Omamy słuchowe. To zwykłe omamy i paranoja, która przejawiała się stopniowo, każdego dnia trochę bardziej. Zupełnie jakby dotychczas przeżyte, lub bardziej przetrwane, lata wyłącznie zwiększały szansę na zostanie zaatakowanym.
Niewzruszony szedł dalej. Nastroszył uszy, ręce wcisnął głęboko w kieszenie. Ciepłem skóry ogrzał pomadkę kryjącą w sobie niewielki kołczan z rzutkami. Nie pamiętał, ile ich było. Sześć? Sześć szans na poprawne wycelowanie i wbicie grotu z cesarskiego złota w punkt, który zaboli najbardziej.
Wydawało mu się, że coś podąża tuż za nim, imitując rytm jego kroków. Równe echo, choć za każdym razem trochę spóźnione.
Odwrócił się i omiótł wzrokiem pustą ulicę.
[100 słów: Kal otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz