– Myślałaś kiedyś o tym, żeby kupić sobie ogródek? – zapytał Silas podczas jednej z ich wideorozmów, gdy zmuszała go do siedzenia w łazience, w jednym z niewielu miejsc, gdzie internet i zasięg postanawiały się zgrać.
– Jaki niby ogródek?
– No, taki zwykły, do uprawiania warzyw i owoców, nie?
– Aha – mruknęła. – Żebyś mógł kraść cokolwiek by tam nie wyrosło?
Udał zszokowanego tym niedorzecznym zarzutem.
– Nie, żebyś mogła częstować mnie domowymi przetworami. Wiesz, soki, dżemy, powidła…
– I czym niby byś zapłacił?
– Mógłbym ci czasem skosić trawę. Może też ją zgrabić. Ale wiesz, pomiędzy jednym a drugim potrzebowałbym przerwy na piwo.
Pokręciła głową z niedowierzeniem.
[100 słów: Edel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]