niedziela, 12 marca 2023

Podsumowanie lutego

Zapraszam do krótkiego podsumowania. Krótkiego jak luty.

CYFERKI

No nie popisaliśmy się tak, jak w zeszłym miesiącu, ale przynajmniej napisałem opowiadanie. 18 opowiadań, tak na marginesie.
Nikt nie dołączył, a to bardzo źle, bo Aleksowi będzie smutno. Wasza wina.
Postacią miesiąca został Colin Nicholas Artino, dostanie nagrodę. Chyba. Nie znam się na tym za bardzo.

FABUŁA

Zacznijmy od Kazue i Gaspara. Oczywiście znowu odjebali syf (dosłownie), a na koniec Gaspar uznał, że idealnym pomysłem będzie zostanie na noc w jamie lwa.
Damien i Colin na ogół robią jakieś romantyczne rzeczy i się kłócą. Couple things.
Heather i Avery włamują się do ZOO by pooglądać pingwiny. Nie dziwię się, pingwiny są super.

KTOSIOWE OPOWIADANIA

Nie ma. Wszyscy mają wątki i jest super.

KARO NIE ZAKOŃCZYŁ CHEJKA Z TEJ STRONY ALEKS ZAPOMNIAŁEM WRZUCIĆ JEGO PODSUMOWANIA WCZEŚNIEJ KONIEC AUDYCJI

Od Gaspara CD Kazue — „Kazue i Gaspar adoptują dziecko”

Poprzednie opowiadanie

WIOSNA

Zachowanie Kazue momentami wydawało się Gasparowi trochę śmieszne. No dobra, trochę go to przerażało, ale jednocześnie bawiło go jej dramatyzowanie. Chyba trochę przesadzała. Farkas do wszystkiego miał bardzo (aż za bardzo) luźne podejście i ciężko mu było zrozumieć kogokolwiek, kto myśli inaczej. Wysłuchał jej gadania, przecież nie chciał jej denerwować już na samym początku.
Gdy urządzała rewolucję w swoim pokoju, Gaspar ledwo powstrzymywał się od wybuchnięcia śmiechem. Ciekawe, co tam trzymała… Aż bał się pomyśleć. Jednocześnie w pewnym sensie wydawało mu się to intrygujące. Ale tym zajmie się później.
— Wiem, które rośliny są trujące — odpowiedział ze spokojem. W końcu był synem Demeter, więc trochę się na tym znał. — I mogę obiecać, że nie zbiję żadnej doniczki. Co innego pewnie tak, ale nie rośliny… — zachichotał, ale Kazue pewnie nie śmieszyło to tak bardzo, jak jego.
Gaspar naprawdę bardzo starał się nie skomentować jej słodziaśnej piżamki w kotki, ale to było silniejsze od niego. Uważał ten widok za — delikatnie mówiąc — komiczny. Dziewczyna z (prawie) całej siły pchnęła go w ścianę. Mógł się tego spodziewać.
— Ej no, w ogóle się nie śmieję — zapewnił, chociaż wcale nie brzmiało to przekonująco. — Po prostu… bardzo ciekawa stylizacja.
Kazue kolejny raz spojrzała na niego w taki sposób, jakby miała ochotę zdeptać Gaspara jak naleśnika. Jednak go puściła, przecież nie wypadałoby się pozabijać w pierwszych minutach nocowania, prawda?
Chłopak przysiadł obok ich nowego kociaka. Cieszył się, że zabrał go ze sobą. To był fajny zwierzak, Kazue go polubiła.
— A w sumie, to czemu tak bardzo lubisz koty? — zagadnął.
Ciekawiło go to. To w ogóle nie pasowało do tej groźnej Kazue, która wywaliła go na półki w magazynie Biedronki. Właśnie to wydawało mu się w niej intrygujące. Bo może tak naprawdę była zupełnie inna? Gaspar miał taką nadzieję.
Zadowolony kociak wskoczył mu na kolana. Uwielbiał głaskanie. Gaspara chyba też.


Kazue?
◇──◆──◇──◆
[300 słów: Gaspar otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

Od Damiena do Colina — „Mała przejażdżka”

Kołdra była wyjątkowo nie do wytrzymania, tak samo materac łóżka, który wydawał się wyjątkowo twardy, a poduszka za bardzo grzała w głowę. Nieważne, jaką pozycję do spania przyjął, nie mógł znaleźć tej idealnej, która umożliwiałaby mu zaśnięcie, więc po długiej walce postanowił się poddać. Zrezygnowany po nieudanej drzemce zszedł ze swojego łóżka, po czym podszedł do komody, by przebrać się w moro joggery i szarą bluzę z kapturem, a zaraz po tym włożyć swoje, idealne na takie wieczorne wypady, trampki. Wyszedł na zewnątrz, starając się nie zwracać na siebie większej uwagi i ruszył przed siebie, bez większego namysłu nad celem jego wędrówki, chciał tylko się przejść, dotlenić mózg. Zamyślił się na dłuższą chwilę, a kiedy się ocknął, zobaczył, że nogi zabrały go aż do stajni pegazów, zdziwił się lekko, że tak daleko zaszedł, ale po chwili naszła go kolejna myśl. Korzystając z okazji, zaczął iść w stronę stajni, zawsze fascynowały go te mityczne konie, zawsze mógł tylko podziwiać, jak herosi ich dosiadali na przejażdżki, czy co go fascynowało bardziej, do walki. Zastanawiał się, jak to jest współpracować z tak majestatycznym stworzeniem oraz wzbić się na nim w powietrze. Uchylił delikatnie drzwi stajni i wślizgnął się do środka, podobnie jak wcześniej starał się być naprawdę cicho by nie zbudzić koni. Coś jednak przykuło jego uwagę w ciemnościach, a była to chłopięca sylwetka, po podejściu bliżej, okazało się, że jest to sylwetka mu bardzo dobrze znana, ponieważ nie należała do nikogo innego jak jego ukochanego złośnika. Uśmiechnął się pod wąsem i niczym cień przemieścił się za stojącego przy pegazie Colina.
— Co tam, rybko? Znudziło Ci się pływanie w basenie, więc wzięło Cię na nocną przejażdżkę? — wyszeptał do blondynka dogryzającym tonem ze swoim głupawym uśmieszkiem na ustach. Na dobitkę postanowił swoje palce lekko wbić w oba boczki blondyna. — Boo.
Colin zareagował tak, jak tego oczekiwał, bowiem rozległ się wysoki stłumiony odgłos pisku wydobywający się z Greka. Gwałtownie odwrócił głowę w tył, a przerażenie w oczach zamieniło się w żądzę mordu.
— Ty fajfusie! — Powiedział głośniej, ale zaraz jakby zamilkł, zdając sobie sprawę, że mogło być to zbyt głośno. — A ty co? Aż tak Cię ciągnie do smrodu końskich odchodów? Jak tak, to mogłeś mnie chociaż podejść od innej strony…
Włoch uśmiechnął się sugestywnie, jakby miał coś powiedzieć, ale ostatecznie ugryzł się w język i zdusił pokusę.


WĄTEK ZAMKNIĘTY PRZEZ MG (JEDNA Z POSTACI PRZESZŁA DO NPC)
◇──◆──◇──◆
[382 słowa: Damien otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

Od Heather CD Avery — „Ludzie powinni być jak pingwiny”

Poprzednie opowiadanie

Heather nie spodobał się pomysł udawania jakiegoś gimnazjalisty czy innego czegoś. Dobra, może byli o rok starsi, ale byli zdecydowanie lepsi, ponieważ są dzieciakami bogów! Nawet nie chodzi o jakieś tam pochodzenie boskie czy inne duperelki, a o dodatkowe umiejętności. No bo, kto by nie chciał móc wpływać na los kogoś? To jest zbyt zajebista moc, żeby jej nie mieć.
Nie czuła się zagrożona liczeniem. Ta baba pewnie nawet nie umiała liczyć do 10, co dopiero powyżej 20. Poza tym wiedziała, że wejdą. Po coś ma te umiejętności. Dobrze, że zwykli ludzie nie mogą zbytnio wyczuć, kiedy ktoś patrzy im w przyszłość. A w tym momencie, zobaczyła tyle rzeczy, że ledwo co wytrzymała bez jakiejkolwiek ekspresji. To jedyne co było zabawne w przewidywaniu przyszłości. Ogólnie wiedzenie co się stanie jest nudne. W chuj nudne. Ale przynajmniej z przyszłości niektórych można się pośmiać!
Dobra, nie jest śmiesznie, jak okazuje się, że jakiś dzieciak umrze za rok w okropnym wypadku samochodowym, ale tym razem tak się nie stało. Okej, kiedyś tak przewidziała. Ale może nie rok, tylko kilka miesięcy. Nie było zabawnie. Z jej informacji, ten dzieciak powinien dalej żyć. Ale chyba umrze za jakiś miesiąc albo dwa. Szkoda.
Weszli razem z grupą, zgodnie z jej przewidywaniami. Nigdy się nie myli! Ale tym razem, prawie się wyjebała, kiedy Avery pociągnęło za jej rękę. Na szczęście złapała ponownie równowagę, ale dostała niezłego stracha.
Obejrzała porządnie mapę. O! Po drodze do pingwinów są duże koty… i jakieś kozy czy gazele, nie wiem. Słuchała wytłumaczeń Avery, ale ruszyła bez większego zgłębienia tematu. Zobaczą koty, te rogate stworzenia i na koniec pingwiny! Może potem pójdą gdzieś indziej… Wyjrzała na mapie też jakieś nosorożce, żyrafy i inne zebry. Widziała już zebry po tysiąc razy, ale innych zwierząt nie. Czemu widziała żywe zebry tyle razy? Właściwie to dobre pytanie, bo sama nie wiedziała.
Widziała, że Avery idzie za nią, więc lekko zwolniła. W końcu to była wycieczka ich obu, więc po co się rozdzielać?
— Tam są tygrysy. — wskazała palcem na zagrodę blisko. — Idziemy? — spytała się. I tak musieliby przejść obok nich, ale tak to może dłużej przy nich zostaną. Uwielbiała tygrysy! I w ogóle inne duże koty.


Avery?
◇──◆──◇──◆
[359 słów: Heather otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

czwartek, 2 marca 2023

Od Kazue CD Gaspara — „Kazue i Gaspar adoptują dziecko”

Poprzednie opowiadanie

WIOSNA

Wow, po raz pierwszy czegoś nie zjebał! Zasłużył sobie na gratulacje. Rzuciła się na najbliższą kanapę, sofę czy tam fotel. Po prostu na coś, na czym da się usiąść (oprócz Gaspara).
Dobra, Gaspar zdecydowanie był… ciekawy. Aż za ciekawy. Był taki głupi, że aż uroczy. Wydawał się w ogóle nie zwracać uwagi na wszystko złe, co kiedykolwiek zrobiła i tylko wykonywał jej polecenia. Jak taki… piesek. Powiesz mu siad, i usiądzie. Powiesz mu leż, i położy się.
— Hm? — pytanie przyciągnęło jej uwagę. Sama nie miała przeciwko żadnych argumentów (a nawet, uznała to za okazję na lepsze poznanie myśli i uczuć chłopaka), ale… dobra, w jej pokoju ledwo co było miejsca na kota, a tym bardziej na piętnastoletniego syna Demeter.
Strach przed ciemnością? Kolejny dowód jego… prostoty, jak by to nazwała Kazue. Żeby bać się, było czymś wstydliwym dla córki Aresa, nie wspominając o strachu przed czymś takim jak ciemność? Jednocześnie, chciałaby móc żyć z taką prostotą.
— Eh… dobra. Ale będziesz musiał się jakoś wcisnąć do mojego pokoju. Jeśli rozwalisz jakąś doniczkę albo z jakiegoś powodu rośliny nagle znajdą się na ziemi, to wypierdalasz. — przekazała warunki, szczerze martwiąc się o swoje rośliny. — Jeśli będzie ci się chciało, to daj te toksyczne i trujące gdzieś, gdzie nie będą dostępne dla kota. A te bezpieczne mogą być gdziekolwiek. Chyba mam tam gdzieś na łóżku książkę o roślinach trujących dla kotów, czy coś takiego. — poinstruowała, obserwując, jak Gaspar z przerażeniem słucha przestróg i rozkazów. Tak dla dodatkowego efektu, zdjęła maseczkę z twarzy, która zdążyła zaschnąć. — I NIE WCHODŹ JESZCZE DO POKOJU. Jak wyjdę, to możesz wejść. — dodała, żeby przypadkowo nie wszedł jej do pokoju kiedy chowa wszelkie dowody jakichś… ee… nie za przyjemnych rzeczy, typu celowe podpalanie jakichś przypadkowych rzeczy, jakieś dziwne miesięczniki, które kupowałaby twoja matka, czy inne dziwne przedmioty, których lepiej, żeby nikt nie widział.
Po grożeniu brązowowłosego sama ruszyła do swojego pokoju i szybko jednocześnie ostatecznie wysuszyła włosy, przebrała się w piżamę (w kotki!) i panicznie schowała wszelkie poszlaki, gdzie tylko mogła. Pod łóżko, w szafki, pod szafki, na górę szafy, do szafy… Wszędzie, byle żeby niczego nie znalazł.
Już całkowicie gotowa, z wilgotnymi (ale nie mokrymi) włosami, w piżamie w kotki, ze skarpetkami w kotki, z kapciami kotkami i opaską do spania na oczy (również z kotkami) wyszła z pokoju, wracając do kota.
— No, mała, jakby cię tu nazwać… — zaczęła się zastanawiać, drapiąc kotkę za uchem. Może… Honorata? Takie, pasujące do niej. I polskie! Wandzi na pewno by się spodobało.

