Miał otwarte oczy nawet pomimo panującej w pokoju ciemności. Winterowi znudziło się już zmuszanie do snu i zostało mu tylko tępe wpatrywanie się w jeden punkt; nie pomogło ani przewracanie się z boku na bok, ani liczenie owiec, ani nakrywanie głowy poduszką.
Nic nie zmieniało tego, że domek Hermesa nie był jego pokojem w Nowym Jorku. Szum oceanu znad Long Island nie równał się gwarowi wielkomiejskiego zgiełku. Chrapanie dziecka Hermesa w łóżku obok nie upodobniło się do okazjonalnego klaksonu żółtej taksówki za oknem. Jedyny pomyślał, że Obóz Herosów, w porównaniu do dobrze znanego mu miasta, był po prostu za cichy.
[100 słów: Winter otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz