Chociaż często mówił o Roseann, to zwykle unikał tematu Keiry. Nie wiedział, co powinien mówić; o niej, ale też o tych dzieciakach Iris, które spotkał. Przecież też były jego rodzeństwem, chociaż nazywanie ich tak było równie dziwne, co nazywanie Iris matką. Nie wiedział nawet, ile tak naprawdę ich jest.
A tak naprawdę żadne z nich nie było jego prawdziwą rodziną.
Dlatego nie lubił takich rozmów. Podniósł wzrok na współpracownicę – nową wolontariuszkę, której już pewnie nigdy więcej nie spotka.
– Ja? Nie, nie mam rodzeństwa.
I poczuł ucisk w klatce piersiowej. Nie wiedział, czy tą odpowiedzią bardziej krzywdzi Keirę, czy obozowe rodzeństwo.
[100 słów: Chait otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz