Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lotus vs dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lotus vs dziecko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 sierpnia 2026

Od Lotus CD Lucasa — „Lotus VS dziecko”

Poprzednie opowiadanie

JESIEŃ

Lotus była przerażona, kiedy tylko z ust małej Ruby padło słowo klucz.
— Co mówisz? Bulwa? Ja tu nie widzę żadnej bulwy! Widzisz jakąś bulwę, Lucas? — zaczęła trajkotać, uśmiechając się szeroko.
Lucas przez chwilę patrzył to na córkę, to na Lotus, jakby bardzo chciał wierzyć w to, że bulwa to faktycznie słowo, które padło z ust dziewczynki. Lotus o krok odsunęła się od wózka, bo za żadne skarby nie chciała, żeby Ruby to powtórzyła, a z jakiegoś powodu powiedziała kurwa, kiedy twarz dziewczyny pojawiła się w zasięgu jej wzroku.
Dziecięcy chichot dziewczynki zdecydowanie pokazywał, że ta bawiła się świetnie.
— …No dobrze — powiedział w końcu Lucas, choć wciąż wyglądał na nieco podejrzliwego. — Lepiej chodźmy. Im szybciej, tym lepiej — dodał, łapiąc za rączki od wózka.
Kryjąc oczy przed promieniami słońca, Lotus rozsądnie trzymała się krok przed wózkiem, czyli poza polem widzenia Ruby. Nie znała Nowego Rzymu, ale Lucas zawsze wcześniej mówił jej, gdzie powinni zakręcić, więc nie sprawiało jej to żadnego problemu.
— Do czego w ogóle jest ci potrzebna ta śrubka? — zapytał w końcu Lucas, zerkając w bok na Lotus.
— No, bo ja to generalnie mam straszny problem ze wstawaniem. A w obozie trzeba wcześnie wstawać, więc buduję budzik. Miałam już jedno podejście, ale prawie mnie za nie wywalili z baraku, bo nie umiałam go wyłączyć… Więc ten musi być lepszy! Powiedziała z szerokim uśmiechem. — Ta śrubka jest mi potrzebna właśnie do wyłącznika. Tamta się ostatecznie okazała trochę zardzewiała, dlatego nie zadziałała. Więc ta musi być idealna.
Porażka z poprzednim robotem budzącym nieco ugodziła w jej dumę, ale to przecież nie znaczyło od razu, że ma się poddać. W końcu do trzech razy sztuka, a to była dopiero jej druga próba. Poza tym, ktoś jej kiedyś powiedział, że za trzecim się zeruje, więc tak właściwie to miała nieskończoną ilość szans. Coś wspaniałego.
— W takim razie musimy ją znaleźć. Teraz w lewo. Uważaj, bo tu ludzie chodzą jak potłuczeni — pouczył ją Lucas, kiedy jakiś zawzięty biegacz minął ich w zdecydowanie zbyt małej odległości.
— Myślałam, że u nas jest chaos. Ale jednak w obozie to wszyscy chodzą jak w zegarku — rzuciła Lotus, odprowadzając pana biegacza wzrokiem.
— Słyszałem, że u was bardziej dbają o dyscyplinę.
Lotus zmarszczyła brwi i odwróciła się, żeby na niego spojrzeć. Po krótkich oględzinach na żadnej z jego rąk nie zauważyła tatuażu.
— Nie jesteś z Jupitera — stwierdziła, odpuszczając sobie pytanie.
Lucas pokręcił głową.
— Nie, z Obozu Herosów. Tutaj jestem, żeby studiować — wyjaśnił. — O, tutaj musimy zakręcić.


Lucas?
────
[404 słowa: Lotus otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]

sobota, 15 sierpnia 2026

Od Lucasa CD Lotus — „Lotus VS dziecko”

Poprzednie opowiadanie

JESIEŃ

— Mała wygięta śrubka, mała wygięta śrubka…
Lucas przeszukiwał cały sklep, w poszukiwaniu jednej, małej śrubki, której nigdzie nie było. Oczywiście, mógł się spytać pana przy ladzie, którego jednak nie było. Cóż, papieros sam się nie zapali. Nie chciał mu przeszkadzać, niech chłop odpocznie.
Udał się w kierunku wyjścia, gdzie równo przy drzwiach zauważył dziewczynkę z Ruby. Trzymała się za włosy, patrząc prosto w wózek. Lucas przyspieszył kroku, z obawą, że coś się mogło stać jego córce.
— Ruby, wszystko do—
Ruby jednak leżała opatulona w kocyk, uroczo sie śmiejąc. Lucas przeniósł wzrok na dziewczynę.
— Nie, nie, bo… przed chwilą zakaszlała i myślałam, że… może będzie chora.. i byłoby mi tak bardzo głupio gdyby…
— Nie musisz się martwić — Lucas odpowiedział, poprawiając śpioszki córki. — Nic by się nie stało.
— A co z śrubką?
— Śrubką?… Nie ma jej tu. Może być w jakimś innym sklepie… chyba, że znajdziemy tą, którą zgubiłaś…
— A gdzie jest najbliższy jeszcze inny sklep z…
— Na drugim końcu Nowego Rzymu. Tam jest sklep budowniczy, prowadzi go ziomek mojego przyjaciela, syn Wulkana.
Zresztą, tak jak nowa opiekunka Ruby, patrząc na jej tatuaż na ręce.
— A ile jest drogi stąd do tego sklepu?
— Pół dnia na piechotę.
— To…kawał drogi…— wyszeptała dziewczynka.
Lucas usiadł na ławce, sprawdzając samopoczucie Ruby. Nie wyglądała na wystraszoną, wręcz przeciwnie. Córka Wulkana usiadła obok Lucasa.
— Nie musisz mi pomagać szukać tej śrubki, naprawdę. Sama dam radę.
— A byłaś kiedykolwiek w Nowym Rzymie?
— Um… może z raz? Dwa?
— To nigdzie sama nie idziesz.
— Hej, mam już 15 lat!
— Ja w twoim wieku spałem z włączoną lampką, bo sie bałem, że potwór przyjdzie. Nowy Rzym jest duży, łatwo tu się zgubić. Jeszcze ktoś na ciebie napadnie, albo porwie. Pójdziesz na nieprzyjemną dzielnice i co zrobisz?
To nie tak, że Lucas był wielkim chłopem. Był owszem, bardzo wysoki, ale chudziutki jak patyk. Trudno po nim stwierdzić, że spędził tyle lat w Obozie Herosów.
— Po prostu nie chcę mieć ciebie na sumieniu.
Dziewczynka się delikatnie uśmiechnęła.
— Dziękuje bardzo… jak ci na imię?
— Lucas.
— O! Też na L! Ja jestem Lotus! Jak ten kwiat!
Rozmowa z Lotus sprawiła, że Lucas przez chwilę zapomniał, że czeka ich droga przez cały Nowy Rzym. Natomiast Lotus zapomniała o tym, co przez przypadek nauczyła Ruby.
— Twoja córka ma bardzo ładne imię — Lotus kontynuowała. — Urocze.
I akurat wtedy, kiedy się nachyliła do córki Lucasa, Ruby musiała sobie przypomnieć o nowym słowie, którego się nauczyła.
— Kulwa!


Lotus?
────
[389 słów: Lucas otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

środa, 22 lipca 2026

Od Lotus CD Lucasa — „Lotus VS dziecko”

Poprzednie opowiadanie

JESIEŃ

Powierzanie Lotus opieki nad dzieckiem to naprawdę nie był dobry pomysł. Ba, raczej fatalny. Lucas po prostu nie miał okazji jej poznać i przekonać się, że jest ostatnią osobą, której powinien zostawić córeczkę.
W ten sposób dziewczyna skończyła na prowadzeniu bitwy na spojrzenia z rocznym dzieciakiem. Stojąc na chodniku przed sklepem „wszystko za dolara”. Przez chwilę nawet zastanawiała się, jakie życiowe wybory ją do tego doprowadziły. Może to wszystko było związane z tym, że tego dnia olała obozowe śniadanie i zamiast tego poszła na lody?
Zanim zdążyła od tej myśli przejść do kolejnej, z głowy wyrwał ją cichy chichot Ruby. Odgarniając grzywkę z czoła, pochyliła się nad wózkiem i badawczo przyjrzała się dziewczynce.
— Ze mnie się śmiejesz? — zapytała, mrużąc oczy.
Ruby zachichotała głośniej. Do tej pory jedynym małym dzieckiem, z którym Lotus miała do czynienia, była młodsza siostra Amy. Lucy śmiała się z niej, odkąd ją poznała, więc łatwo było wyciągnąć wnioski. Pogroziła jej palcem.
— Nie wolno ci się ze mnie śmiać. Nie wolno się z nikogo śmiać, wiesz? To bardzo… niekulturalne — pouczyła ją, na powrót się prostując.
Dziewczynka tylko dalej się uśmiechała, widocznie zadowolona z sytuacji, w której się znalazła. Jeżeli w ogóle roczne dzieci były w stanie wiedzieć, w jakiej sytuacji się znajdowały. Lotus miała bardzo, bardzo małe pojęcie na ten temat, ale nie umiała nie uśmiechnąć się do Ruby, kiedy wyglądała tak radośnie. Wyszczerzyła zęby.
Chciała zrobić krok do tyłu, ale pech chciał, że zahaczyła czubkiem buta o kółko wózka. Potem w panice złapała za rączkę, żeby na pewno nie odjechał, dzięki czemu jej i niezbyt stabilnie postawiona stopa zsunęła się z krawężnika do zebranej na ulicy kałuży.
— Noż kurwa mać!
Krzywiąc się, puściła wózek i próbowała ocenić szkody. To były jej nowe trampki! Na szczęście kałuża była płytka, więc ucierpiała tylko ubłocona podeszwa buta i skropiona brudną wodą nogawka spodni. Westchnęła.
— Kulwa?
Zdezorientowana Lotus wróciła wzrokiem z powrotem do dziecka w wózku. Wciąż skupiona na swojej małej katastrofie, nie od razu zrozumiała, co takiego Ruby powiedziała.
— Co? — zapytała, jakby Ruby mogła odpowiedzieć jej na to pełnym zdaniem.
— Kulwa!
Przerażenie rozlało się na jej twarzy szybciej, niż sama mogłaby powiedzieć kurwa. Z nerwowym uśmiechem znów pochyliła się nad wózkiem.
— Nie, nie Ruby. Nie wolno tak mówić, okej? To bardzo brzydkie słowo — mówiła po cichu, gestykulując.
Ruby zachichotała, a potem znowu:
— Kulwa!
Lotus jęknęła, przeczesując palcami włosy.
— Nie, Ruby. Znasz inne słowa? Tata? Boże, tylko nie mów tak przy tacie, okej?
Dziewczynka wpatrywała się w nią ciszy przez kilka sekund.
— Tata, kulwa.
Litania do wszystkich bogów, którzy oczywiście jej nie słuchali, rozbrzmiewała w głowie Lotus jak chór kościelny. Doszła do wniosku, że z chęcią dołączy do chóru kościelnego, jeśli dzięki temu Ruby miała przestać przeklinać. Skoro buta w kałuży uważała za katastrofę, to była apokalipsa.
— Tata będzie bardzo, bardzo zły jak tak się do niego odezwiesz, mała. Mówię serio. Nie wolno używać takich słów. Mi też, ale tobie to tym bardziej. Okej? Nie ma więcej używania słowa kur- takiego słowa. Nie — mówiła Lotus przyciszonym głosem, pochylona nad wózkiem.
Bardzo chciałaby być teraz dzieckiem Wenus. Jednym z tych szczęśliwszych, które władają czaromową i w ogóle. Mogłaby wtedy siłą woli przekonać Ruby, żeby nigdy więcej nie powiedziała kurwa. Niestety po ojcu nie dostała żadnych umiejętności, które teraz by się jej przydały.
Była bardzo, bardzo w dupie.


Lucas?
────
[546 słów: Lotus otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

środa, 1 lipca 2026

Od Lucasa do Lotus — „Lotus vs dziecko”

JESIEŃ

Był jeszcze okres wakacji, ale tylko dla studentów. Dzieciaki pospiesznie biegły do szkoły, przepychając się nawzajem, byle jak najszybciej dotrzeć do autobusu. Niektóre były bardziej zadowolone, że już skończyła się przerwa i mogą ponownie spotkać się z swoimi znajomymi. Inne natomiast z chęcią wydłużyłyby z chęcią jeszcze ten czas.
Nastolatkowie szli na rozpoczęcie swojego roku szkolnego, wspominając wspólne wyjazdy, imprezy i nocowanki.
Był też Lucas, który musiał wyjść z Ruby na poranny spacer. Dziewczynka już niedawno skończyła roczek. Zaczyna być coraz to bardziej ruchliwa, a niedawno nawet powiedziała pierwsze słowo!
— Ładna dziś pogoda, co Ruby?
Dziecko się zaśmiało, biorąc do buzi kamienia.

*

Lucas zrobił małą przerwę, siadając na ławce w parku. Ruby pomału przysypiała, co oznaczało odrobinę wolnego czasu. Korzystając z tego, sprawdził telefon. Dostał parę wiadomości od Monice, dotyczące tego czy nie miałby nic przeciwko, jeśli by dziś wieczorem na chwilę wpadła.
”Wezmę wino, chcesz?”
„Weź, ale tylko jedno”
Po wysłaniu wiadomości, chciał napisać kolejną, aż usłyszał czyiś głos.
— Przepraszam, czy pan nie widział gdzieś jakieś śrubki?
Była to młoda dziewczynka, około 15 lat. Nie kojarzył jej z Nowego Rzymu, pewne była z Obozu Jupiter albo nawet i Obozu Herosów.
— Śrubki? — powtórzył Lucas.
— Tak! Taka krótka, lekko zakrzywiona — objaśniła dziewczyna.
— Bardzo jest ci potrzebna?
— No… trochę… — wzruszyła nieśmiało ramionami, uśmiechając się głupio.
Ruby nadal spała. Lucas miał wolne, a Monice przychodzi dopiero wieczorem.
— Mogę ci pomóc jej szukać — oznajmił student. — Gdzie ją zostawiłaś?
— Tak się składa, że… w sumie to nie wiem.
— Jak to nie wiesz?
— No… może być w sumie… wszędzie.
— Co masz przez to na myśli?
— Od paru dni przebywam w Nowym Rzymie. Dostałam pozwolenie od pretora, by się trochę wyrwać z tego obozu i… dopiero dziś się zorientowałam, że jej nie ma.
Lucas westchnął ciężko.
— Czy nie możesz po prostu kupić nowej?
— Jak będzie w sklepie, to czemu nie?
Lucas wraz z dziewczynką i swoją córeczką udał się do najbliższego tak zwanego „sklepu z wszystkim i niczym”.
— Mała, wygięta śrubka?
Heroska przytaknęła.
— Zostań tu z Ruby, dobrze? Nie powinna sprawić problemów, ja szybko zerknę i za chwilkę będę.
Po tym jak Lucas wszedł do sklepu, dziewczynka się obudziła, a widząc zupełnie obcą twarz, zaczęła płakać.


Lotus?
────
[359 słów: Lucas otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]