czwartek, 22 października 2026

Od Kurta — drabble „Podróż”

Nie wahał się dwa razy, kiedy miał spakować plecak, trzasnąć drzwiami i czekać absurdalnie długi okres na autobus, który miał go zabrać z powrotem do Obozu Jupiter. Już dawno przestał kwalifikować to jako ucieczkę z domu. Ojciec i tak nigdy nie sprawdzał, dokąd poszedł ani czy trafił do obozu bezpiecznie. Nie pytał też, czy kiedykolwiek jeszcze wróci. Kurt miał za duże poczucie obowiązku, żeby tak po prostu nie wrócić.
— To była szybka podróż — skwitował Dorian, kiedy Kurt wściekle rzucił swój plecak na łóżko.
Pogładził po głowie stęsknionego Terminatora, myśląc o tym, że zaraz będzie musiał zgłosić centurionowi swój pośpieszny powrót.


────
[100 słów: Kurt otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Erin — drabble „Podróż”

6 LAT TEMU

— Nie za zimno na zajęcia na zewnątrz? — zagadał Henry, otulając się kurtką, która ledwo chroniła go przed zimnym, listopadowym wiatrem, na tyle mocnym, że niemal całkowicie zagłuszał słowa przewodniczki.
— Za zimno, nie ma co. I za wietrznie. I w ogóle…
— Erin, Henry, zechcecie przekazać klasie, co mówiła pani przewodnik? — donośny, krzyczący głos pani Penrose było słychać aż za dobrze.
— No… Coś o… eeee podróży w czasie? Do epoki lodowcowej?
— Bardzo dobrze! Około 11 000 lat temu miejsce to pokrywał lądolód… Och! — gwałtowny podmuch wiatru przywiał kamyk, który uderzył panią przewodnik w głowę. — Całe szczęście, że to nie głaz narzutowy, haha!


────
[100 słów: Erin otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Havu — drabble „Podróż”

Do obozu przyjechał jesienią. Nie była to jego wymarzona podróż. W tę porę roku zawsze rodziną wyjeżdżali na północ, by móc obserwować działania natury — piękno kolorowych liści, ale też ostatnie zwierzęta, które szykowały się do hibernacji.
Nie spakował zbyt wiele, bo uparcie wierzył, że niedługo wróci. Pomylił się bardzo. Jeszcze wtedy był nieświadomym, buntującym się dzieckiem, przekonanym o swojej nieomylności.
Wyglądał przez okno mieszkania, w którym zatrzymali się z matką i myślał, czy kiedyś wróci do normalnego życia. Lubił swoje obecne życie. Swoich kolegów i swoje znane już otoczenie. A teraz wszystko trzeba będzie zacząć od nowa. I udawać innego.


────
[100 słów: Havu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Edgar — drabble „Podróż”

Wyglądając za okno, widziałom opuszczające nas krajobrazy, towarzyszące wschodzącemu już słońcu. Repertuar różnych odcieni przyozdabiał widok, ale przejaśniające się niebo wcale nie sprawiało, że poczułom się mniej zmęczone po tej nieprzespanej nocy.
Nie wiedziałom, ile czasu minęło. Zdawał się on ciągnąć w nieskończoność i usiedzenie w jednym miejscu było coraz trudniejsze. Powieki coraz bardziej odmawiały mi posłuszeństwa, chcąc w końcu opaść i wysłać mnie do koszmarów.
— Długo jeszcze?
Vivian przyjrzała mi się w przednim lusterku, zawieszając na mnie spojrzenie.
— Jeszcze chwila. Obiecuję ci, że jeszcze chwila.
Wiedziałom, że nie będzie to wcale chwila, ale puściłom drugim uchem jej ostatnie słowa.


────
[100 słów: Edgar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Artema — drabble „Podróż”

Mama zabrało go kiedyś w podróż. Nie miała prawa jazdy, a budżet zawsze był okrojony, więc jechali wtedy komunikacją miejską. Ściśnięci, jak sardynki w puszce, próbowali nie puścić pawia z powodu duchoty.
Dojechali nad jezioro. Pięknie wyglądało jesienią. Trawa usiana była pomarańczowo-żółtymi liśćmi. Mama trzymała go za zimną dłoń. Uśmiechała się i śmiała.
To była jego pierwsza i ostatnia podróż w życiu z mamą. Następną musiał odbyć sam. Wyjechał z rodzinnej wioski i kraju, zostawiając za sobą ostatnie wspomnienia o dobrym dzieciństwie. Zostawił też grób matki. To było najboleśniejsze w tej podróży — że być może więcej już tam nie wróci.


────
[100 słów: Artem otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Weroniki — drabble „Podróż”

Ze zblazowanym wyrazem twarzy zbliżyła przewody do siebie, powodując uruchomienie zapłonu silnika. Następnie otworzyła wszystkie skrytki w aucie.
Znalazła tylko chusteczki, specyfiki do czyszczenia auta i wodę kolońską. Upewniło jej w tym, że podwędziła auto jakiemuś starszemu facetowi. Pod fotelem wymacała gazetę i uniosła brew, gdy przeczytała tytuł. „Playboy”.
— Świątynia hedonizmu. — obruszyła się.
Cisnęła egzemplarzem w bok. Upadł otwarty na miejsce pasażera.
Podczas postoju na czerwonym jej wzrok nagle podróżował po wygiętym ciele roznegliżowanej kobiety. Wpatrywała się tępo w linie, które wodziły zgrabną linią, od pleców, poprzez brzuch aż do…
BEEEEEP!
Zaklęła pod nosem i spanikowana ruszyła z piskiem opon.


────
[100 słów: Weronika otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Mikołaja — drabble „Podróż”

Kant ściany wbijał mu się w plecy, a tyłek bolał go od niewygodnej podłogi. Znowu zmieniał pozycję, próbując znaleźć tą najwygodniejszą. Niestety każda po kilku minutach stawała się gorsza od poprzedniej.
Nie zdążył nacieszyć się wyciągniętymi przed siebie nogami, bo akurat w tym momencie z głośnika dobiegła informacja, że pociąg zbliża się do następnej stacji. Z ciężkim westchnieniem wstał, robiąc przejście tłumowi, który zaczął wylewać się z obu stron.
Jeszcze tylko trzy godziny — pomyślał, a gdy okazało się, że następna stacja to Skierniewice, zaśmiał się z ironii losu. Nawet Wokulski musiał mieć wygodniej na torach, niż on na tej podłodze.


────
[100 słów: Mikołaj otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Noel — drabble „Podróż”

10 LAT TEMU

— Jak dorosnę, chcę zostać czerwoną krwinką!
Juliette podniosła wzrok znad laptopa i spojrzała na dziecko, zaskoczona deklaracją.
— Co?
— No bo one się tak super mega fajnie bawią! — ekscytowało się. — Podróżują sobie i mają przygody! I niosą kuleczki na plecach!
— O czym ty mówisz? — Kobieta z wrażenie wstała i podeszła do Noel. Zamierzała przyłożyć mu rękę do czoła, ale zanim zdążyła to zrobić, zobaczyła „Było Sobie Życie” na ekranie telewizora. Westchnęła.
— Patrz, teraz jadą kolejką górską! — z uśmiechem wskazywało na bajkę. — Też tak chcę!
— Głupoty — mruknęła pod nosem. — Tak naprawdę to tak nie wygląda.
Noel spojrzało na matkę z oburzeniem.
— Kłamiesz!


────
[100 słów: Noel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Dahlii — drabble „Podróż”

10 LAT TEMU

Dzieciaki nie miały co robić, kiedy hulała burza i przerywało dostawy prądu. Marie próbowała ich zainteresować historiami, Dahlia obierała ziemniaki, a Arturo starał się bezczelnie podkradać smaczniejsze rzeczy ze stołu.
Filipinka nawet nie musiała się odwracać, żeby trafić idealnie syna klapkiem. Wybiegł jak oparzony z kuchni, wołając ojca. Marie za to kontynuowała opowieść.
— Nasi kiedyś wierzyli w przeprawę dusz przez rzekę. W podróży do zaświatów. Z przewodnikiem.
— Znajome. — mruknęła dziewczyna.
— Na pola pełne ogromnych kukurydz. — uśmiechnęła się matka, znając dobrze zdanie Dahlii.
— Wszędzie ta cholerna kukurydza!
Joel pojawił się w drzwiach, głaszcząc obolałe ramię syna. Spojrzał z wyrzutem na nie.


────
[100 słów: Dahlia otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kaliny — drabble „Podróż”

15 LAT TEMU

Szelki fioletowego, zbyt dużego plecaka spadały jej z ramion, a trzymana w dłoni pluszowa gąsienica zamiatała podłogę swoim długim ciałem.
— Nie lubię was! — Sześcioletnia Kalina stanęła w przedpokoju. — Wyprowadzam się!
Nie usłyszawszy odpowiedzi, wyszła na klatkę schodową i trzasnęła drzwiami z całej siły. Zbiegła szybko po schodach, wypadła na chodnik i odważnym krokiem ruszyła w tylko sobie znanym kierunku.
Krótkie nóżki doprowadziły ją za blok, na plac zabaw. Nie wiedząc, w którym kierunku może kontynuować swoją podróż, przeszła przez bramkę i usiadła na huśtawce. Przytuliła mocno pluszaka, a do jej oczu napłynęły łzy.
Zapadł zmrok, zanim ktoś zaczął jej szukać.


────
[100 słów: Kalina otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Lotus — drabble „Podróż”

— Zapraszamy panią w niezwykłą podróż po naszej ofercie wyposażenia kuchennego! Zestawy garnków, roboty kuchenne, niezwykle przydatne gadżety… Wszystko na wyciągnięcie pani ręki! Specjalna oferta, tylko dziś!
— …Nie, dziękuję — bąknęła w odpowiedzi Lotus, odkładając telefon.
Rzadko odbierała telefony Aniny, bo rzadko w ogóle dotykała się jej telefonu. Pech chciał, że kiedy już raz to zrobiła, to trafiła na telemarketera. Matka zawsze paskudnie ich wyklinała, między innymi nazywając psami, złodziejami i szajbusami. Lotus oczywiście nie powtórzyła tej wiązanki do telefonu, ale nie zamierzała też kupować kolekcji garnków za trzysta dolców. Jeszcze jej nie pojebało ani nie była w kryzysie wieku średniego. Jeszcze.


────
[100 słów: Lotus otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Elianne — drabble „Podróż”

12 LAT TEMU

Eli niemal trzęsła się z zimna, ale próbowała wytrzymać bez marudzenia. W końcu mama prosiła ją, żeby była grzeczna. Poza tym Will, którego już od ponad trzydziestu minut tata trzymał na rękach, marudził za nich dwoje.
Nie wiedziała, dlaczego wszyscy wokół niej są tak bardzo smutni i ubrani na czarno. Ją mama też ubrała w czarną sukienkę i czarny płaszczyk, chociaż przecież wiedziała, jak bardzo Eli lubi kolory.
— Tak kończy się ziemska podróż Carmen. Niech Bóg ma ją w opiece — powiedział jakiś mężczyzna, też ubrany w czarną sukienkę i pochylił się nad dziurą w ziemi.
Eli chciała wrócić do domu.


────
[100 słów: Elianne otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Theodore'a — drabble „Podróż”

— Jezu, ale zajebiste. Chciałbym tam pojechać — powiedział Charlie, podtykając przyjacielowi swój telefon pod nos.
Theo kiedyś wspominał mu, że raczej nie powinien mieć bliskiego kontaktu z technologią, ale chłopak najwyraźniej zdążył już o tym zapomnieć. Miał na głowie ważniejsze rzeczy, jak na przykład pokazywanie mu zdjęć z Islandii.
— Pójdź najpierw do pracy, to pogadamy — odpowiedział m tylko Theo, przewracając się na plecy.
Wygodnie rozłożył się na łóżku Charliego, podczas gdy ten siedział na podłodze i opierał głowę o materac. Westchnął, odkładając telefon.
— Co racja, to racja. Takie podróże to nie na moją kieszeń.
— Tak właśnie myślałem.
— Ale kiedyś pojadę!
— Zobaczymy.


────
[100 słów: Theodore otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isobel — drabble „Podróż”

Is nigdy nie kryła się z tym, że nie potrafi wysiedzieć w miejscu. Zawsze musiała gdzieś być, ruszać się, wykręcać palce czy bawić się włosami. Poza czasem, kiedy spała (a nigdy nie było go zbyt wiele), rzadko można było ją znaleźć w łóżku, czy choćby siedzącą na kanapie.
Bezruch oznaczał, że daje swoim myślom większą przestrzeń, a podróż w głąb własnej głowy nigdy nie była niczym przyjemnym. Wolała codziennie wyrabiać nadgodziny, żeby potem tylko wziąć prysznic i paść ze zmęczenia, bez jakiegokolwiek błądzenia myślami przed snem. Może i było to tchórzowskie zachowanie, ale dla własnego dobra Isobel wolała być tchórzem.


────
[100 słów: Isobel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Caroline — drabble „Podróż”

Po wypadku Caroline przez parę tygodni zamierała na parę kilka sekund, kiedy musiała przejść przez pasy. Wstyd jej było, że do szkoły wychodziła ponad dwadzieścia minut wcześniej, niż do tej pory, żeby iść okrężną drogą.
Podróże samochodem stresowały ją nieco mniej, ale zdecydowanie zbyt często mocno zaciskała dłonie na pasie bezpieczeństwa. Bała się, że może tym razem to właśnie samochód, w którym ona właśnie siedzi, zrobi komuś krzywdę. Wtedy zawsze zaczynała myśleć o sukinsynie, który ją potrącił, i od razu miała zepsuty humor na cały dzień. Nienawidziła czuć się słaba, a w związku z tamtą sprawą dokładnie tak się czuła.


────
[100 słów: Caroline otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Niketasa — drabble „Podróż”

Rzadko wracał. Miał zbyt wiele obowiązków, żeby przejmować się odwiedzaniem matki, w czym pomagało mu bycie półbogiem – napomykał coś o niebezpieczeństwach czyhających na niego na każdym rogu i już. Był wolny, nieograniczony, samotny.
Cotygodniowe wizyty zmienił na comiesięczne, potem na nieregularne. Ostatnie pozwoliły mu zrozumieć, czym jest tęsknota. Nie lubił jej. Zmuszała go do spakowania się, podróży autobusami i ulicami w akompaniamencie terkotu kół walizki lub w dyskomforcie wżynających się w skórę ramiączek plecaka.
Nic, co zastawał w domu, nie wynagradzało mu tego cierpienia.
Oprócz ciepłego obiadu, czułego przytulenia i własnego pokoju, w którym panowała niepozwalająca mu zasnąć cisza absolutna.


────
[100 słów: Niketas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kala — drabble „Podróż”

Mógł trwać w bezruchu, bo jego myśli podróżowały za niego. Odwiedzały zakamarki jego świata, przebiegały ulicami, którymi on chodził, zaglądały w kąty, w których on przesiadywał. Nabierały rozpędu, zabierały jego umysł coraz dalej, poza San Francisco i poza Obóz, w miejsca, które nie istniały i istnieć nie mogły.
Na chwilę zatrzymywały się tam, gdzie Kal był trochę kimś innym. Ukazywały mu sceny, które nigdy się nie wydarzyły, ale teraz rozgrywały się przed jego oczami i mógł je zapętlać, zmieniać kilku małych szczegółów i oglądać po raz kolejny.
A potem wracał i otwierał oczy, żeby istnieć w znacznie mniej plastycznej rzeczywistości.


────
[100 słów: Kal otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kuźmy — drabble „Podróż”

Stawiała jeden niepewny krok za drugim, wyczuwając drogę po omacku, z trudem zachowując równowagę. Opuszki jej palców sunęły po ścianach, które nieustannie zmieniały kształt, tak jak chwiejąca się pod stopami podłoga.
Dziewczyna za żadnym ze skrętów nie spotykała ślepego zaułka. Korytarze się nie kończyły, a w swojej nieskończoności czasem rozszerzały i wypełniały światłem, by Kuźma mogła odpocząć w mieszkaniu Anastazego i Gabriela, baraku, szkole, domu Gaudencji.
I znowu opuszczała bezpieczną przystań i udawała się w drogę, potykając się co kilka kroków. Próbowała dojrzeć koniec tuneli w oślepiającej ciemności, podczas gdy w jej uszach dudniły pytania, na które nie potrafiła odpowiedzieć.


────
[100 słów: Kuźma otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arnar — drabble „Podróż”

Arnar cierpiało przez brak dostępu do internetu. Nie wiedziało o facebookowych grupkach dla panien młodych, więc w swoich rozterkach i milionie pytań pozostawało samo, zamiast dopytać o nie rzeszę kobiet, które rzuciłyby się, żeby na nie odpowiedzieć.
Spędziło zbyt dużo czasu, planując ceremonię w wymiarze czysto teoretycznym – nie zarezerwowało żadnego urokliwego ogródka, nie zaczęło przymierzać fikuśnych garniturów, nie zamówiło tortu. Najpierw potrzebowało pełnego obrazu w głowie, pod który podciągnęłoby rzeczywistość.
Potem przeszło do podróży poślubnej, to znaczy przejrzało atlasy geograficzne i parę czasopism z „Perfekcyjnymi Wakacjami dla Par” i kompletnie nic tam nie znalazło.
Zaczęło zastanawiać się nad zakupem kampera.


────
[100 słów: Arnar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Shayela — drabble „Podróż”

Zrezygnował z kolejnej propozycji podróży, chociaż zapraszający go mężczyzna – z którym wyjeżdżał już kilkukrotnie – bardzo uparcie i natrętnie go do niej namawiał. Shayel cierpliwie wysłuchał jego obietnic i zapewnień, że na pewno znajdą coś interesującego, a potem odmówił. I odmówił drugi raz, kiedy ten pierwszy nie wystarczył.
Naprawdę nad tym myślał. Przez sekundę nawet go to kusiło. Pozostanie w jednym miejscu było… trudne.
Potem spojrzał na stertę książek. Uznał, że ma tu do wykonania zbyt dużo pracy.
Teraz patrzył na tę samą stertę. Lub to, co z niej zostało po tym, jak się przewróciła. I żałował, że się nie zgodził.


────
[100 słów: Shayel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Chaita — drabble „Podróż”

13 LAT TEMU

– Bezpiecznej podróży.
Patrzył, jak Roseann obejmuje mężczyznę. Uśmiechała się, ale bardzo smutno. Przytulonej do niej Keirze drżała dolna warga, kiedy próbowała się nie rozpłakać. Stojący obok chłopiec też miał łzy w oczach.
Ojciec Chaita nie przyszedł się pożegnać.
– Wrócicie kiedyś? – Chait przenosił wzrok z przyjaciela na jego ojca.
– Ja… Cóż, jeszcze nie wiem…
Nie musiał kończyć. Dwójka młodszych dzieci zdążyła się rozpłakać.
– Hej, spokojnie. – Roseann kucnęła przy nich. Pogładziła córkę po głowie. – Na pewno zorganizujemy wam spotkania. Potraktujcie to jak nową przygodę.
– Zawsze będziecie u nas mile widziani. – Mężczyzna objął syna ramieniem.
Nigdy nie udało im się pojechać w odwiedziny.


────
[100 słów: Chait otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arisu — drabble „Podróż”

Coraz częściej myślała o tym, co zrobi, gdy już opuści Obóz Jupiter. Nie trzymali jej tu uwiązanej do płotu – nikt nie mógł jej powstrzymać przed wyjechaniem. Była przecież dorosła. Czekała, aż skończy dziesięć lat służby, jakby to miało znaczenie dla czegokolwiek poza jej dumą.
To, że Shayel przerwał swoją podróż, chyba jeszcze bardziej namieszało w jej planach. Nigdy nie planowała wrócić do wędrówek z nim, oczywiście, że nie. Była samodzielna i doskonale mogła poradzić sobie sama.
Mogła też napisać do ojca. Miała adres, na który wysyłano do niego listy.
Nie pamiętała, by kiedykolwiek tam byli.
Schowała karteczkę między strony książki.


────
[100 słów: Arisu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

środa, 21 października 2026

Od Wintera — drabble „Drżenie”

Jesienny wiatr smagał ich policzki. Na schodach pożarowych podmuchy wiatru wydawały się zimniejsze.
Zagadali się. O Zionie i o tym, jak Winter radził sobie na terapii. Blanche przychodziła, widząc, że siedzi sam zbyt długo. W lodowatym wietrze jaśniej myślał, a ona nie miała serca, żeby zaproponować mu przeniesienie rozmowy do ciepłego salonu. Wintera wcale nie ucieszyłaby taka sugestia. Zapominał, że inni nie odczuwali mrozu tak, jak on.
Zimno zauważył dopiero przez drżenie jej ramion i gęsią skórkę na ciele. Do środka wrócił tylko po gruby pled, którym okrył ją w tym samym rodzicielskim geście, którym obdarzała go, kiedy był młodszy.


────
[100 słów: Winter otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Edgar — drabble „Drżenie”

Spadające liście zasłoniły ulice. Włączone ogrzewanie przynosiło ukojenie zmarzniętej duszy, a on dzielił się swym ciepłem, przyciskając swoją skórę do mojej.
Gdy dotknął mej dłoni, dopiero poczułom drżenia biegnące od moich palców, aż po łokcie, obezwładniające moje kończyny. Chciałom się odsunąć, jakby drżenia miały zamiar przejść na niego, ale Artem mocniej ścisnął moją rękę, spoglądając mi w oczy i mówiąc niemo, żebym przestało uciekać.
Panicznie bałom się szukać w nim schronienia przed mrozem, wzbudzającym we mnie spazmy drgawek.
Z każdym kolejnym dotykiem drżenia były lżejsze. W końcu moją duszę zaczęła ogarniać błogość.
A nareszcie moje ciało przestało być tak przestraszone.


────
[100 słów: Edgar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kai — drabble „Drżenie”

Nie zakochiwała się od razu. Najpierw zawierała przyjaźnie i dopiero później łapała ewentualnie jakieś zauroczenie.
Tym razem było inaczej. Patrząc na złociste włosy, czuła drżenie w klatce piersiowej. To jej niespokojnie bijące serce. Ze strachem urywała kontakt wzrokowy, żeby tylko się uspokoić, ale to nie działało.
To było to. Drżenie pojawiało się za każdym razem, kiedy ich spojrzenia się ze sobą krzyżowały. Wystarczał jeden uśmiech, żeby zaczynała odczuwać duszności i tracić oddech.
Cholera, myślała, że tym razem tego uniknie. Że tym razem będzie inaczej. Była tak bardzo w błędzie. Jednak nie znała swojego serca i nie umiała go wcale przewidzieć.


────
[100 słów: Kaya otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Mikołaja — drabble „Drżenie”

Jestem prawie dorosły — powtarzał w myślach. — Mam, kurwa, siedemnaście lat…
Wiedział, że to śmieszne. Wiedział, że żałosne. A mimo tego nie potrafił się uspokoić.
Wdech, wydech, wdechwydechwdech.
Za oknem znowu błysnęło. Znowu trzasnęło.
Przytulił mokrą twarz do poduszki. Drżącymi rękami naciągnął kołdrę na głowę. Nie chciał, żeby ktoś słyszał jego płacz. Przyciągnął kolana do brody, nieudolnie walcząc z nierównym oddechem.
Był na to za stary. Nie miał prawa się bać. Nie miał prawa bać się tak głupiej rzeczy, jak jakaś burza. Zwykłe zjawisko pogodowe. Przecież to dziecinne.
„W Obozie zawsze jest ładna pogoda”. „Jesienią nie ma burz”. Dobre żarty. Śmieszne.


────
[100 słów: Mikołaj otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Noel — drabble „Drżenie”

ROK TEMU

— Chcesz nam coś powiedzieć?
Zesztywniało na dźwięk tych słów. Ściągając buty, zastanawiało się, co zrobiło. Nie mogło przypomnieć sobie niczego, czym mogło zdenerwować rodziców.
— Nie, chyba nie — wymamrotało, wchodząc do salonu na drżących nogach. — Coś się stało?
— Co to jest?
Jego wzrok powędrował za ręką matki i wylądował na leżących na stole książkach. Dwóch tomach „Harry'ego Pottera”.
— Skąd to masz? — zapytał ojciec, widząc strach w oczach Noel.
— Od… od wujka — odparło zgodnie z prawdą.
— Wiedziałam — prychnęła kobieta.
— Do pokoju! — rozkazał ojciec. — I żeby to był ostatni raz.
Noel już wiedziało, że książek nie odzyska. A nawet nie zdążyło ich przeczytać.


────
[100 słów: Noel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kaliny — drabble „Drżenie”

Wydawało jej się, że ktoś puka do drzwi.
— Otwarte! — krzyknęła, ściągając słuchawki.
Kiedy nikt nie wszedł, a stukanie stawało się coraz bardziej intensywne, zaniepokojona wyszła na korytarz. Okazało się, że dźwięk dochodzi z łazienki. Ostrożnie otworzyła drzwi i stanęła jak wryta.
— O… dzień dobry… — przywitała się z pralką, która pragnęła wolności tak bardzo, że postanowiła pójść na spacer. — Znowu uciekasz?
Jakby na potwierdzenie jej słów, pralka zadrgała mocniej. Zabuczała głośniej, jakby chciała obrazić Kalinę za więzienie jej w łazience, a następnie się wyłączyła. Zaczęła głośno piszczeć, informując o skończonym cyklu.
— Ale nie musisz tak agresywnie… — westchnęła Kalina. — Złość piękności szkodzi.


────
[100 słów: Kalina otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isaiasa — drabble „Drżenie”

– Sssałatwić ambrosssię?
Głos wyrwał Isaia z zamyślenia. W otwartych drzwiach stał Kumkum Cjusz z Gatito na rękach. Obaj patrzyli na niego pogardliwie. Całe mieszkanie patrzyło.
Nie dziwił im się. Sam się o to wszystko prosił.
Z westchnieniem wrócił do lustra. Podkład ledwie maskował ślad na policzku. Odbicie uśmiechało się szyderczo.
– Nie trzeba – mruknął.
Ostrożnie przywołał magię i niepewnymi splotami zaczął usuwać tylko widoczne ślady.

Po raz pierwszy od zniknięcia Nicole cieszył się z przejęcia jej obowiązków. Pilnował sali, rozmawiał z Gośćmi, koordynował zmiany krupierów. Dopóki nie trzymał kart ani nie przesuwał żetonów, nikt nie zwracał uwagi na drżenie jego dłoni.

────
[100 słów: Isaias otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Weroniki — drabble „Drżenie”

Nieważne, czy czytała Annę Kareninę, Cichy Don czy Idiotę, przychodziły rozważania o miłości. Kiedy czytała o obłędzie, zastanawiała się, jak to możliwe. Jak komuś może zadrżeć werterowsko serce, że decyduje się na pozbawienie życia? Swojego albo innych. Czy rzeczywiście ten żar obsesji jest tak dobrze namalowany metaforami, czy to jednak pasja dostępna tylko artystom, a reszcie zostają ochłapy? Czy jej ojciec myślał gorączkowo o Atenie, kiedy analizował strona po stronie książki?
Ostatnimi czasy myślała też, czy mogłoby to ją spotkać. Skupiała się na wszystkim, tylko nie na relacjach romantycznych. Nie wiedziała tylko, czy to dobrze, że nikt jej nie interesuje.


────
[100 słów: Weronika otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Dahlii — drabble „Drżenie”

Pusta kartka maszyny do pisania wpatrywała się w nią. Nie tylko ona.
Dahlia czuła na sobie ciężar nieobejrzanych kaset VHS, nieprzeczytanych książek, nieposegregowanych dokumentów. Na półkach stały nieodkurzone figurki, nierozwiązane krzyżówki i mnóstwo pamiątek z podróży. Nawet pogoda była nijaka. Sama myśl zrobienia czegokolwiek czy wyjścia napawała ją wstrętem.
Balansowała na tylnych nóżkach krzesła. Góra, dół, widziała sufit, potem szafkę, sufit, szafka, biurko. Prawie się zsunęła i zobaczyłaby dywan, może gwiazdy.
Otworzyła szufladę. Pośród nieciekawych rzeczy wydobyła coś metalowego.
Uderzyła drobnym narzędziem o biurko i wpatrywała się tępo w niego. Liczyło się tylko drżenie kamertonu. Zadrżały i powieki, ciężko opadające.


────
[100 słów: Dahlia otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Theodore'a — drabble „Drżenie”

Theo nie lubił chodzić na ogniska.
Zwykle było zimno, potem zawsze cały śmierdział dymem, a poza tym była duża szansa, że jakiś idiota wpadnie na genialny pomysł skakania nad paleniskiem. Nie były to do końca jego klimaty. Charlie natomiast kochał wszystkie tego rodzaju imprezy, a Theo nie umiał zbyt długo mu odmawiać, więc ostatecznie i tak zazwyczaj na nie chodził.
Tego wieczoru znów bezmyślnie wgapiał się w płomienie, obserwując, jak drży powietrze ponad nimi. Był pewien, że ktoś mu kiedyś tłumaczył, na jakiej zasadzie to działa, ale teraz pamiętał już co najwyżej pojedyczne słowa. Zresztą, po co mu takie informacje.


────
[100 słów: Theodore otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Caroline — drabble „Drżenie”

Rodzice Caroline pracowali na tyle dużo, że dziewczyna często zostawała sama w domu. Z tego względu to u niej najczęściej odbywały się wszelkie spotkania towarzyskie i inne dziwne imprezy. Mimo tego, dom państwa Leyanall nigdy jeszcze nie stanął w płomieniach, co Caroline uważała za swego rodzaju sukces.
Muzyka z głośników była tak głośna, że szyby niemal drżały we framugach. Dziewczyna zmarszczyła nos, słysząc jakąś badziewną piosenkę. Osoba, która dorwała się do playlisty, z pewnością miała kiepski gust muzyczny. Caroline zaczęła rozglądać się za Sabrine, która niby miała sprawować pieczę nad głośnikami. Musiała osobiście przełączyć tę piosenkę.
— My beautiful zombie lady…


────
[100 słów: Caroline otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Lotus — drabble „Drżenie”

— Frances, przestań. Rozpraszasz koleżanki, kolegów i mnie — powiedziała nauczycielka, zatrzymując się przy stoliku jedenastoletniej Lotus, która właśnie była niezwykle zajęta stukaniem długopisem o ławkę.
— Słucham? — zapytała dziewczynka, bo wcześniej średnio zwracała uwagę na to, co mówi kobieta.
— Problem polega na tym, że nie słuchasz. Prosiłam, żebyś przestała — powtórzyła Raszpla (jak Lotus nazywała ją w myślach), robiąc surową minę.
— Ale co mam przestać?
Lotus ciągle stukała długopisem o ławkę, zupełnie nieświadoma, że o to się rozchodzi. Zamrugała, patrząc, jak nauczycielce już zaczyna drżeć powieka.
— Kpina. Dostajesz uwagę.
— Za co? — obruszyła się Lotus, odkładając długopis, żeby skrzyżować ramiona na piersi.
— W końcu!


────
[100 słów: Lotus otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isobel — drabble „Drżenie”

Is próbowała się uczyć, i to całkiem silnie. Nie było to jednak takie proste, kiedy facet w mieszkaniu pod nią remontował mieszkanie. Namolnie wiercił coś już drugą godzinę, a Is mogła jedynie patrzeć, jak jej kubek z herbatą drży na biurku. Ciężko było jej się skupić, kiedy czuła, jakby przez San Francisco przechodziło właśnie trzęsienie ziemi.
Potrafiła jeszcze zrozumieć to, że ściany w bloku są ciemne, ale kurwa podłoga? Z drugiej strony, nie powinna narzekać — skoro jej niezbyt wysoka pensja pozwalała jej w pełni opłacić czynsz i jeszcze kupić coś do jedzenia, to nie miała praw do posiadania wygórowanych oczekiwań.


────
[100 słów: Isobel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Elianne — drabble „Drżenie”

Jesienny chłód wziął Eli z zaskoczenia. Do tej pory było na tyle ciepło, że nie przejmowała się zbytnio grubszymi ubraniami, a teraz zdecydowanie tego pożałowała.
Wyszli z obozu zaledwie pół godziny temu, a już drżały jej palce.
Jezu, kto wymyślił taką pogodę? — mruknęła, próbując schować nos w kołnierzu kurtki, ale ten niestety był na to za krótki.
— Klimat? — podpowiedział Kal, który tym razem o dziwo był bardziej przygotowany na kiepskie warunki pogodowe, niż Eli.
Chciała coś powiedzieć, ale poczuła miękki materiał na karku i policzkach. Spojrzała na Kala, który już nie miał szalika owiniętego wokół szyi.
— …Dziękuję.
Kal wzruszył ramionami.


────
[100 słów: Elianne otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Niketasa — drabble „Drżenie”

Monstrum wyczuło go już dawno temu, jego nozdrza miarowo rozszerzały się proporcjonalnie do skupionych na półbogu źrenic. (Dopiero później Niketas uświadomił sobie, że to nie mogło się wydarzyć – drakainy nie były sławne z machania nozdrzami).
Niketas przełknął ślinę, niezdolny do ruchu. Niezdolny do czegoś, w czym był najlepszy.
Dlatego odchrząknął, złapał się ostatniej deski ratunku i drżącym głosem wyśpiewał swoje ostatnie życzenie.
Drakaina przekrzywiła głowę. Zatrzymała się, wsłuchała w jego słowa. Potem spokojnie odpełzła, jakby nigdy go nie zauważyła.

Gdy już był bezpieczny, przeklął Hermesa za tak idiotyczną moc oraz przysiągł, że to pierwszy i ostatni raz, kiedy jej użył.


────
[100 słów: Niketas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arnar — drabble „Drżenie”

Używanie mocy było jak wstawanie z krzesła po pięciogodzinnym siedzeniu w jednej pozycji. Człowiek chwiał się na skostniałych nogach, chwiejnie stawiał pierwsze kroki, aż udawało mu się odzyskać rytm.
Arnar rzadko otwierało zamki i biegało w powietrzu. To były umiejętności nieprzydatne w śmiertelniczym świecie, które wyłącznie sprawiłyby, że półbóg zostałby aresztowany lub zesłany do psychiatryka. Ale gdy jakaś sytuacja tego wymagała, Arnar strzelało palcami, rozciągało się i próbowało opanować drżenie rąk i kolan.
Od jakiegoś czasu, w ramach głupich zakładów, Dahlia nakazywała mu otwierać drzwi dziecięcą zabawką lub długopisem.
Postanowiło, że odwdzięczy jej się, gdy tylko znajdzie jej słaby punkt.


────
[100 słów: Arnar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kala — drabble „Drżenie”

CW: MYŚLI SAMOBÓJCZE

LATA TEMU

Zanurzył palce w drżącej tafli jeziora. Po powierzchni rozbiegły się drobne fale, rosnące i rozmywające się okręgi.
Czekał, dopóki uczucie zimna nie wykrzywiło jego twarzy. Woda wysłała igiełki chłodu, by wsiąknęły w jego palce, wbiły się głęboko i rozlały pod skórą głuchy ból. Strzepnął pozostałe na dłoni krople, a one smętnie osiadły na piasku.
Wpatrując się w mętną wodę, zastanawiał się, kiedy zdążyła zrobić się tak zimna i ile czasu potrzebowałby, żeby przestać czuć chłód. Jak szybko otoczenie stałoby się przyjemnie ciepłe, a lodowata woda opatuliłaby go niczym miękki koc.
Odwrócił się, bo nie miał wystarczająco determinacji, żeby to sprawdzić.


────
[100 słów: otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kuźmy — drabble „Drżenie”

Pomieszczenie wypełniały stłoczone ciała, muzyka i smród potu i alkoholu. Światła tańczyły na fali wpatrzonych w scenę ludzi, a oni wpadali na siebie, nie myśląc o przeprosinach. Kuźma stała w środku albo z przodu, albo z tyłu i równocześnie z boku; straciła orientację w tłumie pięć piosenek temu. Wszystko falowało przed jej oczami: powietrze, skóra, jej wnętrze, wszystko drżało w rytmie wyznaczanym przez membrany głośników.
Pod sceną nie było koszmarów, niepotrzebnych myśli, niezręcznych interakcji społecznych i lęku. Każda rzecz nieokreślona przez: „teraz i tu” ginęła w huku muzyki, drżeniu podłogi i szalonych uśmiechach.
Kuźma dawno nie bawiła się tak dobrze.


────
[100 słów: Kuźma otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arisu — drabble „Drżenie”

Nie była pewna, skąd się to u niej wzięło. Nie pamiętała. Irytowało ją to coraz bardziej za każdym razem, ale nawet nie mogła nic z tym zrobić.
Zaciskała okropnie drżące dłonie i prostowała się dumnie, jakby to miało ukryć trzęsące się ramiona, bladą twarz i przyspieszony oddech. Reagowała tak na przypadkowych towarzyszy podróży, na te cholerne, zakochane duchy, zareagowała tak nawet na tego farbowanego idiotę czy durnego syna Iris.
Splotła mocniej palce. W niczym jej to nie pomogło. Ludzie wokół dalej rozmawiali między sobą, bo przecież nikt poza nią nie miał tak głupich problemów.
Nie mogła być od nich słabsza.


────
[100 słów: Arisu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Chaita — drabble „Drżenie”

Cały dzień czuł się nieswojo. Drażnił go każdy trzask drzwi i skrzypienie podłogi w barze. Uśmiechał się do klientów, ale nawet ich nie słuchał.
Może dlatego prawie podskoczył, kiedy zza drzwi wyskoczyła na niego znajoma w potwornej, umazanej sztuczną krwią masce.
– Przepraszam!
– Nic—
Głos mu zadrżał. Potem kiedy próbował kontynuować, zadrżał jeszcze mocniej i kompletnie się złamał. Odkaszlnął i uśmiechnął się tym rodzajem uśmiechu, który opanowany mają tylko sprzedawcy i podli kłamcy.
– Nie, nie. Nic się nie stało. Wszystko okej – powtórzył, trochę spokojniej. – Ale weź mnie tak nie strasz.
I dopiero teraz odsunął dłoń od kieszeni, w której chował broń.


────
[100 słów: Chait otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Shayela — drabble „Drżenie”

Patrzył na drżący płomień świeczki, zbyt mały, by dobrze oświetlić pomieszczenie. Za oknem szalała burza, a na drugim końcu pokoju jakaś kobieta uspokajała małego chłopca, obiecując mu, że nic im nie grozi. Prowadząca zajazd szukała kolejnych świeczek, a na schodach dyskutowali inni goście, zirytowani brakiem prądu.
Prawie zatęsknił za San Francisco i obojętną, jesienną pogodą, chociaż przecież nocował już w dużo gorszych warunkach. Nie pamiętał, czy jako dziecko bał się tak, jak teraz ten chłopiec.
Raczej nie. Pamiętał uspokajanie Arisu, pamiętał przeciekające dachy i podróże w śniegu, i podejrzanych ludzi. Teraz nie potrafił nawet udać, że drży o swój los.


────
[100 słów: Shayel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

wtorek, 20 października 2026

Od Edgar — drabble „Dom”

Było cicho.
Nie powitało go mruczenie kota ani merdający ogon psa. Nie było to też „hej, jak było w pracy?” rzucone z ust innej osoby. Nie był to zapach ugotowanego, świeżego obiadu czy zaparzonej kawy.
Było pusto.
Samo dla siebie zrobiło jedzenie, wstawiło pranie, umyło naczynia i położyło się na kanapie. Wpatrywało się w niezmienny sufit tyle czasu, aż straciło jego poczucie. Nie próbowało nawet umilić sobie tej nieznośnej chwili muzyką.
Było zimno.
Nie pomógł mu ani koc, ani parująca herbata. Dreszcze mimowolnie wkradały się pod jeno skórę.
Cicho. Pusto. Zimno.
Gdyby nie był sam, wszystkie te rzeczy by znikły.


────
[100 słów: Edgar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Noel — drabble „Gwóźdź”

Zobaczyło, jak jeden z obozowiczów stoi przy ścianie baraku, wpatrzony w konkretny punkt na niej. Zaciekawione podeszło, ale nie było w stanie dostrzec nic interesującego.
— Coś się stało? — Zapytało w końcu, dokładnie przyglądając się ścianie.
— Denerwuje mnie ten gwóźdź — odpowiedział heros. Wskazał coś ruchem głowy, a następnie bezsilnie oparł czoło o ścianę.
Noel spojrzało w tamtą stronę, a jego oczom ukazał się wbity do połowy, krzywy gwóźdź.
— To naprawdę ładny gwóźdź… — stwierdziło, podchodząc bliżej. — Ładna rdza.
— Za każdym razem, jak tędy idę, mam wrażenie, że w niego przygwożdżę… — Heros jęknął przeciągle i dotknął gwoździa ręką. — Następnym razem wbiję go czołem.


────
[100 słów: Noel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Weroniki — drabble „Gwóźdź”

Gdyby ktoś się zapytał Weroniki, czy jest bogata, odpowiedziałaby, że intelektualnie. Prawda była taka, że była biedna jak mysz kościelna.
Pilnowała się zasad Obozu, owszem. Poza nim? Dusza hulała po straganach i parkingach. Utrzymywała, że Mgła była na tyle silna, że nikt nie zwracał uwagi na jej sztuczki. Albo nikomu się nie chciało obsługiwać dziwnej osoby, która rzucała cytatami na prawo i lewo. W ten sposób udało się jej zdobyć nielegalnie pomarańcze. Usprawiedliwiała się, że to wszystko na potrzeby Obozu.
Wbijała гвозди́ка* w pomarańcze, żeby potem zalać je gorącym naparem. Na nie przeznaczyła ostatnie centy. Delektowała się napojem. Było warto.


────
[100 słów: Weronika otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

*słownik PONS, tłumaczenie z gvozdika: goździk

Od Mikołaja — drabble „Gwóźdź”

Nic w sobotni poranek nie jest bardziej orzeźwiające niż bojowe zadanie od starego.
Usłyszał, jak ojciec otwiera sąsiednie drzwi. Prawie zdążył odetchnąć z ulgą, że tym razem przyszła pora na jego brata, gdy nagle wparował również do niego.
— WSTAJEMY!!! — krzyknął i odpalił trzymaną w ręce wiertarkę. — Za piętnaście minut widzę cię w garażu! I przynieś gwoździe!
Szesnaście minut później, nadal zaspany, szedł w stronę garażu z pudełkiem w dłoni. Krzyki ojca słychać było już z daleka.
— Świecisz mi, czy kurwa sobie?! — denerwował się na Aleksandra.
Mikołaj wręczył mu pudełeczko. Mężczyzna zajrzał do środka i zmarszczył brwi.
— To są śrubki, idioto.


────
[100 słów: Mikołaj otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kaliny — drabble „Gwóźdź”

— Co to jest?
— Eustachy, przywitajcie się. — Kalina z uśmiechem sadzała plastikowego na krześle plastikowego kościotrupa. — Dekoracja halloweenowa.
Amanda westchnęła, ale podeszła bliżej.
— Witaj, Eustachy. Dlaczego on ma taką twarz? — skrzywiła się.
— Taki się urodził — wzruszyła ramionami Kalina i pogłaskała Eustachego po czaszce. — Kosztował dwa dolary, daj mu spokój.
— Nie podoba mi się, jak on na mnie patrzy.
— To ty nie patrz.
— Dlaczego on w ogóle ma gałki oczne?
— Ma? Rzeczywiście… — Kalina spojrzała na twarz szkieletu i się zaśmiała. — Trzeba coś z tym zrobić, masz może gwoździe?
— Gwoździe? — zdziwiła się. — Nie, chyba nie… Chcesz wydłubać mu oczy? Ukrzyżować go?
— Zrobić lobotomię.


────
[100 słów: Kalina otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Havu — drabble „Gwóźdź”

Jeszcze dwie gałęzie i będzie na samym szczycie. Na twarzy malowało się skupienie, kiedy wdrapywał się coraz wyżej — nie chciał w końcu spaść.
Jego matka w tym czasie zbierała polne kwiaty do domowego bukietu. Nie pilnowała dziecka, bo wiedziała, że to i tak nie ma sensu. Syn zawsze się jej wymykał i robił rzeczy, których robić nie powinien.
Havu dotarł na szczyt. Prawie. Przy ostatniej gałęzi noga ześlizgnęła mu się z pokrytego mchem drzewa i runął na ziemię. Tępy bół oblał całe jego ciało.
— Mamooo!
Kobieta podeszła, kucnęła i zaśmiała się z jego głupoty.
— To tylko gwóźdź. Mówiłam, żebyś uważał.


────
[100 słów: Havu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Dahlii — drabble „Gwóźdź”

— No i po co przesuwałoś te stosiki? — odparła z wyrzutem.
— Ja nic nie przesuwałom!
— Jasne, same na tych swoich drucianych nóżkach przesuneły się z idealnie ułożonej kupki gdzieś w pizdu!
— Ty tylko byś się tylko dopierdalała! Gdzie twoje zen, gdzie twoje feng shui? Dlaczego musisz sie przejmować tak stosikami, które są nieistotne w skali wszechświata?!
Zaczęli się między sobą kłócić, dopóki nie przyszedł Lucien. Trzymał w rękach paczkę gwoździ, którą zgarnął z kuchni.
Zabrali się do roboty. Byli zadowoleni, dopóki nie zobaczyli efekt pracy. Nóżki były źle przymocowane, toteż łóżko stało przed nimi ukośnie. Wyglądało smętnie.
— Ja pierdolę. — skwitowali jednocześnie.


────
[100 słów: Dahlia otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arnar — drabble „Gwóźdź”

Podłogę sypialni okupowały drobinki styropianu, poszarpany karton i zagubione śrubki, wkręty i kołki, które uciekły ze skrzętnie przygotowanych przez Dahlię stosików. Możliwe, że Arnar pomogło im w tej migracji, ale nie zamierzało się do tego przyznawać.
Hermesiątko próbowało ułożyć na ramie łóżka stelaż, który po wyciągnięciu z pudełka niespodziewanie mocno się poplątał i chwilę zajęło określenie, gdzie znajdują się jego końce. Dahlia obserwowała go, bawiąc się przygotowanym do użycia młotkiem. Gdy Arnar klasnęło w dłonie i oznajmiło, że wszystko gotowe, napotkało zmęczone spojrzenie przyjaciółki.
– Co tam? – spytało.
– Gdzie są gwoździe?
Arnar rozejrzało się dookoła bez przekonania.
– Sprawdzałaś pod tamtym kartonem?


────
[100 słów: Arnar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Niketasa — drabble „Gwóźdź”

Kiedyś spisał zasady, którymi miał się kierować w życiu. Jedna z nich brzmiała: „Nie życzyć nikomu śmierci”. Złamał ją tyle razy (świadomie bądź nie), że zastanawiał się, czy nie wykreślić jej z kodeksu i na dobre o niej zapomnieć, bo zdarzało się, że gdy nie mógł zasnąć, jego myśli same skręcały na nieodpowiednie tory.
W niektórych przypadkach byłby pierwszy do spalenia całunu pogrzebowego. Nie, by przeżywać żałobę czy okazać szacunek. By poczuć, że ostatnia część tej osoby płonie, skręca się od gorąca, czernieje.
W takie noce, gdy wreszcie zasypiał, miał koszmary. W nich jego spocone dłonie wbijały gwoździe do trumien.


────
[100 słów: Niketas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kala — drabble „Gwóźdź”

Wisiał.
Wiszenie piekielnie bolało.
Ból promieniował od dłoni, choć tak naprawdę nie czuł, że ma dłonie; równie dobrze mogłoby ich nie być, nie zauważyłby różnicy – wciąż czułby wyłącznie ból, który je pochłaniał i tak samo pochłaniał nadgarstki, przedramiona, barki, szyję, klatkę piersiową. Rozlewał się nieprzerwanie, zachłanny i zdeterminowany.
Potem już nie potrafił określić, skąd pochodził. Był wszędzie. Wszędzie i nigdzie, bo zastępował jego ciało, więc nie miał gdzie się znajdować.

Otworzył oczy. Pierwszy raz od dawna cieszył się, że się obudził.
Na wszelki wypadek spojrzał na swoje dłonie. Zamglony wzrok osiadł na gładkiej skórze.
Bez dziur, bez gwoździ, bez krwi.


────
[100 słów: Kal otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kuźmy — drabble „Gwóźdź”

3 LATA TEMU

Wystarczyło, że ktoś kiwnął palcem, a ona musiała schować dumę do kieszeni i w niemym oczekiwaniu spojrzeć z dołu na kogoś starszego od niej o rok, w ekstremalnych przypadkach na swojego rówieśnika. Czekała na zlecenie jej kolejnego trywialnego zadania, którego sprawne wykonanie nie wymagało jej udziału – legioniści zwyczajnie wykorzystywali swoją chwilową władzę nad in probatio.
– Skocz mi po gwoździe – rzucił dzieciak Wulkana. Zanim zdążyła zapytać, jakie gwoździe i czy przypadkiem nie potrzebuje do tego kawy i ciasteczek, on odwrócił się i wrócił do walenia młotkiem w deski.
Przyniosła mu złe gwoździe. Zbyt długie. Musiała wracać. Przyjęła to ze stoickim spokojem.


────
[100 słów: Kuźma otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kurta — drabble „Gwóźdź”

CW: TRAUMA RELIGIJNA

W warsztacie widział duchy swojego ojca. Był sam, a ojciec już nie żył, ale otaczały go drewniane posążki rzeźbione ręką mistrza. Spoglądająca na niego niedokończona kapliczka z Matką Świętą w jego oczach była uczłowieczona. Czuł się obserwowany, może dlatego bał się popełnić błąd.
Wbijanie gwoździ w posąg Jezusa, żeby przytwierdzić go do krzyża, wydawało mu się wręcz bezbożne. Ojciec zawsze mówił, że w stolarstwie dba się o każdy szczegół, także o gwoździe. Mówił też, że wszystkie symbole religijne, zwłaszcza te spod swojej ręki, Kurt powinien darzyć szacunkiem.
Nie chciał kusić gniewu ojca. Uklęknął i ucałował gwóźdź w drewnianych stopach posążka.


────
[100 słów: Kurt otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isobel — drabble „Gwóźdź”

Is z zapałem pokręciła głową. Sama zdziwiła się, że wciąż ma na tyle energii, żeby zrobić to z takim wigorem.
— Nie. Nie ma chuja. To będzie moja ostatnia słomka. Gwóźdź do trumny. Trzynasty powód — wymieniała, patrząc na koleżankę z grupy tak, jakby ta zaproponowała jej co najmniej wspólne morderstwo.
— Jezu, spokojnie. Ja tylko proponuję, żebyśmy się wszyscy razem pouczyli — powiedziała, unosząc obie dłonie w poddańczym geście.
— Laska, ja jednego słowa nie przyswoję, jeżeli ktoś będzie się znajdował w odległości dziesięciu metrów ode mnie. Jeśli chce zdać tego kolosa, to muszę sie zamknąć na klucz w mieszkaniu. Czaisz?
— …Nie było tematu.


────
[100 słów: Isobel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Elianne — drabble „Gwóźdź”

Eli miała siedem lat i wciąż wlokła się za starszymi braćmi jak smród po gaciach, nie bacząc na ich narzekanie i pofukiwanie. Tego dnia zawędrowała za nimi aż do garażu taty, do którego zwykle nie wolno jej było wchodzić; miała nawyk dotykania wszystkiego, co tylko wpadło jej w oczy, a potem Richard nie mógł się odnaleźć we własnej przestrzeni.
— O, a co to? — zapytała, już sięgając po jeden z pojemników.
— Eli, wyjdź. Powiem ma-
Christopher nie zdążył dokończyć zdania ani tym bardziej powiedzieć mamie, bo Eli zrzuciła pojemnik z półki. Na cementową podłogę rozsypało się mnóstwo różnych, głównie małych, gwoździ.


────
[100 słów: Elianne otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Theodore'a — drabble „Gwóźdź”

— Coś mi mówi, że twoja mama się strasznie wścieknie — rzucił Theo, obserwując, jak Charlie maca ścianę nad swoim łóżkiem.
— Co ty, przecież nic się nie stanie. A nawet jeśli, to przecież zaraz jej przejdzie — odpowiedział chłopiec, wzruszając ramionami.
Nucił pod nosem, wybierając idealne miejsce na wbicie gwoździa w ścianę. Chciał powiesić na ścianie zdjęcie w ramce i jakoś nie wymyślił na to mniej inwazyjnego sposobu, niż robienie dziury.
— No, tu będzie dobrze.
Theo miał parę obiekcji, ale zanim zdążył się nimi podzielić, Charlie pieprznął młotkiem w ścianę. Tynk posypał się wprost na jego łóżko.
— Wiesz co, może jednak będzie zła.


────
[100 słów: Theodore otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Caroline — drabble „Gwóźdź”

Caroline westchnęła, odchylając głowę do tyłu. Chemia nigdy nie należała do jej ulubionych przedmiotów szkolnych i wysiedzenie na zajęciach było dla niej równoznaczne z torturami.
— A może urwiemy się z matematyki, co? — zaproponowała, odwracając się w stronę siedzącej obok Alex.
Dziewczyna pokręciła głową.
— Nie ma mowy. Matka mi głowę urwie, jak znowu zobaczy, że mam jakieś opuszczone godziny — powiedziała, wywołując tym ciężkie westchnienie przyjaciółki. — Nie wytrzymasz do końca?
— Jestem zmęczona i głodna, a te krzesła są tak niewygodne, że czuję, jak gwóźdź wbija mi się w dupę. Poza…
— Czy panna Leyanall ma coś do powiedzenia na temat zadania numer pięć?


────
[100 słów: Caroline otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Lotus — drabble „Gwóźdź”

— Nie pójdziemy na lody.
— Wbijasz mi gwóźdź w serce — westchnęła Lotus zdecydowanie zbyt dramatycznie.
Zoe zamrugała parę razy i aż się odwróciła, żeby spojrzeć na koleżankę.
— Gwóźdź? A nie nóż? — zapytała, odgarniając sobie włosy z czoła.
— No… — bąknęła Lotus. — Nóż, ale akurat gwoździa trzymałam, to mi sie wymsknęło — odpowiedziała Lotus, unosząc lewą dłoń, w której trzymała trzy gwoździe.
— Nie wiem, jak mogło ci się to wymknąć. W ogóle nie pasuje — skwitowała Zoe i podłożyła ramiona pod głowę, wygodnie rozkładając się na trawie.
— Bla, bla, bla — mruczała Lotus pod nosem, skupiając się na tym, żeby nie przytrzasnąć sobie młotkiem któregoś palca.


────
[100 słów: Lotus otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Shayela — drabble „Gwóźdź”

Stanął przed podniszczonymi schodkami. Trzy stopnie, może trochę zbyt wyszczerbione i zbyt strome, by wejście po nich było bezpieczne, prowadziły do równie zniszczonych, drewnianych drzwi. Były zabite solidnymi dechami.
Wszedł po tych schodkach, ostrożnie stawiając kroki i zajrzał przez szybkę w drzwiach, uważając, by nie zahaczyć o żaden z wystających z futryny gwoździ. Było ich dużo. Może za dużo.
W środku było pusto. Dostrzegł stojące pod plandekami stoły i kilka przewróconych krzeseł.
Chyba nie powinien być zdziwiony. Minęło wiele lat, od kiedy ostatnio tu był. Ale, jednak kiedy odchodził dalej ulicą, poczuł pewien żal, że kolejne miejsce ze starociami zniknęło.


────
[100 słów: Shayel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arisu — drabble „Gwóźdź”

10 LAT TEMU

Wiedziała, że nie wszystkim podobało się to, że ona i Shayel podróżują z ojcem. Część dorosłych patrzyła na nich ze współczuciem, którego nie rozumiała, bo przecież podróże były świetne, inni obrzucali ich bardzo pogardliwymi spojrzeniami. Tym drugim patrzyła zimnym, morderczym wzrokiem prosto w oczy. Działało!
Szybko zdała sobie sprawę, że problem nie dotyczy Shayela. Dotyczył konkretnie jej. Przecież nie mogła być kłopotem – dlatego teraz sama znosiła wszystkie rzeczy do auta.
– Jeśli znowu weźmie ze sobą tę smarkulę, to będzie mój ostatni gwóźdź do trumny – usłyszała głos jednego z mężczyzn, z którymi podróżowali.
Arisu mogła tylko obiecać, że wbije go osobiście.


────
[100 słów: Arisu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Chaita — drabble „Gwóźdź”

– Pracujesz na tym festynie, no nie?
Przytaknął, zakreślając w kalendarzu ostatnie daty i godziny pracy.
– Gwoździem programu będą te dwie znane piosenkarki. Na pewno wiesz które.
Mógł z czystym sumieniem powiedzieć, że nie ma bladego pojęcia. Podniósł na nią bardzo pytający wzrok, a ona odpowiedziała pełnym oburzenia spojrzeniem.
– Pracujesz na tym wydarzeniu, jak możesz nie wiedzieć? Przysięgam, to dlatego ty nigdy nie jesteś gwiazdą wieczoru…
Teraz on spojrzał z oburzeniem na nią.
– Ale czy ty możesz przestać się mnie czepiać? – prychnął, prawie skutecznie ukrywając rozbawienie.
– Pewnie, że mogę. Jak faktycznie zobaczę, jak tam grasz.
Mógł tylko (bardzo dojrzale) przewrócić oczami.


────
[100 słów: Chait otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

poniedziałek, 19 października 2026

Od Niketasa — drabble „Muza”

Rzadko rozmawiał z poprzednim grupowym. Zazwyczaj obserwował go z bezpiecznej odległości i odnotowywał fakty, dzięki którym mógłby sprawnie podłożyć mu nogę. Tak jak z tamtymi gaciami. Niketas wtedy odhaczył atak jako udany, mimo że poniósł straty w ludziach (zbyt nieistotne, by wypłacić odszkodowanie). Po latach stwierdził, że tamta akcja była całkiem niezła jak na dwunastolatka, który dopiero musiał wywalczyć swoją pozycję w Obozie.
Miał jeszcze drugi powód, przez który prowadził specjalną sekcję w notatniku, gdzie pod imieniem „Arnar” zapisywał wskazówki dla przyszłego siebie.
Najwyraźniej Niketas miał okropną relację z kimś, kogo każda inna osoba uznałaby za swoją inspirację i autorytet.


────
[100 słów: Niketas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kala — drabble „Muza”

Nie był artystą, ale ona była jego muzą.
Nie inspirowała go do tworzenia czegoś, co ludzie nazwaliby sztuką, pomimo jej szerokiej definicji w słowniku. On sam nie nazwałby tego sztuką, gubił się we własnym porównaniu, stawało się coraz bardziej metaforyczne, stawało się rozmiękłe, rozciągnięte i źle układało się w jego głowie.
Zwyczajnie potrzebował jej widoku, słów i dotyku, żeby unieść podbródek i być centurionem, z którego przynajmniej ona mogła być dumna. Popychała go, żeby udowodnić mu, że jest wystarczający i powinien nauczyć się zauważać to samodzielnie.
Czasem mu wychodziło. Czasem nieprzekonany wpatrywał się w jej oczy, szukając pęknięć i zmęczenia.


────
[100 słów: Kal otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kuźmy — drabble „Muza”

Na przerwie w szkole ktoś usiadł obok niej. Nie uniosła wzroku znad podręcznika, którego tak naprawdę nie czytała, tylko wpatrywała się w słowa, jakby siłą woli mogła wchłonąć zawartą w nich wiedzę.
– Siema, jestem Chris. – Po tym definitywnie zwróconym do niej zdaniu Kuźma musiała na niego zerknąć. – Ty jesteś Cosmo, nie?
Skinęła głową, a on posłał jej uśmiech nierównych zębów.
– Jakiej muzy słuchasz? – spróbował z kolejnym pytaniem, które nie pozwalało jej na ucięcie go poprzez szybkie „tak” lub „nie”.
Patrząc mu w twarz, zastanawiała się, czy wzruszyć ramionami, czy powiedzieć mu, że jest brzydki i ma zostawić ją w spokoju.


────
[100 słów: Kuźma otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arnar — drabble „Muza”

Z którejś z szaf, szuflad i pudełek Lucien wyciągnął swoje radio. Prawdopodobnie wylądowało tam po tym, jak chłopaka zasmuciła uwaga jego matki o „muzyce, którą nawet muzy opuściły”, gdy usłyszała dobiegające z urządzenia piosenki, dopijając herbatę. Arnar patrzyło, jak syn Dionizosa zdmuchiwał z odbiornika kurz, a w jego oczach pojawił się błysk czułości.
– Zapomniałom, że to mamy.
– Serio? Ja też – zaśmiał się Lucien.
Arnar zmarszczyło brwi i przez chwilę wpatrywało się w chłopaka, gdy próbował uruchomić rozklekotane radio i ustawić stację na tę, która najmniej trzeszczała.
Nie spodziewało się, że tak łatwo zapomniał o czymś, co sprawiało mu tyle radości.


────
[100 słów: Arnar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Edel — drabble „Muza”

– Nie mogę się skupić – wymamrotała, schylona nad notatkami z gleboznawstwa. Przeczytawszy jedno zdanie, od razu zapominała, co z niego wyniosła.
Osoba, która siedziała z nią przy stoliku w bibliotece, uniosła wzrok znad lektury.
– Puść sobie Muzaka.
– Kogo?
– No, Muzaka. – Wklepało nazwisko w wyszukiwarkę. Wszystkie wyświetlające się nagrania miały tytuły zwykłych playlist: te piosenki na zakupy, te do pracy, te do… jazdy windą.
– Czemu akurat go?
– Robił muzykę stymulującą do pracy. Taką, żeby ludziom się chciało zapierdalać w fabrykach.
– Spróbuję – obiecała, ale najpierw postanowiła zamówić kartonowe jedzenie ze stołówki.
Po zjedzeniu nie wróciła do biblioteki, przypomniawszy sobie, że nie miała słuchawek.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Luciena — drabble „Muza”

Sen znużył go bardzo szybko. Nie pamiętał nawet, kiedy dokładnie zasnął. W pewnym momencie po prostu spowiła go ciemność, a później przeniósł się do rzeczywistości, która nie istniała.
Słuchał śpiewu ptaków. Na początku brzmiało to pięknie, jak specyficzna, zwierzęca opera. Później jednak muzyka zaczynała coraz bardziej skrzeczeć. Jakby ptaki zaczynały fałszować. Przestało być to przyjemne, a zaczynało robić się bolesne i irytujące.
Ktoś nim potrząsnął. Mocno. W pierwszej chwili wyraźnie niezadowolony zmarszczył się na twarzy, a później ciężko uchylił powieki. Nad nim wisiało Arnar.
— Co się stało? — zapytał, zanim Arnar się odezwało.
— Pralka skończyła pranie. Idziesz ze mną powiesić ubrania?


────
[100 słów: Lucien otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kai — drabble „Muza”

Najpiękniejszą piosenką dla niej był śpiewający ojciec. Gdy była mała, siadał obok na jej łóżku i cicho nucił pod nosem jedną z wybranych kołysanek. Kaya walczyła z narastającą sennością, aż w końcu poddawała się i usypiała w rytm cichego, słodkiego śpiewu.
Tęskniła za tym. Nie mogła powiedzieć, że nie. Chciałaby cofnąć się o te kilka lat, by znów być dzieckiem i usypiać do śpiewanych przez rodzica kołysanek. Walczyć z opadającymi powiekami, zatapiać się w ciepłej pościeli w jednorożce. Przytulać się do przytulanki, którą dostało się na święta.
Nie lubiła być dorosła. Nie chciała taka być. Nigdy o to nie prosiła.


────
[100 słów: Kaya otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Edgar — drabble „Muza”

Wygladało za okno, podpierając brodę. Mróz opadł na chodniki, a na ulicach pojawiały się pierwsze osoby ubrane w szaliki i rękawiczki. Szumy rozmów i śmiechów w tle zagłuszyło dzięki słuchawkom, będących jeno wybawieniem w hałaśliwych przerwach pomiędzy zajęciami.
Gdy przysiadł się do nieno nieznajomy, nawet na niego nie spojrzało, zagubione w myślach. I nawet się nie zorientowało, że wpatruje się w nieno uporczywie, chcąc zwrócić na siebie uwagę.
Niespodziewanie mężczyzna złapał za jedną ze słuchawek. Zanim Edgar zdążyło powiedzieć choćby „ej”, Gerard uśmiechnął się figlarnie, gdy włożył ją do ucha i dotarły do niego pierwsze, ostre nuty piosenki.
— Niezła muza.


────
[100 słów: Edgar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isaiasa — drabble „Królik”

Facet złapał Isaia za nadgarstek, kiedy ten podążył wzrokiem za barmanem. Odruchowo spróbował cofnąć rękę, ale uścisk tylko się zacieśnił. Zabolało. Isai spojrzał w oczy mężczyzny.
– Nie chcesz chyba, żebym się zrobił zazdrosny, króliczku.
Senvi z trudem powstrzymał śmiech. Nie spodziewał się tak taniego zagrania, ale w porządku. Mógł być biednym króliczkiem, uległym wielkiemu, złemu wilkowi. Niech chłop podbuduje sobie ego.
Dlatego zamiast uciec, uśmiechnął się słodko i nachylił do ucha wilka.
– W takim razie chyba musisz mnie lepiej pilnować – szepnął.
Sam zaproponował hotel po drugiej stronie ulicy. Nie musiał nalegać. Przekraczając próg pokoju, Isai zdążył jeszcze przekląć własną głupotę.

────
[100 słów: Isaias otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Dahlii — drabble „Muza”

Poczuła się nieco zagubiona, kiedy Arnar wciągnął ją w tłum, przed Oracle Arena.
— Arnar, jakim cudem, po ukradnięciu tych biletów, stwierdziłoś, że to niszowy zespół? — zapytała ponuro.
— Wypraszam sobie. Muse brzmi jak niszowy zespół. To nie to samo!
Przetarła skronie z irytacji. Owszem, wyczuwała, że kłamie, tylko przewidywała, że raczej w drugą stronę. Że to jakiś zespolik, którego słucha 5 osób na krzyż. A teraz stoi wśród tysiąca fanek i fanów. Wystawiona na półmisek potencjalnego potwora, jako danie główne.
— Jak wspomniałoś o koncercie w Nowym Jorku…
— Aha?
— …To jaki to był niszowy zespół tym razem?
— Twenty Two Pilots, jakoś tak.


────
[100 słów: Dahlia otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Noel — drabble „Dom”

Chcę do domu — pomyślało.
Przerażone uświadomiło sobie, że przecież jest w domu. Siedzi właśnie w kuchni, przy stole. Przed sobą ma talerz z obiadem, przyrządzonym przez matkę. Obok siedzi ojciec i narzeka.
A jednak myśląc o domu, miało na myśli Obóz Jupiter. Skarciło się w myślach. Tutaj był jego dom. Tutaj się wychowało i mieszkało większość życia. Nie potrafiło odnaleźć w pamięci momentu, w którym przestało postrzegać to miejsce jako dom.
W Obozie mogło być sobą, tutaj musiało udawać. Tam mogło wyglądać i zachowywać się jak chce, tu musiało się dostosować. Tam było akceptowane takie, jakie jest. Tu jedynie krytykowane.


────
[100 słów: Noel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Cherry — drabble „Muza”

Podskoczyła, kiedy zarejestrowała, że nie jest sama w kuchni. Dziwnie było widzieć matkę ze szkicownikiem przy stole. Dziwnie było widzieć ją w domu w ogóle; ale kiedy już wracała do domu, zaszywała się w swoim studio.
— Co ty tu robisz? — zapytała matkę głównie z uprzejmości.
Zmusiła się do tego, żeby nie zwracać na nią uwagi. Jakby jej widok w kuchni wcale jej nie dziwił.
— Szukam swojej muzy. — Pauza. Przypominała sobie, że powinna odpowiedzieć tym samym. — A ty?
— Szukam kawy — mruknęła.
Sięgnęła do szafki, brzęcząc ceramicznymi naczyniami. Z uprzejmości wyciągnęła dwa kubki, ale kiedy się odwróciła, matka już wychodziła z kuchni.


────
[100 słów: Cherry otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kaliny — drabble „Muza”

9 LAT TEMU

— Kto lub co jest twoją muzą?
Kalina zamrugała trzy razy. Podniosła wzrok znad kartki i znalazła się twarzą w twarz z nauczycielką plastyki.
— Kto jest moją muzą…? — Powtórzyła, obracając pytaniem w ustach, niczym cukierkiem, szukając jego smaku.
— Takie pytanie zadałam, zgadza się.
Odwróciła wzrok, szukając podpowiedzi w twarzach kolegów. Nie wydawali się zainteresowani.
— Więc?
— Ale, że w sensie… — zastanowiła się.
Kobieta wciąż czekała, a Kalina zaczęła żałować, że nie uważała na lekcji.
— Moją muzą, w sensie że jaką muzykę lubię? — wypaliła w końcu. — Nie wiem, całkiem lubię Avril Lavigne…
Kilka osób parsknęło śmiechem.
— W sensie, że już tłumaczyłam — westchnęła nauczycielka.


────
[100 słów: Kalina otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Mikołaja — drabble „Muza”

— Dziadku… co ty masz na sobie? — Mikołaj nie wiedział, czy może zacząć się śmiać.
— Skąd ty… — Antoni nie miał takich oporów i po prostu wybuchnął śmiechem. — Co to za czapka?
— Czaderska, prawda? — Mężczyzna oparł się o futrynę. — Co tam szpontujecie?
Mikołaj i Antoni wymienili rozbawione spojrzenia.
— No co? Nie tak się teraz mówi? Jestem sigmą?
— Nie, nie — zaśmiał się Mikołaj. — Jest… jest okej.
— Czego to się teraz słucha? Zapodajcie jakąś muzę!
— No… — Mikołaj spojrzał niepewnie na mężczyznę. — Ja na przykład lubię Queen, ale-
— Nie, stop! — wyrwał się Antoni. — Słuchaj dziadku, jest taki mega super młodzieżowy artysta. Nazywa się Disco Adamus.


────
[100 słów: Mikołaj otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Lotus — drabble „Muza”

Lotus westchnęła, wpatrując się w obraz wyświetlany na ekranie laptopa.
— Chciałabym być kiedyś czyjąś muzą do namalowania takiego obrazu — powiedziała, podpierając brodę na dłoni.
— To przereklamowane — rzuciła Amy, z którą zerwał niedawno chłopak, więc dla niej wszystko związane z miłością było ostatnio przereklamowane.
Lotus jednak wciąz nie mogła oderwać wzroku od Pocałunku Klimta. Obraz ten miał w sobie coś, przez co nie mogła oderwać wzroku.
— Nie sądzisz, że to romantyczne? W tych czasach już nikt nie namaluje dla mnie obrazu — marudziła, zamykając klapę laptopa.
— Skończ jęczeć. Potem by cię pewnie zdradził i do końca życia plułabyś na ten głupi obraz.


────
[100 słów: Lotus otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Isobel — drabble „Chmury”

Is nie paliła papierosów.
Przez dziewięćdziesiąt osiem procent czasu.
Dłonie drżały jej na tyle mocno, że udało jej się odpalić papierosa dopiero za trzecim razem. Przytknęła go do ust, a po chwili gęsty dym stworzył chmurę w nocnym powietrzu. Wiatr wepchnął go jej w oczy i poczuła, jak zaczynają łzawić. Przymknęła powieki.
Samotność była uczuciem, którego nienawidziła najbardziej, chociaż spędzała z nią tyle czasu, że właściwie to od dawna powinny być dobrymi przyjaciółkami. Osiedlała się tuż pod wierzchnią warstwą jej skóry, z tyłu głowy i na czubku języka, rzadko zostawiając Isobel samą.
Może po prostu pisane im było pozostać razem.


────
[100 słów: Isobel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Elianne — drabble „Muza”

Siedzenie w bezruchu sprawiało Eli pewien problem. Jeśli miała zostać w miejscu, i w dodatku jeszcze skupić się na czyichś słowach, musiała przynajmniej robić coś rękami. W mniej przyjemnych sytuacjach skubała skórki przy paznokciach, a kiedy miała taką możliwość, po prostu mazała po kartkach. Rysowała krzyżyki, kwiatki, pięćdziesiąt słońc i wiele innych bzdetów, żeby zapamiętać cokolwiek z tego, co mówiła druga osoba.
To samo robiła, kiedy Kal akurat coś jej opowiadał, zanim nie przerwał.
— Co robisz?
Eli parsknęła śmiechem, uniosła wzrok znad kartki i pokazała ją chłopakowi.
— Widzisz? Jesteś moją muzą.
— To są cztery linie i kółko.
— Nie, to ty!


────
[100 słów: Elianne otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Theodore'a — drabble „Muza”

Muzykę rozbrzmiewającą w mieszkaniu Hemnesów było słychać już na klatce. Sprawiło to, że Theo szybciej niż zwykle przekręcił klucz w zamku i wszedł do środka, prawie spodziewając się, że znajdzie tam złodziei, którzy muzykę puścili dla niepoznaki.
Wpadł do salonu w butach i kurtce, ale znalazł tam tylko swoją mamę, która odkurzała podłogę w akompaniamencie muzyki dudniącej z telewizora.
— …Mamo? Co robisz? — zapytał, podnosząc głos, żeby przekrzyczeć hałas.
— Słucham muzy!
Chłopak nie skrzywił się, chociaż bardzo chciał. Marie miała swoje momenty, w których chciała być młodzieżowa, a Theo nie chciał jej oceniać.
— Jasne. Zrobię kawę — bąknął tylko, przechodząc do kuchni.


────
[100 słów: Theodore otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Caroline — drabble „Muza”

Raz na jakiś czas ktoś próbował zebrać dzieciaki z Obozu Herosów w jednym miejscu o jednym czasie, żeby nawkładać im coś do głów. Za kadencji Caroline nigdy nie udało się ściągnąć wszystkich obozowiczów, bo niby całymi dniami snuli się jak smród po gaciach, a jak już trzeba było się czegoś pouczyć, to nagle byli śmiertelnie zajęci.
— Muzami nazywamy dziewięć córek Zeusa, które zajmowały się…
Reszty zdania nie dosłyszała, bo była zajęta przysypianiem na siedząco. Bardzo możliwe, że poprzedniego wieczora wprosiła się na popijawę w domku dwunastym i teraz za to płaciła. Najważniejsze jednak, że chociaż przyszła na te zajęcia, prawda?


────
[100 słów: Caroline otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Weroniki — drabble „Muza”

Kiedy pojawili się na placu treningowym, ona już na nich czekała. Siedziała na jednej z beli, ze skrzyżowanymi nogami, a wokół niej rozpościerały się tarcze z ręcznie malowanymi weronikowymi karykaturami. Ulf przełknął ślinę, nie wiedząc czego się spodziewać.
— Jak miło. — ironizowała. — „Inspiracja jest potrzebna w poezji tak samo jak w geometrii”. Przed wami jeszcze mnóstwo pracy, żeby dobrze uchwycić bryły oraz kolory, ale jesteście na dobrej drodze.
Wstała. Rzuciła okiem na parę „dzieł”.
— Nie sądziłam, że Niketas jest tak zdesperowany, żeby szukać we mnie muzy. Tak często o mnie myślicie, że aż posuwacie się do uwiecznienia mojej facjaty tutaj? Urocze.


────
[100 słów: Weronika otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Shayela — drabble „Muza”

Dobry autor to martwy autor. Usłyszał to kiedyś od teoretyka literatury, którego spotkał podczas podróży i po latach zaczął zgadzać się z tym stwierdzeniem bardziej, niż wtedy.
Zwłaszcza teraz. Pracował ze starociami, więc dlaczego dał się namówić na to spotkanie? Przecież wiedział, że nie będzie ono wartościowe.
– Tak, więc to właśnie pisanie jest moją muzą. – Autor kontynuował ten sam monolog już którąś minutę. Teraz zwrócił się w stronę Shayela.
– A ty? Jakiej muzie ty się oddałeś? – zapytał.
Shayel czuł, że nie ma dobrej odpowiedzi.
– Jestem marynarzem i rzemieślnikiem, nie artystą – odpowiedział w końcu, świadom, że ta na pewno jest zła.


────
[100 słów: Shayel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Chaita — drabble „Muza”

– Jestem zupełnie wyprana z pomysłów.
Spojrzał na Ruth, a potem na pokój, obwieszony fotografiami i luźnymi szkicami.
– Mówisz?
Machnęła na niego ręką, jakby odganiała jakąś irytującą muchę, a potem przysunęła fotel bliżej biurka, by sięgnąć po zapisany zeszyt.
– Mówię serio, Chait.
Odłożył na bok gitarę i spojrzał na nią. Widział, że chce powiedzieć coś jeszcze.
Przekartkowała szkicownik, potem przejrzała zdjęcia leżące luzem na biurku.
– Potrzebuję jakiejś dobrej inspiracji.
– Nikt ci nie broni poszukać…
Skrzywiła się.
– Nie mam na to czasu. Pod ręką mam tylko ciebie, a ty zdecydowanie nie nadajesz się na muzę.
Rzucił w nią poduszką, prychając z rozbawieniem.


────
[100 słów: Chait otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arisu — drabble „Muza”

Czekała pod wejściem do kawiarni. Często spotykali się w takich miejscach, ale dzisiaj czuła się z tym wyjątkowo nieswojo. Za bardzo przypominało jej to o tym spotkaniu rok temu.
A do tego znowu się spóźniał.
Odsunęła się od drzwi, żeby przepuścić wychodzącą z kawiarni kobietę z dzieckiem. Dziewczynka trzymała w dłoni jakąś broszurkę i przeglądała ją z zainteresowaniem.
– A czym właściwie są Muzy? – Zwróciła głowę w stronę mamy.
Arisu cofnęła się jeszcze pół kroku. Już i tak wystarczyło, że podsłuchiwała.
– To boginie, skarbie. Od sztuki i nauki.
Dziewczynce zabłyszczały oczy. Zaczęła zadawać kolejne pytania. Arisu naprawdę bardzo doceniała to wyjaśnienie.


────
[100 słów: Arisu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Havu — drabble „Muza”

Pogoda zawsze okazywała się zdradziecka akurat w momencie, kiedy wychodził bez żadnej bluzy ani chociażby parasola na wypadek deszczu. Biegł przez ulice, próbując osłonić się przed smagającymi w twarz zimnymi kroplami.
Wbiegł do pierwszego lepszego sklepu odzieżowego, w nadziei, że będzie mógł przeczekać tutaj chwilową ulewę. I może przy okazji znajdzie coś wartego uwagi.
Drzwi otworzyły się przed nim ociężale i pierwsze, co usłyszał, to nie żadne „dzień dobry” tylko „Oh, my beautiful zombie lady”. Wiedział, że muzyka w sklepach bywa irytująca, ale to przesada.
— Don't stop eating my heart out, baby. Don't stop giving me yours! — zaśpiewał jakiś dzieciak.

────
[100 słów: Havu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Judasa — drabble ,,Muza”

— Czy ty kiedykolwiek trzymałeś pędzel w ręku?
Judasowi spochmurniała mina po jej pytaniu. Dłoń kobiety prowadziła go przez płótno, ale jego palce wyślizgiwały się z jej uścisku, podążając własną ścieżką. Starał się trzymać sztywno nadgarstek, wzbudzając w sobie fałszywą pewność siebie, ale wraz z każdą minutą starania mężczyzny coraz bardziej słabły.
— W porządku — powiedziała. — Nie martw się, spróbujemy znowu. Będziemy próbować tyle razy, aż poczujesz się pewniej.
Kąciki jej oczu podniosły się wraz z pomalowanymi na jarzębinowy kolor wargami. Dopasowywały się ślicznie do zarumienionej twarzy kobiety, która wytwarzała ciepło w jego sercu.
— Jak mi zapozujesz, to może będzie mi łatwiej.

 
────
[100 słów: Judas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

niedziela, 18 października 2026

Od Isaiasa — drabble „Rodzeństwo”

Życie zajęło mu myśli: pracą, wizytą u Reginy, kłótnią z Kumkum-Cjuszem o wybór lokalu z chińczyzną (ostatecznie padło na pizzę). Nie powstrzymało go jednak przed wybraniem oddalonego o kilka przecznic sklepu, obok którego stała budka.
Wybrał numer.
Czekał.
Czekał.
Czekał, aż połączenie–
– Halo.
Zamarł. ¿Qué...?
– Halo? – powtórzył zirytowany, znajomy głos.
Isai nie miał gotowej odpowiedzi. Wiedział, że jeśli zaraz się nie odezwie, to mężczyzna się rozłączy. Słyszał to w jego westchnieniu, więc wypalił:
– No, nonono, Venacio, espera–
Zapadła ciężka cisza.
– ...Isa?
Isai usiadł powoli, otępiały.
– Hej – wychrypiał. Bojąc się powrotu ciszy i nie mając lepszych pomysłów, dodał: – Feliz cumpleaños, hermano.


────
[100 słów: Isaias otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Niketasa — drabble „Rodzeństwo”

Niketas na każdą prośbę i zlecenie miał prostą odpowiedź: „Zajmę się tym.”
Znaczyło to mniej więcej: „Ktoś się tym zajmie i prawie na pewno nie będę to ja.”
W domku jedenastym zwyczajnie roiło się od odkrytych i nieodkrytych talentów, które można było wykorzystać mniej lub bardziej komercyjnie. Niketas potrafił odnajdywać w ludziach potencjał, potem napawać ich motywacją i jeśli zwykłe napawanie motywację nie dawało wiele, to napawał ich motywacją poprzez zawoalowane w ozdobny papier groźby.
Najlepsze było to, że co roku miał coraz więcej talentów do rozdysponowania, bo Hermes najwyraźniej postanowił zostać jednoosobowym rozwiązaniem powszechnego na skalę światową kryzysu demograficznego.


────
[100 słów: Niketas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kala — drabble „Rodzeństwo”

Skulił się, próbując wyrwać rękę z uścisku. Rozgrzany metal nieubłaganie zbliżał się do jego skóry i każdy zapewniał, że boli tylko przez chwilę, i każdy mówił, że po tym będzie prawdziwym członkiem Obozu, ale Kal miał dwanaście lat i nic go nie obchodziło, że wszyscy legioniści musieli przez to przejść.

Czasem jego wzrok opadał na czyjś tatuaż, nieukrywany tak skrzętnie, jak ten jego. Rzadko widział ten sam wzór, tę samą muszlę. Wtedy odwracał się, odchodził i próbował zdusić fantomowy ból w ramieniu innym bólem.
Nigdy nie zgodził się, żeby oznaczyć go jak krowę, by każdy wiedział, do jakiego stada należy.


────
[100 słów: Kal otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kuźmy — drabble „Rodzeństwo”

Dorastała w przekonaniu, że jest jedynaczką.
Gdy miała trzynaście lat, dowiedziała się, że jest częścią ogromnej rodziny. Otrzymała:

1) nieobecnego ojca,
2) rodzeństwo w ilości zbyt dużej, żeby wszystkich poznać,
3) łóżko, koszulkę i oszczep.

Potem utwierdziła się w przekonaniu, że tak naprawdę więzy krwi niewiele znaczyły, dopóki nie dotyczyły bezpośredniego połączenia z szanowanym i potężnym bogiem (nie mogła tego powiedzieć o swoim tacie) albo koneksji z kimś, kto mógł wysłać listy polecające.
W tym świecie, jak w każdym innym, liczyła się pozycja, znajomości i to, kto cię urodził. W przypadku Kuźmy żadna z tych rzeczy nie zależała od niej.


────
[100 słów: Kuźma otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]