Lotus w zamyśleniu zagryzała końcówkę ołówka, gapiąc się w stronę z krzyżówką. Można by pomyśleć, że ktoś, kto ma dysleksję raczej będzie unikał krzyżówek, jednak ona raz na jakiś czas postanawiała spróbować. Zwykle odpadała po wpisaniu jednego hasła, bo potem okazywało się, że pomyliła kolejność i literek i żadne słowa już się nie wpasowywały. Dała sobie kolejną szansę tylko i wyłącznie dlatego, że była tragicznie znudzona, a miała jeszcze do spożytkowania cztery godziny, zanim położenie się do łóżka byłoby w jakikolwiek sposób sensowne. Siedziała przy stole w kuchni i jednym uchem słuchała muzyki, którą cicho emitowało radio. Właśnie łamała sobie głowę nad wpisaniem w kratki słowa „multimedia”, kiedy usłyszała, jak klucz przekręca się w drzwiach wejściowych mieszkania. Zerknęła na zegarek. W teorii Anina powinna wrócić do domu już ponad godzinę temu, ale czasami jej zmiany bywały ruchome, więc Lotus niezbyt się martwiła. Ostatnio jej matka radziła sobie na tyle dobrze, że z jej ramion opadł duży ciężar. Częściej się uśmiechała, wracając do domu.
Przestała gryźć biedny, zmaltretowany ołówek i odłożyła go na książeczkę z krzyżówkami. Odchyliła się do tyłu na krześle, żeby lepiej widzieć drzwi frontowe; wydawało jej się, że usłyszała śmiech, a Anina raczej nie była jedną z tych osób, które śmieją się same do siebie. Przelotnie zerknęła na swój strój - poplamioną koszulkę i spodnie od piżamy; matka mogła ją ostrzec, jeśli planowała zapraszać gości.
Musiała zamrugać kilka razy, kiedy dwie osoby weszły do mieszkania. Pierwsza pojawiła się Anina, ale zaraz za nią pojawiła się jej trochę młodsza i wyższa wersja. Lotus nie widziała ciotki Ivy od lat. Pięciu, może sześciu. Ostatnim razem nie mogła mieć więcej, niż dziesięć lat.
— Boże, Frances! Kochanie, jaka ty już jesteś duża — zaszczebiotała kobieta, podchodząc do siostrzenicy i porywając ją w objęcia.
Lotus otoczyła woń perfum o zapachu sztucznej wiśni, nagle pod policzkiem czuła materiał miękkiego szalika ciotki. Minęło tyle lat, a Ivy wciąż była tak całkowicie inna, niż swoja siostra, że patrzenie na nie prawie bolało.
— Co zrobiłaś z włosami? To na stałe? Mama ci pozwoliła? Ale jest dobrze, nie martw się — dodała Ivy z rozpromienionym uśmiechem, w końcu odsuwając się od dziewczyny, która dopiero wtedy normalnie odetchnęła.
— Cześć — wydusiła z siebie w końcu, przywołując na twarz uśmiech.
— Zrób cioci kawę — rzuciła Anina, zdejmując płaszcz.
Lotus posłusznie nastawiła czajnik i zaczęła tłuc się po szafkach, żeby znaleźć niewyszczerbiony kubek, kawę i cukier.
— Naprawdę nie wierzę, że cię widzę! Dopiero co byłaś takim maleńkim berbeciem, a tu proszę, jaka pannica wyrosła — mówiła Ivy, rozsiadając się na jednym z tych mniej rozchybotanych krzeseł przy stole. — Co tam w szkole? Gdzie w ogóle się teraz uczysz?
Dziewczyna wcale nie musiała patrzeć na matkę, żeby wiedzieć, że się zgarbiła. Zawsze robiła to samo, jeśli już raz na jakiś czas zdarzało się, że ktoś pytał Lotus o szkołę. No tak, przecież nie mogła tak jak inne matki pochwalić się nazwą placówki, do której chodzi jej dziecko i wyciągnąć listę osiągnięć, o ile nie chciała mówić o tym, że jej córka naprawdę dobrze radzi sobie w walce mieczem. Udając, że wciąż szuka słoiczka z kawą, który doskonale widziała, wciąż wpatrywała się w głąb szafki.
