Eli miała zwyczaj żartobliwego nazywania go pedantem, podczas gdy Ezra utrzymywała, że jego otoczenie odzwierciedla jego duszę. Kal nie był pewien, czy to były komplementy. Nie był też pewien, czy zgadza się z którymkolwiek z nich.
Chodziło mu głównie o rutynę, o specyficzne, uspokajające poczucie bezpieczeństwa, które dawała mu pewność, że wszystko jest na swoim miejscu. Równo ułożone naczynia, kolorystycznie posortowane pudełka z kremami nawilżającymi, wyprasowane ubrania – traktował to wszystko jako rekompensatę ciągłego chaosu w jego głowie i życiu. Utrzymywał miraż bycia poukładanym człowiekiem, o czym przypominał sobie każdego ranka, gdy znowu mechanicznie odtwarzał głęboko zakorzenioną rutynę, minuta po minucie.
[100 słów: Kal otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz