Weronika, wchodząc do stajni, zauważyła rozrzucone stosy siana. Zdecydowanie był to znak, że nikt nie posprzątał. Trzeba zacząć dochodzenie, dlaczego robota została tak zostawiona.
Pegazy i inne szkapy średnio ją obchodziły. Może i były szlachetnymi zwierzętami, ale dziwnym trafem miejsca, w których siedziały, pachniały mniej szlachetnie.
Ruszyła śladami uciekiniera: odrzucone na bok widły, wiaderka rozrzucone tak, jakby ktoś je kopnął, rozrzedzające się siano na trawie. Stanęła na rozdrożu, zastanawiając się nad możliwymi scenariuszami.
Znalazła winowajcę na plaży. Usiadła w swoim pseudobaletnicowym stylu obok dzieciaka Hekate.
— Nie przeszkadzam? Widzę, że jesteś w samym środku bardzo wymagającego nierobienia niczego. — uśmiechnęła się ironicznie.
[100 słów: Weronika otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz