Pamiętał zgiełk, szum nadjeżdżających samochodów i światła latarni. Szalonych ludzi na Times Square, zarabiających na życie poprzez przeróżne pokazy sztuczek magicznych. Kolorowe światła neonów, zapach tłustego jedzenia, serwowanego w pobliskich restauracjach. Tak na początku wyglądało dla niego miasto — jak miejsce nie do życia, nieznośnie głośne i pozbawione duszy. Bez zieleni. Bez czystego powietrza.
Wiedział jednak, że miasto jest jego ratunkiem. Jego nowym domem. Jedynym, który mógłby wyciągnąć go z opresji. Jednocześnie z bólem, ale też nadzieją chodził po wiecznie zatłoczonych ulicach Nowego Jorku. Z bólem, bo nie potrafił sobie poradzić w zupełnie nowym środowisku, a z nadzieją na lepsze życie.
────
[100 słów: Artem otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz