czwartek, 8 października 2026

Od Theodore'a — drabble „Grabić”

— Czuję się całkowicie ograbiony z godności — mruknął Theo, wlokąc się labiryntem.
Próbował zachować optymistyczny nastrój, ale rola chłopca na posyłki zawsze go wkurwiała. Tyle że tym razem nie mógł odmówić, bo przecież zleceniodawcami byli bogowie. Pierwsza zima w Obozie Jupiter i już musiał zostać sługusem.
Rodion przewrócił oczami, ale kąciki jego ust drgnęły. Najwidoczniej bawiła go niedola młodszego kolegi.
— Nie przesadzaj, poza tym chodź szybciej. Nie powinniśmy tu zostawać zbyt długo — ponaglił Theodore'a, sam przyspieszając kroku.
Theo z wielkim trudem pokonał pokusę przedrzeźniania go pod nosem i zaczął żwawiej przebierać nogami. Przestałby się przejmować swoją godnością, gdyby coś go zeżarło.


────
[100 słów: Theodore otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isobel — drabble „Grabić”

Isobel bardzo dobrze wspominała czas, który spędziła w Obozie Herosów; był to jedyny aspekt swojego życia w Nowym Jorku, za którym tęskniła. Raczej nie sądziła, że ją tam wspominali równie dobrze, ale to już przecież nie jej problem.
W pewnym momencie jej kariery przestała dostawać zmiany przy zbieraniu truskawek, bo więcej jadła, niż zbierała. Od tamtej pory dostawała inne zadania, mniej lub bardziej sensowne. Któregoś dnia grupowa jej domku wepchnęła jej w dłonie grabie, a potem odwróciła się i odeszła. Is zamrugała parę razy.
— Co ja mam z tym zrobić?
— Głupia jesteś? Grabić!
Więc Isobel westchnęła i złapała mocniej grabie.


────
[100 słów: Isobel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Caroline — drabble „Grabić”

— Nie ma mowy, moja droga. Grabiłaś sobie na to cały miesiąc — powiedziała Elizabeth Leyanall, surowo patrząc na córkę.
Caroline skrzyżowała ramiona na piersi i prychnęła pod nosem.
— Sezon osiemnastkowy jest. Co ja ci poradzę na to, że połowa moich znajomych postanowiła urodzić się w październiku? — zapytała, przewracając oczami.
— Prawie nie ma cię w domu, więc dzisiaj zostajesz. Dwie godziny kolacji cię nie zbawią. Na dziewiętnastą masz być gotowa.
Z tymi słowami Elizabeth wyszła z kuchni, zostawiając córkę ze zrujnowanymi planami na wieczór. Miała iść z dziewczynami do kina, ale najwyraźniej nici z tego. Firma ojca znowu stawała jej na drodze.


────
[100 słów: Caroline otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Noel — drabble „Grabić”

ROK TEMU

— Ale po co mi mop w stajni? — zapytało zaskoczone.
Nie otrzymało odpowiedzi, bo chłopak zdążył zniknąć w głębi schowka. Noel kucnęło i zajęło się zbieraniem rozrzuconych szczotek i układaniem ich tym razem tak, aby drugi raz nie wypadły. Wrócił z mopem akurat, gdy skończyło.
— No, trzeba umyć podłogę — odparł, gdy Noel ponowiło pytanie.
— Nie trzeba jej najpierw zamieść? Pewnie jest pełno siana… — spojrzało niepewnie na trzymaną zmiotkę. — Chyba nie tym?
— Pełnoprawne miotły wyszły… — westchnął. Zastanowił się chwilę. — Ale może da się zagrabić. Czekaj, przyniosę grabie.
Ponownie zniknął w schowku. Po paru minutach wrócił z wielkimi grabiami, którym brakowało kilku ząbków.


────
[100 słów: Noel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kaliny — drabble „Grabić”

6 LAT TEMU

Stanęła sztywno, a trzymane grabie schowała za plecami. To wcale nie tak, że było je widać. I na pewno nie tak, że przed chwilą jeden z senatorów dostał nimi w głowę. Teraz patrzył się na Kalinę wzrokiem, który wbijał ją w ziemię.
— Grabie służą do grabienia, a nie wywijania nimi — powiedział sucho.
— Wiem, przepraszam — uśmiechnęła się, uciekając wzrokiem.
— Za karę zagrabisz cały obóz.
Kalina rozejrzała się dookoła, w poszukiwaniu znanych jej dobrze z rodzinnego kraju pomarańczowych liści.
— Ale tu nie ma czego grabić!
Senator spojrzał na nią z politowaniem i bezradnie rozłożył ręce. Gdy odszedł, wróciła do kręcenia kółek grabiami.


────
[100 słów: Kalina otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Mikołaja — drabble „Grabić”

Całym sercem uwielbiał pogodę w Obozie Herosów. Miał świadomość, że gdy tylko wyprowadzi się do Nowego Jorku, od razu zatęskni za brakiem niszczycielskich burz i wyrywających się spod kontroli zamieci. Nigdy jednak nie zatęskni za truskawkami, które rosły jak szalone nawet w jesieni i zimie.
Szedł przez obóz z kolejnym już koszykiem truskawek. Nagle na jego drodze wyrosła Weronika. Na początku miał ochotę skręcić w drugą stronę, ale ostatecznie wystawił w jej stronę koszyk z owocami.
— Truskaweczkę? — uśmiechnął się głupio, jak to miał w zwyczaju. — Na zgodę?
— Grabisz sobie — odparła. Później zaczęła coś cytować, ale Mikołaj już jej nie słuchał.


────
[100 słów: Mikołaj otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Blanche — drabble „Grabić”

— Mama ma zły humor.
Sądząc po minie Wintera i tym, jak powłóczy nogami, przekonał się o tym na własnej skórze. Blanche nie przejmuje się tym zbytnio. Niejednokrotnie udało jej się przegnać burzowe chmury znad głowy partnerki.
To jej pierwszy błąd. A może drugi, bo już od tygodnia odwleka telefon do hydraulika. Wchodzi do łazienki akurat w momencie, kiedy strumień wody z umywalki tryska prosto w twarz Keen. Kolejnym błędem był krótki, cichutki śmiech. Keen ma dobry słuch i wychwytuje to pośród szumu wody.
Po wezwaniu hydraulika ląduje w ogródku, u boku Wintera. Nagrabili sobie, więc teraz za karę grabią liście.


────
[100 słów: Blanche otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]