Theo nie lubił chodzić na ogniska.
Zwykle było zimno, potem zawsze cały śmierdział dymem, a poza tym była duża szansa, że jakiś idiota wpadnie na genialny pomysł skakania nad paleniskiem. Nie były to do końca jego klimaty. Charlie natomiast kochał wszystkie tego rodzaju imprezy, a Theo nie umiał zbyt długo mu odmawiać, więc ostatecznie i tak zazwyczaj na nie chodził.
Tego wieczoru znów bezmyślnie wgapiał się w płomienie, obserwując, jak drży powietrze ponad nimi. Był pewien, że ktoś mu kiedyś tłumaczył, na jakiej zasadzie to działa, ale teraz pamiętał już co najwyżej pojedyczne słowa. Zresztą, po co mu takie informacje.
[100 słów: Theodore otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz