Dla niektórych granice dobrego smaku i przyzwoitości zwyczajnie nie istniały. Arisu już od dawna o tym wiedziała, ale czasami trafiała na ludzi, którzy jeszcze dodatkowo pukali w dno od spodu.
Chciała już wrócić do obozu. Albo do mieszkania brata. Gdziekolwiek, byle dalej od tej siedzącej obok, zakochanej parki, słodzącej sobie i przytulonej do siebie tak bardzo, że wywoływali dyskomfort u wszystkich w otoczeniu.
Pomyślała, że zaraz ją zemdli. Potem pomyślała, że i tak nie było to gorsze od walentynkowych duchów, których imiona już dawno wyparła (i współpracy z Atlasem). Może to przez wspomnienie o nich teraz czuła się tak źle.
[100 słów: Arisu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz