Odetchnęła wilgotnym porankiem, opierając się o szorstką ścianę i mrużąc oczy, powieki wciąż lepkie po nieprzespanej nocy. Ktoś wykrzykiwał rozkazy, stado fioletowych owiec bezmyślnie podążało we wskazanych kierunkach, błagając, żeby to się wreszcie skończyło i pozwolono im ułożyć głowy na poduszkach, dopóki senna szarość nie została wypędzona przez promienie słońca.
Na skraju drogi, stojąc w przemokniętych trampkach na pokrytej rosą trawie, dzieci Merkurego handlowały kawą. Spoconymi dłońmi ściskały papierowe kubeczki i witały legiony uśmiechami tak wesołymi, że prawie nieodróżnialnymi od snów zostawionych w barakach.
Kuźma wcisnęła jednemu z nich drobniaki, żeby skosztować napoju, który o kawie słyszał od swojej prababki.
[100 słów: Kuźma otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz