JESIEŃ
Lotus była przerażona, kiedy tylko z ust małej Ruby padło słowo klucz.
— Co mówisz? Bulwa? Ja tu nie widzę żadnej bulwy! Widzisz jakąś bulwę, Lucas? — zaczęła trajkotać, uśmiechając się szeroko.
Lucas przez chwilę patrzył to na córkę, to na Lotus, jakby bardzo chciał wierzyć w to, że bulwa to faktycznie słowo, które padło z ust dziewczynki. Lotus o krok odsunęła się od wózka, bo za żadne skarby nie chciała, żeby Ruby to powtórzyła, a z jakiegoś powodu powiedziała kurwa, kiedy twarz dziewczyny pojawiła się w zasięgu jej wzroku.
Dziecięcy chichot dziewczynki zdecydowanie pokazywał, że ta bawiła się świetnie.
— …No dobrze — powiedział w końcu Lucas, choć wciąż wyglądał na nieco podejrzliwego. — Lepiej chodźmy. Im szybciej, tym lepiej — dodał, łapiąc za rączki od wózka.
Kryjąc oczy przed promieniami słońca, Lotus rozsądnie trzymała się krok przed wózkiem, czyli poza polem widzenia Ruby. Nie znała Nowego Rzymu, ale Lucas zawsze wcześniej mówił jej, gdzie powinni zakręcić, więc nie sprawiało jej to żadnego problemu.
— Do czego w ogóle jest ci potrzebna ta śrubka? — zapytał w końcu Lucas, zerkając w bok na Lotus.
— No, bo ja to generalnie mam straszny problem ze wstawaniem. A w obozie trzeba wcześnie wstawać, więc buduję budzik. Miałam już jedno podejście, ale prawie mnie za nie wywalili z baraku, bo nie umiałam go wyłączyć… Więc ten musi być lepszy! Powiedziała z szerokim uśmiechem. — Ta śrubka jest mi potrzebna właśnie do wyłącznika. Tamta się ostatecznie okazała trochę zardzewiała, dlatego nie zadziałała. Więc ta musi być idealna.
Porażka z poprzednim robotem budzącym nieco ugodziła w jej dumę, ale to przecież nie znaczyło od razu, że ma się poddać. W końcu do trzech razy sztuka, a to była dopiero jej druga próba. Poza tym, ktoś jej kiedyś powiedział, że za trzecim się zeruje, więc tak właściwie to miała nieskończoną ilość szans. Coś wspaniałego.
— W takim razie musimy ją znaleźć. Teraz w lewo. Uważaj, bo tu ludzie chodzą jak potłuczeni — pouczył ją Lucas, kiedy jakiś zawzięty biegacz minął ich w zdecydowanie zbyt małej odległości.
— Myślałam, że u nas jest chaos. Ale jednak w obozie to wszyscy chodzą jak w zegarku — rzuciła Lotus, odprowadzając pana biegacza wzrokiem.
— Słyszałem, że u was bardziej dbają o dyscyplinę.
Lotus zmarszczyła brwi i odwróciła się, żeby na niego spojrzeć. Po krótkich oględzinach na żadnej z jego rąk nie zauważyła tatuażu.
— Nie jesteś z Jupitera — stwierdziła, odpuszczając sobie pytanie.
Lucas pokręcił głową.
— Nie, z Obozu Herosów. Tutaj jestem, żeby studiować — wyjaśnił. — O, tutaj musimy zakręcić.
────
[404 słowa: Lotus otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz