Jego imię wypowiadane przez cudze usta brzmiało obco. Przestało przypominać cokolwiek znajomego. Sam już nie był pewien, jakim imieniem się przedstawił i czy miało to jakiekolwiek znaczenie. I tak nigdy więcej się nie spotkają.
Rozgrzana skóra, słodki oddech, aksamitny głos; wszystko stawało się coraz mniej rzeczywiste, a bardziej odległe. Świat rozmywał się w pozbawioną krawędzi toń.
Jedynie tatuaż na boku dziewczyny pozostawał tak samo ostry. Raz zanurzał się w cieniu, raz z niego wypływał – dziwnie nieruchomy pośród ruchu. Isai wzrokiem śledził czarne linie z absurdalnym skupieniem.
Trzon, poprzeczka, zakrzywione ramiona; wracały wciąż i wciąż, bardziej prawdziwe i obecne niż on.
[100 słów: Isaias otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz