Wykreślił zdanie. Dopisał następne. Skreślił. Tusz pióra rozmazał się pod jego dłonią. Zirytowany, zmienił stronę na zupełnie czystą kartkę. Na biurku zebrał się stos pokreślonych papierów; nie lubił ich targać i wyrzucać, zupełnie jakby napawał się patrzeniem na pasmo swoich niepowodzeń. W jakiś sposób później pocieszało go, że po tylu niezadowalających zdaniach, nadal potrafił uzyskać coś, co jednak nie dołączało do stosu.
Oczywiście, że kiedy miał jeden wieczór, podczas którego nie był zbyt zmęczony, żeby pisać, słowa nie chciały układać się w całość. Oczywiście, że kiedy zdanie zaczęło mu się podobać, szturchnął łokciem herbatę, a kartka dopełniła piętrzący się stos.
[100 słów: Vergil otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz