Papier miał w sobie dziury od ilości przekreśleń oraz zbyt mocnego ścierania. Strona za stroną szkicownika naznaczona wewnętrzną walką artysty z brakiem pomysłu. Apollodoros próbował cokolwiek sensownego wymyślić już od dobrego tygodnia. Zbyt… nieciekawe lub nijakie, czasami obydwa na raz. Kompozycja nie miała sensu za każdym razem, od kiedy on ma problemy z kompozycją??? Wycieczki do muzeum? Nie pomogły nic a nic, nie zainspirowały jeno jakkolwiek. Zostawienie tematu na boku, skupienie się na pracy albo książce? Nie wychodziło, ciągle myślał o tym, że nie ma pomysłu. Nikt go przecież nie zmusza, to nie praca na zlecenie. Od kiedy własne szkice dla przyjemności sprawiają mu taki problem???
Nawet nie wie, kiedy dokładnie jego inspiracja się wyczerpała. Proces ten postępował stopniowo, jak jedna rzecz nieodłożona na miejsce, z której po tygodniu robi się bajzel na pół pomieszczenia jakimś cudem. Kiedy zorientował się, co się dzieje, to było już za późno. Niestety tutaj porównanie się kończy, bo taki bałagan jest w stanie posprzątać w pół godziny, czasem nawet mniej. Tymczasem brak weny męczy jeno od ponad dwóch tygodni. Tak nienaturalne dla Dorosa, zawsze był typem, który widział coś pięknego, nawet najmniejszy detal i to potrafiło pchać go do tworzenia od razu. Skąd taka zmiana?
W końcu poddało się po prostu. Schowało szkicownik na dno szafki i wyjęło kieliszek na wino. Nie mieli go często w domu, ale jak było, to często przez Dorosa jakieś importowane greckie albo hiszpańskie. Patrzył, jak deszcz za oknem pada. Może to po prostu za dużo stresu… ciągle w pracy ostatnio… Ten stres się najwidoczniej nazbierał… Może też po prostu jakiś gorszy twórczo okres… Musi to tylko przeczekać i będzie okej… Wzięło głęboki oddech, aż więcej powietrza by się nie zmieściło w płucach i wypuściło go po chwili. Wszystko przecież przyjdzie z czasem, nie ma o co się martwić przecież.
[301 słów: Apollodoros otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz