Nic w sobotni poranek nie jest bardziej orzeźwiające niż bojowe zadanie od starego.
Usłyszał, jak ojciec otwiera sąsiednie drzwi. Prawie zdążył odetchnąć z ulgą, że tym razem przyszła pora na jego brata, gdy nagle wparował również do niego.
— WSTAJEMY!!! — krzyknął i odpalił trzymaną w ręce wiertarkę. — Za piętnaście minut widzę cię w garażu! I przynieś gwoździe!
Szesnaście minut później, nadal zaspany, szedł w stronę garażu z pudełkiem w dłoni. Krzyki ojca słychać było już z daleka.
— Świecisz mi, czy kurwa sobie?! — denerwował się na Aleksandra.
Mikołaj wręczył mu pudełeczko. Mężczyzna zajrzał do środka i zmarszczył brwi.
— To są śrubki, idioto.
[100 słów: Mikołaj otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz