Mleczna para tworzyła rozmazane plamy na szybie, gdy oparci o parapet wpatrywali się w błyszczącą od pozostałości deszczu ulicę. Kuźma powstrzymywała się od wzięcia pierwszego łyka kakao, bo te wieczory zawsze kończyły się równo ze zniknięciem kakao. Anastazy wtedy odbierał od niej naczynie i znikał w swoim pokoju, a ona znowu czuła się samotna.
– Czasem tak sobie myślę – zaczął Anastazy, zerkając na dziewczynę zza pokrytych parą okularów – że tutejszej jesieni brakuje bycia jesienią.
– W sensie?
– Nie ma liści do grabienia – oznajmił, a Kuźma z trudem wstrzymała śmiech. – Co mi z dyni i cynamonu, gdy pod butami nie chrzęszczą martwe rośliny?
[100 słów: Kuźma otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz