Amanda wyjechała na kilka dni i zostawiła pod jej opieką paprotkę. Odważna decyzja. Kalina nie protestowała. Obiecała, że podoła zadaniu, nawet zasalutowała! Miała tylko ją podlewać, to nie mogło być trudne. Przysięgła sobie, że tego nie zepsuje.
Oczywiście, że zapomniała.
— No pij to! — krzyczała z rozpaczą w głosie.
Przez łzy patrzyła, jak przesuszona ziemia przepuszcza całą wodę, nie zatrzymując nawet kropelki. Zabiła ją. Naprawdę ją zabiła.
— Żyj! — rozkazała zwiędniętej paprotce. — Błagam, zlituj się!
Paprotka, cóż, nie zareagowała. Kalina postawiła roślinę w wannie. Prośby nie działały? Czas na groźby.
— Taka jesteś? — syknęła, odpalając wodę. — Czas na przemoc. Top się, ty kurwo.
[100 słów: Kalina otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz