środa, 28 października 2026

Od Isaiasa — drabble „Więdnąć”

Myślał, że przywykł do ekstrawagancji VIP-ów, ale tojady w butonierce go zaskoczyły.
Pod koniec partii na stół spadł pierwszy sczerniały płatek. Potem posypały się kolejne.
Tasując karty, Isai przyjrzał się mężczyźnie. Rzeczywistość wokół niego migotała, jakby gubiła klatki. Półbóg spróbował rozchylić zasłonę Mgły. Nie ustąpiła. Spróbował ponownie. Mgła zadrżała gniewnie.
Mężczyzna uśmiechnął się, jakby dostrzegł próbę.
Pan Randall przyszedł ze zmiennikiem Isaia. Uścisnął rękę tojadowego Gościa i odeszli razem.

Isai zamarł w mustangu z kluczykami w dłoni. Czuł na sobie wzrok.
Mężczyzna stał naprzeciwko, na granicy parkingu i nocy.
Isai włączył reflektory. Oczy Gościa odbiły ich światło żółtym, zwierzęcym blaskiem.


────
[100 słów: Isaias otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Noel — drabble „Więdnąć”

— Jedziesz do domu?
Noel przytaknęło bez zastanowienia. Dopiero po chwili spojrzało na siostrę z wymalowanym na twarzy zaskoczeniem.
— Skąd wiesz?
— Widać po tobie — uśmiechnęła się do niego. — Za każdym razem jesteś jakieś takie… coraz bardziej zwiędnięte? Takie oklapłe? — dodała, widząc, jak Noel otwiera usta, próbując sformułować pytanie.
— Dzięki, chyba? — zaśmiało się niemrawo. — Jak mam to rozumieć?
Dziewczyna wzruszyła ramionami. Minęło kilka sekund, aż Noel uświadomiło sobie, że patrzy na jego włosy. Sięgają już prawie do ramion, a gdy wróci, znowu będą krótkie… Od dłuższego czasu bawiło się jednym z kosmyków, zakręcając go na palcu.
— Samo sobie odpowiedz — rozłożyła bezradnie ręce.


────
[100 słów: Noel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Filemona — drabble „Więdnąć”

Z każdym kolejnym rokiem Filemon więdł mentalnie coraz bardziej. Był jak taki kwiatek, którego zapominano podlewać od paru miesięcy.
Siedząc na kanapie w samych gaciach, zastanawiał się, jak by to było, gdyby nie pracował w banku tylko jako osoba losująca liczby w bingo. Przecież to brzmiało jak praca idealna.
— Cześć — współlokatorka, która wróciła akurat do mieszkania, przywitała się z Filemonem. — Znowu siedzisz w samych gaciach w salonie i myślisz? Nie chcesz skorzystać z pomocy psychologa?
— Ja tylko myślę. I dla twojej wiadomości, to medytuję, a nie tylko myślę — fuknął. — A zresztą to się nie interesuj. To jest też mój salon.


────
[100 słów: Filemon otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kaliny — drabble „Więdnąć”

Amanda wyjechała na kilka dni i zostawiła pod jej opieką paprotkę. Odważna decyzja. Kalina nie protestowała. Obiecała, że podoła zadaniu, nawet zasalutowała! Miała tylko ją podlewać, to nie mogło być trudne. Przysięgła sobie, że tego nie zepsuje.
Oczywiście, że zapomniała.
— No pij to! — krzyczała z rozpaczą w głosie.
Przez łzy patrzyła, jak przesuszona ziemia przepuszcza całą wodę, nie zatrzymując nawet kropelki. Zabiła ją. Naprawdę ją zabiła.
— Żyj! — rozkazała zwiędniętej paprotce. — Błagam, zlituj się!
Paprotka, cóż, nie zareagowała. Kalina postawiła roślinę w wannie. Prośby nie działały? Czas na groźby.
— Taka jesteś? — syknęła, odpalając wodę. — Czas na przemoc. Top się, ty kurwo.


────
[100 słów: Kalina otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kai — drabble „Więdnąć”

Pierwszy raz w rękach trzymała tak dziwnie zwierzę. Długie, trochę ciepłe, ale zarazem trochę zimne. Wiło jej się między palcami, a potem owinęło wokół nadgarstka. Z zafascynowania nawet nie chciała odłożyć zwierzęcia do jego terrarium.
— A co robisz, kiedy przestają takie być? — zapytała. — W sensie wiesz…
— Nie wiem? — Odstawiła kubki z herbatami na stół.
— No takie sztywne — zaczęła tłumaczyć. — Bo one chyba więdną, co nie? Jak śpią na przykład.
Oriana z początku nie wiedziała, co dziewczyna ma na myśli. Więdnący wąż?
— Jak śpią, to wciąż zachowują swój pierwotny… kształt. Nie zachowują się jak lalki.
— Serio? A to szkoda — zawiodła się.


────
[100 słów: Kaya otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Luciena — drabble „Więdnąć”

Jesień była brzydka. Wszystko umierało i więdło. Po pięknych kwiatach zostawały tylko wspomnienia, a po zielonych drzewach jedynie żółte, podeptane na chodniku liście.
Nie przeszkadzało to jednak Lucienowi w romantyzowaniu jesieni. Wieczorem siadał na kanapie z lampką wina i książeczką krzyżówek. Czasem włączał też radio z muzyką klasyczną, żeby udawać intelektualistę.
— Kochanie, ty zapaliłeś świeczki w łazience?
Lucien odstawił kieliszek na stolik.
— Tak, a co?
— No bo chyba ręcznik się zapalił, ale nie mam pewności.
Lucien zamrugał kilka razy. Słowa Arnar do niego nie docierały. Odbijały się w czaszce głuchym echem.
— Kochanie? Mam to ugasić?
— Co to za pytanie?! Tak!


────
[100 słów: Lucien otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Dante — drabble „Więdnąć”

W jego rękach chyba wszystko szybko traciło sens życia i umierało. Nawet kaktusom w końcu brakowało wody do picia i kończyły jako wysuszone do granic możliwości badyle.
Nie powstrzymywało to Dante przed kupowaniem nowych roślin — wierzył, że w końcu coś utrzyma przy życiu.
Stawiał nowe roślinki na parapecie, podlewał, a potem jak zawsze o nich zapomniał.
— Och, ty też zwiędłaś? — zapytał sam siebie, patrząc na umierającą paprotkę. Zrobiło mu się szczerze przykro. — Proszę, daj mi szansę. Będę cię podlewać i nie zapomnę, obiecuję. Słyszysz mnie, paprotko?
Szkoda, że rośliny nie potrafiły mówić. Zapewne ta i wszystkie inne szybko by odmówiły.


────
[100 słów: Dante otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Mikołaja — drabble „Więdnąć”

Rozrywał zżółknięty wierzbowy liść palcami, nawet na niego nie patrząc. Wzrok miał wbity w polanę, którą zasłaniały opadające gałązki. Nie znosił tego miejsca. Nienawidził go, a i tak tu przyszedł. W dniu jego urodzin.
Ciekawe, co u niego?
Skarcił się w głowie za tą myśl. Rzucił się na plecy i zakrył twarz dłońmi. Próbował wyrzucić z wyobraźni twarz Feliksa. Jego długie, blond włosy, piękne, niebieskie oczy… NIE, STOP! Potrząsnął głową.
Dlaczego nadal o nim myślał? Nie chciał. Chciał o nim zapomnieć. Chciał, żeby jego uczucie w końcu zwiędło, opadło jak te wierzbowe gałązki. Gałązki, pod którymi spędzili razem tyle czasu...


────
[100 słów: Mikołaj otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Izana — drabble „Więdnąć”

Na widok Vergila opadał mu chuj. Albo więdł, bo tak bardzo lubił wszystko porównywać do natury (ale romantycznie).
Sam widok pretora sprawiał, że się krzywił. Wykrzywiał mordę tak bardzo, że był wzorem dla matek, które swoim dzieciom mówiły „nie rób tak, bo ci tak zostanie”.
— Chuj mi zwiędł, Vergil — wysapał.
— To może pora iść do lekarza? — odpowiedział tamten niewzruszony.
Uszy Izana poczerwieniały.
— Z moim chujem jest wszystko w porządku.
— Dlatego więdnie?
— To metafora! — krzyknął. — Metafora do tego, jak bardzo cię nienawidzę. Nie mogę dłużej patrzeć na twoją gębę!
Vergil powoli wstał, poszedł do drzwi i zamknął je Izanowi przed nosem.


────
[100 słów: Izan otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Niketasa — drabble „Więdnąć”

Niketas miewał chwile, w których mógł powiedzieć, że się nudził, co dość mocno psuło jego wizerunek wiecznie zabieganego biznesmena. Dlatego zajmował nadmiar wolnego czasu próbami przekonania losowych herosów do swojego najnowszego produktu albo nadzorowaniem (dręczniem) swoich pracowników.
Pochylał się właśnie nad Ulfertem, który ciężko pracował nad etykietami do energetyków. Niketas przyjrzał się projektowi, którego akceptacji sobie nie przypominał.
– Co to niby jest? – Wskazał na jeden z niepewnie nakreślonych kształtów.
– Róża – spokojnie odpowiedział Ulfert.
– Raczej jej zwiędłe szczątki. Albo myjka pod prysznic. – Niketas na szybko policzył skończone etykiety i rozczarowany pokręcił głową. – Masz mi to wszystko zrobić od nowa. Bez róży.


────
[100 słów: Niketas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kala — drabble „Więdnąć”

Intensywnie wpatrywał się w ścianę. Jego wzrok zahaczał o niedoskonałości, wyglądający zza nierównomiernie rozprowadzonej farby tynk i plamy, które kiedyś były żywymi owadami. Kal przeanalizował tę ścianę lepiej niż jakiekolwiek z zadanych mu przez psychologa pytań.
Fotel siedzącego za biurkiem mężczyzny głośno zaskrzypiał. Kal spojrzał na faceta, który, mimo ciągłego popijania kawy ze stojącego na biurku termosu, wciąż przypominał smutną, zwiędłą roślinę.
– Nie chcę niczego więcej dodawać – oznajmił Kal, po czym wrócił do wnikliwej obserwacji ściany.
Mężczyzna skinął głową, przerzucił stronę notesu i jeżeli właśnie przygotowywał się do zadania kolejnego pytania, chłopak postanowił odpowiedzieć na nie jednostronną podróżą do łazienki.


────
[100 słów: Kal otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kuźmy — drabble „Więdnąć”

Stojący na parapecie kwiat pochylił się w swoim ostatnim pokłonie. Jego płatki ułożyły miękki dywan wokół doniczek, martwe i lekko poruszane przez wpadające przez uchylone okno podmuchy powietrza.
Kuźma postukała w doniczkę. Grudki ziemi niemrawo się poruszyły, a pożółkła łodyga kwiatu przechyliła niebezpiecznie blisko złamania. Nieważne, jak długo dziewczyna wpatrywała się w roślinę, nie potrafiła wykrzesać z siebie ani krzty współczucia, wyłącznie ciekawość, dotyczącą tego, kto doprowadził ją do kresu życia.
Obok niej stanął Ricky, uprzednio ogłaszając swoje nadejście przywitaniem się i głośnymi krokami na skrzypiącej podłodze. Spojrzał na kwiatka ze znacznie mniejszym zainteresowaniem niż Kuźma.
– Przypadkowo oblałem go kwasem.


────
[100 słów: Kuźma otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arnar — drabble „Więdnąć”

– Kochanie, byłom grupowym Hermesa, ja trochę wiem o radzeniu sobie z trudnymi przypadkami – dobitnie oznajmiło Arnar, ściskając doniczkę z nieodklejonym od niej papierkiem z ceną. W środku, spośród ciemnej ziemi, wystawały listki dopiero co narodzonej roślinki.
– Jak na moje, to ty nawet kaktusa nie potrafisz utrzymać, co dopiero jakieś wymagające… nawet nie wiem, co to jest! – wyrzucił mu Lucien.
– Nie zbliżam się do tego kaktusa i to jedyny powód, dlaczego umiera – ucięło. Żeby podkreślić swoje słowa, wyminęło go i ze stukotem postawiło doniczkę na parapecie ich sypialni. – Dopóki żyję, ta orchidea nie zwiędnie.
Lucien przewrócił oczami i podreptał podlać kaktusa od Dahlii.


────
[100 słów: Arnar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Cherry — drabble „Więdnąć”

Wertowanie starej książki było dla Cherry jak powrót do przeszłości. Miała zrobić porządek w półkach, a nie lustrować wzrokiem każdą stronę kolejno, ale słowa przypominały jej o historii.
Między kartkami ukrył się zwiędnięty kwiat. Suchy, prawie rozsypał się jej w palcach, kiedy próbowała przyjrzeć się wyblakłym kolorom płatków. Nie musiała daleko sięgać, żeby przypomnieć sobie, od kogo go dostała.
Poczuła potrzebę rozkruszenia kwiatu w dłoni, jakby to miało wynagrodzić jej wszystko, co zrobił. Zignorowała ją. W jej oczach był już tak samo zwiędnięty i wyblakły jak ten kwiat. Zamknęła wysuszoną roślinę z powrotem między stronicami i odłożyła książkę na miejsce.


────
[100 słów: Cherry otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Weroniki — drabble „Więdnąć”

Wypatrzyła łatwą ofiarę do wygadania się. Sony zawsze wyglądało na chętnego słuchacza. W dodatku dzisiaj miało obowiązek sprzątania okolic swojego domku, więc nie mogło łatwo uciec.
— Nie wiedziałam, że krad… kupując bilet do teatru, dostaję równiez prywatnego adoratora. Obsługa naprawdę dba o widzów. — wygłosiła z krzywym uśmiechem. — Facecik zagadywał mnie, poprosił o mój numer telefonu. Napisałam mu, co sądzę o jego teoriach.
Wyciągnęła telefon styrany użytkowaniem.
— Nie powiem, że był czarujący. Powiem jedynie, że nie zażądałam zmiany miejsca. Patrz, wysłał mi obrazki kwiatów.
— Weronika, to nie są chyba te kwiaty, o których myślisz…
Na resztkach ekranu majaczyły emoji zwiędłej róży.


────
[100 słów: Weronika otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Dahlii — drabble „Więdnąć”

— Wszystko, cholera, więdnie!
— Uspokój się, Papa. — odburknęła.
Stali na wzgórzu, z którego rozlegał się dobry widok na włości Joela. Nie trzeba było być rolnikiem, czy botanikiem, żeby stwierdzić, że warunki pogodowe zdziesiątkowały rośliny. Ojciec stał pochylony, niczym rzeźba pomnikowa nad cmentarzem. Z roku na rok wyglądał coraz starzej.
— Może wrócisz do nas? Jak mieszkałaś tu, to lepiej się przyjmowały te bataty i buraki. Krowy jakieś spokojniejsze były.
— Nie!
— Eh… Jak ci roboty zastąpią pracę, to zawsze masz tu miejsce. — westchnął.
Był jedną z niewielu osób, które potrafiły celnym strzałem zdemotywować i sfrustrować Dahlię. Momentalnie czuła, jak więdła. Razem z kukurydzą.


────
[100 słów: Dahlia otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Lotus — drabble „Koncert”

— Proszę pani, ale ja nie chcę tego robić. Ja mam już dziesięć lat! — zaprotestowała z oburzeniem Lotus, kiedy nauczycielka wręczyła jej kartkę z wycinankami i nożyczki.
Zamiast matematyki jej klasa miała zastępstwo z jedną z opiekunek młodszych klas, która nie miała pojęcia, co powinna z nimi zrobić. Wyglądała na koszmarnie znudzoną, a Lotus nie miała zamiaru jej niczego ułatwiać.
— Ale to nie jest koncert życzeń, skarbie. Wycinaj dynie. Raz dwa — poleciła kobieta i już odeszła w stronę kolejnego stolika, gdzie dwóch chłopców kłóciło się o kredkę.
Lotus — choć ostentacyjnie naburmuszona — wzięła nożyczki i zaczęła wycinać dynie. Specjalnie krzywo i pokracznie.


────
[100 słów: Lotus otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Theodore'a — drabble „Więdnąć”

Było już późno, kiedy Theo w ciszy siedział przy stole w kuchni i jadł kolację. Mieszał łyżką w płatkach z mlekiem, gdy usłyszał chrobot klucza w zamku i trzask otwieranych drzwi wejściowych.
Uniósł głowę i zobaczył w korytarzu rozpromienioną Alice. Była ubrana w sukienkę i trzymała w dłoniach kwiaty, które wyglądały, jakby miały za sobą ciężki wieczór. Jej uśmiech zadrżał, kiedy zauważyła w kuchni brata.
— Jakieś zwiędłe te kwiatki — rzucił Theo, zanim zdążył ugryźć się w język.
— Gówno wiesz o kwiatkach — fuknęła dziewczyna, zdejmując płaszcz.
— Jakby mu zależało, dałby ci ładniejsze.
— Weź spierdalaj — odwarknęła Alice, z grymasem przechodząc obok kuchni.


────
[100 słów: Theodore otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isobel — drabble „Więdnąć”

Cisza w mieszkaniu Isobel była tak przytłaczająca, że niemal odbijała się od ścian. Nie miała telewizora, a sąsiadów o dziwo nie było słychać.
Is nienawidziła ciszy.
Kiedy nie miała niczego, czym mogłaby zagłuszyć hałas w głowie, jej myśli rozbestwiały się, kotłowały w jej czaszce i sprawiały, że miała ochotę wyrwać sobie wszystkie włosy, byle tylko to przerwać.
Próbowała skupić się na jedzeniu swojej dwudniowej, przywiędłej już sałatki i ignorować kłęby myśli sprowadzające ją na ścieżki, którymi zdecydowanie nie chciała podążać. Potarła dłonią czoło i przymknęła oczy. Miała ochotę tylko na zakopanie się w pościeli i zostanie tam na najbliższy rok.


────
[100 słów: Isobel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Elianne — drabble „Więdnąć”

— Mamo, a dlaczego ta pani jest taka stara? — zapytała kilkuletnia Elianne głosem, który ledwo mieścił się w granicach szeptu.
Camille z zakłopotaniem złapała córkę za rękę i nieco przyspieszyła kroku, mijając starszą kobietę na ścieżce.
— Nie mówi się tak, kochanie. Ta pani jest po prostu… w kwiecie wieku — wyjaśniła, spoglądając w dół na dziewczynkę.
Eli zmarszczyła brwi.
— W kwiecie? To też więdnie jak kwiatek? — dopytywała, ciągnąc mamę za rękę.
Kobieta nie mogła powstrzymać uśmiechu cisnącego jej się na usta.
— To nie do końca tak działa. Wyjaśnię ci w domu, dobrze? Tata już na nas czeka w samochodzie. Niech nie czeka.


────
[100 słów: Elianne otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Caroline — drabble „Więdnąć”

Zamiast się uczyć, Caroline podparła podbródek na dłoni i wpatrywała się w wazon dawno zwiędniętych już kwiatów. Ostatnio zdecydowanie zbyt często zdarzało jej się odpływać myślami.
Alex już od dawna truła jej nad uchem, że powinna wyrzucić ten stary bukiet, a w ogóle to najlepiej go spalić. Dostała go od Rosalie na piętnaste urodziny i choć zbierała się w niej złość za każdym razem, kiedy spoglądała na te durne kwiatki, z jakiegoś powodu nie potrafiła się z nimi pożegnać. Ciężko szło jej wyrzucanie czegokolwiek, z czym wiązała wspomnienia. Nawet jeśli były one wyjątkowo paskudne.
Z westchnieniem odwróciła wzrok od kwiatów.


────
[100 słów: Caroline otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Chaita — drabble „Więdnąć”

Stojące w wazonie kwiaty zaczynały już więdnąć. Zgubiły część płatków, teraz rozsypanych na stole, bo nadal nikt nie zebrał się, by je sprzątnąć.
Chaitowi też się do tego nie spieszyło, chociaż obserwował bukiet od kilku dni, przechodząc do drugiego pomieszczenia.
– Chyba pora je wyrzucić – zauważył w końcu, zatrzymując się przy drzwiach.
Siedząca na kanapie dziewczyna westchnęła.
– Ale były takie ładne…
Mruknął coś, co mogło udawać potwierdzenie. Na początku faktycznie były.
– Mogę kupić świeże – zaproponował w końcu.
Spojrzała na niego. Oczy jej zabłyszczały.
– Dobra. Potem ja kupię następne.
Przytaknął. Nie miał nic przeciwko takiej tradycji.
Na stół posypały się kolejne płatki.


────
[100 słów: Chait otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Shayela — drabble „Więdnąć”

Pokój archiwum był nieprzyjemnie duszny i nagrzany. Jak na złość nie działała klimatyzacja, a wietrzenie nic nie dało. Nie zamierzał narzekać, przecież był tu tylko przejściowo.
Bardziej martwił się o dokumenty, które musiał ze sobą zabierać.
Podniósł wzrok, kiedy drzwi otworzyły się z krótkim kliknięciem. Starsza kobieta o miłej twarzy zajrzała do środka.
– Ty dalej tutaj?
Marszczyła brwi, najwyraźniej zmartwiona.
– Powinieneś dzisiaj wyjść wcześniej. Zwiędniesz nam w tych warunkach, naprawdę trzeba znaleźć jakiś inny pokój…
Shayel pokręcił głową, zerkając na przejrzane już papiery i na te leżące na biurku przed nim.
– I tak już kończę.
Podeszła, żeby zabrać część dokumentów.


────
[100 słów: Shayel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arisu — drabble „Więdnąć”

Może niepotrzebnie aż tak się wściekała. Obiektywnie – nie stało się nic specjalnego. Nie powiedział nic, czego nie mówił na co dzień. Nie zrobił nic, co normalnie tak ją denerwowało (ale przecież zwykle problemem było właśnie to, że nie robił nic).
A jednak miała za mało cierpliwości. Ktoś mógłby tłumaczyć, że po prostu miała zły dzień. To pewnie nawet była prawda.
On zwyczajnie miał pecha i przelał czarę goryczy.
Rzuciła taką wiązanką, że aż uszy więdły. I była tylko trochę wściekła, że jednak dała się sprowokować.
I może, ale tylko może, nawet zrobiło jej się odrobinę głupio, kiedy już skończyła przeklinać.


────
[100 słów: Arisu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

wtorek, 27 października 2026

Od Isaiasa — drabble „Bajka”

Pierwsze nuty Albatrossa wystarczyły, by Isai zgubił wątek własnej myśli.
Nagle znowu miał trzy, może cztery lata. Cały świat sprowadzał się do ciepłego popołudnia, szelestu przewracanych stron i opowieści płynącej spokojnie ponad muzyką.
Później wiele razy patrzył na stare fotografie. Znał z nich twarz matki, ale nie pamiętał jej z dnia, gdy czytała mu bajkę. Chciał pamiętać, że się uśmiechała.
Nie pamiętał jej głosu – jego barwa utonęła w starych winylach. Chciał pamiętać, że się śmiała.
Może były tam smoki i rycerze. Może była to zupełnie inna historia. Chciał pamiętać coś więcej niż gitarę Fleetwood Mac.
Cofnął igłę na początek utworu.


────
[100 słów: Isaias otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Niketasa — drabble „Bajka”

Okryta szydełkowanymi narzutkami kanapa domku dwudziestego należała do Niketasa, a przynajmniej on rościł sobie do niej prawo. I tak, siedząc na tej kanapie, Niketas rozwiązywał zadania matematyczne i prowadził biznes.
– Słuchaj, cukiereczku, w tym miesiącu to nam sprzedaż poszła kapitalnie – pochwalił Erin, która dla odmiany nie stała nad parującym kotłem, tylko siedziała na jednej z puf. – No po prostu bajka!
– Aha. A jak z wypłatą?
– Spokojnie, wszystko w swoim czasie, spiesz się powoli i tak dalej.
Taktycznie nie powiedział, kiedy jej zapłaci, zmienił temat i nagle musiał załatwić ważną sprawę po drugiej stronie Obozu, co w ogóle nie było podejrzane.


────
[100 słów: Niketas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kala — drabble „Bajka”

Żył w domku dla lalek. Każdy przedmiot, jakim umeblowano pokoje, wykonano specjalnie dla niego: mikroskopijne filiżanki, rzeźbione stoliki, bogato zdobione poduszki. Wszystkie idealnie dopasowane, odpowiedniej wielkości i wagi, koloru i kształtu. W domku były przedmioty, nie było nikogo innego.
Ludzie patrzyli na niego z zewnątrz, z góry, zza drugiej połowy pomieszczeń, którym brakowało jednej ze ścian. Z twarzami umalowanymi ciekawością, a ślepiami zagrożeniem, wyciągali do niego ogromne, ciepłe i miękkie dłonie. Starannie układali na nich przesiąknięte fałszem obietnice, w które on miał uwierzyć, czasem bardzo chciał uwierzyć.
Żył w domku dla lalek. I czuł się w nim bardzo, bardzo samotny.


────
[100 słów: Kal otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kuźmy — drabble „Bajka”

Była za duża na bajki.
Powtarzała to Anastazemu za każdym razem, gdy podsuwał jej książkę z kolorową okładką i piekielnie żenującym tytułem. On zawsze mamrotał pod nosem coś o tym, że to tak naprawdę poważna literatura, która go ukształtowała, więc Kuźma powinna przynajmniej spróbować przebrnąć przez jeden z rozdziałów.
Potem zostawiał te książki na stoliku w salonie, jakby późnym wieczorem, gdy on i Gabriel znikali w swoich pokojach, Kuźma miała zapalić światło i zacząć czytać.
Była zbyt uparta, żeby to zrobić.
Dlatego czytała je zamknięta łazience przy lichym świetle latarki i uparcie wypierała się tego, że kiedykolwiek po nie sięgnęła.


────
[100 słów: Kuźma otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arnar — drabble „Bajka”

Arnar już kilka razy zbierało w sobie odwagę, ale nigdy nie udawało mu się postawić tego ostatniego, decydującego kroku.
Tym razem sprzyjały mu okoliczności: rodzinnemu obiadowi towarzyszyły dwie butelki wina i nadzwyczajnie radosne uśmiechy.
Dlatego w pewnym momencie wypaliło:
– Zaręczyłem się.
Ojczym uniósł brwi w zaskoczeniu, a uśmiech matki zamienił się w sceptycyzm.
– Znowu opowiadasz jakieś bajki.
– Nie tym razem.
– Ale jesteś absolutnie pewien, że to chłopak dla ciebie?
– Jestem.
Wreszcie zrobiła to, na co od początku czekało. Uśmiechnęła się, wstała, żeby go przytulić i wreszcie odpuściła sobie monolog rozpoczynający się od: „wiesz, że zawsze chcę dla ciebie jak najlepiej”.


────
[100 słów: Arnar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Edgar — drabble „Bajka”

DAWNO TEMU

Noc nie pozwoliła mu przespać ciągiem ani chwili dłużej, niż dziesięć minut. Gdy już myślał, że udało mu się popaść w otchłanie koszmarów, podrywał się gwałtownie na materacu, oblany zimnym potem.
Działo się to odkąd pamiętał. Nie miał na to żadnego lekarstwa.
Podróżowało po milczącym mieszkaniu, uciekając od własnego łóżka, bojąc się, że wessie w siebie jego ciało.
— Nie możesz spać?
Nie było przyzwyczajone nadal do obecności Vivian, a tym bardziej nie do otwierania się do niej ze swoimi problemami.
— A co, opowiesz mi bajkę na dobranoc?
Choć był obecny wyraźny przekąs w słowach Edgar, roześmiała się, przełamując bezsenną pustkę.


────
[100 słów: Edgar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kai — drabble „Bajka”

Usiadła na brzegu łóżka brata i szeroko się uśmiechnęła. Dzieciak w tym czasie zakopał się pod kołdrą i czekał na pierwsze słowa siostry. Zawsze przed pójściem spać wysłuchiwał jej zmyślonych bajek.
— Dawno, dawno temu… — zaczęła i nawet nie zdążyła dojść do punktu kulminacyjnego, a brat zasnął.
Jakoś nie zwróciła na to szczególnej uwagi, bo zbyt wkręciła się w historię i z każdym kolejnym zdaniem rozwijała fabułę coraz bardziej.
—… i wtedy on ich zabił, ale to było okej, bo miał alibi na ten dzień, a swoją drogą to król bardzo go lubił. Może nawet byli kochankami? Kto to wie… a może…


────
[100 słów: Kaya otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Oriany — drabble „Bajka”

— Bajki są głupie — prychnęła. — Tandetne. Prawdziwe życie tak nie wygląda. Dzieci nie powinny ich oglądać, bo tylko robią się głupie.
Lubiła się wymądrzać w szkole, jak w sumie każdy w tym wieku. No bo który dziesięciolatek nie uważa siebie za najmądrzejszego oraz najdojrzalszego na świecie i nie wyrasta z tej mentalności, póki nie wykształca się w miarę jego płat przedczołowy?
W każdym razie ona nim była i kompletnie nie pojmowała prawdziwego świata, żyjąc w swojej głowie. Właściwie… to z tego akurat nigdy nie wyrosła.
— Sama jesteś jeszcze głupim dzieckiem — mruknął w odpowiedzi starszy chłopak. — Co ty możesz wiedzieć o życiu?


────
[100 słów: Oriana otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Mikołaja — drabble „Bajka”

2 LATA TEMU

— Coś nie tak? — spytał, widząc niezadowoloną minę Feliksa.
— Brakło mi punktu do dwójki — skrzywił się. — Nienawidzę geografii.
— Pokaż, może coś przeoczyła — zasugerował.
Feliks bez przekonania położył kartkę na ławce, a Mikołaj zaczął się jej przyglądać. Śledził palcem kolejne nazwy rzek i jezior Azji, porównując z własną pracą i ubolewając nad brakiem mapy z pozycjami, które musieli podpisać.
— Ej, czemu ty masz punkt w siódmym? — ożywił się nagle Feliks. — Mamy to samo. Pamiętam, że od ciebie spisałem — dodał ciszej.
— W siódmym? — Mikołaj wrócił do punktu siódmego i gdy go odnalazł, zdusił śmiech. — Bro, tu jest jezioro Bajkał. Ty napisałeś jezioro Bajka.


────
[100 słów: Mikołaj otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Havu — drabble „Bajka”

— Przestań w końcu opowiadać te bajki. Już ci nikt na słowo nie uwierzy!
Havu uniósł otwarte dłonie.
— Hola, hola, przecież nie kłamałem. Przynajmniej nie tym razem.
— Jesteś kłamcą! Nie wierzę ci w nic! — krzyczała, a cały szkolny korytarz spojrzał w ich stronę. Havu uśmiechnął się niezręcznie i pokręcił głową. Nie chciał, żeby wzięli go za jakiegoś oprawcę.
Zdenerwowana dziewczynka tupnęła nogą i pogroziła mu zgłoszeniem sprawy wychowawcy. Może miał tendencję do kłamania i często wymyślał historię dla własnej zabawy, to tym razem nie kłamał ze szkolnym przedstawieniem, w którym musiał odegrać rolę księcia. A dziewczynka, którą zaczepił, miała grać księżniczkę.


────
[100 słów: Havu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kaliny — drabble „Bajka”

— Czy ty właśnie… — Amanda otworzyła usta ze zdziwienia. — Co ty…
— Nie wiem, o czym mówisz — wyszczerzyła się Kalina, jakby nigdy nic odchodząc od drzewa.
— Myślałam, że spadasz… — patrzyła to na przyjaciółkę, to na wielkiego kasztanowca. — A ty… co to było? Umiesz latać?
— Powiedzmy — wzruszyła ramionami.
Udało jej się zachować kamienną twarz przez zawrotne dwie sekundy. Zaczęła się śmiać, widząc zdezorientowaną minę Amandy.
— Tyle razy ci mówiłam — powiedziała w końcu i westchnęła. — Pamiętasz, jak opowiadałam ci o tym półboskim obozie?
Amanda zamrugała kilka razy, a Kalina widziała, jak w jej głowie pracują małe trybiki.
— Tak, ale… myślałam, że to takie bajeczki…


────
[100 słów: Kalina otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Artema — drabble „Bajka”

Sam musiał pościelić sobie łóżko do snu, przygotować poduszki i jakieś pozostałe zabawki, których ojciec jeszcze nie sprzedał. Sam kładł się do tego łóżka, gasił lampkę i próbował zasnąć.
Czasem, kiedy nie mógł usnąć, opowiadał sam sobie bajki. Szeptał, bojąc się, że ojciec usłyszy, w rękach ściskając rozpadającego się misia. Część puchu już dawno z niego wyleciało, ale nie miał igły i nitki, żeby go zszyć.
W szczególnych wypadkach udawało mu się zasnąć, ale zazwyczaj spędzał pół nocy we własnej obecności.
Wpatrując się w sufit nie raz błagał, żeby we śnie bajkę jeszcze raz opowiedziała mu mama. Tak, jak kiedyś.


────
[100 słów: Artem otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Dantego — drabble „Bajka”

Żył w bajce. Sam był pisarzem własnej historii i sam dodawał do niej elementy, których normalnie nikt by nie dodawał.
Sam tworzył sobie problemy, bo przecież bez problemów byłoby zbyt nudno. Sam doprowadzał do sytuacji jak z filmów albo najdziwniejszych marzeń sennych, a później tego żałował.
Był jednocześnie najlepszym, ale też najgorszym bajkopisarzem na świecie. Nie pasował do tych, dawniejszych ani zapewnie późniejszych czasów. Był swoim czasem. Był po prostu Dante, ale też kimś, kogo nie rozumiał.

— Zamiętaj, że życie jest najlepsze, kiedy nie bierzę się go na poważnie — powtarzała jego matka, a on za bardzo wziął to do serca.


────
[100 słów: Dante otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Noel — drabble „Bajka”

6 LAT TEMU

— Chcę kiedyś zobaczyć smoka!
Noel za późno zorientowało się, że wypowiedziało te słowa za głośno. Usłyszało za sobą niezadowolone westchnięcie matki, a siedzący obok wujek Louis odwrócił od niej wzrok.
— Znowu opowiadasz mu te głupoty? — spytała z obrzydzeniem.
— Dzieci potrzebują trochę magii w nudnym życiu — wzruszył ramionami mężczyzna.
Noel poczuło dłoń matki na ramieniu. Odwróciło się i wylądowało z nią twarzą w twarz.
— To tylko głupie bajki, Noel — uśmiechnęła się cierpko. — Smoki nie istnieją.
— No to ja chcę żyć w bajce — skrzyżowało ręce na piersi.
— Życie to nie bajka — powiedziała twardo.
— I nie drapie mnie po jajkach… — westchnął cicho wujek.


────
[100 słów: Noel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Lotus — drabble „Bajka”

— Nie ma mowy. Widziałyśmy to już z dziesięć razy. Jedenastego już nie wytrzymam — zaprotestowała Amy, zabierając swojego laptopa z kolan Lotus.
Dziewczyna fuknęła pod nosem i skrzyżowała ramiona na piersi.
— Minionki to najlepsza bajka na świecie. Po prostu nie masz gustu — burknęła.
Amy westchnęła przeciągle.
— Z tobą to jak z przedszkolakiem — mruknęła, ale zaczęła wpisywać coś na klawiaturze. — Masz — rzuciła, stawiając laptop na łóżku pomiędzy nimi. Wisisz mi za to dozgonną wdzięczność — dodała ze zrezygnowaniem.
Lotus od razu się rozpromieniła.
— Jesteś najlepsza! — pisnęła i wygodnie rozłożyła się na łóżku przyjaciółki, ze wzrokiem już wlepionym w ekran. Tak to mogła żyć.


────
[100 słów: Lotus otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Weroniki — drabble „Bajka”

Cały domek Ateny przebierał się na Halloween. Dzieciaki biegały gorączkowo, próbując swoich sił w szyciu kostiumów z animacji czy filmów.
Weronika i jej ego zajmowały większość lustra. Reszta próbowała się dobrać do jakiejkolwiek przestrzeni, ale byli zmuszeni uznać alfę galaxy wilka, który właśnie rozcierał tusz pod oczami.
Ubrała się w koszulkę Radiohead, skórzaną kurtkę i czerwone spodnie w kratkę. Całość przepasała łańcuchami i pieszczochami. Kiedy nałożyła skórzaną obrożę, reszta dzieciaków była skonfundowana.
— Za kogo ty się przebierasz?
— Za nikogo. Idę do modern teatru.
Przewrócili oczami.
Morozova za to wróciła do wykończenia ust czerwoną szminką. Kiedy skończyła, cmoknęła z zachwytem.
— Bajeczne.


────
[100 słów: Weronika otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isobel — drabble „Bajka”

— Bajecznie. Naprawdę, kurwa, zajebiście — wycedziła Isobel przez zaciśnięte zęby.
Wyjątkowo była sama na kuchni i przez to była na tyle zabiegana, że przed zmywaniem zapomniała ściągnąć z palca pierścionek, będący jej ostatnią pamiątką po babci, przez co ten skończył w odpływie. Czuła, jak łzy zaczynają piec ją pod powiekami.
Kiedy Barny zajrzał na zaplecze, wyjaśniła mu sytuację zduszonym głosem, a on kazał jej zmienić go za barem.
Tego dnia mężczyzna porozkręcał rury pod zlewem, żeby odzyskać jej pamiątkę. Isobel dziękowała mu ze łzami w oczach. Nie pamiętała już, kiedy ostatnim razem ktoś bezinteresownie zrobił dla niej coś tak cholernie miłego.


────
[100 słów: Isobel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Chaita — drabble „Bajka”

Kiedy ktoś pytał go, czemu nigdy nie zdecydował się studiować, odpowiadał, że to nie za bardzo jego bajka. Że odpowiada mu to, co robi teraz i w sumie to nie planuje nawet żadnych kursów. A tak w ogóle to i tak przecież się do tego nie nadaje, więc nie ma o czym mówić.
Sam nie wiedział, ile z tego jest prawdą. Nie myślał o tym, dopóki to pytanie nie padło po raz kolejny.
Nie pamiętał, kiedy zaczęło mieć znaczenie. Ani pierwszego razu, kiedy zupełnie szczerze powiedział, że jest na to zbyt głupi.
Dalej starał się zbytnio o tym nie myśleć.


────
[100 słów: Chait otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Shayela — drabble „Bajka”

Na początku, przeglądając nowe odkupione przez antykwariat książki, nie zwrócił uwagi na tomik starych bajek. Spojrzał na okładkę, a potem przeszedł do następnej pozycji, aż w końcu książka zniknęła pod innymi.
Później zawiesił wzrok na jej grzbiecie i na ładnych, ozdobnych literach.
Był pewny, że kiedyś czytał te bajki Arisu. A może to ojciec je czytał, jeszcze zanim Shayel zaczął to robić? Nie był pewny. Pamiętał, że Arisu miała problemy z czytaniem po angielsku. Ojcu brakowało cierpliwości.
Wyciągnął książkę, prawie przewracając przy tym niestabilną wieżę. Nie pamiętał, co stało się z ich egzemplarzem. Pamiętał, że było im przykro, gdy zaginął.


────
[100 słów: Shayel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arisu — drabble „Bajka”

Opowiadanie bajek z morałem nigdy nie działało. Ani na nią, ani na żadnego innego dzieciaka, którego kiedykolwiek poznała.
Chociaż w sumie nie pamiętała, czy na nią działało. Shayel mówił, że kilka osób próbowało. I że przynosiły wręcz odwrotny skutek. Może dlatego nigdy później żadnej nie usłyszała.
Aż do teraz. Kobieta, która jeszcze chwilę temu czytała dzieciakowi o jakiejś dobrej wróżce i bardzo złym wilku, teraz spojrzała na nią krzywo, chociaż Arisu nie zdążyła nawet wymownie westchnąć i jej jedyną zbrodnią była próba przejścia do alejki obok.
Może wolała obóz. Tam przynajmniej usłyszeliby prawdziwą historię o potworze, który zjadł nieodpowiedzialnego półboga.


────
[100 słów: Arisu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Elianne — drabble „Bajka”

Po tym, jak Izan King zrujnował pierwszy pocałunek Kala i Elianne (która wciąż wzdrygała się, kiedy dostrzegała gdzieś jego sylwetkę), przez jakiś czas żadne z nich nie miało ochoty wracać w tamto miejsce. Eli jednak w końcu się przemogła i wyciągnęła chłopaka na zachód słońca w jeden z ostatnich, jeszcze ciepłych, jesiennych wieczorów.
Usiadła na kocu i podciągnęła kolana pod brodę.
— Mogliby tu nagrać jakiś film. Albo bajkę. Szkoda marnować taki widok — powiedziała, zerkając w bok na Kala.
— Ta. Niech nagrają dzieciaki okładające się drewnianymi mieczami. Oscar gwarantowany — odmruknął chłopak, wlepiając wzrok w niebo.
Eli roześmiała się.
— Może lepiej nie.


────
[100 słów: Elianne otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Theodore'a — drabble „Bajka”

Wracając z imprezy walentynkowej, Theo praktycznie się nie odzywał. Alice włączyła radio, więc nie czuł obowiązku, żeby bez sensu wypełniać ciszę. Oparł głowę o szybę, co było kiepskim pomysłem, bo zrobiło mu się niedobrze.
— Wszystko okej? — zapytała Alice, mocniej zaciskając dłonie na kierownicy. Kiedy nie doczekała się odpowiedzi, dodała: — Jedzie od ciebie wódką i złamanym sercem.
— Jest git — odmruknął jedynie chłopak.
To, że Alice się zainteresowała, z jakiegoś powodu jeszcze bardziej popsuło mu humor.
Wiedział, że nie jest bohaterem żadnej bajki, a miłość prawdopodobnie wcale nie istnieje, ale ta świadomość nie sprawiała, że ból w jego piersi stawał się lżejszy.


────
[100 słów: Theodore otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Caroline — drabble „Bajka”

Kłótnie w domu państwa Leyanall zdarzały się często, awantury — rzadziej, jednak nadrabiały intensywnością. Caroline jakoś nie czerpała przyjemności z kłócenia się z rodzicami, ale nie znaczyło to, że odpuści, kiedy na szali leży jej przyszłość.
— Mam prawo do decydowania o sobie. To moje życie i moje studia. To już nie podstawówka! — powiedziała, podnosząc głos.
— Caroline, życie to nie jest bajka — przerwała jej ostro Elizabeth. — Z ojcem spędziliśmy więcej czasu na tym świecie i wiemy, co jest dla ciebie lepsze.
— Za przeproszeniem, gówno na ten temat wiecie — odwarknęła dziewczyna. — Nie spędzę całego życia pod waszym kloszem.
— To nie-
— Daj sobie spokój.


────
[100 słów: Caroline otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Dahlii — drabble „Bajka”

— Czemu ten koń gada? Okropieństwo, jeszcze czego! — wzdrygnęło się Arnar.
W tym momencie Dahlia i Lucien przewrócili oczami po raz trzeci.
— Bo to bajka, idioto. Na Islandii oglądaliście tylko owce? — sapnął Lucien.
Wyglądał na dosyć skupionego, wpatrywał się w telewizor z uchylonymi ustami.
— Pozwalano mi tylko na piętnaście minut dziennie. — wzruszyło ramionami.
— Piętnaście minut? A potem co, z powrotem do połowu dorsza? — Dahlia wyszczerzyła się.
— Nie, potem kolacja, na której mogłom wyjątkowo posypać solą ziemniaki.
W ramach protestu skrzyżowało ręce i się nadąsało, a reszta zarechotała. Nie dało się powstrzymać loży szyderców.
— Hojnie. W niedzielę, na bajki, wyjątkowo szesnaście minut?


────
[100 słów: Dahlia otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Atlasa — drabble „Bajka”

Wdech i wydech. Odliczanie w głowie od zera do dziesięciu. Od dziesięciu do zera. Ściskanie zabawki antystresowej ukradkiem w kieszeni. Gryzienie się w język.
— A słyszałaś kiedyś bajkę o wężu?
— Nie. — Usłyszał ostrzeżenie w jej głosie. Bulgocząca złość, próbująca wydostać się na powierzchnię. Możliwe, że tak samo, jak on, próbowała skupić się na liczeniu oddechów. Balansował na granicy jej cierpliwości. Tylko cudem jeszcze nie oberwał. W normalnych warunkach dostałoby mu się już dobre dwa słowa temu albo za samo istnienie.
— A chcesz usłyszeć?
— Nie.
— Okej, to słuchaj. — Zignorował ją. — To leci tak: ssssssspierdalaj.
Pękła pierwsza. Do baraku wrócił z siniakiem.


────
[100 słów: Atlas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

poniedziałek, 26 października 2026

Od Erin — drabble „Świetliki”

Zawsze zazdrościła dzieciom z klasy strojów na Halloween. Ich przebrania były ładnie zdobione, realistyczne, dopracowane, a niektórym dziewczynom mamy robiły nawet lekki makijaż. Uwielbiała oglądać ten szkolny pokaz mody, a jednocześnie go nienawidziła, gdyż wtedy najbardziej rzucał się w oczy jej powtarzalny, nieoryginalny strój — czarna sukienka, praktycznie na nią za mała i kapelusz wiedźmy, kupiony dawno temu w sieciówce. Jej rude włosy przynajmniej pasowały do koncepcji. W tym roku zyskała nowy atrybut — przepaskę na oko, rozważała więc samodzielne zorganizowanie sobie stroju pirata na kolejne Halloween. Teraz mogła tylko pomarzyć, patrząc jak jej koleżanki pozują do zdjęć w nowiutkich kostiumach świetlików.


────
[100 słów: Erin otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Cherry — drabble „Świetliki”

— Co myślisz o randce spędzonej na obserwowaniu świetlików? — Vergil zmarszczył nos. — Chwila. Jesienią chyba jest już po sezonie. Podobno latem świecą najmocniej. Gdzieś o tym czytałem.
Myśli Cherry oddaliły się od planów.
— Wiedziałeś, że świetliki świecą przez to, że produkują bioluminescencyjne białko o nazwie lucyferyna? Lucyferyna jest w ich organizmach utleniana z wykorzystaniem energii ATP, a reakcję katalizuje enzym lucyferaza. Z takiej reakcji powstaje oksylucyferyna i emitowane jest światło. Wykorzystuje się ją jako gen reporterowy w biologii molekularnej i medycynie.
— Nie jestem pewien, czy cholernie chcesz je zobaczyć, czy próbujesz mnie odstraszyć mądrymi słowami i po prostu pójść do kina.


────
[100 słów: Cherry otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Oriany — drabble „Świetliki”

KILKA LAT TEMU

Ojciec miał wyraźną tendencję do używania zdrobnień i formułowania przeróżnych przezwisk. Wyjątkowo musiał wysilać się na kreatywność, bo niemal za każdym razem nazywał ją inaczej, aż zaczęła się zastanawiać, czy pamięta on w ogóle, jak ma na imię jego córka.
— Przynieś mi jeszcze nóż, mój mały świetliku.
Położyła talerze na stoliku, po czym spojrzała na mężczyznę z lekko uniesionymi brwiami.
— Świetliku?
— Tak, a co? — spytał, zdziwiony jej reakcją.
Chwila milczenia była na tyle wymowna, że Oriana tylko lekko spięła usta, nie mówiąc nic więcej. Nigdy jeszcze nie komentowała tych jego pieszczotliwych ksywek.
Była co najwyżej ćmą szukającą jakiegokolwiek źródła światła.


────
[100 słów: Oriana otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Edgar — drabble „Świetliki”

18 LAT TEMU

Bezchmurne niebo zostało opętane przez księżyc. Mimo późnej pory, nadal nie spali. Matka nigdy nie wyganiała go do łóżka — wręcz przeciwnie, sama zabierała Edgar na wieczorne, ciche spacery, jakby stwarzała dla diebie i jej dziecka ich własny, prywatny świat, gdy zbliżały się noce.
— Nigdy nie widziałem świetlików — powiedział nagle, wpatrując się w oprószone gwiazdami niebo.
Kobieta uśmiechnęła się łagodnie, choć zdziwiło ją, że akurat to wpadło mu do głowy.
— Kiedyś cię zabiorę do miejsca, gdzie będziemy mogli razem je zobaczyć.
Choć minęło tyle czasu, nie znalazł nigdy miejsca, gdzie mógłby to zrobić. Zaczął się zastanawiać, czy takie w ogóle istnieje.


────
[100 słów: Edgar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Havu — drabble „Świetliki”

W małe ręcę trafiło dziwne, czarne żyjątko. Chłopiec bardzo uważał, żeby nie zrobić temu małemu robczkowi krzywdy i delikatnie przeniósł je do kartonowego pojemnika. W środku czekała już przygotowana trawa i miseczka z wodą.
— Mamo, zobacz!
Przyszedł pochwalić się swoim znaleziskiem. Robaczkowy tyłek zaczął delikatnie świecić. Zielone oczy aż zapłonęły z radości.
— Chyba się cieszy!
Kobieta nachyliła się nad pudełkiem i zajrzała do środka.
— O, znalazłeś świetlika. I to takiego malutkiego jak ty.
— Co to znaczy? — zapytał zdezorietnowany.
— Ten robaczek to jeszcze dziecko — zaczęła tłumaczyć. — Gdy dorośnie będzie dorosłym robaczkiem. Takim latającym.
Wypieki od razu pojawiły się na dziecięcej twarzy.


────
[100 słów: Havu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Doriana — drabble „Świetliki”

Grupka dzieci siedziała w kółku. Wśród nich siedział Dorian. Nie interesowały go żadne zabawy i też nie miał ochoty na głębsze rozmowy. Dzieci i tak nie chciały z nim rozmawiać. W końcu był inny, a inny oznaczało dziwny.
Dzieci poderwały się na równe nogi. Siedziały na łące w otoczeniu natury. Zaczynało zmiechrzać, a wraz ze zmierzchem z zarośli zaczęły wylatywać świetliki.
— Ale ładne! — zawołała jakaś dziewczynka. — Dorian, co uważasz?
Oczywiste przytyki przestały go smucić. Nauczył się istnieć sam ze sobą. I ignorować to, co inni mieli do powiedzenia, chociaż dłonie same zaciskały mu się w pięści.
— Super. — Uśmiechnął się krzywo.


────
[100 słów: Dorian otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Weroniki — drabble „Królik”

Odkąd zostawiła ukradzione auto w Nowym Jorku, myślami wracała do tej gazety.
Kiedyś Chejron pokazywał grupowym magazyny rzeczy zostawionych przez obozowiczów lub skonfiskowanych. To drugie ją interesowało. Przekopywała się, pod przykrywką inwentaryzacji, przez bezużyteczne rzeczy, takie jak skakanki czy miny przeciwpiechotne (niedziałające).
Natrafiła w końcu na dział gazet. Długo jej zajęło, zanim dokopała się do okładek z logiem króliczka w muszce. Przewróciła oczami na liczbę egzemplarzy, ale czy różniła się bardzo od tych osób, którym to skonfiskowano?
Zainteresowała się starą, niszczejącą okładką. Przyglądała się jej i zauważyła rok wydania: 1953.
— Pierwszy numer i zaczęli od Marylin Monroe? — szepnęła z podziwem.


────
[100 słów: Weronika otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Dahlii — drabble „Świetliki”

Tej nocy żadna świnia nie wychodziła na zewnątrz, nawet gdy sypała zboże do karmników.
Weszła na pole. Rozorane, przemarznięte, rozciągnięte pod ciężarem posępnego nieba niczym olbrzymie, gnijące cielsko. Przygniatała nie tylko martwa przestrzeń. Zimno wdzierało się do płuc, atakowało odkrytą skórę i kąsało palce.
Wszystko było po staremu, nawet temperatura. Dlaczego więc jej paranoiczne, tchórzliwe serce tak szybko biło?
Coś przykuło jej uwagę. Odwróciła się i ujrzała bliki świateł przy zagajniku. Po kilkudziesięciu uderzeniach serca podeszła bliżej.
Bliki zachowywały się jak świetliki. W interwałach pobłyskujące, krążące w chmarze. Jesienią. Na farmie.
— To niemoż—
Błyskająca wśród nich żółta para oczu zaszarżowała.


────
[100 słów: Dahlia otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Mikołaja — drabble „Koncert”

To nie tak, że mu się nie podobało. Podobało mu się, nawet bardzo. Marzył o tym koncercie, czekał na niego od miesięcy.
A teraz czuł, że nie powinien tu być.
Stał z tyłu, a jego marne metr sześćdziesiąt pięć nie pomagało w dojrzeniu sceny. Widział ją wcześniej, była ładna. Nawet śliczna, ale nie miał zamiaru się przepychać.
Ludzie krzyczeli, śpiewali, i machali rękami. On stał cicho, kiwając się to na boki. Znał te piosenki. Znał te teksty doskonale. Jeszcze wczoraj o tej godzinie pragnął je wykrzyczeć. Ale to było wczoraj. Dzisiaj wiedział, że na następny koncert mu się nie spieszy.


────
[100 słów: Mikołaj otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Noel — drabble „Świetliki”

Z przyklejonym do okna nosem obserwowało przechodzące co jakiś czas dzieci w przebraniach halloweenowych. Żałowało, że nie może do nich dołączyć. Przebrałoby się za pirata albo czarodzieja.
Nawet nie próbowało prosić. Kiedy zapytało, czy w tym roku mogą przynajmniej częstować gości cukierkami, skończyło się krzykiem. Potem przez godzinę słuchało tłumaczenia, czemu takie zabawy są szkodliwe i głupie, a tak poza tym, to że cukierki są niezdrowe.
Pozostało mu więc liczenie, ile postaci minęło jego dom. Na liście miało mnóstwo duchów, kilka wiedźm i zombiaków i jednego pająka. Najbardziej spodobała mu się grupka znajomcyh przebrana za stado świetlików ze świecącymi odwłokami.


────
[100 słów: Noel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kaliny — drabble „Świetliki”

Potknęła się na zostawionej na podłodze torbie i poleciała w stronę regału. Pod wpływem uderzenia zatrzęsły się wszystkie kubeczki i durnostojki, które Kalina desperacko próbowała ratować. Kilka rzeczy spadło, a zanim dziewczyna zdążyła ocenić szkody, dostała czymś w głowę. Brokat rozsypał się po całym pokoju. Przeklęła głośno.
— Coś się sta… wow. — Zaalarmowana hałasem Amanda zajrzała do środka i zakryła usta dłonią.
— Nic nie mów — Kalina desperacko próbowała wytrzepać brokat z włosów, jednak miała wrażenie, że tylko pogarsza sytuację.
— Wyglądasz, jakby otoczył cię rój świetlików — zaśmiała się Amanda.
Kalina z irytacją wciągnęła powietrze i od razu tego pożałowała. Zaczęła kaszleć brokatem.


────
[100 słów: Kalina otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isobel — drabble „Świetliki”

Is długo broniła się rękami i nogami przed pójściem na studniówkę. Nie była największą fanką swojego rocznika, poza tym impreza nie należała do najtańszych i musiałaby na nią wykładać z własnych, ciężko zarobionych pieniędzy.
Ostatecznie jednak się tam wybrała, namówiona przez Carrie, która nie miała pary. Zapłaciła zadatek, kupiła sukienkę i niemiłosiernie przy tym marudziła.
Pojawiła się w restauracji na chwiejnych nogach w wysokich szpilkach. Pół godziny spóźniona.
— …O japierdole. — Przywitało ją westchnienie Carrie. — Laska, wyglądasz jak gwiazda. Albo świetlik. Więcej brokatu nie mieli? — zapytała z szerokim uśmiechem.
Isobel z grymasem przygładziła materiał złotej sukienki.
— No, gwiazda jest tylko jedna.


────
[100 słów: Isobel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Elianne — drabble „Świetliki”

— Jest październik — westchnęła z wyrzutem Elianne, przyglądając się sklepowym wystawom. — Wszędzie tylko bombki i choinki. Gdzie są szkielety i-
Przerwała swój wywód, zatrzymała się i złapała Kala za rękę, żeby nie poszedł dalej bez niej. Oczy jej rozbłysły, kiedy wpatrywała się w witrynę.
— Boże, patrz jakie śliczne! — powiedziała, z ekscytacji potrząsając dłonią chłopaka. — Wyglądają jak świetliki.
Pokazała palcem na sznur światełek zawieszonych na wystawie jednego ze sklepów.
— Strasznie jasno świecą — stwierdził Kal, mrużąc lekko oczy. — Ale tak, ładne — dodał szybko.
Elianne uśmiechnęła się do niego promiennie.
— Kupię sobie kiedyś takie. Jak już wyprowadzę się z baraku — rzuciła i ruszyła dalej.


────
[100 słów: Elianne otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Theodore'a — drabble „Świetliki”

Charlie kucał w mokrej trawie i próbował pokazać coś Theodorowi. Słabo mu szło, bo chłopak w ciemności widział tylko błyszczącą na źdźbłach trawy rosę.
— Ślepy jesteś, czy co? — westchnął Charlie, ciągnąc przyjaciela za ramię.
Theo zachwiał się i oparł o bok chłopaka, który wciąż trzymał go za rękaw bluzy. Ciepło jego ciała sprawiło, że Theo ciężko przełknął ślinę.
— Widzisz? To świetlik. Świeci mu się odwłok, ale ledwo co — powiedział, wskazując czubkiem palca na coś malutkiego w trawie.
— Widzę — odpowiedział jedynie Theodore lekko zachrypniętym głosem.
Średnio potrafił skupić się na owadach, kiedy będąc tak blisko, czuł osiadłe na skórze Charliego perfumy.


────
[100 słów: Theodore otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Lotus — drabble „Świetliki”

Lotus rzadko wybierała się na przejażdżki rowerowe. Po pierwsze, nigdy jej się nie chciało, a po drugie to jej rower zbyt często odmawiał posłuszeństwa. Czasami jednak Amy dawała radę ją na to namówić.
Niestety, w drodze powrotnej się zgubiły i musiały nadrobić parę kilometrów, przez co zrobiło się już ciemno.
— Mama mnie zab-
Zaczęła mówić Lotus, ale przerwał jej nagły atak kaszlu. Gwałtownie wyhamowała, ledwo utrzymując równowagę i zajeżdżając drogę Amy, która prawie w nią wjechała.
— Połknęłam świetlika! — wycharczała, plując. — Będę się świecić od środka!
— Co ty gadasz, to pewnie mucha. Wypluj — poleciła Amy, klepiąc ją po plecach. — Nie dramatyzuj.


────
[100 słów: Lotus otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Caroline — drabble „Świetliki”

Caroline skuliła się na kanapie z kolanami podciągniętymi pod brodę i oparła głowę na ramieniu Sabrine. Na dwa tygodnie przed wyjazdem do Nowego Jorku starała się spędzać z przyjaciółkami każdą wolną chwilę, ale było to męczące. Pieprzenie się ze wszystkimi dokumentami, pakowanie się i milion innych rzeczy sprawiały, że chciała spędzić w łóżku cały najbliższy tydzień.
Bezmyślnie wpatrywała się w ekran telefonu Sabrine, która równie bezmyślnie scrollowała Tik Toka.
— Patrz, jakie ładne — rzuciła do Caroline, zatrzymując się na filmiku z chmarą świetlików.
— Złap mi takie — odmruknęła dziewczyna, przelotnie przymykając oczy.
— Chciałabyś. — Sabrine parsknęła cichym śmiechem i przeszła do kolejnego filmiku.


────
[100 słów: Caroline otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isaiasa — drabble „Świetliki”

13 LAT TEMU


– Gdy wrócimy, to pooglądamy świetliki – zarządziła, gdy wychodzili z obozu.
– Jest połowa października – prychnął Isai.
Córka Hermesa pokazała mu język i wybiegła do przodu.

Lamia zniknęła między drzewami. Długo czekał na jej powrót, ale nie wróciła. Słońce cicho ustąpiło miejsca księżycowi. Pod jego zimnym blaskiem czerwień plamiąca ziemię stała się czarna.
Nie wróciła.
Wstał z trudem i ruszył przez polanę, nie on sam, tylko jego ciało bez niego, i ciało uklękło przy niej. Ciało drżącą dłonią chwyciło jej dłoń, zimną. Wydobyło z gardła słaby szept, prostą inkantację.
Spomiędzy suchych traw wyfrunęły drobne światełka.
– Adah? – ścisnął jej palce. – Patrz. Są świetliki.


────
[100 słów: Isaias otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Niketasa — drabble „Świetliki”

Raz widział świetliki.
Sierdział z mamą na malutkim balkonie, to znaczy ona stała, bo tam mieściło się jedno i pół krzesła. Opierała się o barierkę i byli pogrążeni w ciszy, która rzadko zapadała w ich domu. Ona była gadatliwa, a Niketas odziedziczył to po niej.
Gdy otworzyła usta, chłopiec myślał, że każe mu iść do łóżka. Zamiast tego wyszeptała:
– Popatrz.
I wskazała coś w dole. Wyjrzał przez barierkę i tam, tuż przy równo skoszonej trawie, migały drobne światełka.

Po latach Niketas nie rozumie, dlaczego akurat to wspomnienie wbiło się w jego pamięć tak mocno. Nic w nim nie było wyjątkowe.


────
[100 słów: Niketas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kala — drabble „Świetliki”

– Co to? – pyta Kal, potrząsając nadgarstkiem. Gdy nie patrzył, Ezra ukradkiem założyła mu świecącą, obrzydliwie zieloną bransoletkę.
– Świetlik. – Dziewczyna macha innymi jaskrawymi pałeczkami, wszystkimi w ładniejszych barwach, niż ta na kalowym nadgarstku.
– I po co mi to?
– Wtopisz się w otoczenie.
– To głupie.
Wzrusza ramionami, bo pewnie też wie, że to jest absolutnie idiotyczne.
W dziwnej ciszy wchodzą na teren ogrodu. Lasery przecinają niebo, obwieszone lampkami drzewa błyszczą złowrogimi czerwieniami, rozpięte nad alejkami światełka migają ciepłem. I Kal rzeczywiście stwierdza, że ściskane przez Ezrę świetliki pasują do festiwalu.
– Przynajmniej daj mi żółtego – prosi ją, niepodobnie do siebie idąc na kompromis.


────
[100 słów: Kal otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kuźmy — drabble „Świetliki”

Ricky złapał Kuźmę za rękę. Ona natychmiast się wyrwała, on wyglądał na zdezorientowanego, a potem po prostu powiedział, żeby za nim poszła. Zaskoczona brakiem przeprosin, nie zdążyła odmówić i rzeczywiście poszła. Niepokoił ją stukot szkła w jego plecaku, dopóki nie przypomniała sobie, że to przecież Ricky i lepsze szkło niż radioaktywny śluz.
Zaprowadził ją na polanę.
Powiedział, że chce łapać świetliki.
Ona zwróciła mu uwagę, że świetliki łapie się w nocy.
Pierwszy raz to on spojrzał na nią jak na absolutną idiotkę i wyjaśnił jej, że tutaj świetliki nie świecą.
Dlatego zapytała go, na chuj on właściwie chce je łapać.


────
[100 słów: Kuźma otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arnar — drabble „Świetliki”

Pewne siebie wkroczyło do sklepu, do którego, co dziwne, pasowało. Miejsce przyciągało nietuzinkowych klientów – osoby z włosami pofarbowanymi na milion kolorów, ludzi z dużą ilością kolczyków i tatuaży i dziewczyny, które według Arnar wyglądały jak gotyckie wiedźmy. Koszula ze wzorem składającym się z różnokolorowych plam i niedopasowany krawat Hermesiątka nie wybijał go daleko od reszty klientów.
Arnar przesunęło wzrokiem i palcami po kamieniach, biżuterii i, co najważniejsze, świecidełkach. Błyszczały cekiny, koraliki i wypolerowany metal, a Arnar wykazywało się ogromną miłością do rzeczy, które świecą i wyglądają na kosztowne.
Zadowolone wróciło do domu z kieszeniami pełnymi błyskotek i częścią czyjejś wypłaty.


────
[100 słów: Arnar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arisu — drabble „Świetliki”

15 LAT TEMU

Polanę zalewały drobne, migające światełka. Przeszła jeszcze kilka kroków do przodu i znieruchomiała, obserwując błyszczącymi oczami latające wokół świetliki.
Ojciec mówił, że o tej porze roku już ich nie ma.
Przykucnęła przy trawie, oplatając kolana ramionami. Światełek nie było dużo, latem na pewno byłoby ich więcej. Kilka z nich błysnęło krótko tuż obok jej twarzy.
– Arisu! Mówiłem ci, żebyś nigdzie nie odchodziła!
Podniosła się i odwróciła, zaskoczona. Shayel zatrzymał się kilka kroków od niej. Ojciec stał za nim. To on krzyknął, Shayel prawie nigdy nie krzyczał, ale teraz wyglądał na złego bardziej niż zwykle.
– Wiem.
Wcale nie czuła się winna.


────
[100 słów: Arisu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Shayela — drabble „Świetliki”

Biblioteka o tej godzinie była jeszcze pusta. Było wcześnie, dopiero otworzyli i jedna z pracujących na miejscu kobiet patrzyła na niego bardzo niezadowolonym wzrokiem, gdy dawał jej swoją kartę.
Nawet nie próbował tłumaczyć, że ma umówione spotkanie. I że to druga strona się spóźnia.
Większość światła wpadała do pomieszczenia przez znajdujące się na środku dachu, długie świetliki. Widział każdą latającą w powietrzu drobinkę kurzu, kiedy przechodził wzdłuż regałów, przeglądając znajdujące się na półkach książki. Zatrzymał się przy niektórych, ale tylko na chwilę, zaraz ruszając dalej.
Nie widział nic interesującego.
Oparł się o jedno z biurek i wbił wzrok w niebo.


────
[100 słów: Shayel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Chaita — drabble „Świetliki”

W salonie było okropnie ciemno. Chait zatrzymał się w drzwiach, marszcząc brwi, a idący za nim znajomy ledwo zdążył się zatrzymać, by na niego nie wpaść.
– Potrzebujecie w czymś pomocy?
Ruth, czająca się w najciemniejszej części pokoju, tylko pokręciła głową. Wpięła wtyczkę do gniazdka. Żółte lampki rozbłysły pod sufitem i przy oknach, oblewając cały salon ciepłym światłem.
– Wygląda, jakbyśmy byli na łące ze świetlikami? – zapytała.
– To chyba nie ten sezon? – Chait zmarszczył brwi.
Spojrzała na niego z pretensją, jakby był największym złem tego świata. Może był.
– Idź sobie.
Pomyślałby, że mówi serio, gdyby się nie uśmiechała.
– Ale najpierw napraw głośniki.


────
[100 słów: Chait otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

niedziela, 25 października 2026

Od Theodore'a — drabble „Gorączka”

— Chyba mam gorączkę — mruknął Theo, opadając na murek.
Nie minęły dwie sekundy, a Charlie już przykładał ciepłe palce do jego czoła. Dotyk trwał zaledwie przez chwilę, ale chłopiec przymknął oczy.
— Nie, nie masz gorączki. Nie dramatyzuj — rzucił Charlie, przysiadając obok niego.
— Przecież nie mówiłem poważnie. Po prostu głowa mnie boli.
— Wiesz co, ja już nigdy nie wiem, kiedy ty mówisz poważne. Dziwny ostatnio jesteś — powiedział Charlie, wyciągając z kieszeni kurtki paczkę papierosów i zapalniczkę.
Theo nie umiał zareagować inaczej, niż się najeżyć.
— Niby jak dziwny?
Charlie wzruszył ramionami.
— Po prostu dalej mi o czymś nie mówisz i aż cię nosi.


────
[100 słów: Theodore otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Edgar — drabble „Gorączka”

— Nie ruszasz się stąd.
Nie miałem siły, aby zaprotestować w jakikolwiek sposób. Wszelkie, nawet pozornie nieznaczące czynności stawiały przede mną ogromną, psychiczną barierę i nie byłem w stanie jej przeskoczyć.
Po dwóch tygodniach w pracy, ponad czternaście dni pod rząd, bez chwili wytchnienia i po bezsennych nocach poczułem, jak brak odpoczynku potrafi na mnie wpłynąć. Czułem się jak maszyna wyłączona z użytkowania.
— Jesteś cały czerwony. Aż ci gorączka wskoczyła? — westchnął, dotykając mojego czoła. — Praca cię rozchorowała.
Pilnował mnie jak zmartwiona matka. Nakarmił mój głód, ugasił moje pragnienie.
Nawet, jak poczułem się już znacznie lepiej, nie dałem tego po sobie poznać.


────
[100 słów: Edgar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Luciena — drabble „Gorączka”

Nie ruszył się z łóżka nawet na milimetr. Ociężałe powieki z trudem się unosiły, a spierzchnięte usta nie pozwalały wydusić mu nawet słowa.
Na czole miał mokry, zimny ręcznik. Nie pomagał za dużo, ale przynosił chwilową ulgę.
— Jedn… jednorożce?
Opiekujący się nim Arnar obejrzało się ze strachem za siebie. W końcu jednorożce to konie, tyle że z rogiem na czole.
— Kochanie, masz gorączkę. Nie ma żadnych jednorożców. — Uśmiechnęło się. — Chyba.
Lucien westchnął i ponownie zamknął oczy. Głowa nie przestawała go boleć od kilku godzin. Właściwie to wszystko go bolało. Może tak właśnie wygląda śmierć?
— Jednorożce. Konie. Koniowate — jęczał do siebie.


────
[100 słów: Lucien otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Noel — drabble „Gorączka”

2 LATA TEMU

Z niepokojem wpatrywało się w jakiś punkt za oknem, wyczekując, aż te przerażające ślepia znowu się pojawią. Nie zauważyło, kiedy wyrosła za nim Cady i gdy trąciła go w ramię, prawie podskoczyło.
— Na co tam patrzysz? — Odsunęła stojącą na parapecie roślinę i przysunęła twarz do okna.
— Na wilka — odparło obojętnie. — Chyba.
— Wilka? — zdziwiła się Cady. — Koło szkoły?
Noel nerwowo rozejrzało się po korytarzu, nie wiedząc nawet, czego wypatruje. Gdy nie dostrzegło zagrożenia, usiadło na ławce i zakryło twarz dłońmi.
— Wszystko w porządku? — niepokoiła się. — Pójść po kogoś?
— Nie wiem, chyba mam jakąś gorączkę — westchnęło. — Albo schizofrenię. Może oba na raz.


────
[100 słów: Noel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Caroline — drabble „Gorączka”

Od kiedy Caroline zamieszkała sama, musiała nauczyć się paru rzeczy. Przede wszystkim, nikt inny nie wywiesi za nią prania, jeśli o tym zapomni. Po drugie, w końcu mogła na głos mówić do siebie z pewnością, że nikt nie wsadzi jej do psychiatryka.
Po trzecie, nawet jeśli jest paskudnie przeziębiona, musi zczołgać się z łóżka i sama zorganizować sobie leki.
Z gorączką, paczką chusteczek w dłoni i kocem zarzuconym na ramiona, garbiła się przy blacie i mieszała w kubeczku jakieś leki na przeziębienie, które poleciła jej mama. Paskudnie śmierdziały, więc przy piciu ich musiała zatykać sobie nos, ale nie miała wyboru.


────
[100 słów: Caroline otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kaliny — drabble „Gorączka”

To nie były pierwsze urodziny, które Kalina spędzała w łóżku. Nie była w stanie przypomnieć sobie ani jednych, w które nie miała przynajmniej kataru. Jej organizm nienawidził początków jesieni i nie zmieniło się to nawet po przeprowadzce do ciepłej Kalifornii.
Modliła się do wszystkich znanych jej bogów, żeby w tym roku było inaczej. Przypadkiem dowiedziała się, że znajomi szykują dla niej niespodziankę. Od miesiąca czekała na ten dzień, wybuchając z ekscytacji.
Dwudziestego dziewiątego września obudziła się z okropnym bólem gardła i wysoką gorączką.
Będzie musiała przyznać się, że poznała tajemne plany znajomych i je odwołać. Kichnęła i sięgnęła po telefon.


────
[100 słów: Kalina otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Dahlii — drabble „Gorączka”

CW: RASIZM

16 LAT TEMU

Na przerwie zorganizowała grupę dzieciaków do zabawy. Wcześniej odkryła płyty CD z westernami, od których dostała fiksacji, więc nie było innej opcji niż zabawa w kowbojów i Apaczy.
— Ja zostanę szeryfem! — dumnie wypięła pierś. — Wy możecie odgrywać gorączkę złota! Macie wozy i konie!
Drobny chłopak w okularach zaprotestował.
— Przecież jesteś czarna. Nie możesz być kowbojem! Tata mówi, że tylko się do pracy w polu nadajecie!
Wybuchnęła złością momentalnie. Nic jej tak nie uraziło, jak dyktowanie, kim nie może być w życiu.
— Odszczekaj to!
Później pamiętała tylko, jak jej pięści wylądowały na jego twarzy. Oraz jak jego krew wsiąkała w piasek.


────
[100 słów: Dahlia otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Lucasa — drabble „Gorączka”

Kolorowe listki tańczyły na wietrze, a deszcz odbijał się od dachu. Ludzie biegli do domu przemoczeni, żeby tylko jak najszybciej zwinąć się pod kocyk, z kubkiem gorącej herbaty lub kawy i po prostu odpocząć po ciężkim dniu.
Lucas, jak i Ruby dostali gorączki. Mimo iż czoło Szweda było całe gorące i spocone, a oczy podkrążone, nie odpoczywał, a wręcz przeciwnie, walczył z małą Ruby, która za nic w świecie nie miała zamiaru wypić syropku.
— Proszę kochanie, to za tatę.
Dziewczynka płakała, kaszląc przy tym mocno.
— Lucas? — znajomy głos przyjaciela rozszedł się po pomieszczeniu. — Wracaj do wyra, ja się zajmę Ruby.


────
[100 słów: Lucas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isaiasa — drabble „Gorączka”

Aston zostawił Isaiowi termometr, syrop i zapewnienie, że to ostatni raz. Senvi uprzejmie udał, że mu wierzy.
Liczył, że gorączka rozłoży Leo. Dzieciak jednak uparcie grał na konsoli, kichając i kaszląc. Isai początkowo obserwował to z drugiego końca salonu. Potem zaczął bębnić palcami o blat. Wreszcie wzdrygnął się, gdy na zewnątrz coś trzasnęło. Wyjrzał przez okno. Pusto.
– Dobra, młody. Kończ, późno już – rzucił.
– Nie idę jutro do szkoły.
– Inaczej. Pamiętasz tego...
– Małego dinozaura? Sporo ich tu ostatnio.
Isai zmierzył wzrokiem przyklejonego do elektroniki dzieciaka.
– ...Jasne. Widziałeś jeszcze jakieś... dziwne stworzenia? – Jedyną odpowiedzią było kichnięcie. – Leo–
– Leo ma wyjebane – uciął chłopiec.

────
[100 słów: Isaias otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Niketasa — drabble „Gorączka”

Niketas krążył po tej części podłogi, której nie pokrywały śmieci, materace i ubrania należące nie do osoby, którą akurat pytasz. Na którymś z łóżek siedział Ulf, który bardzo nie chciał tu być, ale nie wiedział, jak niezauważalnie ulotnić się z pomieszczenia.
– Ostatnio tylko przynosimy straty – Niketas ciągnął swój monolog. – Tracimy autorytet, rozumiesz?
– No.
– I potem znikąd pojawiają się lalunie, które biorą mnie za cel, bo beze mnie ten grajdołek sobie nie radzi.
– Serio nie musisz się tak gorączkować.
– Ciesz się, że jesteś moją prawą ręką.
Słowa wypowiedziane jadowitym tonem zostały skwitowane nonszalanckim wzruszeniem ramionami. Niketas absolutnie się tym nie przejął.


────
[100 słów: Niketas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kala — drabble „Gorączka”

Wydawało mu się, że makijażem dobrze zakrył niezdrowe wypieki na policzkach, a choroba w oczach wyglądała jak jego zwykły wzrok, dopóki Eli bez wahania nie przyłożyła dłoni do jego czoła.
– Powinieneś się cieplej ubierać – zganiła go. – Masz gorączkę.
– Pewnie przez to, że oddałem ci szalik – mruknął, w zamyśle sarkastycznie. Eli chyba tego tak nie odebrała: jej spojrzenie uciekło na spotkanie ze ścianą, a usta zacisnęły się w wymownym milczeniu. Pałeczka pozostała po stronie Kala, więc wreszcie wykrztusił: – Przepraszam.
– Jest okej. – Uśmiechnęła się. Według niego zbyt promiennie. – Zaraz znajdę jakieś leki. Pamiętaj, żeby dużo pić, najlepiej wodę z cytryną i miodem…


────
[100 słów: Kal otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isobel — drabble „Gorączka”

Kiedy Is po raz pierwszy zobaczyła potwora, miała wrażenie, że śni, albo ma właśnie najpaskudniejszą w swoim dotychczasowym życiu gorączkę. Skurwysynek przebiegł przez ulicę, zdążył jeszcze niuchnąć w powietrzu, i już go nie było. Nikt nie mógł jej winić za to, że uważała, że to nie miało prawa się wydarzyć. Szczególnie że nikt wokół niej nawet nie odwrócił w jego stronę głowy. Skąd mogła wiedzieć, że hej, greccy bogowie tak naprawdę istnieją, a ty jesteś córką jednego z nich? Jeśli ktoś by jej o tym powiedział, kazałaby mu odstawić narkotyki, albo brać tylko pół działki. A jednak wszystko było prawdą.


────
[100 słów: Isobel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kuźmy — drabble „Gorączka”

To był już któryś dzień z rzędu, w którym kanapa była piekielnie niewygodna, a perspektywa podniesienia się z niej zbyt bolesna. Najdelikatniejsze światło oślepiało Kuźmę, najcichszy dźwięk zmieniał się w pełen zakłóceń szum, a głowa była niewyobrażalnie ciężka i świat stał się jeszcze bardziej niewyobrażalnie nieznośny, niż na co dzień.
Co parę minut dziewczyna zapadała w półsen, a w nim widziała obrazy, które były tak namacalne, jak okrywająca ją pościel. I tak spacerowała pośród monumentalnych bóstw i ich pomników, jakby to był zwykły czwartek, a po przebudzeniu się musiała się długo zastanowić, czy którekolwiek z jej wspomnień wydarzyło się naprawdę.


────
[100 słów: Kuźma otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arnar — drabble „Gorączka”

– Umieram – oznajmił Lucien, dramatycznie przykładając rękę do czoła. Arnar szybko sprawdziło, czy to nie ta, pod której pachą miał wciśnięty termometr.
– Słońce, umierać to ty możesz na brak alkoholu we krwi – grzecznie go poinformowało, bo osobiście kilka razy wyperswadowało chłopakowi doprawienie syropu i herbaty odrobiną wina. Jego zachowaniu i uporowi Arnar przypisało zwykłą chęć podroczenia się, na ten moment odpuszczając sobie kolejną rzecz, o którą mogłoby się martwić.
Spojrzało na zegarek i poprosiło Luciena o podanie mu termometru. Zrobił to tak, jakby Arnar próbowało go torturować.
– Ty, to tylko stan podgorączkowy.
Lucien był tym faktem zdecydowanie bardziej zaskoczony niż Arnar.


────
[100 słów: Arnar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Lotus — drabble „Gorączka”

Mała Lotus średnio umiała obsługiwać pilot do telewizora, więc zwykle tego nie robiła. Anina rano przed wyjściem po prostu zostawiała jej włączony telewizor i prawie nigdy nie zapomniała przełączyć kanału na jakiś z bajkami. Tym razem jednak spieszyła się na tyle, że może i urządzenie zostało włączone, ale kanał raczej nie nadawał się dla sześcioletnich dziewczynek.
— Gorączka złota, odcinek sześćset dwudziesty piąty — wygłosił pan w telewizorze, a Lotus wpatrywała się w ekran, na którym widoczne były wielkie koparki i dziwne sitka.
Tego dnia Lotus dowiedziała się, w jakim kierunku chce poprowadzić swoją przyszłą karierę — postanowiła, że chce zostać kopaczem złota.


────
[100 słów: Lotus otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Elianne — drabble „Gorączka”

Eli rzadko chorowała i bardzo ją to cieszyło. Dało się żyć bez kataru, kaszlu i bolącego gardła. Niestety, mimo że odporność miała naprawdę dobrą, to niestety nie była niezniszczalna, i czasami ją też łapały paskudne choróbska. W dodatku Eli była jedną z tych osób, które za wszelką cenę nie chcą przyznać, że są chore, dopóki mogą wstać z łóżka.
— Przecież tobie można jajko na czole usmażyć. Niby nie masz gorączki? — zapytała Cherry, kiedy dorwała się do niej w ambulatorium.
Protest Elianne został szybko uciszony, kiedy dziewczyna wcisnęła jej w dłonie leki.
— Marsz do łóżka. Nie pokazuj się, dopóki nie wyzdrowiejesz.


────
[100 słów: Elianne otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Weroniki — drabble „Gorączka”

Mogła przestać, kiedy z każdym łykiem czuła cierpki posmak.
Mogła wstrzymać picie, kiedy nie trafiła ręką w stół i rozlała… Coś, to nie było istotne.
Zamiast ostrych jak brzytwa idei i wielgachnego pałacu myśli miała gokarty wątków sunące się miękko po bandzie. Przyjemnie się zderzały, ale nic więcej nie robiły.
Przyjemne było też to, jak inni jej nalewali. W końcu. Mieli w tym swój interes? Nieważne.
Ktoś zadawał pytania. Język związał się w supeł, gokarty dalej się kolidowały, więc tylko kręciła albo kiwała głową.
Śmiechy, kaskada śmiechów.
Następnego dnia gorączka sobotniej nocy wjechała buldożerem w jej pałace i tor gokartowy.


────
[100 słów: Weronika otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Mikołaja — drabble „Gorączka”

— Nie jestem chory — upierał się Mikołaj. Na potwierdzenie swoich słów pociągnął nosem.
— A ja jestem Wróżka Chrzestna — Aleksander przewrócił oczami. — Bierz te leki i nie marudź.
Mikołaj, niczym zawodowy siedmiolatek (a miał lat siedemnaście), założył ręce na piersi i spojrzał na brata obrażonym wzrokiem.
— Czuję się — kichnięcie — zajebiście. Nie będę brać — pociągnięcie nosem — żadnych leków.
Aleksander uniósł brew nieprzekonany. Ocenił brata wzrokiem i rozłożył ręce bezradnie.
— Powiedziałem mamie, że masz gorączkę i leżysz grzecznie w łóżeczku — próbował się nie zaśmiać, widząc coraz większą irytację na twarzy Mikołaja. — Ale skoro czujesz się dobrze… to zapierdalaj grabić liście.
— Chyba jednak jestem chory…


────
[100 słów: Mikołaj otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]