— Do takiej jednej zawodowej z internatem, na obrzeżach — bąknęła, w końcu odchodząc od blatu, żeby przygotować ciotce kawę. — Nic specjalnego.
— W zawodowej? Jak mama! Pewnie urabiasz się po łokcie, co? — zapytała kobieta ze śmiechem. Może i nie miała na myśli niczego złego, ale ramiona Lotus i tak opadły jeszcze odrobinę bardziej.
Kiedy w końcu postawiła przed Ivy kubek, zrobiła krok w kierunku wyjścia z kuchni i podrapała się po karku.
— Może powinnam-
— Nie, nie, nawet o tym nie myśl. Z ciotką nie posiedzisz? Taki szmat czasu się przecież nie widziałyśmy. Zostań — powiedziała Ivy, machając ręką. Lotus niemrawo przytaknęła głową i usiadła na jednym z krzeseł. — No, z twoją mamą to już trochę porozmawiałam po drodze, teraz twoja kolej. Co tam jeszcze u ciebie słychać? Masz jakiegoś kawalera?
Lotus poczuła, jak jej policzki oblewają się rumieńcem. Dlaczego to musiało być takie niezręczne? Już miała zapaść się pod ziemię, czy jeszcze miała poczekać parę minut, żeby dać się upokorzyć nieco bardziej?
— Nie mam — wydusiła z siebie, wlepiając wzrok w przetarty blat drewnianego stołu.
— A może dziewczynę?
— Ivy! — zganiła siostrę Anina.
— No co? — broniła się obruszona kobieta, unosząc brwi. — No dobra, nieważne. Mama się nie zna — szepnęła konspiracyjnie do siostrzenicy, puszczając jej oczko. Zupełnie nie zwracała uwagi na to, że starsza siostra rzuca jej w tej chwili bardzo karcące spojrzenie. — To czym dokładnie zajmujesz się w tej szkole? Jakiś kucharz, czy coś bardziej ekstrawaganckiego?
Dziewczyna zawahała się. Przelotnie zerknęła na matkę, która wyglądała na spiętą.
— Kochanie, a nastawiłaś to pranie tak, jak cię prosiłam? — zapytała Anina, zanim Lotus zdążyła odpowiedzieć Ivy.
Lotus pierwszy raz słyszała o jakimkolwiek praniu. Pokręciła głową.
— Ojej, zapomniałam. To nastawię je szybko, żeby jeszcze zdążyło wyschnąć — powiedziała, starając się odpowiednio powoli wstać z krzesła.
Gdyby posłuchała swoich myśli i zerwała się stamtąd tak szybko, jak chciała, krzesło z trzaskiem spotkałoby się z podłogą. Wychodząc z kuchni, mocno zagryzała wnętrze policzka. Nie spodziewała się ciotki Ivy i jej gąszczu pytań, ale to wcale nie znaczyło, że nie chciała na nie odpowiadać. Wszystkie związane z nią wspomnienia z dzieciństwa były pozytywne; Ivy zawsze była bardziej optymistycznym i rozluźnionym odpowiednikiem starszej siostry, ale w pewnym momencie ich drogi bardzo się rozeszły i Lotus latami jej nie widywała.
Jednak najwyraźniej Anina nie robiła żadnych wyjątków i nawet przed tak bliską rodziną wstydziła się córki. Zdecydowaną większość czasu spędzały tylko we dwie, więc Lotus naprawdę często zdarzało się o tym zapomnieć. Zawsze jednak w końcu kończyło się na zderzeniu z rzeczywistością i tym, że nie ważne, ile zrobi, dla Aniny zawsze najbardziej liczyła się jedyna rzecz, nad którą Lotus nie miała kontroli — nie mogła przecież zmienić tego, kim była.
[951 słów: Lotus otrzymuje 9 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz