Pięknie czuł się dopiero wtedy, kiedy w twarz wklepał najdroższy krem z prestiżowego sklepu z kosmetykami. Tylko wtedy, patrząc w lustro, czuł, że patrzy na wartościową osobę. Kogoś, kto chociaż odrobinę zasługuje na szczęście i nie będzie tylko odrzutkiem.
Potem na krem wchodziła warstwa podkładu, później rzęsy traktował czarnym tuszem, kolorował powieki na różowo, wykańczał usta pomadką oraz błyszczykiem. Wszystko po to, żeby czuć się sobą.
Dopiero kiedy musiał zmyć swoje dzieło wieczorem zaczynał odczuwać gnębiący niepokój. Jakby ta skóra nie należała do niego. Jakby miał na sobie okropną obcą twarz.
A przecież to wszystko od początku był prawdziwy on.
────
[100 słów: Dante otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz