Sen znużył go bardzo szybko. Nie pamiętał nawet, kiedy dokładnie zasnął. W pewnym momencie po prostu spowiła go ciemność, a później przeniósł się do rzeczywistości, która nie istniała.
Słuchał śpiewu ptaków. Na początku brzmiało to pięknie, jak specyficzna, zwierzęca opera. Później jednak muzyka zaczynała coraz bardziej skrzeczeć. Jakby ptaki zaczynały fałszować. Przestało być to przyjemne, a zaczynało robić się bolesne i irytujące.
Ktoś nim potrząsnął. Mocno. W pierwszej chwili wyraźnie niezadowolony zmarszczył się na twarzy, a później ciężko uchylił powieki. Nad nim wisiało Arnar.
— Co się stało? — zapytał, zanim Arnar się odezwało.
— Pralka skończyła pranie. Idziesz ze mną powiesić ubrania?
[100 słów: Lucien otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]