wtorek, 6 października 2026

Od Judasa — drabble ,,Smród”

To miała być romantyczna kolacja.
Zaplanował wszystko z najmniejszymi szczegółami. Kupił drogie, półsłodkie wino, posprzątał całe mieszkanie, stworzył nawet specjalną playlistę na tę okazję i był przekonany o swoim sukcesie, aż podskakując z przejęcia. Zadowolony z siebie, dopinał na ostatnie guziki swe przygotowania, a jeden z psów obserwował każdy jego krok, polując na smażonego na patelni łososia.
Odhaczył w głowie wszystkie punkty, jakie miał do wykonania i ostatecznie stwierdził, że jest gotowy — idealnie na czas. Jednak gdy Havu stanął w drzwiach jego mieszkania, skrzywił się tylko, marszcząc brwi.
— Co tak okropnie capi?
Kuchnia o mało co nie stanęła w płomieniach.

 
────
[100 słów: Judas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Artema — drabble „Smród”

Smród było czuć już przed drzwiami mieszkania. Śmierdziało tak bardzo, że chłopiec musiał zakryć usta rękawem bluzy. Nigdy tak naprawdę nie mógł przyzwyczaić się do tego odoru, chociaż czuł go od dobrych paru lat.
To już parę lat z tym mężczyzną. Parę lat patrzenia jak niszczył siebie samego. Parę lat użerania się z jego uzależnieniem, za które nie był odpowiedzialny, a jednak musiał mierzyć się z jego skutkami.
Otworzył drzwi. Pod nogi cicho potoczyła mu się pusta butelka po piwie. Kiedy wszedł w głąb mieszkania zauważył jeszcze więcej pustych butelek. Poustawiane pod ścianą czekały, aż ktoś je w końcu wyrzuci.

────
[100 słów: Artem otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Havu — drabble „Smród”

Nie nazwałby tego smrodem. Zapach śmierci był intensywny, nużący i jednocześnie słodki, ale zdecydowanie nie zasługiwał na miano smrodu.
Kiedy zbierał spod miejskiego śmietnika martwego gołębia pomyślał, że nie mógłby nazwać go śmierdzącym. Był tylko zwierzęciem pozostawionym na pastwę losu tak samo, jak jego ukochane szczury.
Kiedy rozcinał jego brzuch i poprawiał nienaturalnie wykrzywione skrzydła również nie myślał o brzydkim zapachu. Czuł tylko smutną śmierć, którą musiał ponieść ten ptak. Czuł też, że długo musiał cierpieć. A długa i powolna śmierć jest chyba najgorszą, jaką można było doświadczyć.
Odłożył narzędzia na bok. Teraz gołąb stał się częścią jego „śmierdzącej” kolekcji.

────
[100 słów: Havu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Filemona — drabble „Smród”

W środku nocy obudził go przeokropny smród. Był na tyle nieznośny, że nie potrafił go zignorować. Przewracał się z boku na bok, twarz wciskał w poduszkę, ale odór przesiąkał przez materiał, jakby specjalnie chciał go denerwować.
Zirytowany podniósł się i wyszedł do kuchni. Na kuchence stał wielki gar, a w środku pływało kilka rybich głów. Jeśli to miała być zupa rybna, to chyba już nigdy nie pokusi się, żeby coś takiego zamówić.
— Obudziłem cię?
Współlokator siedział w salonie, czekając, aż zupa się ugotuje. Filemon bardzo chciałby się z stąd wyprowadzić.
— Śmierdzi na całe mieszkanie. Człowieku, kurwa, kto to będzie jadł?

────
[100 słów: Filemon otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Dante — drabble „Smród”

tw: disturbing opisy

Gdziekolwiek nie poszedł, czuł ten sam smród. Rozkładające się zwłoki. Metaliczny zapach krwi. Wymioty. To wszystko za nim podążało, jak smętny duch, który chciał uprzykrzyć mu życie.
Dante ze strachem uciekał na zewnątrz, ale tam też smród potrafił go odnaleźć. Został w jakiś sposób naznaczony. Jak przypalane rozgrzanym prętem zwierzę. Nie mógł od tego uciec. Nieważne, jak szybko by biegł.
Siedząc na ławce w parku próbował zgrywać pozory zwykłego mieszkańca miasta. Tak naprawdę cały się trząsł, bo bał się, że za jego plecami, gdzieś w krzakach, rozkłada się ciało. Z nerwów odrywał skórki przy paznokciach. Trząsł się jak zziębnięte dziecko.

────
[100 słów: Dante otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Luciena — drabble „Smród”

Od kilku godzin siedział w kuchni i na zmianę mieszał coś w garnku, przewracał na patelni i sprawdzał piekarnik. Nie był idealnym kucharzem, ale to nie znaczy, że nie potrafił niczego ugotować.
Arnar pojawiło się w domu o wiele wcześniej, niż zakładał. Wyszedł do niejgo w różowym fartuszku brudnym od mąki i przypraw.
— Co tak wcześnie? — spytał trochę przerażony. — Nie miałoś być dłużej w pracy?
— Nie chciało mi się już dłużej być. Samo się zwolniłem wcześniej — Wzruszyło ramionami. — Co tak śmierdzi?
— Śmierdzi?
— Jakby coś się paliło.
Lucien uśmiechnął się słabo i pobiegł do kuchni. Zapomniał przewrócić kurczaka na drugą stronę.

────
[100 słów: Lucien otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arnar — drabble „Smród”

Kabina była boleśnie mała, gdy spróbowali się do niej wcisnąć. Ostatecznie Arnar stało pomiędzy resztą łazienki a niewielkim prostokątem będącym iluzją prywatności.
Lucien klęczał zwrócony do niego tyłem. Ściskał brzegi muszli klozetowej, której w normalnie nie odważyłby się dotknąć nawet przez ubranie.
Odgłosy ksztuszenia się i wyrzucania z ciała zawartości żołądka wypełniły łazienkę, a wraz z nimi rozszedł się po niej trudny do zniesienia smród. Arnar poklepało go po ramieniu, przekazując wiadomość: „trzym się, nadal tu jestem”.
– To nie od alkoholu – wydusił Lucien, odklejając się od toalety. – To byłoby niemożliwe.
Arnar pokiwało głową, choć wiedziało, że chłopak tym razem przesadził.


────
[100 słów: Arnar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]