czwartek, 8 października 2026

Od Edel — drabble „Grabić”

– Myślałaś kiedyś o tym, żeby kupić sobie ogródek? – zapytał Silas podczas jednej z ich wideorozmów, gdy zmuszała go do siedzenia w łazience, w jednym z niewielu miejsc, gdzie internet i zasięg postanawiały się zgrać.
– Jaki niby ogródek?
– No, taki zwykły, do uprawiania warzyw i owoców, nie?
– Aha – mruknęła. – Żebyś mógł kraść cokolwiek by tam nie wyrosło?
Udał zszokowanego tym niedorzecznym zarzutem.
– Nie, żebyś mogła częstować mnie domowymi przetworami. Wiesz, soki, dżemy, powidła…
– I czym niby byś zapłacił?
– Mógłbym ci czasem skosić trawę. Może też ją zgrabić. Ale wiesz, pomiędzy jednym a drugim potrzebowałbym przerwy na piwo.
Pokręciła głową z niedowierzeniem.


────
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kala — drabble „Grabić”

Nie miał już gdzie uciec. Powinien był wiedzieć, że niektórych spraw i osób nie dało się uniknąć. Nawet wtedy, gdy desperacko naciągał kołdrę na głowę i udawał, że przez noc magicznie ogłuchł, oślepł i stracił umiejętność mowy.
Florence wtargnęła do jego pokoju o godzinię, którą Kal kwalifikował jako wczesny ranek.
– Grabisz sobie, kochany! – poinformowała go głosem przesiąkniętym śmiechem. – Może nie idziesz do szkoły, ale nie pozwolę ci przespać całego dnia!
– Nie jesteś moją matką – wymamrotał z ciemności i ciepła, jakie oferowała mu stworzona z kołdry kopuła.
Wiedział, że ją to zabolało. Nie rozumiał, dlaczego od razu ugodziło go poczucie winy.


────
[100 słów: Kal otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Atlasa — drabble „Grabić”

Szło mu opornie. Jego żałosna kupka liści była dużo mniejsza od kupki Arisu. Wiatr podrywał suche listki w powietrze, które uciekały spod ząbków jego grabi.
Odłożył narzędzie tylko na chwilę. To nie jego wina, że Arisu jakimś cudem była zdolna do teleportacji tuż obok niego, kiedy był przekonany, że już na niego nie patrzy.
— Grabisz sobie, Walker — mruknęła, dźgając go grabiami w goleń. Była chodzącym ucieleśnieniem kobiety, która powiedziałaby „ciebie dotknęłabym co najwyżej kijem”.
Uśmiechnął się głupio.
— Grabię? Czyli jednak jesteś zdolna do żartów?
Zgromiła go wzrokiem.
— To nie był żart. Wracaj do roboty albo wiesz, gdzie wylądują te grabie.


────
[100 słów: Atlas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Chaita — drabble „Grabić”

Zagrabił ostatnie liście na jedną z czterech zebranych już stert i oparł się luźno na grabiach, wbijając wzrok w przyjaciela, który wciąż walczył ze swoją połową ogrodu.
– Pomóc ci?
Odpowiedziało mu pełne złości mruknięcie, więc tylko stanął wygodniej, nie ukrywając rozbawienia. Była późna jesień. Przyjechał do przyjaciela i jego ojca specjalnie po to, by pomóc im z ogrodem. No ale przecież nie będzie się narzucał.
Patrzył, jak chłopak w końcu się zatrzymuje i odwraca w jego stronę.
– Wolałem... kiedy skakaliśmy w liście – wymamrotał.
Chait uśmiechnął się, tylko trochę za mało szczerze.
– Prawda? Było znacznie prościej.
Wtedy jeszcze byli we trójkę.


────
[100 słów: Chait otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Shayela — drabble „Grabić”

Przestał podróżować z ojcem niedługo po tym, jak Arisu trafiła do obozu. Nie chodziło nawet o to, że z ojcem podróżuje się źle – mieli po prostu inne cele i inne ideały.
Nigdy nie spodziewał się, że jedna z pierwszych poznanych grup będzie próbowała wykorzystać go, by pomógł im grabić groby. I że bardzo nie spodoba im się odpowiedź odmowna.
W trakcie tej podróży nie udało mu się zdobyć żadnych wartościowych materiałów. W sumie to jedynym, co jej zawdzięczał, był złamany nos i pobyt w szpitalu. Wrócił do ojca na następne pół roku, kwestionując, czy w ogóle chce dalej podróżować gdziekolwiek.


────
[100 słów: Shayel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arisu — drabble „Grabić”

To było dość dziwne. To znaczy – obserwowanie, jak inni legioniści dostają burę za zignorowane polecenia lub źle wykonane zadania. Chociaż kilka pierwszych lat jej pobytu w obozie mogła pochwalić się raczej nienaganną opinią, to po jakimś roku czy dwóch pracy z Atlasem pogodziła się z tym, że już zawsze będzie raczej wśród tych problematycznych legionistów.
Przyzwyczaiła się tak bardzo do tego, że Cherry musi prawić morały jej i Atlasowi, że zawsze z zaskoczeniem obserwowała, jak tego wykładu słuchają inni. Dwójka legionistów wyglądała na zmarnowaną.
– Mówiłem ci, że sobie grabisz. – Usłyszała jeszcze fragment ich rozmowy, zanim oddalili się w stronę schowka.


────
[100 słów: Arisu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Filemona — drabble „Dom”

Nie miał prawdziwego domu. W sensie, który rozumieją inni ludzie. Macocha nie uważała go za swoje dziecko, traktowała jak tanią siłę roboczą, a prawdziwa matka nawet się z nim nie kontaktowała. Nienawidził spędzać czasu w tym właśnie „domu”.
Ojciec chorował, a jemu żal było na to patrzeć. Jego jedynym wsparciem była Alayah. Dziewczynka zawsze znajdowała czas, by przyjść do brata i się z nim pobawić; a on bardzo chętnie układał z nią klocki.
Lubił patrzeć na jej roześmianą buzie. Na rozczochrane blond włosy. Poplamione od czekoladowych lodów bluzki. Pomalowane, kolorowe, paznokcie.
Ona była jego domem. Prawdziwym, o którym zawsze marzył.

────
[100 słów: Filemon otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]