Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wycieczka do San Francisco. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wycieczka do San Francisco. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 marca 2023

Od Michelle CD Lexi — „Wycieczka do San Francisco”

Poprzednie opowiadanie

WIOSNA

Dziewczyny poszły zwiedzać Golden Gate, po czym poszły do kawiarni. Było południe, kiedy dziewczyny z niej wyszły.
— Gdzie teraz idziemy? — zapytała Michelle.
— Może do portu — odparła Lexi.
— Możemy tam pójść — odpowiedziała jej towarzyszka.
Dziewczyny ruszyły przez piękne jak zawsze ulice San Francisco. Wysokie wieżowce i budynki idealnie komponowała się z błękitnym bezchmurnym niebem.
Po kilkunastu minutach marszu dziewczyny dotarły do celu.
Woda była błękitna i czysta jak kryształy. Niedaleko były przycumowane statki.
— Może przejdziemy się jednym? — zaproponowała Michelle. — Ja stawiam — dopowiedziała.
— W sumie możemy — odpowiedziała po krótkiej chwili Lexi.
Dziewczyny ruszyły w stronę kas, żeby zakupić bilety. Przy niej zastały brązowowłosą kobietę z zielonymi oczami. Według Michelle coś było nie tak z tą kobietą, jednak nie zaprzątała sobie tym głowy.
— Można dwa ulgowe bilety? — zapytała Lexi.
— Ależ oczywiście, jaki rejs? — spytała kasjerka.
— Nie za długi — odpowiedziała Michelle. — Niedługo musimy wracać do obozu, znaczy domu — szybko się poprawiła.
Michelle miała nadzieje, że jej pomyłka nie przykuła uwagi kasjerki. Ciężko byłoby im się wytłumaczyć, czemu są w obozie w wiosnę.
Kasjerka zlustrowała dziewczyny wzrokiem. Na jej ustach pojawił się prawie niedostrzegalny uśmiech.
— 40 Dolarów — powiedziała.
Michelle dała jej pieniądze i wraz z Lexi udały się w stronę statku.
Wsiadły do dość sporego statku,  ówcześnie dając do skasowania bilety. Jego burta była białą w niebieskie pasy, słup, na którym był żagiel, był jasnoszary, a żagiel był biały z herbem Włoch.
Minęło parę minut, zanim statek ruszył. Dźwięk silnika dźwięczał Michelle w uszach. Lexi wyglądała za burtę, oglądając niedaleko płynące delfiny.
Foster poszła na dziób statku. Zastanawiała się o kobiecie, która dała im bilety. Według Michelle było coś z nią nie tak.
Dziewczyna postanowiła się tym nie zadręczać i wrócić do koleżanki, z którą była na wycieczce. Obie oglądały delfiny.
Kiedy rejs się skończył, obie stwierdziły, że czas wracać do obozu. Zanim zdążyły opuścić port, Michelle zobaczyła kobietę, dającą bilety.
— Na co się patrzysz? — zapytała Lexi.
— Na tą kobietę — odpowiedziała jej towarzyszka.
— Jak cię tak bardzo intryguje to może spytamy się jej, czemu nas obserwuje.
Michelle skinęła głową i obie poszły w stronę kobiety.

Lexi?
◇──◆──◇──◆
[340 słów: Michelle otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

wtorek, 21 lutego 2023

Od Lexi CD Michelle — „Wycieczka do San Francisco”

Poprzednie opowiadanie

WIOSNA

Wycieczka do San Francisco z ledwo sobie znaną legionistką Trzeciej Kohorty była decyzją zupełnie spontaniczną. Czas w obozie sunął powoli niczym żółw i ociężale jak stary parowóz obarczony dziesiątkami wagonów, a pomocy w pracy, jak na złość, nikt nie potrzebował. (Tak, Lexi spytała przynajmniej troje innych obozowiczów. Gdy jeden z nich przybrał taką minę, jakby chciał ją nadziać na swoją włócznię za niepotrzebne zawracanie mu gitary, poddała się). 
Tym sposobem więc stała gdzieś pośrodku obcego sobie miasta w towarzystwie obcej sobie dziewczyny. Rozkosznie. 
To nie tak, że było źle. Michelle zdawała się być naprawdę fajną osobą, która zwracała uwagę na to, czy jej towarzyszka dobrze się bawi. Faulkner chyba po prostu oduczyła się przebywania z kimkolwiek innym niż Dick czy towarzyszące jej wiecznie zwierzątka (jeśli o nich mowa, jakieś pół godziny wcześniej szczury z tutejszej kanalizacji postanowiły przybyć jej na powitanie — to naprawdę miłe z ich strony, ale ludzie patrzyli się na to wszystko jakoś krzywo). I to nie tak, że nie miała innych znajomych, tylko… chyba po prostu nie miała zbyt wielu bliskich znajomych, przyjaciół. 
Być może teraz miało to się zmienić. 
Problemem pozostawało również samo miasto. Mimo że Lexi trenowała w obozie już od ponad roku, do tej pory jeszcze nigdy nie pojawiła się dla niej okazja zwiedzania miasta, w którego okolicy był on umiejscowiony. A miasto to było duże. Znacznie większe od jej rodzinnej wsi, do której do tej pory nie przyznała się przed żadnym z legionistów. A do tego znacznie bardziej hałaśliwa i wypełniona znacznie większą ilością osób. 
Pytanie o to, co miały teraz robić, wydało się nagle testem, w którym miała udowodnić, że jest obeznaną młodą osobą, na którą się kreowała. Że nie jest jak jej ojciec, który prawie nigdy nie wystawia nosa poza granice swojego gospodarstwa. A jej tymczasem do głowy nie przychodziła żadna atrakcja San Francisco poza tym sławnym ogromnym mostem, który nie oferował pewnie więcej niż to, że był ogromny i sławny, i Alcatraz. To drugie brzmiało kusząco, ale była pewna, że wejściówki tam znajdowały się poza finansowym zasięgiem dwóch przypadkowych nastolatek. 
— Może przejdziemy się po parku? Pogoda jest naprawdę ładna — zaproponowała w końcu, nie będąc w stanie odszukać w swym umyśle czegokolwiek bardziej kreatywnego. 
— Masz na myśli Golden Gate? Ja również bardzo chciałam go odwiedzić, jest podobno bardzo duży i bogaty w atrakcje! — podłapała Michelle. 
Taaak… Zdecydowanie chodziło jej o Golden Gate, o którego istnieniu i fenomenie absolutnie wiedziała… 
— Tak, to prawda! Jak myślisz, uda nam się dostać do niego stąd na pieszo? — zagaiła, jak gdyby nigdy nic. 
 
Michelle?
◇──◆──◇──◆
[417 słów: Lexi otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]

niedziela, 15 stycznia 2023

Od Michelle do Lexi — „Wycieczka do San Francisco”

Michelle Foster wraz z Lexi wyruszyły w podróż do San Francisco. Nie miały konkretnego celu tej wyprawy. Po prostu nie było żadnej pracy w legionie i chciały się rozerwać. Dziewczyny nie znały się zbytnio, ale stwierdziły, że mogą się lepiej poznać. Przez większość dnia zwiedzały to piękne miasto. Widziały Golden Gate Park, który był bardzo duży, jak i ładny. Michelle była tam wiele razy, ale za każdym razem czuła się jakby była tam po raz pierwszy. Po paru godzinach dziewczyny postanowiły usiąść i odpocząć.
— Jak Ci się podoba nasza wyprawa? — spytała Michelle. Była ciekawa tego, jak jej towarzyszka spędza czas.
— Jest fajnie, ale trochę zgłodniałam — odpowiedziała Lexi.
W rzeczy samej Michelle też była głodna, więc zdecydowały, że pójdą do najbliższej restauracji na obiad.
Podeszły do budynku z napisem „Jedzenia Świata” (ciekawa nazwa). Był to nie duży ceglany budynek z wielkim oknem na całą ścianę. Pnącza pięły się po nim, rozchodząc się na cały budynek, tworząc skomplikowaną plątaninę. Michelle zastanawiała się, czy to dla ozdoby, czy nikomu nie chce się tego ścinać. Po chwili dziewczyny weszły do budynku i podeszła lady. We wnętrzu restauracja miała białe ściany. Z sufitu zwisał duży żyrandol, z którego zwisały kryształy. Najprawdopodobniej sztuczne, ale kto wie. Lexi spytała się o kartę menu. Kelnerka szybko im ją dała i zaprowadziła do wolnego stolika. Znajdował się on tuż przy oknie. Przez nie można było obserwować zatłoczone ulice, jak i budynki naprzeciwko.
— Co chcesz do jedzenia? — spytała Michelle.
— Jabłecznik — odpowiedziała jej towarzyszka.
Foster zamówiła sobie owoce w czekoladzie na szaszłykach. Po paru minutach kelnerka podała im ich zamówienie. Dziewczyny jadły w ciszy. Były zbyt pochłonięte jedzeniem słodkości. Kiedy skończyły swój posiłek, wyszły z restauracji.
— No to co teraz robimy? — zapytała Michelle, chcąc pozwolić koleżance zadecydować o dalszym przebiegu ich wycieczki. Wypowiadając te słowa, odwróciła się i spojrzała pytająco na Lexi.


Lexi?
◇──◆──◇──◆
[301 słów: Michelle otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]