Miasta dla Noel były jak muzea, a sklepowe wystawy — muzealne gabloty. Ciągnięte chodnikiem przez matkę mogło jedynie podziwiać przez szybę wnętrza sklepików i lokali. Nigdy nie wchodziło do środka.
Raz odważyło się zapytać.
— Nie ma mowy — odparła stanowczo jego matka, odciagając Noel od przystrojonej na halloween cukierni. — To głupota, strata czasu i pieniędzy.
W szkole słuchało, jak bogate dzieciaki rozmawiają o najnowszej matchy w przereklamowej kawiarni, pumpkin spice latte ze Starbucksa, czy wspólnym wyjściu na zakupy do galerii handlowej. Marzyło o spróbowaniu każdej z tych rzeczy. Nie dla smaku, czy nowych rzeczy. Dla poczucia, że żyje na tym samym świecie.
[100 słów: Noel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz