Poprzednie opowiadanie
LATO
— Dzięki — mówi, wsiadając do zagraconego, zadymionego samochodu.
Jedną z pierwszych rzeczy, jaką zrobił, oprócz odgarnięcia chusteczek z siedzenia było odsunięcie szyby. Miał nadzieję, że nie zostanie za to okrzyczany, z powodu zakłócania działania klimatyzacji. Brak reakcji pozwolił mu jednak odetchnąć ulgą (oraz świeżym powietrzem) i przyniósł nadzieję, że nie udusi się fajkowym dymem. Niedługo po nim do auta wsiadła również Sony.
— To co, jedziemy? — zapytała ochoczo, czekając aż pojazd ruszy.
— Jedziemy — odparł od niechcenia Adam i wyrzucił wypalonego papierosa za okno, trafiając do śmietnika. Mikołaj widząc to ucieszył się, że ksiądz postanowił jednak nie robić z auta komory gazo… dymnej. — Ale przypominam, do Pensylwanii i ani metra dalej.
— A może jednak?
— Nie namówicie mnie.
— Transylwanii? — zdziwił się Mikołaj, cały czas skupiony bardziej na szukaniu tlenu, niż na rozmowie. — To nie jest w drugą stronę?
— Pensylwanii, tam gdzie wampiry — wyjaśniła Sony, rzucając mu rozbawione spojrzenie.
— Marna podróba — przewrócił oczami. — Wampiry są w Rumunii, a Rumunia w Europie.
— Czyli ty tam mieszkasz?
— Co?
— Co?
— Co? — papuguje ich Greg, podczas gdy Adam odpala silnik.
Ledwo ruszyli, a Sony zaczęła dobierać się do stojącego na podłodze sześciopaka energetyków. Mikołaj niepewnie przyglądał się, jak jego towarzysz mocuje się z folią, jednocześnie kątem oka patrząc na reakcję siedzącej z przodu dwójki. Nie był pewien, czy to dobry pomysł — dobre wychowanie mówiło, że nie. Sony jednak, oprócz nieudolnych prób cichego rozerwania folii, zdawała się nie zwracać na to uwagi.
— Bierz — odezwał się Adam, rozbawiony.
Sony wzdrygnęła się, wystraszona jego głosem, ale już bez skrępowania wyjęła z folii dwie puszki, z których jedną podała Mikołajowi. Chłopak podziękował skinieniem głowy.
— Wiesz co, jesteś drugim normalnym księdzem, jakiego spotkałem — stwierdził po chwili.
— Normalnym? — zdziwił się Adam. — To znaczy?
— No, takim ludzkim, z którym da się porozmawiać — wyjaśnił. — Albo coś.
— No to musisz mieć nisko zawieszoną poprzeczkę — zaśmiał się Greg. — Nawet nie rozmawialiście.
— Ale ma rację — wzruszyła ramionami Sony.
— No, mam na myśli, że wydajesz się… mogę mówić księdzu na "Ty"?
— Mów — odparł Adam takim tonem, jakby wszystko było mu obojętne.
— Dzięki… dziękuję… no, nieistotne, wydajesz się być normalny w jak najlepszym tego słowa znaczeniu. Jak nie ksiądz. Nie lubię księdzy… księdzów?
— Księży
— To jak książę… wracając. Ciężko jest lubić księży. Są dziwni.
Sony otworzyła usta, jakby chciała się wtrącić, ale postanowiła słuchać, co Mikołaj ma do powiedzenia. Ten z kolei zorientował się, że zabrnął w niezbyt pewne rejony i zaczął się bać, że za chwilę powie jedno słowo za dużo i zostaną wysadzeni nie w Pensylwanii, a w Nowym Jorku.
— Ciekawe — mruknął Adam, zachęcając Mikolaja, aby kontynuował wywód.
— Znaczy, ja nie chcę księdza urazić… po prostu miałem styczność z dużą ilością księżów… księży i jedyny normalny, jakiego spotkałem, to był taki ksiądz Szczepan z którym miałem religię w siódmej klasie. Nie kazał nam klepać formułek i grał z nami w LoLa. Wcześniejszy nas terroryzował… a później-
— Grasz w LoLa? — przerwał mu Greg, prześmiewczym tonem.
— Nie! — zaprzeczył momentalnie, odsuwając od siebie wszelkie oskarżenia i skojarzenia. — To znaczy, grałem kilka razy, ale zawsze z księdzem. Szkoda było zmarnować okazję.
— Wyglądasz, jakbyś grał — wzruszył ramionami mężczyzna.
— Wcale nie! O a potem w pierwszej liceum ledwo miałem na koniec dwóję z religii, bo się na mnie uwziął po tym, jak we wrześniu przyszedłem na jego lekcję w tęczowej koszulce. Śmieszny człowiek. O albo w podstawówce inny miał do mnie problem, że nie wziąłem udziału w konkursie o papieżu. I potem do końca podstawówki musiałem chodzić na konkursy o papieżu, bo sobie mnie upatrzył i wymyślił, że to muszę być ja… Wiedział ksiądz, że Jan Paweł II nosił czerwone buty?
W aucie zapadła cisza. Nie odezwała się nawet Sony, która w tej chwili była zajęta odrywaniem zawleczek od pustych puszek, walających się za fotelami. Mikołaj zaczął się zastanawiać, czy powiedział coś nie tak, czy po prostu wszyscy przestali go słuchać po pierwszym zdaniu. Nie był pewien, którą opcję woli.
— No, podsumowując, księża są dziwni — stwierdził obojętnym tonem, ale po chwili zdecydował się sprostować. — To znaczy, ci polscy! Może tutaj ci fajni to standard, nie znam się, nie chodzę już na szczęście do kościoła. Znaczy, nie na szczęście! Po prostu nie…
— Mikołaj chciał powiedzieć, że jesteś super — podsumowała Sony, (w końcu) ratując towarzysza z dołka, który sam pod sobą wykopał.
— Dokładnie!
— Mhm — mruknął Adam, próbując skupić się na drodze i tym, żeby zaraz nie zatrzymać się na jakimś idiocie, który prawo jazdy wygrał w chipsach. A takich w tym kraju jeździło sporo.
— No iiiii uważam, że skoro jesteś tak super, to może dasz się namówić żeby pojechać troszkę za Pensylwanię? — kontynuowała Sony. — Tak troszeczkę?
— A może jest jakaś droga na skróty do tego Pitssburga, która prowadzi przez Minnesotę? — podłapał Mikołaj.
Adam zatrzymał się nagle na czerwonym świetle z takim impetem, że gdyby Sony i Mikołaj nie zapięli pasów, obydwoje straciliby zęby.
— Jeszcze chwilę, a wysiądziecie nie w Pitssburgu, a… gdzie my jesteśmy — spojrzał na nawigację. — Wylecicie w Ithace — odparł zirytowany.
— O, to stąd był ten Odyseusz? — zaśmiał się Mikołaj, a Sony posłała mu ostrzegawcze spojrzenie.
— Przepraszamy! — prawie krzyknęła. — Ale wiesz, że cię uwielbiamy, prawda?
— Właśnie, przepraszamy, będziemy już cicho — dodał Mikołaj.
Obiecana cisza trwała jednak tylko do momentu, w którym w głowie chłopaka pojawiły się kolejne, sprzeczne informacje. Nie minęło pięć minut, a ciekawość wygrała.
— Ej, Adam — zaczął. — Ty jesteś księdzem… chrześcijańskim, nie?
— Katolickim — sprecyzował.
— I jesteś herosem? — zadał następne pytanie. Dopiero po chwili zorientował się, że może niekoniecznie był to najbezpieczniejszy pomysł. Adam jednak nie dostrzegł w jego słowach niczego dziwnego.
— No, tak.
— I wierzysz w to i to? To sobie nie zaprzecza? Trochę hipokryzja, gościu.
Sony?
────
[911 słów: Mikołaj otrzymuje 9 Punktów Doświadczenia]