Gaspar?
◇──◆──◇──◆
[410 słów: Kazue otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]

Od Eleanor CD Lucasa — „A kim ty jesteś?”

Poprzednie opowiadanie

— Czemu tak lubię lasy? — powtórzyła pytanie, aby upewnić się, że dobrze rozumie. Gdy odpowiedziało jej kiwnięcie głową, chciała odpowiedzieć już chłopakowi, ale ku swojemu zdziwieniu stwierdziła, że sama do końca nie zna tej odpowiedzi na tyle, żeby przedstawić ją mu jakoś zrozumiałe.
— Nie wiem… Jakoś tak do nich się przywiązałam… Wiesz, od małego, zawsze wśród drzew, zawsze z… — jej twarz, która wcześniej była ozdobiona uśmiechem ekscytacji, teraz wyraźnie przygasła.
Mówienie o swojej sytuacji rodzinnej zawsze przygnębiło Hiszpankę. Ten kpiący uśmieszek jej przyszywanego brata, te wymagania ojczyma i pogardliwe spojrzenie macochy… Wprawdzie przyzwyczaiła się trochę do tego przez te wszystkie lata, podczas których mieszkała z nimi (i raczej nie miała innego wyjścia, bo nie wiedziała, co by ze sobą zrobiła, gdyby postanowiła uciec), lecz wspomnienia zawsze bolą, niezależnie jak bardzo by się nie wytarły. Można albo obrócić je w żart, albo trzymać nienaruszone. Zwykle Eleanor korzystała z tego pierwszego sposobu, co pomagało jej zachować pogodę ducha, lecz ta jedna sprawa była dla niej zbyt ciężka, by mogła ją unieść w pojedynkę…
Szwed widocznie zauważył zmianie jej nastroju, bo po chwili zastanowienia co zrobić, aby ją pocieszyć, a jednocześnie nie być zbyt nachalnym, odezwał się głosem spokojnym i ciepłym, lekko ją obejmując.
Jego wcześniejsze obawy nie sprawdziły się: Hiszpanka wcale nie uznała przytulenia przez tego chłopaka, poznanego ledwie parę godzin temu, za coś zdrożnego. Poddała się jego ruchom, lecz spuściła wzrok jeszcze bardziej w ziemię, gdy zapytał o przyczynę tak ponurej miny.
— Wszystko w porządku, Eleanor? — obozowicz wyraził swoje zaniepokojenie — Wiesz, jeśli chcesz, możesz mi powiedzieć, o co chodzi…
Posłał jej lekki uśmiech, lecz ona tego nie dostrzegła, zbyt zajęta wpatrywaniem się we własne buty.
Po chwili milczenia, które było długie i uczyniło atmosferę ciężką i lekko nieprzyjemną, udzieliła wreszcie jakiejkolwiek odpowiedzi na jego pytania, podczas zadawania których kierował się oczywiście jedynie troską:
— Nie, nic się nie stało… — lecz mimo treści jej słów, nie brzmiały one na tyle przekonująco, by Lucas w nie uwierzył. Był na to zbyt empatyczny i wrażliwy.
— Ellie… — szepnął do niej, nie namyślając się uprzednio nad swoimi słowami. Gdy pojął, co właśnie wypłynęło spomiędzy jego warg, zapłonął intensywną czerwienią wstydu. Gdyby teraz akurat dziewczyna podniosła na niego wzrok, na pewno z truskawki przemieniłby się w buraka…
Nie miał zamiaru z nią flirtować. Nie miał zamiaru jej podrywać. Nie, znają się przecież ledwo parę godzin.
Parę godzin… Może więc Hiszpanka nie pomyśli, że Szwed miał intencje, jakich tak naprawdę nie miał? Może w ogóle nie zwróci na to uwagi?
Lecz nic.
Zero.
Żadnej reakcji ze strony brunetki, żadnego spojrzenia jej oliwkowych oczu, rzuconego w jej stronę…
— Możesz mi powiedzieć, to serio pomaga… — nie. Nie będzie nachalny. Powtarza to ostatni raz.
— Chciałabym, lecz jest to problem tylko i wyłącznie mój.
Eleanor usłyszała ciche westchnięcie z boku, u którego stał jej towarzysz.
— Obóz jest stąd naprawdę piękny — zmieniła nieoczekiwanie temat rozmowy.

WĄTEK ZAMKNIĘTY PRZEZ MG 29.04.23. (JEDNA Z POSTACI PRZESZŁA DO NPC).

Od Colina CD Damiena — „Nie jesteś moją mamą”

Poprzednie opowiadanie

PROLOG

,,Nie wiem, co myśleć.
Wiedząc, że Ci dobrze robię, αγάπη μου, serce me rad.
Wieczne szczęście w uszach grało wciąż grecką Zorbę”
 
PRZESADA

— Jesteś tylko dzieckiem. Nie ma co się dziwić, masz w końcu tylko 16 lat. — dłoń wplątał w jego ciemne włosy i palcami łagodnie powędrował w stronę jego karku. — Wiesz, ja zawsze będę szczęśliwy kiedy ty też. No, już, już. — Poklepał Damiena po plecach. Jeśli miałby być szczery, dziwnym w swoich oczach określił niespodziewany wybuch z jego strony. Pewien był jednak braku gradientu jego emocji, które więc wtem dawały o sobie znak. Najwidoczniej dyscyplina weszła Włochowi zbyt głęboko do jego grubej czaszki. I choć dalej z oczu greka wypływały pojedyncze łezki, podołał on w mig się opanować.
— Cieszy mnie to, że zrobiłem coś dobrze. Przynajmniej nie spieprzyłem sprawy do końca, prawda? To się liczy! — pochylił się na bok i zerwał truskawkę, którą podsunął następnie pod usta chłopaka. Damien z bólem na sercu przyjął owoc, który znieważył w 5 sekund jego całą męskość i honor nie mniej niż nagły wybuch płaczu. Poklepał Colina po plecach i objął go ramieniem, z wyczuciem przesuwając go w stronę swojej piersi.
— Oboje spierdoliliśmy, ale kogo to obchodzi? W końcu liczy się to, że mogę na tobie polegać i dostawać truskawki prosto między zęby. Co ja bym bez ciebie zrobił?
Blondyn nie zastanawiał się długo nad odpowiedzią. Nie miał w końcu nad czym — to było dla niego wręcz oczywiste. Połączenie Damiena z samodzielnością i jakimikolwiek obowiązkami to jedna wielka katastrofa. Colin czasem zastanawiał się, jak Damien sam myje zęby, bez drażnienia sobie dziąseł.
— Na ulicę. Trafiłbyś beze mnie na ulicę, bo spaliłbyś kuchenkę i cały swój dom próbując usmażyć jedno jajko. I choć to nierealne, bo ja bym Ci pomógł, to mógłbym się o to założyć na jakieś 10 dolców. — szturchnął bruneta i wybuchł śmiechem rozbawiony ze swojego szczęścia do mężczyzn. Można powiedzieć, że pasowali do siebie jak ulał — cholernie nadopiekuńczy chłopaczek i mięśniak, który nigdy nie doświadczył prawdziwej matczynej miłości.

WĄTEK ZAMKNIĘTY PRZEZ MG (JEDNA Z POSTACI PRZESZŁA DO NPC)
◇──◆──◇──◆
[327 słów: Colin otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]