ZIMA
Zgodziła się. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że mogłaby odmówić. Chociaż na wystawach nie bywała za często (o ile w ogóle), to motywowało ją, że będzie tam razem z Orianą. Przy okazji może nie wyjdzie na ignorantkę, która nie interesuje się tym rodzajem sztuki.
Muzeum, do którego poszły nie było zbyt duże. Wielkością nie mogło nawet dorównywać narodowemu, mogącemu pomieścić tysiące turystów. Budynek był mały i skromnie urządzony, a prowadziły go przemiłe panie, jak się okazało, artystki niektórych prezentowanych dzieł. Kaya o żadnej z nich nie słyszała, ale Oriana już tak i z trudem powstrzymywała ekscytację, kiedy wchodziły do środka.
— Wolisz taką klasyczną sztukę, czy taką bardziej… nieklasyczną? — zapytała, zatrzymując się przed pierwszym obrazem. To chyba była sztuka, jak to się mówiło, nowoczesna. Obraz przedstawiał kolorowe kwadraty i trójkąty, ułożone w specyficzny sposób.
— Zależy, co rozumiesz, mówiąc „klasyczna”.
Kaya bardzo chciała uczestniczyć w rozmowie o sztuce, ale nie miała żadnego punktu zaczepienia. Nie wiedziała, o czym mogą rozmawiać, bo znała się… chyba tylko na popularniejszych dziełach takich jak Monalisa.
— No takie… „dama z łasiczką” na przykład — odpowiedziała ostrożnie.
— Wymieniasz takie najpopularniejsze — zauważyła, a Kaya od razu się speszyła.
Przeszły do kolejnego pomieszczenia, w którym mieściły się już obrazy przedstawiające różne krajobrazy. W końcu coś, co Kaya mogła w spokoju skomentować bez strachu, że coś źle zrozumie (bo kolorowe kwadraty były dla niej jedynie kolorowymi kwadratami).
— Oo, ale ładne! — Wskazała na obraz przedstawiający wzburzone morze. Przypominało jej to dom rodzinny. Fale uderzały o brzeg niewielkiej wyspy. — Kocham morze.
— Dosyć zwykły obraz. — Oriana stanęła obok niej. Na tyle blisko, że zetknęły się ramionami. Przez Kayę przeszedł prąd. — Ale rozumiem, dlaczego ci się podoba. To pewnie te kolory, prawda?
— Chyba tak — przyznała, chociaż nie widziała niczego oszołamiającego w niebiesko-szarych kolorach. Wydawały jej się całkiem zwykłe, jeśli mówimy o obrazie przedstawiającym wodę. — Przypomina mi też dom rodzinny. Zanim wyjechaliśmy do Ameryki.
Oriana kiwnęła głową.
— Mieszkałaś blisko morza?
— Oceanu. — Uśmiechnęła się. — Wiesz, na Islandii.
— Ach, no tak. Nie byłam zbyt dobra z geografii.
— Serio? — zachichotała zdziwiona. — Nie wyglądasz na osobę, która jest słaba z geografii.
— Na dużo rzeczy nie wyglądam.
Zanim Kaya zdążyła zapytać, o co chodzi, ta przeszła do kolejnego pomieszczenia z obrazami. Najwidoczniej musiało być to coś, o czym nie lubiła rozmawiać. Albo też wolała o tym na razie nie mówić Kai.
— Hej, wiesz co? — Kaya stanęła przed Orianą, zasłaniając jej całkowicie widok na obraz, przed którym teraz stała. — Może chcesz do mnie wpaść?
Kaya nawet niespecjalnie byłaby zdziwiona, gdyby jej odmówiła, ale co szkodziło spróbować? Może właśnie to był ten czas, kiedy Oriana powie jej „tak“?
— Nie mogę — odpowiedziała po chwili wahania. Odwróciła od razu wzrok, żeby nie patrzeć Kai w oczy. Chociaż dziewczyna była wyrozumiała i nie naciskałaby Oriany, to i tak zrobiło się jej trochę przykro. — Może innym razem — dodała.
— Jasne. — Pokręciła głową. — Nie przejmuj się.
Zaraz po tym wyszły z muzeum, z którego najwięcej wyciągnęła Oriana. Kaya nie mogła powiedzieć, że się jej nudziło, bo wcale tak nie było, ale przy okazji dowiedziała się, że nie zna się na sztuce. W ogóle. Nawet nie chciała za bardzo przyznawać się przed Orianą, bo wolała grać oczytaną.
Pożegnały się przed wyjściem. Kaya naprawdę liczyła do ostatniej chwili, że Oriana zmieni zdanie i z nią pójdzie. Tak się jednak nie stało. Następnym razem zobaczą się pewnie w pracy.
— Rozłożysz to na każdym stoliku? — Oriana wcisnęła jej do rąk obrusy i zniknęła za ladą. Kaya nawet nie zdążyła się przywitać, jej usta zastygły w niewielkim rozwarciu.
Zrobiła to, o co poprosiła ją Oriana i szybko wróciła, żeby w końcu normalnie porozmawiać. Jak bardzo się zdziwiła, kiedy okazało się, że dziewczyna dzisiaj odgrywa poważną menadżerkę i nie ma zamiaru rozmawiać z nią po przyjacielsku. Wydawała tylko polecenia, poprawiała ją, kiedy przypadkiem coś źle zrobiła, a na koniec zmiany kazała jej sprzątać oraz myć rzeczy, na które nikt wcześniej nie zwracał uwagi.
— Mamy mieć jakąś inspekcję? — zapytała, podnosząc się z kolan. Skończyła właśnie myć nóżki półek na napoje.
— Nie interesuj się.
To, jak wrednie i chłodno zabrzmiała, wzbudziło w Kai jakąś złość, której do tej pory nie odczuwała względem Oriany.
— Ej, o co chodzi? — Zmarszczyła zirytowana brwi. — Cały dzień traktujesz mnie, jakby między nami nic się nie stało — wytknęła to od razu. — Na dodatek każesz mi na kolanach myć jakieś śmierdzące gówna i jesteś zwyczajnie niemiła.
Kiedy już zaczynała w ten sposób mówić, to nic nie było w stanie zatrzymać jej potoku słów. Mogła nawet gorsze rzeczy wygarnąć Orianie, ale jednak zachowała w sobie resztki swojej miłej osobowości i starała się zabrzmieć w miarę delikatnie.
Oriana?
────
[750 słów: Kaya otrzymuje 7 Punktów Doświadczenia]