środa, 30 września 2026

Od Apollodorosa — „Pain breaks rhytm”

Było zwykle wyjątkowo odporne na warunki pracy w tym podtypie gastronomii — ciągły szum szeptów, klimatyzacji, wyparzarki, ekspresów, pieca. Regularne stukanie o siebie naczyń noszonym z zaplecza na bar, a potem w drugą stronę na tacach. Wycieranych tych kubków, kiedy nadal są gorące. Siniaków od przeciskiwania się w tłumie z zamówieniami tak, że dostało się kantem stołu nie raz i nie dwa. Mocnych zapachów ze wszelkich możliwych stron. Godziny na nogach bez nawet chwili, by usiąść. Oparzenia od wylanych kaw czy herbat, przypadkowego dotknięcia się gołą skórą na przedramieniu o nagrzany piec tuż obok końcówki noszonych rękawiczek, które mają temu zapobiegać. Wyrabiał sobie tę odporność zmiana po zmianie. Jest tylko jeden problem z tą odpornością — nie zawsze wystarcza i bywa osłabiona.
Apollodoros nie ma bladego pojęcia, dlaczego obudził się z tak silnym bólem głowy, tym bardziej czemu najsilniejsze leki przeciwbólowe, jakie mieli w mieszkaniu, tylko ściszały łomotanie, a nie się go pozbywały. Czuło się, jakby ktoś próbował na nim trepanacji czaszki i próbował zrobić z niej dzwon, bijając mocniej młotem.
Było za jasno, nawet jeśli większość światła biła z lampek i abażurów, a nie chłodnych halogenów na suficie. Za głośne, wysokie śmiechy klientów dawały uczucie wbijania mu szpili, brzęki porcelany sprawiały, że aż się momentami wzdrygało. Robiło swoją pracę wolniej, żeby wyszła dobrze, no i żeby się nie przemęczać. Było kompletnie wybite ze swojego rytmu w pracy, tej wewnętrznej melodii, która pomagała z ogarnięciem wszystkiego na raz. Jeszcze zmiana w piątek, piątek, kiedy studenci kończą wcześniej zajęcia z okazji jakichś obchodów na najbliższym kampusie. Ciągle ktoś coś chce, nie można nawet odpocząć chwilę na zapleczu. Choć zaplecze też niezbyt pomaga, z szumami lodówek, maszyn do lodu, pieca, wyparzarki.
Musi po prostu... przetrwać do końca zmiany… i będzie okej… będzie w porządku wtedy… to tylko kilka godzin więcej. Kilka godzin więcej zdenerwowanych klientów, którzy wyżywają się krzykami na obsłudze, absolutnie utrudniają prac, jakby robili to celowo… Niby zawsze mogło być gorzej, ale zawsze mogło być też lepiej… Byleby do końca.


────
[328 słów: Apollodoros otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz