Caroline siedziała na łóżku z kolanami podciągniętymi pod brodę i skubała samotną nitkę zwisającą z nadszarpanego rękawa bluzy.
— Nie podoba mi się to — mruknęła, choć ogień w jej głosie został zastąpiony zmęczeniem.
W ciągu paru minut zdążyła się przebrać i zrzucić buty na obcasie, ale jeszcze pół godziny temu siedziała w jadalni i uczestniczyła w eleganckiej kolacji, która całkowicie zepsuła jej humor.
Carter powoli okręcał się na krześle obrotowym, czekając na dalszą część.
— Mama mówi, żebym cierpliwie czekała, bo „razem z firmą ojca dostanę dostęp do sieci jego kontaktów”. Co mi po tych kontaktach, skoro to jest banda paskudnych mizoginów?
[100 słów: Caroline otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz