Arnar było świadome tego, że chrapało. Zdarzało się mu być tak głośnym, że budziło się przytulone do kołdry, a obok niego leżała pustka. Odnajdywało Luciena na kanapie, skulonego pod pościelą w kolorowe misie. Czuło wtedy coś w rodzaju poczucia winy, które mijało po zjedzeniu wspólnego śniadania i rozpoczęciu dnia takiego, jak wszystkie inne.
To była kwestia czasu, aż Lucien byłby tym zbyt zmęczony i sfrustrowany, żeby znowu spać w salonie.
Gwałtownie się wybudziło, potrząśnięte przez chłopaka. Wydało z siebie niezadowolony pomruk, gdy blade światło świtu dotarło do głębin jego świadomości i z wyrzutem spojrzało na Luciena.
– Chrapiesz – poinformował go, zachrypnięty.
[100 słów: Arnar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz