poniedziałek, 19 października 2026

Od Luciena — drabble „Muza”

Sen znużył go bardzo szybko. Nie pamiętał nawet, kiedy dokładnie zasnął. W pewnym momencie po prostu spowiła go ciemność, a później przeniósł się do rzeczywistości, która nie istniała.
Słuchał śpiewu ptaków. Na początku brzmiało to pięknie, jak specyficzna, zwierzęca opera. Później jednak muzyka zaczynała coraz bardziej skrzeczeć. Jakby ptaki zaczynały fałszować. Przestało być to przyjemne, a zaczynało robić się bolesne i irytujące.
Ktoś nim potrząsnął. Mocno. W pierwszej chwili wyraźnie niezadowolony zmarszczył się na twarzy, a później ciężko uchylił powieki. Nad nim wisiało Arnar.
— Co się stało? — zapytał, zanim Arnar się odezwało.
— Pralka skończyła pranie. Idziesz ze mną powiesić ubrania?


────
[100 słów: Lucien otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kai — drabble „Muza”

Najpiękniejszą piosenką dla niej był śpiewający ojciec. Gdy była mała, siadał obok na jej łóżku i cicho nucił pod nosem jedną z wybranych kołysanek. Kaya walczyła z narastającą sennością, aż w końcu poddawała się i usypiała w rytm cichego, słodkiego śpiewu.
Tęskniła za tym. Nie mogła powiedzieć, że nie. Chciałaby cofnąć się o te kilka lat, by znów być dzieckiem i usypiać do śpiewanych przez rodzica kołysanek. Walczyć z opadającymi powiekami, zatapiać się w ciepłej pościeli w jednorożce. Przytulać się do przytulanki, którą dostało się na święta.
Nie lubiła być dorosła. Nie chciała taka być. Nigdy o to nie prosiła.


────
[100 słów: Kaya otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Edgar — drabble „Muza”

Wygladało za okno, podpierając brodę. Mróz opadł na chodniki, a na ulicach pojawiały się pierwsze osoby ubrane w szaliki i rękawiczki. Szumy rozmów i śmiechów w tle zagłuszyło dzięki słuchawkom, będących jeno wybawieniem w hałaśliwych przerwach pomiędzy zajęciami.
Gdy przysiadł się do nieno nieznajomy, nawet na niego nie spojrzało, zagubione w myślach. I nawet się nie zorientowało, że wpatruje się w nieno uporczywie, chcąc zwrócić na siebie uwagę.
Niespodziewanie mężczyzna złapał za jedną ze słuchawek. Zanim Edgar zdążyło powiedzieć choćby „ej”, Gerard uśmiechnął się figlarnie, gdy włożył ją do ucha i dotarły do niego pierwsze, ostre nuty piosenki.
— Niezła muza.


────
[100 słów: Edgar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isaiasa — drabble „Królik”

Facet złapał Isaia za nadgarstek, kiedy ten podążył wzrokiem za barmanem. Odruchowo spróbował cofnąć rękę, ale uścisk tylko się zacieśnił. Zabolało. Isai spojrzał w oczy mężczyzny.
– Nie chcesz chyba, żebym się zrobił zazdrosny, króliczku.
Senvi z trudem powstrzymał śmiech. Nie spodziewał się tak taniego zagrania, ale w porządku. Mógł być biednym króliczkiem, uległym wielkiemu, złemu wilkowi. Niech chłop podbuduje sobie ego.
Dlatego zamiast uciec, uśmiechnął się słodko i nachylił do ucha wilka.
– W takim razie chyba musisz mnie lepiej pilnować – szepnął.
Sam zaproponował hotel po drugiej stronie ulicy. Nie musiał nalegać. Przekraczając próg pokoju, Isai zdążył jeszcze przekląć własną głupotę.

────
[100 słów: Isaias otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Dahlii — drabble „Muza”

Poczuła się nieco zagubiona, kiedy Arnar wciągnął ją w tłum, przed Oracle Arena.
— Arnar, jakim cudem, po ukradnięciu tych biletów, stwierdziłoś, że to niszowy zespół? — zapytała ponuro.
— Wypraszam sobie. Muse brzmi jak niszowy zespół. To nie to samo!
Przetarła skronie z irytacji. Owszem, wyczuwała, że kłamie, tylko przewidywała, że raczej w drugą stronę. Że to jakiś zespolik, którego słucha 5 osób na krzyż. A teraz stoi wśród tysiąca fanek i fanów. Wystawiona na półmisek potencjalnego potwora, jako danie główne.
— Jak wspomniałoś o koncercie w Nowym Jorku…
— Aha?
— …To jaki to był niszowy zespół tym razem?
— Twenty Two Pilots, jakoś tak.


────
[100 słów: Dahlia otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Noel — drabble „Dom”

Chcę do domu — pomyślało.
Przerażone uświadomiło sobie, że przecież jest w domu. Siedzi właśnie w kuchni, przy stole. Przed sobą ma talerz z obiadem, przyrządzonym przez matkę. Obok siedzi ojciec i narzeka.
A jednak myśląc o domu, miało na myśli Obóz Jupiter. Skarciło się w myślach. Tutaj był jego dom. Tutaj się wychowało i mieszkało większość życia. Nie potrafiło odnaleźć w pamięci momentu, w którym przestało postrzegać to miejsce jako dom.
W Obozie mogło być sobą, tutaj musiało udawać. Tam mogło wyglądać i zachowywać się jak chce, tu musiało się dostosować. Tam było akceptowane takie, jakie jest. Tu jedynie krytykowane.


────
[100 słów: Noel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Cherry — drabble „Muza”

Podskoczyła, kiedy zarejestrowała, że nie jest sama w kuchni. Dziwnie było widzieć matkę ze szkicownikiem przy stole. Dziwnie było widzieć ją w domu w ogóle; ale kiedy już wracała do domu, zaszywała się w swoim studio.
— Co ty tu robisz? — zapytała matkę głównie z uprzejmości.
Zmusiła się do tego, żeby nie zwracać na nią uwagi. Jakby jej widok w kuchni wcale jej nie dziwił.
— Szukam swojej muzy. — Pauza. Przypominała sobie, że powinna odpowiedzieć tym samym. — A ty?
— Szukam kawy — mruknęła.
Sięgnęła do szafki, brzęcząc ceramicznymi naczyniami. Z uprzejmości wyciągnęła dwa kubki, ale kiedy się odwróciła, matka już wychodziła z kuchni.


────
[100 słów: Cherry otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]