Z każdym kolejnym rokiem Filemon więdł mentalnie coraz bardziej. Był jak taki kwiatek, którego zapominano podlewać od paru miesięcy.
Siedząc na kanapie w samych gaciach, zastanawiał się, jak by to było, gdyby nie pracował w banku tylko jako osoba losująca liczby w bingo. Przecież to brzmiało jak praca idealna.
— Cześć — współlokatorka, która wróciła akurat do mieszkania, przywitała się z Filemonem. — Znowu siedzisz w samych gaciach w salonie i myślisz? Nie chcesz skorzystać z pomocy psychologa?
— Ja tylko myślę. I dla twojej wiadomości, to medytuję, a nie tylko myślę — fuknął. — A zresztą to się nie interesuj. To jest też mój salon.
[100 słów: Filemon otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz