– Jak tu okropnie.
Podniósł wzrok znad książki. Jedna z nowych pracownic archiwum krzywiła się, stojąc przy drzwiach pomieszczenia.
– Naprawdę nie możecie nic zrobić z tym zapachem stęchlizny?
O tej sali mógł powiedzieć wiele – była zakurzona, bo książki zawsze były zakurzone, i pachniała starym papierem – ale na pewno nie pachniała stęchlizną.
Wiedział, jak pachnie stęchlizna. Aż zbyt dobrze.
– Już mam mdłości. Zaraz zwymiotuję.
Może była wyjątkowo wrażliwa na zapach starych książek. Tego nie mogli uniknąć, nieważne, jak bardzo pracownicy archiwum by chcieli. Tu z założenia były stare książki.
– Poczekaj na korytarzu, zaraz przyjdę.
Nie skończył mówić, a już jej nie było.
[100 słów: Shayel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz