Jego wiek był tym, w którym strzelają już wszystkie kości w ciele, blister na leki staje się zupełnie zapełniony, a lekarzy widzi się częściej niż własnego ojca. Codziennie więc koło fortuny losowało, która część ciała akurat będzie go napierdalać.
Trafiło na plecy, czyli jego faworyta. Nie dało się siedzieć, leżeć w wygodnej pozycji, a nawet chodzić. Mógł tylko żałować, że nie poszedł kilkanaście lat temu do fizjoterapeuty, żeby wyleczył jego kifozę, skoliozę, cokolwiek sprawiało, że ludzie całe życie bili go w plecy i kazali się wyprostować.
Uznał, że ktoś po prostu musi nosić na swych plecach ciężar bycia tak zajebistym.
[100 słów: Judas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz