– Skąd to wziąłeś? – zapytał, kucając przed chłopcem i ostrożnie wyjmując mu sztylet z dłoni.
Był lekki, słabo wykonany i z całą pewnością plastikowy. Ostrze ugięło się, kiedy nacisnął na nie palcami. Ciężko było mu uwierzyć, że ktoś naprawdę uznał to za prawdziwą broń i że wywołała ona aż taką panikę. Kierowniczka wyglądała mu przez ramię, dalej ściskając w dłoni telefon, gotowa dzwonić na policję. Słyszał, jak odetchnęła z ulgą, że to tylko atrapa.
Chłopiec naburmuszył się.
– Zabrałem bratu. On zabija tym ludzi w teatrze!
Chait uśmiechnął się tylko trochę zrezygnowany.
– To może poczekamy na twoich rodziców i wtedy wszystko opowiesz?
[100 słów: Chait otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz