Tego jesiennego wieczora na plaży buchały ogniska. Obozowicze rozdzierali paczki z piankami, żeby wetknąć je na patyki. Szła wtedy za Flannery, popijając piwo imbirowe, dopóki się nie odwróciło. Z grymasem na twarzy.
— To był głupi prank. Dzieciak się popłakał.
— Wyluzuj, uspokoi się.
Zmarszczyło brwi.
— Mam dość! Jakbyś mi wbiła sztylet w plecy. Nie chcę już tego kontynuować! Siedź sobie z tymi Hermesiakami.
Odwróciło się i poszło dalej. Wprawiło to ją w osłupienie. I w złość.
— Teraz to ty wbijasz mi nóż w plecy. Serio, Flannery? Zrywasz ze mną, bo braciszek płacze?
Została sama, wśród obozowego tłumu, zgniatając puszkę w dłoni.
[100 słów: Dahlia otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz