Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Smellstober. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Smellstober. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 października 2026

Od Edgar — drabble „Stos”

Nietknięty stos dokumentów leżał na biurku. Obok niedopita, czarna kawa, notes i pióro. Wpatrywało się w ekran komputera, przeglądając akta spraw, ale myśli na bieżąco uciekały jenu z głowy. Ze sfrustrowaniem uderzało paznokciami o kubek, a ten dźwięk zaczął już irytować wszystkich wokół.
— Dokończyłeś to, co miałeś zrobić?
Nawet nie spojrzał do góry, tylko wypuszczając powietrze przez nos.
Niektóre dni były trudne, jeśli chodziło o robienie czegokolwiek. Przytyki od współpracowników nie pomagały.
— Weź się do roboty, Edgar. Masz deadline do dzisiaj.
Z tymi słowami zostało zostawione, zniesmaczone, zniechęcone i zawiedzione sobą — a przecież tak bardzo się zawsze przykładało do wszystkiego.


────
[100 słów: Edgar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isaiasa — drabble „Stos”

8 LAT TEMU

Palce niemal tańczyły, rozdając bezszelestnie karty. Stosy żetonów przesuwały się po zielonym suknie, tak wysokie, że powinny runąć niczym WTC przy najmniejszym ruchu. Wciąż jednak stały.
Gracze śmiali się, klęli, tracili majątki. Krupier po prostu robił swoje. Panował nad stołem z niewymuszoną lekkością. Przeniósł wzrok na Isaia.
Chłopak wreszcie zerknął na swoje karty. Ósemki. Dwa palce. Split. Przejebał. Trudno.
Jego stosik zmalał nieco. Od kilku rozdań grał na niskie stawki. Obserwował dłonie, uśmiech, sposób, w jaki krupier pozwalał sześciu graczom myśleć, że to oni prowadzą grę.
Isai oparł brodę na dłoni, robiąc w myślach szybki rachunek. Mógł przejebać jeszcze trochę.


────
[100 słów: Isaias otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Weroniki — drabble „Stos”

Weronika, wchodząc do stajni, zauważyła rozrzucone stosy siana. Zdecydowanie był to znak, że nikt nie posprzątał. Trzeba zacząć dochodzenie, dlaczego robota została tak zostawiona.
Pegazy i inne szkapy średnio ją obchodziły. Może i były szlachetnymi zwierzętami, ale dziwnym trafem miejsca, w których siedziały, pachniały mniej szlachetnie.
Ruszyła śladami uciekiniera: odrzucone na bok widły, wiaderka rozrzucone tak, jakby ktoś je kopnął, rozrzedzające się siano na trawie. Stanęła na rozdrożu, zastanawiając się nad możliwymi scenariuszami.
Znalazła winowajcę na plaży. Usiadła w swoim pseudobaletnicowym stylu obok dzieciaka Hekate.
— Nie przeszkadzam? Widzę, że jesteś w samym środku bardzo wymagającego nierobienia niczego. — uśmiechnęła się ironicznie.


────
[100 słów: Weronika otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Dahlii — drabble „Stos”

Taksówka lawirowała jak mogła, ale nawet stary wyjadacz Big B (pieszczotliwie zwany Bobbym) nie mógł przeskoczyć korków. Nie przeszkadzało to Dahlii. Pocieszny pół-Nigeryjczyk wypełniał przestrzeń samochodu nie tylko tuszą, ale też rozmowami czy też monologami, kiedy akurat była zbyt zmęczona, by odpowiadać. Nie obrażał się o to.
— Wiesz, kto był na uniwersytecie w Berkeley?
Dahlia wyrwała się z zamyśleń i patrzyła na niego pytająco.
— Oppenheimer! Niedawno woziłem typa, który był synem gościa, co znał tego Oppenhaimera. Podobno brał udział przy przygotowaniach bomby atomowej i potem przy budowaniu tych stosów chicagowskich. Fascynujące, nie?
Kiwnęła głową, dając się porwać strumieniowi jego opowieści.


────
[100 słów: Dahlia otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Havu — drabble „Stos”

Pierwsze, o czym pomyślał, kiedy zobaczył stos ładnie usypanych liści, to żeby kogoś do niego wepchnąć. Z delikatnym uśmiechem na twarzy szedł dalej, czekając na odpowiedni moment, by użyć całej swojej siły i wepchnąć w górę liści niczego nieświadomego Judasa.
Kiedy się czegoś nie spodziewało, to nawet nie wiedziało się, kiedy należy się obronić. Judas więc był łatwym celem i poleciał w stronę liści. Jednak jego odruchem było też złapanie w ostatniej chwili rękawa płaszcza Havu i pociągnięcia go za sobą.
Wylądowali w liściach. Wcale nie takich miękkich, bo nie mogły zamortyzować upadku ich dwójki.
— Zejdź ze mnie.
— Ty pierwszy.


────
[100 słów: Havu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Filemona — drabble „Stos”

Zmęczenie dopadało go tak samo często jak wypalenie zawodowe. Oczy zamykały się same, a ból głowy nie ustępował nawet po wzięciu zdecydowanie zbyt wielu tabletek przeciwbólowych.
Pocierał zmęczone, zaczerwienione oczy, zakraplał je za każdym razem, kiedy szedł do łazienki.
W końcu się poddał i położył się na biurku. Przymknął oczy i zaczął myśleć o swoim życiu. Jak bardzo się zmienił. Stracił pasję do wszystkiego. Stracił chęci do życia. Kiedyś nawet się uśmiechał. Teraz był przepracowanym i wyczerpanym pracownikiem korporacji.
Stos dokumentów, czekających na wypełnienie i sprawdzenie rozsypał się na ziemię. Filemon nawet nie zwrócił uwagi. Nie miał siły się przejmować.


────
[100 słów: Filemon otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kaliny — drabble „Stos”

— Amanda? — Kalina przywołała przyjaciółkę gdy tylko usłyszała, że weszła do mieszkania.
— Co tam? — zajrzała do pokoju dziewczyny i zaśmiała się na widok stosu ubrań na podłodze.
— Widziałaś gdzieś moją fioletową koszulkę? — Kalina nadal wyrzucała z szafy ubrania, szukając tego jednego, konkretnego.
— Fioletową? Którą? — Amanda spojrzała z ukosa na stos, na tępym którym dobra połowa ubrań była w tym kolorze.
— No tą w gwiazdki, wiesz którą — westchnęła z rezygnacją.
— Żółte? Czy różowe? — zaczęła się śmiać. — A może zielone? Za dużo ich masz.
— Akurat niebieskie — odparła Kalina. Po chwili sprecyzowała. — Granatowe. Bo ta w jasnoniebieskie jest w praniu, to wiem.
— Nie widziałam.


────
[100 słów: Kalina otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Niketasa — drabble „Stos”

Przypadkiem kopie stos notatników, każdy z identyczną okładką i kartkami w kratkę, które zapisał przypadkowymi długopisami, kredkami, ołówkami i pisakami rozsianymi w kieszeniach spodni.
Notesy chwieją się, szyderczo na niego patrzą i uderzają w krzywą podłogę z hukiem godnym podziwu. Niketas klnie pod nosem, bo kilka dni temu układał je w porządku chronologicznym według daty zapisanej na pierwszej stronie i totalnie nikt mu w tym nie pomógł.
Przerzucając kartki jednego ze starszych zeszytów, chłopak spotyka niedbałe rysunki. Niedokończone, krzywe szkice lisów nieprzypominających żadnych znanych encyklopediom zwierząt szczerzyły swoje karykaturalnie duże kły.
Zatrzasnął notes, zanim do oczu napłynęły mu łzy upokorzenia.


────
[100 słów: Niketas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kala — drabble „Stos”

Otworzył skrzypiące drzwi, wykorzystując do tego zdecydowanie zbyt dużo siły, niż było potrzebne. Powitała go zakurzona podłoga, przeciążone półki, stosy papieru toaletowego i detergentów. Był pewien, że śmierdziało tu stęchlizną podgniłych ścierek, których legioniści nie wysuszyli przed wrzuceniem do składzika.
– Tu macie ścierki, mopy, wiadra, wszystko – wyjaśnił stłoczonym za nim in probatio.
– Dlaczego nie ma tu, wie pan, żadnych mieczy?
Kal popatrzył na niego tępym, pustym wzrokiem, zbierając w sobie siłę na koherentną odpowiedź.
– Jest czas na sprzątanie i czas na trening – wymamrotał sucho, po czym przejrzał listę rzeczy, które jeszcze musiał pokazać dzieciakom.
Nieskreślonych pozycji było zdecydowanie za dużo.


────
[100 słów: Kal otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kuźmy — drabble „Stos”

Znalazła powody, by nosić różowe sznurówki, mimo że nikt już nie rozumiał, co oznaczał ich kolor. Torbę ozdabiała przypinkami z ideologicznymi hasłami, do kieszeni wkładała gaz pieprzowy, a na głowę wciskała kapelusze ze zbyt szerokimi rondami.
Chciała wreszcie przyciągnąć uwagę innych, nie ich od siebie odganiać. Już dawno zrozumiała, że wybrała złą drogę i bycie nienawidzoną lewaczką nie było jej pisane. Bo ludzie owszem, nienawidzili jej, ale też jej nie prowokowali. Nikt nie wyzywał jej od wiedźm, nie chciał publicznie linczować, spalić na stosie, okrzyknąć pasożytem na społeczeństwie.
Nie, żeby tego chciała. Wystarczyłoby, żeby ktoś ją popchnął, zamiast się odsuwać.


────
[100 słów: Kuźma otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arnar — drabble „Stos”

Płomienie powoli pożerały papier, korę i gałęzie. Nieustannie się wspinały, żeby zakończyć swoją wędrówkę na samym szczycie stosu, buchnąć wysoko i wyciągnąć chwiejne jęzory do rzuconego im całunu. Gorąco go powitały, spowiły czerwienią i pomarańczem, a potem pomalowały czernią.
Skóra pociła się i piekła od gorąca, dym gryzł oczy i osiadał we włosach, oczy bolały od jasności. A oni wszyscy wciąż stali wokół sterty palących się gałęzi i desek, wpatrując się w nie z blaskiem odbitym w oczach i niemożliwymi do rozszyfrowania minami.
Arnar stało pośród nich. Razem z nimi patrzyło, nie potrafiąc określić, jak nazywa się emocja, którą czuło.


────
[100 słów: Arnar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Noel — drabble „Stos”

— Chciałabym kiedyś pojechać do Salem…
Noel spojrzało pytająco na rozmarzoną siostrę.
— Do Salem? Co tam jest?
Dziewczyna popatrzyła na niego tak jak, jakby co najmniej zapytał, czy króliki latają. Zastanawiało się, czy może zapomniało o czymś, co powinno wiedzieć.
— Tam były najbardziej znane procesy wiedźm w Stanach w XVII wieku… i jest dużo fajnych muzeów i w ogóle — wyjaśniła.
Trybiki w mózgu Noel przyspieszyły swoje obroty.
— A wiem! Palili je na stosach! — Noel chciało zabłysnąć jedynym, co wiedziało na ten temat. Chyba kiedyś opowiadał mu o tym wujek…
— A, to akurat raczej w Europie — dziewczyna machnęła ręką. — Tu woleli szubienicę.


────
[100 słów: Noel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Elianne — drabble „Stos”

Eli wyrwało się ciche parsknięcie śmiechem, kiedy stos drewienek ponownie się rozpadł.
— Harcerzy z nas nie będzie — powiedziała, ponownie kucając przy palenisku.
W końcu udało jej się tak pogodzić grafik całej swojej rodziny i Kala na tyle, żeby zaprosić go do domu. Zaciągnęła go do siebie wcześniej, żeby na spokojnie pokazać mu dom, zanim jeszcze chłopcy wrócą ze szkoły, a rodzice z pracy. Obiecała tacie, że wcześniej rozpalą ognisko, więc teraz próbowali to zrobić. Jak widać, szło im… średnio.
— To chyba nie powinno tak wyglądać — wtrącił Kal, patrząc na krzywą, drewnianą wieżę.
— …To niech tata sam to rozpali. Jego pomysł.


────
[100 słów: Elianne otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Lotus — drabble „Stos”

Lotus smętnie wpatrywała się w stos leżących przed nią papierzysk, które w poniedziałek musiała dostarczyć do szkoły. Ani razu nawet dokładnie ich nie przejrzała, bo przecież miała jeszcze tyle czasu!
Teraz zebrał jej się ogrom najróżniejszych kart pracy i nawet nie wiedziała, od czego powinna zacząć. Amy już od dwóch tygodni gderała jej nad uchem, żeby wzięła dupę w troki, ale jakoś nigdy jej nie posłuchała. Teraz bardzo tego żałowała.
W jej pokoju było duszno, więc wstała, żeby otworzyć okno. Nie przewidziała tego, że wieje; mocniejszy podmuch wpadł do pomieszczenia i zwiał wszystkie kartki z biurka, rozrzucając je na podłodze.


────
[100 słów: Lotus otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isobel — drabble „Stos”

— Niech Isobel zagra wiedźmę! — krzyknęła Wkurwiająca Katie, pokazując palcem na trzynastoletnią wówczas Is.
— Nie no, ja chcę zagrać wiedźmę — zaprotestowała Nadęta Ruby, podpierając się pod boki.
— Ty nie możesz. Poza tym ona jest ruda. Rude to kiedyś zawsze były wiedźmami i palili je na stosach — fuknęła pierwsza z dziewczyn, krzyżując ramiona na piersi.
— Ale co wy w ogóle pierdo-
— Isobel, słownictwo — zganiła ją opiekunka całego kółka teatralnego.
Is popatrzyła na nią z wyrzutem.
— Ale one chcą mnie spalić!
— Dziewczynki, wy też spokój. Ja wybiorę, kto kogo zagra, tak jak zawsze. Wasze spekulacje nie są mi tutaj na nic potrzebne. Zrozumiano?


────
[100 słów: Isobel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Mikołaja — drabble „Stos”

CW: HOMOFOBIA

Nie wiedział, która część dziwiła go najbardziej. Ta, że rodzice jeszcze się nie domyślili, czy ta, że zapomniał ugryźć się w język. Tą małą chwilą nieuwagi sprawił, że przy stole zapadła cisza. Żałował, że brata nie ma w domu. Nikt go nie uratuje.
— Czekaj, powtórz, bo chyba nie rozumiem. — Matka patrzyła na niego z niedowierzaniem połączonym z obrzydzeniem, jakby właśnie odkryła, że cały dzień chodziła z gównem na podeszwie. — Jak to „nie lubisz dziewczyn”?
Mikołaj przełknął ślinę i odwrócił wzrok. Zanim zdążył sklecić sensowną odpowiedź, odezwał się jego ojciec.
— Wychowałem pedała — wypluł.
— Spłoniesz w piekle — syknęła matka. — Na pedalskim stosie.


────
[100 słów: Mikołaj otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Caroline — drabble „Stos”

— Pan sobie chyba ze mnie żarty robi — wybuchnęła Caroline, po tym, jak przez ostatnie dziesięć minut zaciskała dłonie w pięści tak mocno, że aż zbielały jej palce.
Utknęła na niby dodatkowym, ale jednak obowiązkowym kółku historycznym i miała wrażenie, że zaraz dym pójdzie jej uszami. Facet pierdolił takie kocopoły, że miała ochotę przestać słyszeć.
— Przepraszam? Co ty niby insy-
— Przeprosiny nieprzyjęte. Wie pan, ile kobiet zginęło na tych stosach? To jest jakieś niepoważne — sarknęła, podnosząc się z krzesła.
— Tak jak już powiedziałem, wszystko zostało podkręcone przez literaturę kobiecą, a ty masz usiąść — zbulwersował się mężczyzna.
— Niech mi pan wpisze nieobecność.


────
[100 słów: Caroline otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Theodore'a — drabble „Stos”

— Theo, to się zawali — oznajmiła Marie, wchodząc do pokoju syna.
Chłopak potrząsnął głową, próbując się rozbudzić. Matka właśnie przerwała mu ważne zajęcie, jakim było przysypianie na siedząco.
— Co się zawali?
— Ten stos ciuchów. Wynieś to w końcu do łazienki i zrób pranie, dobra? Obiad ci odgrzałam, ale zaraz wychodzę. Na dolnej szafce leży lista zakupów i pieniądze, to też trzeba ogarnąć — dodała.
Theo marzył tylko i wyłącznie o położeniu się do łóżka, ale widział wory pod oczami matki i cień znużenia w jej uśmiechu. Wstał z fotela i ruszył w kierunku drzwi.
— Dzięki, kocham cię — powiedziała Marie, mierzwiąc synowi włosy.


────
[100 słów: Theodore otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arisu — drabble „Stos”

– W moich, lepszych czasach takie jak ty palono na stosie.
Odwróciła się powoli. Duch patrzył na nią z obrzydzeniem.
– Słucham?
– Takie wiedźmy.
Mruknęła z irytacją. Porównywanie do wiedźmy zaczynało ją już powoli irytować. Nie była ani wiedźmą, ani czarownicą. I czemu oni wszyscy tak bardzo trzymali się tego palenia na stosie? Dużo bardziej spodziewałaby się szubienicy czy zwykłych tortur.
Albo nawet chłosty. Przecież nawet nie musiała skończyć martwa.
– Radzę uważać. Początkowo karano tych, którzy rzucali błędne oskarżenia – odpowiedziała tylko. Duch napuszył się strasznie i jeszcze przez chwilę mierzyli się wzrokiem, aż w końcu ruszyła dalej, uznając, że szkoda jej czasu.


────
[100 słów: Arisu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Chaita — drabble „Stos”

Zbierali połamane gałęzie na stos w rogu ogrodu. Były mokre i nieprzyjemne w dotyku, ale już prawie kończyli.
– Okropnie wygląda ten stos. Jeszcze musimy czekać, aż to wywiozą.
Odwrócił głowę w stronę znajomej. Stała na schodkach prowadzących do domu, z telefonem w dłoni i bardzo niezadowoloną miną. Jeden z jej młodszych braci wyglądał zza niej.
Chait był pewny, że dla niego dużo lepszym wykorzystaniem tych gałęzi byłaby wojna na patyki. Również tak uważał.
– Zawsze możemy cię na nim spalić – odpowiedział, wzruszając obojętnie ramionami. I zaraz uśmiechnął się swoim najbardziej uroczym uśmiechem, kiedy dziewczyna spojrzała na niego z mordem w oczach.


────
[100 słów: Chait otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]