— Ale dlaczego ja? — mężczyzna nie był przekonany. — Jest tyle ludzi dookoła.
— Bo… wygląda pan… jakby umiał to zrobić? — uśmiechnął się głupkowato. Starał się brzmieć tak miło, jak tylko potrafił.
— Ja… pan? — spojrzał na Mikołaja zaskoczonym wzrokiem. Nastolatek zorientował się, że może jednak mimo starań powiedział coś nie tak.
— Jesteś stary, Lucas — zaśmiała się stojąca obok Mia. — Potrzymać ją? — spytała, wystawiając ręce po Ruby.
— Mam dwadzieścia lat! — oburzył się, oddając dziewczynie dziecko. — Mów mi na „ty”, proszę — zwrócił się do Mikołaja, który patrzył na niego badawczo, jakby próbował go z czymś skojarzyć.
— Lucas? — zapytał zdziwiony.
— Coś nie tak? — Lucas wyglądał na zdezorientowanego. Spojrzał niepewnie na Mię, a potem zadał następne pytanie Mikołajowi. — Znamy się?
— Nie — odparł szybko Mikołaj. — Znaczy tak…tak jakby, ale nie, raczej nie.
Lucas był coraz bardziej zagubiony, co Mikołaj doskonale widział. Chłopak zaczynał żałować, że kiedyś się odezwał. Próbował pocieszać się tym, że nikt w tym mieście go nie zna i nawet jak się zbłaźni, to nikt go nie zapamięta. Był jednak pewien, że Lucasa skądś zna. I nie był to tylko jego niedawny sen.
— Nie wiem, powiedz mu, że twoje dziecko lubi Barbie… Albo coś takiego — zaproponował.
— Ma roczek, mówiłem już.
— Tylko? Myślałem, że… wygląda na starszą — odparł bez zastanowienia i spojrzał na Mię. — O, albo że to dla twojej dziewczyny!
— To nie jest moja dziewczyna! — zaprzeczył, słysząc, jak Mia zaczyna się śmiać.
— To możesz skłamać!
— Ty też.
Mikołaj odwrócił wzrok, nie chcąc przyznać Lucasowi racji. Jego duma nie pozwalała mu ani na to, ani na przepychanie się między zakochanymi faneczkami Ryana Goslinga. Autograf jednak musiał zdobyć. Była to kwestia po pierwsze, ponownie dumy, a po drugie, ważniejsze, pięćdziesięciu złotych, o które założył się z przyjaciółką.
— Strasznie tu głośno, a Ruby chyba usypia — odezwała się w końcu Mia, a gdy Lucas na nią spojrzał, wskazała ruchem głowy na pobliską kawiarnię. — Poczekam z nią tam, okej?
— Jasne, zaraz przyjdę — odparł z uśmiechem i odprowadził dziewczynę wzrokiem. — Dzięki.
— Jesteś wyższy, poczują twoją dominację i cię przepuszczą — powiedział w końcu Mikołaj, łapiąc się pierwszego argumentu, jaki przyszedł mu do głowy.
— Ale to ty jesteś fanem — trafnie zauważył Lucas, w którego głosie nie dało się wyczuć nawet cienia irytacji.
I tu pojawił się problem. Mikołaj w ostatniej chwili ugryzł się w język, aby nie wydało się, że okłamał Lucasa. Tak naprawdę chłopak nie wiedział o aktorze nic, może poza powszechnienie znanymi faktami. Wiedział jedynie, że grał Kena i Rylanda. I to właśnie ten drugi sprawił, że tego dnia znalazł się w całkowicie mu obcym mieście.
Wracał właśnie z dość długiego pobytu w domu i Los Angeles, dziwnym trafem, znalazło się „po drodze” z Polski do Nowego Jorku. Jakiś czas temu spotkał się ze znajomymi na nocowanie, podczas którego postanowili obejrzeć „Projekt Hail Mary”. To właśnie wtedy Mikołajowi przyśniła się walka z klonami Rylanda w Rylandlandzie i to właśnie wtedy chłopak założył się z Elizą o zdobycie autografu autora. Wyczytali gdzieś, że Gosling będzie miał spotkanie z fanami, a jako że Mikołaj i tak niedługo miał wracać do Stanów, to co mu szkodziło wylądować na lotnisku w innym mieście? Jego europejski sposób myślenia stwierdził, że skoro będzie w tym samym państwie, to na jego drugi koniec trafi przecież bez większego problemu w kilka godzin.
— Ale widzisz? Ty mnie teraz bardziej przekonujesz, że tego nie zrobisz, niż ja ciebie, że to zrobisz — powiedział z poważną miną.
— I co?
— To znaczy, że jesteś bardziej przekonujący niż ja.
— To tak nie działa.
— Błagam! Muszę się jeszcze dzisiaj dostać do Nowego Jorku! Nie mam czasu! — Mikołaj prawie że klęknął przed Lucasem na kolana. — Błagam!
────
[589 słów: Mikołaj otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]