WTEDY
Nitki wokół niego stworzyły pajęczą sieć i zaczęły wrastać pod skórę. Zauważył to, lecz zignorował. Każdy gest, uśmiech, papieros – oplotły jego myśli. Logika ustąpiła dławiącej zależności. Alternatywa była zbyt zimna, obca i pusta, nawet gdy wmawiał sobie, że nie boi się zimna, obcości, pustki.
Raz zdołał wmówić to sobie na tyle skutecznie, by zerwać wszystkie nici. Na złość sobie czy jej – bez znaczenia. Każda ścieżka i tak ostatecznie prowadziła do jej boku. Na miejsce każdego z zerwanych więzów sam uprządł trzy kolejne.
Trwał więc, więzień niby własnego i trochę wyboru, byle Sypha de Barra, niczym najczystsza heroina, płynęła jego żyłami.
[100 słów: Isaias otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz