Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Damien Lerman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Damien Lerman. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 marca 2023

Od Damiena do Colina — „Mała przejażdżka”

Kołdra była wyjątkowo nie do wytrzymania, tak samo materac łóżka, który wydawał się wyjątkowo twardy, a poduszka za bardzo grzała w głowę. Nieważne, jaką pozycję do spania przyjął, nie mógł znaleźć tej idealnej, która umożliwiałaby mu zaśnięcie, więc po długiej walce postanowił się poddać. Zrezygnowany po nieudanej drzemce zszedł ze swojego łóżka, po czym podszedł do komody, by przebrać się w moro joggery i szarą bluzę z kapturem, a zaraz po tym włożyć swoje, idealne na takie wieczorne wypady, trampki. Wyszedł na zewnątrz, starając się nie zwracać na siebie większej uwagi i ruszył przed siebie, bez większego namysłu nad celem jego wędrówki, chciał tylko się przejść, dotlenić mózg. Zamyślił się na dłuższą chwilę, a kiedy się ocknął, zobaczył, że nogi zabrały go aż do stajni pegazów, zdziwił się lekko, że tak daleko zaszedł, ale po chwili naszła go kolejna myśl. Korzystając z okazji, zaczął iść w stronę stajni, zawsze fascynowały go te mityczne konie, zawsze mógł tylko podziwiać, jak herosi ich dosiadali na przejażdżki, czy co go fascynowało bardziej, do walki. Zastanawiał się, jak to jest współpracować z tak majestatycznym stworzeniem oraz wzbić się na nim w powietrze. Uchylił delikatnie drzwi stajni i wślizgnął się do środka, podobnie jak wcześniej starał się być naprawdę cicho by nie zbudzić koni. Coś jednak przykuło jego uwagę w ciemnościach, a była to chłopięca sylwetka, po podejściu bliżej, okazało się, że jest to sylwetka mu bardzo dobrze znana, ponieważ nie należała do nikogo innego jak jego ukochanego złośnika. Uśmiechnął się pod wąsem i niczym cień przemieścił się za stojącego przy pegazie Colina.
— Co tam, rybko? Znudziło Ci się pływanie w basenie, więc wzięło Cię na nocną przejażdżkę? — wyszeptał do blondynka dogryzającym tonem ze swoim głupawym uśmieszkiem na ustach. Na dobitkę postanowił swoje palce lekko wbić w oba boczki blondyna. — Boo.
Colin zareagował tak, jak tego oczekiwał, bowiem rozległ się wysoki stłumiony odgłos pisku wydobywający się z Greka. Gwałtownie odwrócił głowę w tył, a przerażenie w oczach zamieniło się w żądzę mordu.
— Ty fajfusie! — Powiedział głośniej, ale zaraz jakby zamilkł, zdając sobie sprawę, że mogło być to zbyt głośno. — A ty co? Aż tak Cię ciągnie do smrodu końskich odchodów? Jak tak, to mogłeś mnie chociaż podejść od innej strony…
Włoch uśmiechnął się sugestywnie, jakby miał coś powiedzieć, ale ostatecznie ugryzł się w język i zdusił pokusę.


WĄTEK ZAMKNIĘTY PRZEZ MG (JEDNA Z POSTACI PRZESZŁA DO NPC)
◇──◆──◇──◆
[382 słowa: Damien otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

wtorek, 21 lutego 2023

Od Damiena CD Colina — „Nie jesteś moją mamą”

Poprzednie opowiadanie

Poczuł się w tej chwili winny, chciał trochę przycisnąć Colina, ale jak tylko zobaczył jego łzy, momentalnie zmiękło mu serce. Czuł się winny, bo znowu wyszło tak jak zwykle przy tym temacie. Trochę myślał nad odpowiedzią, wahał się, nie chciał powiedzieć czegoś, co jeszcze bardziej by rozdrażniło Greka, ale w tym samym czasie, jak teraz go wysłuchał, zdał sobie sprawę, jaką krzywdę robi swojej najbliższej osobie. Jego twarz wykrzywiła się w smutnej ekspresji. 
— Przepraszam, Colin. Obwiniam cię, że mnie ograniczasz, a sam zachowuję się jak egoista i nawet nie zauważyłem jak bardzo moje uciekanie od tego tematu Cię krzywdzi. Myślałem, że to temat zamknięty, ale najwidoczniej jest jeszcze zbyt dużo niejasności… — Puścił twarz blondyna, spuścił głowę ku dołowi, a jego dłonie, które trzymały twarz jego ukochanego, teraz trzymały go za dłonie. — Miałem na myśli, że… To w końcu ja umarłem, w jednym momencie odszedłem i nagle zostawiłem Cię samego, to wszystko jest takie ciężkie do zniesienia i po prostu… Nie chciałem do tego wracać, chciałem, żeby wszystko było tak jak dawniej, tak jakbym w ogóle nie umarł. — Zacisnął mocniej dłonie na dłoniach Colina, a głowę spuścił jeszcze niżej. — Na dodatek… Jestem na siebie kurewsko zły, bo będąc z Tobą szczerym… Wahałem się, kurwa wahałem się kiedy miałem wyjść z tego jebanego Elizjum. — Jego oczy zaczęły robić się wilgotne, a po chwili na spodniach można było zobaczyć pierwszą łzę. 
— Co? — Colin wypuścił parę z ust. Zamarł na chwilę, by puścić dłonie Damiena i ułożyć swoje odpowiedniczki na jego brodzie, przechylając głowę Włocha ku górze. — Żartujesz. Ty naprawdę żartujesz. Dlaczego nikt mi nie powiedział? Przecież nie zmuszalibyśmy cię do powrotu. — Skrzywił się. — Przepraszam. To moja wina, jeśli naprawdę chciałeś nie żyć. 
Czuł, jakby odpadło mu serce. Każdą spływającą łzę Włocha Colin wycierał w swój rękaw. Momentalnie złapał Colina w swoje ramiona, jak predator bezbronną ofiarę, po czym przytulił mocno do swojej piersi. Jego serce było bardzo mocno i bardzo szybko. 
— Cholera nie! Teraz do mnie dociera, jakim to Elizjum było pierdolonym przekleństwem, bo nie było tam Ciebie! Nie wiem, jak mogłem się wahać, nie wiem, jak mogłem być tak ślepy! Mam z Tobą do spędzenia jeszcze tyle czasu! Nie chcę być martwy! Nie chcę! 
Była to postawa, której nikt nigdy wcześniej nie widział. Własna matka starała się go wyzbyć z tego typu napadów. Był roztrzęsiony niczym małe dziecko, kurczowo trzymał się torsu Colina, a twarz ukrył w jego ramieniu, trzymał go przy sobie, tak jakby się bał, że znowu ktoś go będzie próbował zabrać z tego świata. W tym momencie wszystko, co już tylko mógł blondyn usłyszeć to cichy zapętlone „Nie chcę, nie chcę”.


Colin?
◇──◆──◇──◆
[433 słowa: Damien otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]

sobota, 18 lutego 2023

Od Damiena CD Colina — „Nie jesteś moją mamą”

Poprzednie opowiadanie

Zastygł chwilowo w bezruchu po tym, jak zobaczył szybką zmianę reakcji u Colina. Blondyn momentalnie przeszedł z płaczu i śmiechu do opanowania, co wprawiło go w zakłopotanie, ale jednocześnie zdał sobie sprawę, że pytanie, które zadał chłopakowi, nie było trafione. Zapominając o swoim pytaniu, skupił się, by poprawnie odpowiedzieć Colinowi na to, które przed chwilą mu zadał, czuł, że chłopak szuka zaczepki, więc starał się nie dać mu się sprowokować. Znał greka, wiedział, jaką ma osobowość, więc w końcu się zebrał i ze spokojem zapytał.
— O co Ci znowu chodzi? Przecież wiesz, jak staram się uważać po tym, jak dobitnie dawałeś mi o tym do zrozumienia. Przy zbieraniu truskawek też mam być ostrożny, żeby mnie gąsienica nie ugryzła? — zażartował w celu rozładowania atmosfery, po czym objął ramieniem Colina wokół szyi i przyciągnął jego głowę do swojej klatki piersiowej. Między palec wskazujący i środkowy złapał nos blondyna, żartobliwie ciągnąc go za niego.
— Włos ma Ci nie spaść z głowy. Po prostu. — zmarszczył brwi, zdejmując przy tym dłoń Damiena ze swojego nosa. Mimo że można było zobaczyć na chwilę przebłysk żądzy mordu w oczach Colina, zaraz uśmiechnął się czule i odwrócił głowę w drugą stronę. — Ja po prostu, uch… Bardzo o Ciebie dbam? I nie chcę, żeby znowu do tego doszło.
— Ale do czego? — przekręcił głowę.
— Do wypadku. — Colin nawet na niego nie spojrzał.
Momentalnie entuzjazm Włocha, jaki próbował z siebie wykrzesać, całkowicie się ulotnił, tak jakby był płomykiem tańczącym na knocie świeczki, który nagle ktoś zdmuchnął jednym tchem. Poprawił swoją pozycję na siad turecki i również spojrzał przed siebie. Od razu załapał, co blondyn miał na myśli, jako że pod żartami rzucanymi w jego stronę o byciu przysłowiowym kretynem, ukrywało się to, że Włoch z natury jest bystry. Był sobą zawiedziony, że ponownie musi dojść do tego typu konfrontacji, ale nie był w stanie dłużej utrzymać opanowania, z jakim chciał przez całą tę konwersację przejść.
— Mimo tych nakazów i zakazów, jednocześnie dalej drążysz temat. Tak, dbasz o mnie, ale mimo wszystko mam wrażenie, że nie wziąłeś nawet przez chwilę pod uwagę tego, jak ja mogę się z tym wszystkim czuć. — odwrócił głowę w stronę Colina, ze skrzywionym wyrazem twarzy. Nie był on jednak skrzywiony ze złości, a z żalu.


Colin?
◇──◆──◇──◆
[368 słów: Damien otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]