Szła przez miasto zdewastowane, opustoszałe, nie do poznania. Smród spalenizny przesiąkał powietrze, wbijał się w nozdrza. Gdzieniegdzie budynki i śmietniki dopalały się, szczury w panice uciekały z piwnic na ulice, by nie spłonąć razem z nimi. Weszła w chmurę dymu, zasłaniając twarz rękoma. Nie widząc, gdzie stawia stopy, potknęła się o coś i uderzyła twarzą o beton. Beton? Był miękki. Jak poduszka. Poduszka? Zdziwiona otworzyła powoli oko, jednak nie było już żadnego miasta, a pokój w dwudziestce. Dym jednak był obecny i wygląda na to, że obudził wszystkich.
— Przepraszam! — zawołał ktoś z rodzeństwa. — Troszkę mi się chyba nowa mikstura przypaliła!
[100 słów: Erin otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz