Patrzył na drżący płomień świeczki, zbyt mały, by dobrze oświetlić pomieszczenie. Za oknem szalała burza, a na drugim końcu pokoju jakaś kobieta uspokajała małego chłopca, obiecując mu, że nic im nie grozi. Prowadząca zajazd szukała kolejnych świeczek, a na schodach dyskutowali inni goście, zirytowani brakiem prądu.
Prawie zatęsknił za San Francisco i obojętną, jesienną pogodą, chociaż przecież nocował już w dużo gorszych warunkach. Nie pamiętał, czy jako dziecko bał się tak, jak teraz ten chłopiec.
Raczej nie. Pamiętał uspokajanie Arisu, pamiętał przeciekające dachy i podróże w śniegu, i podejrzanych ludzi. Teraz nie potrafił nawet udać, że drży o swój los.
[100 słów: Shayel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz