czwartek, 29 października 2026

Od Havu — drabble „Mdłości”

Nie miał ochoty z nim rozmawiać. Sam jego widok sprawiał, że zbierało mu się na wymioty.
Kyle jednak go znalazł, jak psychofan swojego ulubionego wokaliste i czekał zaraz przed wejściem do budynku, w którym mieszkał.
— Pomyślałem, że możemy to przegadać — zaczął.
Havu uchylił usta, żeby coś powiedzieć, ale w tym samym czasie Kyle spojrzał na niego w dokładnie taki sam sposób, kiedy chciał coś na nim wymusić.
— Nie ma sensu tak tego kończyć — mówił dalej. — Może damy temu jeszcze jedną szansę?
Havu czuł, że jeszcze jedno słowo i zwymiotuje mu na buty.
— Nie ma żadnej szansy. I nigdy nie będzie.


────
[100 słów: Havu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Chaita — drabble „Mdłości”

Szybkie bicie serca i nierówny oddech wcale nie pomagały mu się skupić. Uciekł z hali, na której był festiwal, do jednego z zewnętrznych magazynów. Tego, w którym trzymali część rzeczy. Opadł na jedno z niewielu krzeseł. Wydało nieprzyjemny dźwięk, przesuwając się po podłodze. Chyba zaczynał mieć mdłości.
Oparł czoło na przyjemnie zimnej ścianie, biorąc jeden urywany oddech za drugim. Nie pomagało, w ogóle nie przynosiło rezultatu. Zaczynał myśleć, że jest zwyczajnie żałosny.
Naprawdę nie miał na to teraz czasu. Musiał się uspokoić i wracać do pracy. Przecież nie działo się nic poważnego. Przecież powód tego wszystkiego był tak cholernie głupi.


────
[100 słów: Chait otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Arisu — drabble „Mdłości”

Dla niektórych granice dobrego smaku i przyzwoitości zwyczajnie nie istniały. Arisu już od dawna o tym wiedziała, ale czasami trafiała na ludzi, którzy jeszcze dodatkowo pukali w dno od spodu.
Chciała już wrócić do obozu. Albo do mieszkania brata. Gdziekolwiek, byle dalej od tej siedzącej obok, zakochanej parki, słodzącej sobie i przytulonej do siebie tak bardzo, że wywoływali dyskomfort u wszystkich w otoczeniu.
Pomyślała, że zaraz ją zemdli. Potem pomyślała, że i tak nie było to gorsze od walentynkowych duchów, których imiona już dawno wyparła (i współpracy z Atlasem). Może to przez wspomnienie o nich teraz czuła się tak źle.


────
[100 słów: Arisu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Shayela — drabble „Mdłości”

– Jak tu okropnie.
Podniósł wzrok znad książki. Jedna z nowych pracownic archiwum krzywiła się, stojąc przy drzwiach pomieszczenia.
– Naprawdę nie możecie nic zrobić z tym zapachem stęchlizny?
O tej sali mógł powiedzieć wiele – była zakurzona, bo książki zawsze były zakurzone, i pachniała starym papierem – ale na pewno nie pachniała stęchlizną.
Wiedział, jak pachnie stęchlizna. Aż zbyt dobrze.
– Już mam mdłości. Zaraz zwymiotuję.
Może była wyjątkowo wrażliwa na zapach starych książek. Tego nie mogli uniknąć, nieważne, jak bardzo pracownicy archiwum by chcieli. Tu z założenia były stare książki.
– Poczekaj na korytarzu, zaraz przyjdę.
Nie skończył mówić, a już jej nie było.


────
[100 słów: Shayel otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Niketasa — drabble „Mdłości”

Niketas w spokoju rozwiązywał szyfrokrzyżówki, czasem zerkając, jak herosi zajmują się jesiennymi obowiązkami, np. grabieniem truskawek. Dopóki jego szyfrokrzyżówki nie spowił rzucany przez Ulferta cień.
– Mamy iść na kajaki.
– Ja nie pływam, braciszku kochany – odpowiedział Niketas, co robił, od kiedy przybył do Obozu. Nigdy nie wspomniał o mdłościach, których dostawał na widok wody, bo poprzedni grupowy dziwnym trafem też nie był fanem przebywania w pobliżu jeziora.
– Chejron kazał cię zawołać. – Czyli: „Błagam, nie każ mi tam wracać bez ciebie i się tłumaczyć”.
Niketas, westchnąwszy głęboko, postanowił wmówić staremu ogierowi, że miał zwolnienie lekarskie ze wszystkich związanych z wodą obozowych aktywności.


────
[100 słów: Niketas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kala — drabble „Mdłości”

W ustach miał kwas, pod paznokciami krew.
Zapomniał, jak się oddycha i że powinien to robić.
Ktoś się odwrócił, Kal chciał uciec, ale nie miał dokąd, ten ktoś pochylił się i zapytał, czy potrzebuje pomocy? Kal spojrzał na niego i wydawało mu się, że powiedział, że jest mu słabo i chciał się zaśmiać, bo to tak głupie i nieadekwatne i czuł się tak źle, że nie wiedział, czemu jeszcze nie zwymiotował na swoje buty.

Zabrali go tam, gdzie było cicho i spokojnie.
Gdy zapytali, czy czuje się lepiej, jego zalała go fala wstydu, bardziej obślizgła i obrzydliwa od minionej paniki.


────
[100 słów: Kal otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kuźmy — drabble „Mdłości”

Kuźma nie lubiła, gdy jej mózg stwierdzał, że środek nocy to idealna pora na wspominanie wydarzeń przepełnionych wstydem. Zastanawiała się, czy w ten sposób wyzywa równocześnie samą siebie, a nie tylko obrazy, które, jak jej się wydawało, samoistnie pojawiały się przed jej oczami.
Widziała obrazy sprzed kilku lat dokładniej niż czubek swojego nosa w ciemności. Patrzyła prosto na usta, z których płynęły mdląco słodkie komplementy i słowa, których brzmienie Kuźma chciałaby zapomnieć, ale nie potrafiła.
Wtedy, w tych śmierdzących, zasypanych końskimi odchodami i sianem stajniach, ona się uśmiechała, a Kuźma nie była pewna, do kogo tamta dziewczyna kierowała swój uśmiech.


────
[100 słów: Kuźma otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]