LATO
Wydając puszki energetyka kolejnym i kolejnym dzieciakom, Erin zaczęła czuć się jak cooking_for_my_family_of_ten amerykańska matka, z tym że to, co im sprzedawała, mogło mieć nawet bardziej chemiczny skład niż ser wyklęty w kamień zaklęty wrzucany do chicken tea czy innej buldak soup. Niketas zdążył w tym czasie niezwykle performatywnie zebrać wszystkie ulotki z Recepturą™, zanim któraś znowu dostała się w ręce jakiegoś wścibskiego dzieciaka. No bo, jakby, czemu kogokolwiek miałoby obchodzić, co kupują? Pierwszą kryjówką na ulotki miała być kieszeń Ashtona, jednak okazała się dziurawa (nie wytrzymała napięcia trzymanych tam niegdyś przedmiotów), więc Niketas wepchnął ulotki w kij od flagi Ulferta.
— Kto właściwie pisał te ulotki? — spytała Erin, gdy ostatni dzieciak w kolejce po dekadzie nieudanych negocjacji wysypał Niketasowi na rękę 4 dolary w jednocentówkach. Dziewczyna była serio ciekawa, co w ogóle jest zawarte w Recepturze™, skoro ona sama nie była pewna (a była odpowiedzialna za większość tego, co przypadkowo wpadło do gara).
— Pomidor — odparł po dłuższej chwili ciszy Ulfert, machając flagą trochę wolniej, by przewiercić Erin na wylot spojrzeniem mówiącym wszystko, co dziewczyna chciała wiedzieć.
— Haaaaaalo — dzieciak, który najwidoczniej przegapił pierwszą turę sprzedaży, pojawił się przy stoisku (musiał się do niego skradać, bo nikt nawet nie usłyszał jego kroków). — Mogę jedną puszkę tego czegoś za eeeeeeee rurki z kremem? — rzeczywiście wyciągnął z kieszeni za dużej kurtki paczkę rurek z kremem.
— Przykro mi — odparł Niketas, któremu z pewnością nie było przykro — 4 dolce, albo, jak wolisz, 4 dolce i rurki z kremem.
— Dupa — odparł młody obozowicz najbardziej neutralnym z neutralnych tonów, przez co Erin nie mogła powstrzymać się od parsknięcia śmiechem.
— Nie, nie dupa — kącik ust Niketasa zadrżał — 4. Cztery. Dolary.
— Życie to nie rurki z kremem — odpyskował dzieciak, przetrząsając swoje puste kieszenie.
— Co? — odparli jednocześnie Niketas, Erin i Ulfert. I Ashton po chwili, bo w sumie nie słuchał, co się dzieje.
— Tak się teraz mówi. To teraz w modzie. Co wy internetu nie macie? Bo ogólnie to jest taka grupa sme… — urwał na chwilę — ups, chyba nie powinienem tego mówić — powiedział, po czym odbiegł, a paczka rurek z kremem wypadła mu z kieszeni. Erin podniosła słodycze, zanim ich (były) właściciel się zorientował (nie zorientował się), że właśnie stracił prowiant, na który wydał pewnie wszystkie oszczędności.
Niketas opadł z głębokim westchnięciem na leżak plażowy w hawajskie wzorki, by przeliczyć pieniądze z pirackiej skrzynki skarbonki (Erin w życiu nie widziała tyle drobniaków). Gdy już to zrobił, cała czwórka sprawiedliwie podzieliła się rurkami z kremem (Ashton dostał jedną, a Niketas o jedną więcej niż Erin i Ulfert).
— Zamierzasz się pochwalić, ile zebraliśmy? — spytał Ashton niezwykle pretensjonalnym tonem, od którego Niketas aż wyprostował się na leżaku.
— Zebraliśmy? Ty zebrałeś co najwyżej wpierdol…
Hermesiak nie zdążył dokończyć wypowiedzi, gdy nagle salwa szyszek z procy wystrzeliwana przez grupkę niezidentyfikowanych dzieciaków zza drzewa zaczęła uderzać w trójkąt-bardzo-niepotagorejski.
────
[468 słów: Erin otrzymuje 4 Punkty Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz