czwartek, 15 października 2026

Od Havu — drabble „Kotwica”

— Zakotwiczenie rdzenia kręgowego.
— Co? — Judas podniósł głowę znad telefon.
Przed nimi nie stało jeszcze jedzenie, które zamówili, a głodny i znudzony Havu zaczynał pieprzyć od rzeczy.
— Taka rzadka choroba neurologiczna. Objawia się ograniczeniem ruchomości rdzenia kręgowego.
Brakowało mu tylko okularów na nosie, żeby wpasować się idealnie w „actually” mem.
— Chorujesz na to?
To pytanie w żadnym stopniu nie było sarkastyczne. Judas pytał zupełnie na poważnie.
— Nie no, to tylko taka ciekawostka, debilu. Nie mógłbym się wtedy schylać i jeszcze bym srał bez opamiętania pod siebie. Bo wtedy ci zwieracze puszczają i takie…
Siedzący obok ludzie spojrzeli na nich z obrzydzeniem.

────
[100 słów: Havu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Aye — drabble „Kotwica”

Jego tratwa zatrzymała się po środku jeziora. Ze sobą miał tylko kawałek kija, który miał służyć mu za wiosło i nic więcej. Czuł się, jakby przed chwilą wrzucił kotwicę do wody, a tak nie było — woda była zwyczajnie zbyt spokojna i nic nie pchało go do przodu.
Zestresowany obejrzał się za siebie, na kolegów z domku Hefajstosa, którzy przez cały czas dopingowali go z brzegu. Jeśli nie wróci, to okaże się słaby, a jako syn Hefajstosa powinien umieć coś wymyślić. Albo na szybko zbudować.
Zamknął oczy. Zaczerpnął powietrza. Podniósł się na nogi, zrobił krok do przodu i… spadł do wody.

────
[100 słów: Aye otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Chaita — drabble „Kotwica”

– Wiesz, to już najwyższy czas…
Chait podniósł wzrok znad listy zakupów. Uniósł brew, chociaż wiedział, że będzie żałował, że wykazał jakiekolwiek zainteresowanie słowami znajomego.
– Powinieneś w końcu znaleźć jakąś stałą robotę, wiesz, rzucić kotwicę i te sprawy. Dziewczynę znaleźć.
Westchnął. Tak przeciągle i z taką rezygnacją, że sam poczuł, że to do niego niepodobne. Spojrzał na zegar na ścianie, ale było jeszcze zbyt wcześnie, by mógł wrócić do domu bez zbędnego tłumaczenia się. Poza tym reszta znajomych nie była aż tak irytująca.
– Idę do sklepu – powiedział, biorąc do ręki listę i składając ją na pół.
To chyba dalej była ucieczka.


────
[100 słów: Chait otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Shayela — drabble „Kotwica”

ROK TEMU

Patrzył na załogę statku, zajętą ostatnimi przygotowaniami przed wyruszeniem w dalszą drogę.
– Na pewno zostajesz?
Spojrzał na mężczyznę. Prawie się zawahał, zanim w końcu skinął głową.
– Hmm. Jak uważasz. Może faktycznie nie zaszkodzi czasem poczekać w miejscu. Tylko żeby cię ta kotwica za długo nie trzymała.
Walnął go otwartą dłonią w plecy tak mocno, że Shayel prawie się zakrztusił.
– Jesteśmy w kontakcie, młody.
Dalej nie był pewny, czy pozostanie w San Francisco to dobry pomysł. Myślał o tym przez ostatnie tygodnie – te spędzone na statku i te poza nim. Odwrócił się. Na pewno nie chciał patrzeć, jak odpływają bez niego.


────
[100 słów: Shayel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arisu — drabble „Kotwica”

Wydawało jej się, że ma coraz większy problem ze znalezieniem sobie zajęcia. Takiego, które nie byłoby wypełnianiem kolejnego obowiązku z Cherry czy – dalej: za jakie grzechy? – Atlasem. Znowu zbyt często zaglądała do tych niewielu przedmiotów, które ze sobą miała.
Teraz znowu siedziała, przeglądając stare książki. Tuż obok niej leżała inna, nowa. Przynajmniej nowa w porównaniu z tamtymi. Nie chciała nawet patrzeć w jej stronę. Wydawało jej się, że namalowana na okładce kotwica jest jakąś formą szyderstwa. Może była jakimś podłym żartem Shayela, chociaż to nie byłoby w jego stylu.
Nie mogła jej wyrzucić, ale nie zamierzała też jej czytać. Nigdy.


────
[100 słów: Arisu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Atlasa — drabble „Kotwica”

— Jak to nie potrafisz zawiązać węzła rybackiego?
— Nie uczą takich rzeczy w Obozie Jupiter. Ani w szkole. Ani na koloniach. Ani, kurwa, nigdzie, poza nie wiem, statkiem.
Arisu fuknęła na niego zirytowana. Kazała mu się przesunąć. Nie pofatygowała się, żeby pokazać, jak sam mógłby to zrobić, uważała go za imbecyla i przypominała o tym przy każdej okazji. Przypatrywał się pracy jej rąk, kiedy przeplatała sznur.
Dziwnie było mu przyznać przed sobą, że wolał wiązać węzły rybackie z Arisu, niż być sam. Jeszcze dziwniej było przyznać, że jego jedyną kotwicą trzymającą go w Obozie Jupiter była dziewczyna, która nazywała go prostakiem.


────
[100 słów: Atlas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

środa, 14 października 2026

Od Dahlii — drabble „Ostrzeżenie”

Ignorowali ślady kopyt. Ignorowali wszechobecną ciszę pustkowia. Martwo zwisające chmury. Arogancko parli naprzód, wierząc w swoją siłę. Przecież wokół było dużo roślin. Bronie były naostrzone. Cel blisko.
Pierwszy sygnał ostrzegawczy: tętent kopyt. Drugi sygnał ostrzegawczy: czerwone odbłyski na tle nieba. Trzeci nie zdążył nawet nadejść.
Już nie było cicho. Chmury rozpierzchły się, jakby nie chciały być świadkami półboskiej rzezi.
Rozgrywała tamten dzień wielokrotnie, niczym partię szachów. Rozpatrywała każdy ruch, każdą przeoczoną możliwość. Jak zareagować, żeby przeżyli. Może gdyby poszli inną drogą, dłuższą? Może gdyby wywalczyła ostrożność? Może mogła roślinami spleść te potwory? Może, może, może. Wszystko kończyło się szach matem.


────
[100 słów: Dahlia otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]