Przed wyjściem do domu, Theo ku swojemu niezadowoleniu zdążył zaliczyć jeszcze trening na Polu Marsowym. Lało, więc cholernie zmarzł. Zdążył się tylko przebrać i już leciał na autobus. Do labiryntu wciąż się nie zbliżał. Zanim jednak wrócił do domu, wpadł do Charliego, tak jak mu obiecał. Otworzyła mu jego mama.
— Theo! Wchodź do środka, bo zimno — zaprosiła go, po czym zamknęła za nim drzwi. — Charles się myje. Chodź do kuchni, zrobię ci herbaty. Dobrze cię widzieć.
Anne uśmiechała się do niego ciepło, przechodząc dalej. Theo zawsze czuł się tam jak w domu. Może nawet bardziej niż w mieszkaniu jego matki.
[100 słów: Theodore otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz