piątek, 30 października 2026

Od Judasa — drabble „Chmury”

Pomiędzy jego smukłymi palcami tlił się papieros. Wpatrzony w niebo, obserwował poruszające się obłoki na niebie, opierając się z Judasem o barierkę.
— Dalej czasem o tym myślisz? — spytał Havu. — O Aidenie?
Wzruszył ramionami.
— Nie wiem.
Wiedział. Nie chciał po prostu przyznawać się głośno do tego, że to imię nadal go goni w snach, a on nie potrafi uciec.
— Nie musimy o tym gadać — mruknął, zauważając, jak Judas sili się na słowa.
— Okej. Nie musimy.
Chcąc przypieczętować swoje słowa, niespodziewanie złapał Havu za brodę. Chmura dymu powędrowała w jego usta, a on, nie spodziewając się tego, upuścił swojego wypalonego już papierosa.


────
[100 słów: Judas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isaiasa — drabble „Pestka”

– Masz dziwnego współlokatora – stwierdził Leo, gdy jego rodzice wyszli.
– Tesss jessteś dziwny – odparł Kumkum Cjusz.
Leo spojrzał na Isaia, ale ten tylko wzruszył ramionami. Nim zdążył się obrazić o brak wsparcia, dostrzegł dwie dynie.
Wkrótce paplał radośnie z troglodytą, który okazał się zdecydowanie bardziej uzdolniony plastycznie od Isaia. Senvi pilnował jedynie, by Leo nie odciął sobie palców. Sam bawił się dwiema pestkami.
– Oi, Kum? – zagaił, niby od niechcenia i bez planu. – Chyba wyjadę na Halloween.
Troglodyta skończył wycinać oko.
– Okej.
– Okej – powtórzył Isai.
Rzucił jedną pestkę na podłogę. Kot, dotychczas drzemiący na parapecie, skoczył za nią. Drugą wsunął do kieszeni.


────
[100 słów: Isaias otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Apollodorosa — „Wena? Jaka wena?”

Papier miał w sobie dziury od ilości przekreśleń oraz zbyt mocnego ścierania. Strona za stroną szkicownika naznaczona wewnętrzną walką artysty z brakiem pomysłu. Apollodoros próbował cokolwiek sensownego wymyślić już od dobrego tygodnia. Zbyt… nieciekawe lub nijakie, czasami obydwa na raz. Kompozycja nie miała sensu za każdym razem, od kiedy on ma problemy z kompozycją??? Wycieczki do muzeum? Nie pomogły nic a nic, nie zainspirowały jeno jakkolwiek. Zostawienie tematu na boku, skupienie się na pracy albo książce? Nie wychodziło, ciągle myślał o tym, że nie ma pomysłu. Nikt go przecież nie zmusza, to nie praca na zlecenie. Od kiedy własne szkice dla przyjemności sprawiają mu taki problem???
Nawet nie wie, kiedy dokładnie jego inspiracja się wyczerpała. Proces ten postępował stopniowo, jak jedna rzecz nieodłożona na miejsce, z której po tygodniu robi się bajzel na pół pomieszczenia jakimś cudem. Kiedy zorientował się, co się dzieje, to było już za późno. Niestety tutaj porównanie się kończy, bo taki bałagan jest w stanie posprzątać w pół godziny, czasem nawet mniej. Tymczasem brak weny męczy jeno od ponad dwóch tygodni. Tak nienaturalne dla Dorosa, zawsze był typem, który widział coś pięknego, nawet najmniejszy detal i to potrafiło pchać go do tworzenia od razu. Skąd taka zmiana?
W końcu poddało się po prostu. Schowało szkicownik na dno szafki i wyjęło kieliszek na wino. Nie mieli go często w domu, ale jak było, to często przez Dorosa jakieś importowane greckie albo hiszpańskie. Patrzył, jak deszcz za oknem pada. Może to po prostu za dużo stresu… ciągle w pracy ostatnio… Ten stres się najwidoczniej nazbierał… Może też po prostu jakiś gorszy twórczo okres… Musi to tylko przeczekać i będzie okej… Wzięło głęboki oddech, aż więcej powietrza by się nie zmieściło w płucach i wypuściło go po chwili. Wszystko przecież przyjdzie z czasem, nie ma o co się martwić przecież.


────
[301 słów: Apollodoros otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

Od Oriany — drabble „Pestka”

Studia, praca, projekty, rysowanie, gotowanie… te dwadzieścia cztery godziny w dobie, jakie miała, zdecydowanie jej nie wystarczały na to wszystko. Musiała zawsze coś poświęcić, aby mieć czas na inne rzeczy, ale to nie poprawiało jej sytuacji, szczególnie gdy zaczęła mieć problemy z koncentracją i wysypianiem się, a tym samym nauką.
Najgorsze w tym wszystkim było, że zawsze też znalazł się ktoś, kto wiedział lepiej niż ona, jak może sobie pomóc, choć o to nie pytała.
— Może zacznij zdrowiej jeść? — Otrzymała jakże super mega mądrą radę. — Podobno pestki dyni pomagają na sen, mają magnez i tak dalej.
— Chuja, a nie pomagają.


────
[100 słów: Oriana otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Edgar — drabble „Pestka”

Ktoś w baraku postanowił urządzić ucztę i wyłożył na stół misę owoców. Ot tak, jakby nazbierał je przed chwilą własnymi rękoma i musiał koniecznie się tym pochwalić każdemu ze swojego rodzeństwa.
Gdy wepchnęło do buzi ogromny kawałek arbuza i zjadło, chłopak skrzywił się, przerywając mu swoim zniesmaczonym grymasem tę przyjemność.
— Ej, gościu, nie słuchałeś nigdy, jak mówiło się, że wyrośnie ci drzewo po zjedzeniu pestki?
Wzruszyło ramionami. Zabrzmiało to tak poważnie, jakby naprawdę w to wierzył, a Edgar jakoś nie chciało psuć mu marzeń o wyrastaniu w żołądku drzewa ze zwisającymi arbuzami.
— No i co z tego? Ja lubię pestki.


────
[100 słów: Edgar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Niketasa — drabble „Wóz”

Plecak robił się sukcesywnie cięższy, tego Niketas był bardziej niż pewny. Ciągle go poprawiał, bolały go mięśnie, a życie przelatywało mu przed oczami. Pewnie przeleciałoby tak do końca, gdyby coś nie odwróciło jego uwagi.
– Wow, świetny wóz! – krzyknął do niewiele starszych od niego chłopaków. Jeździli ulicami monster truckiem przerobionym na coś w stylu autobuso-ciężarówki i Niketas czuł, że Mgła maczała w tym palce, bo przechodnie nie zwracali uwagi na ekscentryczny samochód.
Pomachali mu zza kierownicy, a potem otworzyli jedne z wielu drzwi. Niketas wspiął się do środka, a gdy powiedział, gdzie chce dotrzeć, już wiedział, że rozmawia ze swoimi braćmi.


────
[100 słów: Niketas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kala — drabble „Dom”

Czuł, że nie miał serca. Lub ono było bardziej niezależne niż on, pozbawione ograniczeń okalającego go ciała – klatki, z której wreszcie się wyrwało i mogło odejść, zostawiając swojego właściciela samego. Trzęsącego się ze strachu na szachownicy życia, pozbawionego organu, który nadawałby jego istnieniu sens.
Uważał więc, że nie miał domu, który byłby w jego zasięgu. Dom był tam, gdzie jego serce, w miejscu, którego Kal nie znał i pewnie nigdy nie pozna.
Myślał, że je kiedyś znajdzie. Przeliczył się, bo wszyscy i wszystko, co miało pomóc mu w poszukiwaniach, beznamiętnie zajmowało miejsce jego serca, próbując zapełnić sobą nieskończenie pustą przestrzeń.


────
[100 słów: Kal otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]