Było już późno, kiedy Theo w ciszy siedział przy stole w kuchni i jadł kolację. Mieszał łyżką w płatkach z mlekiem, gdy usłyszał chrobot klucza w zamku i trzask otwieranych drzwi wejściowych.
Uniósł głowę i zobaczył w korytarzu rozpromienioną Alice. Była ubrana w sukienkę i trzymała w dłoniach kwiaty, które wyglądały, jakby miały za sobą ciężki wieczór. Jej uśmiech zadrżał, kiedy zauważyła w kuchni brata.
— Jakieś zwiędłe te kwiatki — rzucił Theo, zanim zdążył ugryźć się w język.
— Gówno wiesz o kwiatkach — fuknęła dziewczyna, zdejmując płaszcz.
— Jakby mu zależało, dałby ci ładniejsze.
— Weź spierdalaj — odwarknęła Alice, z grymasem przechodząc obok kuchni.
[100 słów: Theodore otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz