Rzadko wracał. Miał zbyt wiele obowiązków, żeby przejmować się odwiedzaniem matki, w czym pomagało mu bycie półbogiem – napomykał coś o niebezpieczeństwach czyhających na niego na każdym rogu i już. Był wolny, nieograniczony, samotny.
Cotygodniowe wizyty zmienił na comiesięczne, potem na nieregularne. Ostatnie pozwoliły mu zrozumieć, czym jest tęsknota. Nie lubił jej. Zmuszała go do spakowania się, podróży autobusami i ulicami w akompaniamencie terkotu kół walizki lub w dyskomforcie wżynających się w skórę ramiączek plecaka.
Nic, co zastawał w domu, nie wynagradzało mu tego cierpienia.
Oprócz ciepłego obiadu, czułego przytulenia i własnego pokoju, w którym panowała niepozwalająca mu zasnąć cisza absolutna.
[100 słów: Niketas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz