środa, 21 października 2026

Od Arisu — drabble „Drżenie”

Nie była pewna, skąd się to u niej wzięło. Nie pamiętała. Irytowało ją to coraz bardziej za każdym razem, ale nawet nie mogła nic z tym zrobić.
Zaciskała okropnie drżące dłonie i prostowała się dumnie, jakby to miało ukryć trzęsące się ramiona, bladą twarz i przyspieszony oddech. Reagowała tak na przypadkowych towarzyszy podróży, na te cholerne, zakochane duchy, zareagowała tak nawet na tego farbowanego idiotę czy durnego syna Iris.
Splotła mocniej palce. W niczym jej to nie pomogło. Ludzie wokół dalej rozmawiali między sobą, bo przecież nikt poza nią nie miał tak głupich problemów.
Nie mogła być od nich słabsza.


────
[100 słów: Arisu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Chaita — drabble „Drżenie”

Cały dzień czuł się nieswojo. Drażnił go każdy trzask drzwi i skrzypienie podłogi w barze. Uśmiechał się do klientów, ale nawet ich nie słuchał.
Może dlatego prawie podskoczył, kiedy zza drzwi wyskoczyła na niego znajoma w potwornej, umazanej sztuczną krwią masce.
– Przepraszam!
– Nic—
Głos mu zadrżał. Potem kiedy próbował kontynuować, zadrżał jeszcze mocniej i kompletnie się złamał. Odkaszlnął i uśmiechnął się tym rodzajem uśmiechu, który opanowany mają tylko sprzedawcy i podli kłamcy.
– Nie, nie. Nic się nie stało. Wszystko okej – powtórzył, trochę spokojniej. – Ale weź mnie tak nie strasz.
I dopiero teraz odsunął dłoń od kieszeni, w której chował broń.


────
[100 słów: Chait otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Shayela — drabble „Drżenie”

Patrzył na drżący płomień świeczki, zbyt mały, by dobrze oświetlić pomieszczenie. Za oknem szalała burza, a na drugim końcu pokoju jakaś kobieta uspokajała małego chłopca, obiecując mu, że nic im nie grozi. Prowadząca zajazd szukała kolejnych świeczek, a na schodach dyskutowali inni goście, zirytowani brakiem prądu.
Prawie zatęsknił za San Francisco i obojętną, jesienną pogodą, chociaż przecież nocował już w dużo gorszych warunkach. Nie pamiętał, czy jako dziecko bał się tak, jak teraz ten chłopiec.
Raczej nie. Pamiętał uspokajanie Arisu, pamiętał przeciekające dachy i podróże w śniegu, i podejrzanych ludzi. Teraz nie potrafił nawet udać, że drży o swój los.


────
[100 słów: Shayel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

wtorek, 20 października 2026

Od Edgar — drabble „Dom”

Było cicho.
Nie powitało go mruczenie kota ani merdający ogon psa. Nie było to też „hej, jak było w pracy?” rzucone z ust innej osoby. Nie był to zapach ugotowanego, świeżego obiadu czy zaparzonej kawy.
Było pusto.
Samo dla siebie zrobiło jedzenie, wstawiło pranie, umyło naczynia i położyło się na kanapie. Wpatrywało się w niezmienny sufit tyle czasu, aż straciło jego poczucie. Nie próbowało nawet umilić sobie tej nieznośnej chwili muzyką.
Było zimno.
Dreszcze mimowolnie wkradały się pod jeno skórę.
Cicho. Pusto. Zimno.
Gdyby nie był sam, wszystkie te rzeczy by znikły.


────
[100 słów: Edgar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Noel — drabble „Gwóźdź”

Zobaczyło, jak jeden z obozowiczów stoi przy ścianie baraku, wpatrzony w konkretny punkt na niej. Zaciekawione podeszło, ale nie było w stanie dostrzec nic interesującego.
— Coś się stało? — Zapytało w końcu, dokładnie przyglądając się ścianie.
— Denerwuje mnie ten gwóźdź — odpowiedział heros. Wskazał coś ruchem głowy, a następnie bezsilnie oparł czoło o ścianę.
Noel spojrzało w tamtą stronę, a jego oczom ukazał się wbity do połowy, krzywy gwóźdź.
— To naprawdę ładny gwóźdź… — stwierdziło, podchodząc bliżej. — Ładna rdza.
— Za każdym razem, jak tędy idę, mam wrażenie, że w niego przygwożdżę… — Heros jęknął przeciągle i dotknął gwoździa ręką. — Następnym razem wbiję go czołem.


────
[100 słów: Noel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Weroniki — drabble „Gwóźdź”

Gdyby ktoś się zapytał Weroniki, czy jest bogata, odpowiedziałaby, że intelektualnie. Prawda była taka, że była biedna jak mysz kościelna.
Pilnowała się zasad Obozu, owszem. Poza nim? Dusza hulała po straganach i parkingach. Utrzymywała, że Mgła była na tyle silna, że nikt nie zwracał uwagi na jej sztuczki. Albo nikomu się nie chciało obsługiwać dziwnej osoby, która rzucała cytatami na prawo i lewo. W ten sposób udało się jej zdobyć nielegalnie pomarańcze. Usprawiedliwiała się, że to wszystko na potrzeby Obozu.
Wbijała гвозди́ка* w pomarańcze, żeby potem zalać je gorącym naparem. Na nie przeznaczyła ostatnie centy. Delektowała się napojem. Było warto.


────
[100 słów: Weronika otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

*słownik PONS, tłumaczenie z gvozdika: goździk

Od Mikołaja — drabble „Gwóźdź”

Nic w sobotni poranek nie jest bardziej orzeźwiające niż bojowe zadanie od starego.
Usłyszał, jak ojciec otwiera sąsiednie drzwi. Prawie zdążył odetchnąć z ulgą, że tym razem przyszła pora na jego brata, gdy nagle wparował również do niego.
— WSTAJEMY!!! — krzyknął i odpalił trzymaną w ręce wiertarkę. — Za piętnaście minut widzę cię w garażu! I przynieś gwoździe!
Szesnaście minut później, nadal zaspany, szedł w stronę garażu z pudełkiem w dłoni. Krzyki ojca słychać było już z daleka.
— Świecisz mi, czy kurwa sobie?! — denerwował się na Aleksandra.
Mikołaj wręczył mu pudełeczko. Mężczyzna zajrzał do środka i zmarszczył brwi.
— To są śrubki, idioto.


────
[100 słów: Mikołaj otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]