Is była już niemal pod drzwiami swojego mieszkania; dzieliło ją od niego jeszcze tylko dziesięć schodków (policzyła). Ceną taniego wynajmu, w kamienicy oczywiście nie było windy, co oznaczało, że na najwyższe piętro zawsze musiała się wdrapać sama, nieważne, co akurat ze sobą niosła.
Postawiła stopę na pierwszym z dziesięciu schodków i rozległ się głośny trzask pękającej, plastikowej torby. Ciężar zakupów nagle już nie wbijał się Is w dłoń.
— No kurwa mać! — zaklęła, obserwując, jak jabłka które kupiła, radośnie turlają się ze schodów.
Reszta zakupów smutnie leżała przy jej nogach, więc zerwała się, żeby połapać swoje jabłka. Chciała tylko zrobić szarlotkę!
[100 słów: Isobel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz