją i z wahaniem wyrzucił ją do najbliższego kosza na śmieci. Błagalnie spojrzał na Edel, zanim dodał: – Są z jakiegoś stoiska takiego starszego pana. Bardzo się ucieszył, że ktoś cokolwiek od niego kupił – wytłumaczył, w międzyczasie wycierając usta podaną mu przez Edel chusteczką. Dziewczyna ledwo go zrozumiała, prawdopodobnie dzięki temu, że Silas rzadko wyłączał swój spikerski głos i nawet mając w ustach trzy szlugi, z jakiegoś powodu potrafił mówić niespodziewanie wyraźnie.
– Świetnie – mruknęła i bez przekonania spróbowała jednej z frytek, które były już kompletnie zimne. Żałowała, że Silas nie pomyślał o tym, żeby poszli na jedzenie, jak Edel będzie już z nim, a nie dopiero do niego zmierzała.
– Kręcisz nosem, jakbym ci wcisnął do ręki psie gówno opakowane w papier prezentowy – oznajmił, prędzej żartem niż z pretensjami. – To była jedyna opcja wege, a jak mi jeszcze powiesz, że „nie kupuję w McDonaldzie” jest równoznaczne z „nie jadam jakichkolwiek fastfoodów”, to spadniesz w moich oczach o dobre kilka miejsc na tierliście moich przyjaciół.
– Jem – odpowiedziała Edel, tak bardzo naciskając na to słowo, jakby udowodnienie tego Silasowi miało przysporzyć jej realne korzyści. – I nie mówię tego przez… tierlistę twoich przyjaciół. Kto w ogóle takie ma?
– Nie martw się, i tak utrzymałabyś się ponad ludźmi, z którymi jebałem się w klubach. – Mężczyzna wzruszył ramionami z przyklejonym do twarzy uśmiechem, który bardzo nie pasował Edel do wypowiadanych przez niego słów.
– A… okej? – wydukała jedną z najsłabszych odpowiedzi, jakie kiedykolwiek wymyśliła w całym swoim życiu.
Szli dalej w milczeniu, aż Edel nie wyrzuciła opakowania po frytkach, a Silas nie wypalił papierosa, zapalonego zmęczoną życiem zapalniczką, która działała równie dobrze jak krzesiwo, którym próbowano podpalać ogniska na obozach survivalowych.
– Wiesz – mruknął Silas, kopnąwszy zagubioną na chodniku zwiniętą w kulkę ulotkę – zastanawiałem się, czy w ogóle cię odbierać.
– Aha? – Edel wykorzystała wszystkie swoje umiejętności, które umożliwiały jej bardzo amatorskie uniesienie jednej brwi, co nigdy nie wyglądało tak, jak powinno.
– Nie, po prostu, nie znasz już drogi na pamięć? Czekałbym na ciebie ze świeżo ugotowanym obiadkiem, nie musiałabyś jeść jakichś frytek z ulicy…
– Nie wierzę, że potrafiłbyś ugotować obiad lepszy od frytek z ulicy – stwierdziła Edel. – Dodatkowy czas wykorzystałbyś na–
Urwała, bo koła jej walizki zahaczyły o coś leżącego na chodniku. Szarpnęła nią mocniej, bo nigdy nie byłaby zaskoczona śmieciami na ulicy Nowego Jorku, ale koła walizki perfidnie zaplątały się w, jak się okazało, materiał. Kucając, Edel skupiła się na wyrwaniu go z kółek, dopiero potem zauważywszy, że materiał wciąż przyczepiony jest do czyjejś ręki.
– Bardzo przepraszam! – wykrzyknęła, natychmiast puszczając czyjąś koszulę. Silas oparł się na walizce dziewczyny i spojrzał nad nią, wodząc wzrokiem od czyichś palców, po brak ramienia.
– Chyba nie masz kogo przepraszać – rozsądnie zauważył, po czym kucnął obok niej i jednym szarpnięciem uwolnił walizkę.
– Fakt. Racja – wydukała Edel, której z jakiegoś powodu łatwiej było zaakceptować czyjeś szczątki niż potencjalnie wściekłego menela. Mogła pochwalić się długim i szerokim doświadczeniem w obcowaniu z trupami, najczęściej takimi, na których przedramionach wypalono tatuaże. – Zadzwonię na…
– Weź, będziemy musieli zeznawać przez pół dnia – jęknął Silas, teatralnie łapiąc się za głowę. – A jemu i tak już nic nie pomoże. Albo jej. Nie mogę spytać o zaimki.
– Nie mogę tego tak po prostu zostawić – powiedziała, a mężczyzna kiwnął głową w odpowiedzi tak, jakby zgadzał się na najdziwniejszą jedzeniową zachciankę swojej ciężarnej żony.
Zajrzała głębiej w uliczkę, kierując się bardziej swoim przeczuciem, niż jakąkolwiek logiczną przesłanką. Silas okazał się na tyle miły, że odpalił latarkę w telefonie i oboje mogli zobaczyć sponiewierane ciało. Heros szybko wyłączył światło, ale Edel nie potrafiła wymazać sprzed oczu obrazu, który widziała może przez dwie sekundy. Szeroko otwarte oczy wydawały wpatrywać się prosto w nią, a równocześnie były bardziej puste niż gałki oczne porcelanowej lalki. Zlepione krwią włosy ginęły w brunatnej plamie na bruku, poszarpane ubrania wiły się wokół ciała, w ostrym świetle latarki tworzyły z niego mankament nieprzypominający ludzkich szczątków. Wśród tego bezładu wyły się zadane monstrualnymi pazurami i kłami rany, wyrwy wśród warstw ubrań i niewielkich skrawków nierozerwanego ciała. Edel wzięła parę głębokich wdechów, oszukując się, że nowy smak w jej ustach nie zwiastuje szybkiego opróżnienia jej żołądka z dopiero co zjedzonego obiadu.
– Kurwa – zdołała wydusić, próbując otrząsnąć się z szoku i odrzucić mdłości, w czym odezwanie się niekoniecznie pomogło.
– To chyba jeden z naszych – rzucił Silas, który większość swojego ciężaru przeniósł na rozklekotaną walizkę Edel (ściskając jej rączkę niepotrzebnie mocno).
– Przepraszam, co? – burknęła, rozdarta pomiędzy skuleniem się na chodniku i wciśnięciem głowy między nogi a zachowaniem pozy niewzruszonej byłej centurionki z długim stażem.
– To chyba jeden z naszych – powtórzył, a z jego miny Edel mogła wyczytać wyłącznie obrzydzenie. – Mam na myśli, żaden cywil by tak nie skończył, rozumiesz.
– Tak, rozumiem – rzuciła gorzko i wreszcie wykręciła numer na policję.

Silas otworzył przed nią drzwi, wpuszczając do ciemnego mieszkania snop światła z korytarza. Najciszej, jak potrafiła, rozebrała się i przeniosła walizkę do salonojadalniokuchni, gdzie bez zapalania lampy rzuciła się na kanapę. Silas najwyraźniej miał zamiar oświetlić sobie drogę do swojego pokoju wyłącznie światłem ekranu prawie rozładowanego telefonu, ale przeszkodziło mu w tym nagłe otwarcie się sąsiednich drzwi i pojawienie się w nich jego kochanej współlokatorki.
– Ładnie to tak wracać po nocach? – warknęła, uderzając we włącznik światła. Edel zmrużyła oczy od nagłego błysku i boleśnie uświadomiła sobie, że w tym momencie wolałaby być gdziekolwiek indziej niż na tej wysłużonej kanapie w towarzystwie wykończonego (i trochę na nią złego) przyjaciela oraz jego wściekłej współlokatorki. – Po tobie jeszcze się tego spodziewałam, ale ty, Edel, serio?
– Byliśmy na komisariacie – wymamrotał Silas i przepchnął się obok Yasmin.
– Gdzie, kurwa?
– Na komisariacie, dobranoc. – Tymi słowami mężczyzna zakończył temat i zniknął w czeluściach swojego pokoju.
– Co wy odpierdoliliście? – Yasmin odwróciła się do Edel, teraz równie wściekła, jak i zaskoczona.
– Nic – odpowiedziała, rozkładając przygotowany dla niej koc. – Znaleźliśmy trupa, najpewniej herosa. Zadzwoniłam na policję. Przesłuchiwali nas. Trochę zeszło z formalnościami.
– Jakiego herosa?
Edel nawet nie miała siły komentować tego, że w całej tej historii najbardziej interesuje ją właśnie ten aspekt.
– Nie wiem, jutro pewnie obsmarują na jego temat z dziesięć artykułów o zagadkowej śmierci młodego mężczyzny rozszarpanego przez dzikie zwierzęta w centrum Nowego Jorku.
– Już są – poinformowała ją Yasmin, pochylona nad smartfonem. – Aureliusz Collins. Niczego sobie, ale nie kojarzę – wyraziła swoją nader ważną o tej porze opinię.
Edel nie przejęła się tym na tyle, żeby wysilić się na odpowiedź inną niż: „dobranoc, zgaś światło, proszę”.


────
[1272 słowa: Edel otrzymuje 12 Punktów Doświadczenia]