piątek, 25 września 2026

Od Mikołaja CD Weroniki — „Ach te klasyki”

Poprzednie opowiadanie

— Do zobaczenia? — zaśmiał się. Oczami wyobraźni widział scenę z Mean Girls, w której Weronika, jako Regina George, odchodząc obrażona wpada pod autobus. Szkoda, że tu autobusem mógł być co najwyżej pegaz lub rozpędzony Hermesiak. — Aż tak nie możesz się mnie doczekać?
Z głupkowatym uśmiechem na twarzy patrzył na Weronikę, która jeszcze na moment zatrzymała się w miejscu. Obróciła się przez ramię i spojrzała na Mikołaja z pogardą.
— Nie udawaj głupszego niż jesteś — prychnęła. — Wiesz dobrze, o czym mówię.
— Może i wiem, ale ja tam problemu nie widzę. Bogowie! Jaka tragedia! Mikołaj nie próbuje przegadać wielkiej Weroniczki, która ciągle trajkocze! I co my teraz poczniemy?
Teatralnie rozłożył ręce na boki i uniósł oczy ku niebu. Przez moment miał ochotę do tego paść na kolana, ale szybko zrezygnował z tego pomysłu. Oj nie, nie będzie klękał przed Weroniką. Nie w tym życiu. Ani żadnym ze stu następnych.
— Dobra, daruj sobie — córka Ateny skrzywiła się i poprawiła plecak. — I tak nie zrozumiesz.
— A co mam rozumieć? Po co mam się przekrzykiwać na tych spotkaniach? Kłócić z tobą? Niketas ci nie wystarcza?
— Nie ma większej radości dla głupiego, jak znaleźć głupszego od siebie — westchnęła dziewczyna. — Dogadalibyście się. Oby jak najdalej ode mnie.
— Tak mówisz?
Mikołaj przywołał w myślach głośnego Hermesiaka i mimowolnie się skrzywił. Przez ostatnie kilka lat miał okazję odbyć z nim tylko kilka interakcji, raczej krótszych, albo, powiedzmy, oficjalnych. Jeśli tak można określić spotkania grupowych, na których Mikołaj świetnie się bawił, ale częściej jako widz improwizowanej komedii, a nie ich czynny uczestnik. Cóż, w tej jednej, jedynej kwestii Weronika się nie myliła. Ale po co miał się angażować? Ostatnim razem, kiedy chciał (a przynajmniej teraz mówił, że chciał) się do czegoś przydać, prawie utopił pół obozu.
Wolał trzymać się z daleka od kłopotów, którymi domek jedenasty śmierdział na kilometr. Zbyt dużo rzeczy uchodziło mu na sucho, żeby specjalnie pchać się do paszczy lwa i prosić o kłopoty. Jeśli chodzi o wątpliwie legalne pomysły, zdecydowanie wolał wyprawy przez pół kraju z obcym księdzem i Sony, niż cokolwiek, co wymyśliłby Niketas. Jeśli mieliby znaleźć wspólny język, byłby to język nienawiści wobec Weroniki.
— A tak wracając do tej wycieraczki — Zeskoczył z kamienia na którym stał i poszedł za Weroniką. — To może to tylko moja opinia, ale totalnie gustu nie masz. Serio? Napis welcome?
Dziewczyna skutecznie go ignorowała Szła przed siebie równym tempem.
— Widać, że masz pięćdziesiąt lat umysłowo. Jeśli miałbym być wycieraczką, to taką w kotki. Albo w gwiazdki. O, albo ostatnio widziałem taką ładną w grzybki, może załatwię taką do dwunastki przed jesienią…
— Cicho bądź — stanęła w bezruchu.
— Tak, tak, wcześniej narzeka że się nie odzywam, a teraz cicho bądź! Zdecyduj się, kobieto.
— Nie o tym- nie, serio — uciszyła go gestem ręki. — Słyszałeś to?
— Co znowu?
Niechętnie przestał mówić i przez kilkanaście sekund obydwoje nasłuchiwali w ciszy.
— Mówiłem, psychiatryk — zignorował mordercze spojrzenie dziewczyny. — Nika, kurwa, to się nazywa schizofrenia.
— Sam jesteś schizofrenia — fuknęła.
— To nie ja mówię do siebie myśląc, że nikt nie słyszy! — skłamał.
— Czasem muszę porozmawiać z kimś mądrym.
— To chyba właśnie nie z samą sobą. Nie myślałaś może o- co to było?
Oboje odwrócili się w stronę lasu. Wypatrywali ruchu, czekając na kolejny krzyk. Płacz? Mikołaj nerwowo przełknął ślinę. W końcu machnął ręką i minął Weronikę.
— Pewnie driady się kłócą. Szkoda czasu.
— Żartujesz? — córka Ateny wyglądała na oburzoną. Mikołaj westchnął zniecierpliwiony. — Ciebie NAPRAWDĘ to nie obchodzi? A co, jeśli wilki właśnie pożerają twoje rodzeństwo?
— W obozie nie ma wilków — przypomniał z uśmiechem. — A moje rodzeństwo potrafi rozmawiać ze zwierzętami. Chyba.
— Jeśli mają tak niewyparzoną gębę jak ty, to nawet gorzej!
— Naprawdę chcesz tam iść?
Próbował maskować niepokój uśmiechem. Nie chciał pokazać po sobie, że słowa Weroniki na niego wpłynęły. Chce iść do lasu? Spoko, mogą iść. Niech tylko znajdzie odpowiedni kij, taki, którym odmierzy bezpieczną odległość od córki Ateny. Miał tylko nadzieję, że odziedziczona po mamusi przemą- mądrość zawiera w sobie dobrą orientację w terenie. Lepszą, niż w zeszłym roku miała Caroline.


Weronika?
────
[651 słów: Mikołaj otrzymuje 6 Punktów Doświadczenia]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz